Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 14 marca 2016

Zimy bez śniegu będą kosztować Norwegię krocie

Postępujące ocieplenie klimatu powoduje, że o śnieg w Norwegii jest coraz trudniej. Bezśnieżne zimy będą wyzwaniem nie tylko dla narodowych tradycji narciarskich; szacuje się, że w ciągu 2-3 pokoleń spowodują one ogromne straty finansowe w wielu gminach oraz bankructwa firm.


Raport „Klima i Norge 2100” (opracowany przez Norsk klimastiftelse) zakłada, że już w 2050 roku możemy spodziewać znacznie krótszego sezonu narciarskiego w niżej położonych oraz nabrzeżnych częściach kraju – czyli dokładnie tam, gdzie mieszka znakomita większość ludności kraju. Pięćdziesiąt lat później „normalna” zima na tych terenach będzie zimą z minimalną ilością śniegu lub całkiem bezśnieżna. Tym samym w zapomnienie pójdą powiedzenia, że Norwegowie są „urodzeni z nartami na nogach”, jak również norweskie sukcesy w sportach zimowych.


Twórcy raportu znacznie bardziej przejęci jednak są społeczno-ekonomicznymi konsekwencjami bezśnieżnych zim. Straty bezpośrednio związane z brakiem śniegu szacują oni w miliardach koron. Nikt na świecie nie wydaje tyle pieniędzy na sprzęt narciarski, co mieszkańcy Norwegii, którzy rocznie pozbywają się łącznie 4 miliardów koron na ten cel! Branża skurczy się do rozmiarów niszowych, jeśli prognozy klimatyczne się sprawdzą. Nie wszystkie efekty braku śniegu są jednak tak łatwe do obliczenia. Znaczenie zimy i sportów zimowych dla zdrowia narodu jest bowiem znaczniej trudniej przedstawić w koronach i øre. Według badań, 2 miliony mieszkańców Norwegii podaje, że przynajmniej raz w roku ma narty na nogach. W szczytowych dniach sezonu w Oslomarce na nartach przemieszcza się ponad 200 tysięcy osób. Nie można mieć więc wątpliwości, że ten narodowy sport, tak bardzo zależny od śniegu, ma wielkie znaczenie dla kondycji i zdrowia mieszkańców kraju i jako profilaktyka wielu chorób przyczynia się do gigantycznych oszczędności.


Bez normalnych, białych zim, z jakimi światu kojarzy się Norwegia, nie będzie można organizować dużych imprez sportowych, których w Oslo każdego roku odbywa się kilka. Przeciętna impreza rangi Pucharu Świata posiada obroty rzędu 15-20 milionów koron. Kilkakrotnie więcej spływa do lokalnych hoteli i gastronomi w związku z przyjazdem dużej ilości kibiców.


Białych zim potrzebują też zimowe destynacje ulokowane w sercu norweskiego kontynentu – miejsca takie jak Geilo, Hemsedal czy Hovden, w których „wszystko” kręci się wokół sezonu narciarskiego i większość miejsc pracy jest bezpośrednio powiązana ze sportem.


Póki co nic nie wskazuje na to, że zmiany są do uniknięcia. Klimat ociepla się od wielu dziesięcioleci, a okresy ze śniegiem każdej zimy skracają. Według danych ze stacji pomiarowej w Nordmarce, od 1900 r. (kiedy zaczęto pomiary), na każde kolejne dziesięciolecie przypada 4 śnieżne dni mniej. To oznacza, że współcześni mieszkańcy stolicy na nartach mogą biegać o całe 1,5 miesiąca krócej niż ludność Oslo na początku XX wieku. Takie same tendencje zauważa się na innych nisko położonych obszarach Norwegii.


Tymczasem zbliża się påske i zgodnie z tradycją tysiące Norwegów ruszą w góry na narty. Wy również zastanówcie się nad tym, bo wygląda na to, że okazji będzie coraz mniej :)

1 komentarz:

  1. Aż przykro to czytać, bo Norwegia dużo straci bez śniegu. Ale no cóż, sami sobie zgotowaliśmy ten los i teraz juz nie da sie wiele zrobić...
    http://would-be-vikings.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń