Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

czwartek, 23 czerwca 2016

Słodycze ulubionym towarem importowym Norwegów

Po tym jak w 2015 zwiększono kwotę, za którą można zrobić zakupy w zagranicznych sklepach internetowych i wysłać produkty do Norwegii bez płacenia cła i podatku, mieszkańcy kraju zaskoczyli ustawodawcę i rzucili się na... słodycze. Każdego dnia Norwegowie kupują w szwedzkich sklepach średnio 1 tonę tych smakołyków!

Internetowa sprzedaż słodyczy do Norwegii istniała wyłącznie na marginalnym, nie zauważalnym w statystykach poziomie przed 2015 rokiem. Po tym jak rząd postanowił podnieść wartość kwoty wolnej od cła i podatku dla przesyłek zza granicy z 200 do 350 koron (1.01.2015), handel słodyczami stał się błyskawicznie nową żyłą złota – przede wszystkim dla sklepów z sąsiednich krajów skandynawskich, tak czysto internetowych, jak i marketów oferujących wysyłki zagraniczne.

Na słodycze w Norwegii nałożone są opłaty państwowe. Sposób ich naliczania jest skomplikowany, uzależniony m.in. od tego czy są to wyroby czekoladowe itd. Uzasadnieniem jest oczywiście zmniejszenie popytu na produkty szkodliwe dla zdrowia poprzez sztuczne zawyżenie ich ceny (a przy okazji rzecz jasna zwiększenie wpływów do państwowej kasy). W rezultacie słodycze zawsze były atrakcyjnym towarem dla podróżujących za granicę Norwegów – na pewno zwróciliście uwagę na to, że obok alkoholu i tytoniu wszystkie sklepy wolnocłowe na lotniskach czy promach oferują szeroki wybór produktów czekoladowych?



Podnosząc wartość nieopodatkowanego prywatnego importu ustawodawca nie przewidział, że otwiera tym samym rynek na gigantyczne ilości taniej, szwedzkiej czekolady. Zamiarem rządu było umożliwienie Norwegom łatwego i tańszego dostępu do produktów ciężko dostępnych na małym, norweskim rynku - książek, muzyki i elektroniki z dużych rynków takich jak USA czy Wielka Brytania. Masowy import słodyczy jest zatem tylko nieprzewidzianym skutkiem ubocznym. Biorąc pod uwagę wartość handlu słodyczami w samej Norwegii – 11 miliarder koron rocznie! – nie powinno dziwić, że szwedzkie sklepy postanowiły wykorzystać swoją szansę. Nie zaskakuje też, że norwescy klienci tak masowo korzystają z nowych możliwości – słodycze oferowane przez zagraniczne sklepy są o połowę tańsze niż w kraju, a koszt wysyłki nie przekracza zwykle 20-30 koron. Pamiętajcie, że zarówno koszt wysyłki, jak i ewentualnego ubezpieczenia paczki musi zawierać się wraz z wartością samych zamówionych produktów w kwocie 350 koron, aby uniknąć podatku i cła!

Najpopularniejsze słodycze zamawiane przez Norwegów z zagranicy to M&M, Dumle i napoje Capri Sonne. Wśród zamawiających przodują mieszkańcy Rogaland i Hordaland – a więc regionów, z których do Szwecji czy Danii jest dość daleko.

Rząd nie zamierza wprowadzać nowych regulacji celnych, aby ograniczyć napływ do kraju tanich słodyczy zza granicy.

Smacznego!

3 komentarze:

  1. A to ciekawe :) fakt, słodycze w Norge drogie, zawsze wożę sobie coś z PL.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm:-) czy mozesz podac przykladowy szwedzki sklep internetowy? :-)

    OdpowiedzUsuń