Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 5 czerwca 2016

Ciąża w Norwegii. Forberedelsekurs (Kurs przygotowujący)

W każdej gminie w Norwegii znajduje się tzw. helsestasjon, placówka która ma za zadanie opiekować się ciężarnymi oraz dziećmi w gminie. To tutaj swoje gabinety mają m.in. siostry środowiskowe (helsesøster) i położne. Tutaj także przychodzi się na kontrolę z niemowlakiem.

Obowiązkiem każdej gminy jest zorganizowanie kursu przygotowawczego dla przyszłych rodziców. W zależności od gminy kurs taki może być odpłatny lub darmowy. Niektóre gminy mają stałe terminy kursów podczas gdy inne organizują je, kiedy uzbiera się odpowiednia grupa. Kursy są nieobowiązkowe, ale sporo osób korzysta z nich. Warto zapytać o kurs podczas najbliższej wizyty u położnej.

Także zakres informacji oraz sposób prowadzenia kursu może być różny między poszczególnymi gminami. Czasami w ramach kursu zwiedza się porodówkę, na której będzie się rodzić innym razem pokazywany jest film o karmieniu, w jednych gminach odbywa się spotkanie z fizjoterapeutą, a w innych cały kurs prowadzi tylko położna.

Poniżej przedstawiam krótki opis kursu, w którym my uczestniczyliśmy.

Spotkanie numer 1 (z fizjoterapeutką)
Głównym celem tego spotkania było przygotowanie nas do porodu. Fizjoterapeutka opowiedziała o poszczególnych fazach porodu: w jaki sposób się zaczynają, co się dzieje z mięśniami i ciałem, ile mogą trwać i w jaki sposób najlepiej przez nie przejść, jakie techniki oddychania stosować, co powinni robić partnerzy itp.

Następnie prowadząca poświęciła trochę czasu na demonstrację technik masażu, który partnerzy mogą stosować podczas porodu.

Na koniec zademonstrowano nam w jaki sposób najlepiej trzymać niemowlę, jak brać je na ręce i na co zwrócić uwagę.

Spotkanie numer 2 (z położną)
Generalnie spotkanie z położną powinno zaczynać cały cykl kursu, jednak w naszym przypadku tak nie było. Tym razem znów „przerobiliśmy” poród, teraz jednak skupiliśmy się na tym co się dzieje „w środku” i jak dziecko wydostaje się na świat.

Drugą część spotkania poświęciliśmy na krótką charakterystykę dostępnych środków pomagających łagodzić ból podczas porodu.

Na sam koniec położna wypunktowała nam, co się dzieje po porodzie zarówno z dzieckiem (jakim rutynom i badaniom jest poddawane), a także z nami. Ile czasu pozostaje się w szpitalu i jakiej pomocy możemy się tam spodziewać.

Spotkanie numer 3 (z siostrą środowiskową)
Dla mnie najważniejsze z tego spotkania było to, co prowadząca powiedziała na początku, że po powrocie do domu należy skontaktować się z położną na wizytę domową, a następnie z siostrą środowiskową oraz o pierwszych kontrolach z noworodkiem. Myślałam, że całe spotkanie pełne będzie tego typu praktycznych informacji, jednak zawiodłam się. Po obiecującym początku, prowadząca skupiła się na tym, jak ciężkie są początki macierzyństwa: huśtawka nastrojów, problemy z karmieniem, zmęczenie, osłabienie, krwotoki... same przyjemne rzeczy, jednocześnie nie powiedziała ani słowa o tym jak sobie z tym radzić (oprócz tego, że samo musi przejść).

Mimo kiepskiego zakończenia całego kursu, generalnie polecam wszystkim udział w nim, żeby samemu sobie móc wyrobić zdanie. Przy okazji można poznać inne ciężarne z okolicy oraz placówkę i ludzi w niej pracujących, którą w najbliższym czasie często będzie się odwiedzać.

1 komentarz:

  1. Hmmm... Właśnie czytam sobie "Higienistów" Macieja Zaremby o eugenice w krajach skandynawskich. Kiedyś jeszcze podczas takich wizyt komisja oceniała, czy delikwentka nadaje się, żeby mieć dzieci i ewentualnie decydowała o przymusowej sterylizacji. ;)

    OdpowiedzUsuń