Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 22 maja 2016

Ciąża w Norwegii. Innskrivingssamtale

Mniej więcej w 30-stym tygodniu ciąży otrzymałam list ze szpitala, który wybrałam na poród, z informacją, że zapraszają mnie na tzw. innskrivingssamtale. Datę spotkania wyznaczono na tydzień 36, czyli miesiąc przed planowanym terminem porodu.

Czym jest innskrivingssamtale?

Jest to spotkanie z przedstawicielem personelu odziału położniczego, na którym zamierza się rodzić, czyli z położną. Nie ma jednak gwarancji, że to właśnie ta położna będzie przyjmowała poród. Głównym celem spotkania jest uzupełnienie dokumentacji, którą szpital dysponuje na temat ciężarnej. Spotkanie jest ważne, jeśli ciąża nie jest prowadzona przez personel szpitala w którym zamierza się rodzić (np. ze względu na odległość), ponieważ szpital nie dysponuje wtedy wszystkimi danymi na temat ciężarnej. Na spotkanie należy ze sobą zabrać kartę ciąży oraz wyniki wszystkich badań. Jeśli wymagane są jeszcze jakieś przygotowania do rozmowy, zostaje się o tym poinformowanym w liście ze szpitala. Dobrze jest porozmawiać przed spotkaniem z własną mamą i mamą ojca dziecka o swoim i partnera porodzie, czy były komplikacje, wady rozwojowe, czy wiedzą o jakichś chorobach w rodzinie itp. Najlepiej, jak zwykle, spisać to sobie na kartce aby w razie czego nie zapomnieć poinformować o tym szpitala. Położna może też zapytać o samopoczucie, przeciwwskazania w stosowaniu leków, alergie itp.

Cała rozmowa nie trwa dłużej niż 15-20 minut.

Przy okazji mojej rozmowy dostarczyłam wypełniony formularz, że wyrażam zgodę aby mojemu dziecku po porodzie pobrano krew do badań na występowanie 23 chorób.

Zwiedzanie oddziału

Z racji tego, że nasza rozmowa potoczyła się sprawnie skorzystałam z okazji i poprosiłam o małą wycieczkę zapoznawczą z oddziałem. Ciąża była na tyle zaawansowana, że w każdej chwili mogłam wylądować na porodówce, więc pomyślałam, że dobrze jest skorzystać z okazji i zaznajomić się z oddziałem. Położna nie miała nic przeciwko, więc zostałam bardzo dokładnie oprowadzona po wszystkich salach, dzięki czemu wiedziałam, w co są wyposażone i co mogę i powinnam mieć ze sobą jadąc do szpitala. Pokazano mi też pokoje w których zarówno matka, dziecko i ojciec mogą mieszkać we trójkę tuż po narodzinach (tzw. famillierom). Położna wytłumaczyła mi też cały proces zgłoszenia się do szpitala (od telefonu na oddział po przyjazd i cały poród). Odpowiedziała też na wszystkie pytania dotyczące liczby personelu na zmianie, średniej dziennej liczy porodów, reguły dotyczących odwiedzin itd. Całe zwiedzanie zajęło nam zdecydowanie więcej czasu, niż rozmowa, która była głównym powodem mojej wizyty w szpitalu.

Podsumowując, byłam bardzo zadowolona z całej wizyty i jej przebiegu, szczególnie z części „krajoznawczej”, jako osoba, która praktycznie nigdy nie miała do czynienia ze szpitalem, było to dla mnie ważne, żeby wiedzieć, gdzie, co i jak. Poza tym sam poród jest na tyle dużym przeżyciem, że fajnie jest przyjechać do miejsca, które się przynajmniej raz widziało i wiedzieć, gdzie trzeba pójść do kogo się zgłosić. Wszystkim gorąco polecam skorzystanie z opcji zwiedzania porodówki przed rozwiązaniem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz