Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 7 marca 2016

Ciąża w Norwegii. „Pierwsza” kontrola u lekarza i położnej

Na pierwszą wizytę w sprawie ciąży postanowiłam wybrałać się do lekarza w ósmym tygodniu. Wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać, więc rozczarowaniem dla mnie wizyta u niego nie była. Mam jednak świadomość, że większość kobiet w ciąży uważa się za szczególny przypadek, tymczasem norweska służba zdrowia traktuje ciążę bardziej  jak stan fizjologiczny a mniej jak błogosławiony albo patologiczny. Mówiąc wprost - tutaj jest to coś tak normalnego i powszechnego jak katar. Oczywiście dostaniecie pomoc i wszystkie informacje, ale jeśli stan zdrowia tego nie wymaga, to na więcej liczyć nie macie co. Osobiście uważam, że jest to całkiem zdrowe podejście do sprawy, jak wszystko jest okej, to nie ma sensu szukać dziury w całym.

Pierwsza wizyta u lekarza
Przychodząc na kontrolę podałam powód wizyty, więc recepcjonistka w przychodni zapytała o mocz do testu. Następnie zostałam poproszona do gabinetu pielęgniarskiego, gdzie mnie zważono i zbadano mi ciśnienie. Tyle jeśli chodzi o badanie. Potem poproszono o poczekanie na lekarza.
Lekarz przyszedł i zaprosił do swojego gabinetu. Zadał pytania o cykl, o przebyte ciąże (ewentualne poronienia), czy ciąża była planowana, ile czasu staraliśmy się o dziecko itd. Następnie zaczął wypełniać „Helsekort for gravide” jest to bardzo ważny dokument dotyczący ciąży i zawsze podczas pierwszej wizyty musi być wypełniony! Wpisał tam informacje o przebytych chorobach moich i ewentualnych chorobach rodzinnych, informacje o branych lekach, nałogach i samopoczuciu. Lekarz zapytał też o przebytą różyczkę (røde hunder) oraz czy zdecydowaliśmy się gdzie chcemy, żeby odbył się poród (jesteśmy akurat w tej komfortowej sytuacji, że w promoeniu 30 km są aż dwa oddziały położnicze. Luksus). Zapytał też o miejsce i warunki pracy. Jeśli pracujecie w warunkach szkodliwych dla zdrowia lub zagrażajacych ciąży możecie porozmawiać z lekarzem o zwolnieniu lekarskim i svangerskapspenger. Jeśli dolegliwości ciążowe dokuczają tak bardzo, że nie możecie pracować wtedy też możecie dostać tymczasowe zwolnienie lekarskie. Podczas wizyty jest też czas na nasze pytania i wątpliwości. W naszym przypadku takowych nie było, więc dostaliśmy broszurki do poczytania i umówiliśmy termin kolejnej wizyty.

Warto pamiętać, że wizyty lekarskie podczas ciąży oraz wszystkie badania podstawowe (czyli cała opieka medyczna podczas ciąży) są bezpłatne.



Pierwsza wizyta u położnej
Nasz lekarz urzęduje w innym miasteczku niż my mieszkamy, więc postanowiłam wybrać się do lokalnej położnej. Zresztą lekarz na wizycie na pewno Wam powie, że najlepiej na jedną kontrolę chodzić do niego, a na drugą do położnej.

Położna zwykle ma swój gabinet przy lokalnej helsestasjon. Dlatego na stronie komuny poszukajcie informacji o tym, zadzwońcie i się umówcie na wizytę. Idąc pierwszy raz do położnej weźcie ze sobą helsekort (jeśli byłyście wcześniej u lekarza i ją wypisał). Jeśli wizyta u położnej następuje krótko po wizycie u lekarza nie musicie brać ze sobą moczu do badań. Jeśli jednak nie byłyście u lekarza, a idziecie do położnej jako pierwszej musicie mieć ze sobą pojemniczek z moczem.

Oprócz tego, że położna ma zwykle duże doświadczenie w temacie ciązy, porodu, karmienia, dysponuje też większą ilością czasu, który może poświęcić. Ja na pierwszej wizycie lekarskiej spędziłam 10 minut. U położnej siedziałam 45. Byłam w 10 tygodniu ciąży.

Jeśli przed wizytą u położnej byliście u lekarza, wtedy uzupełni ona Waszą helsekort, jeśli nie, wypełni ją od zera, więc do wizyty u niej należy się przygotować, tak jak do wizyty lekarskiej.
Trudno mi zrelacjonować przebieg tej wizyty bo była to luźna rozmowa o wszystkim i o niczym zarazem, ale tak sobie myślę, że kobiety w ciąży potrzebują czegoś takiego, żeby wreszcie poczuć, że ktoś traktuje je za serio. Mówiąc krótko, wyszłam od położnej szczęśliwa i cięższa o kolejną porcję materiałów o ciąży. Jednocześnie umówiłyśmy się na kolejną wizytę, mniej więcej miesiąc po drugiej kontroli u lekarza.

Położna nie przeprowadza badań USG, ale zbadała mi ciśnienie i zważyła.

I to by było na tyle. Przez kolejny miesiąc czytałam materiały otrzymane na obu wizytach.

Podsumowując obie wizyty dochodzę do wniosku, że przy ewentualnej kolejnej ciąży raczęj przed 12 tygodniem nie wybiorę się do lekarza – strata czasu. Koleżankom, które są/będą w ciąży będę polecała za to wizytę u położnej w pierwszym trymestrze. Przede wszystkim ze względu na to, że dysponuje bardziej fachową wiedzą i większą ilością czasu.

W kolejnym poście dowiecie się jak przebiegła moja druga wizyta u lekarza po zakończeniu pierwszego trymestru (po 12. tygodniu ciąży).

3 komentarze:

  1. Ja również nie zamierzam następnym razem udawać się przed 12 tygodniem do lekarza. Generalnie,to norwescy lekarze sa hmmm... specyficzni.O moich doświadczeniach i macierzyństwie w Norge piszę na http://fiordolandia.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chciałabym zapytać, jak to jest możliwe być u położnej w 10. tygodniu ciąży. W książce o ciąży z 2015 roku, którą dostałam od lekarza piszą, że opieka położnej rozpoczyna się po 20. tygodniu ciąży. Potwierdzają to moje koleżanki, które były w ciąży w Norwegii. Mi lekarz pierwszego kontaktu po drugiej wizycie kontrolnej kazał umówić się z położną, żeby nie okazało się, że jestem w szóstym miesiącu ciąży, a nie mają w helsestasjon wolnych terminów. Tak więc w 13. tygodniu umówiłam się na wizytę. Wybieram się tam w 21. tygodniu ciąży i recepcjonistka w ośrodku zdrowia powiedziała, że dobrze, że wcześniej się zgłosiłam, bo dostałam idealny termin pierwszej wizyty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem w 8 tyg pierwszej ciazy. Byłam u swojego lekarza 2 tyg temu, bo chciałam zrobić badanie krwi potwierdzająca ciąże. No i pierwszy szok mój lekarz powiedział, że nie bo to bez sensu, bo często dochodzi do naturalnej aborcji w tym czasie i lepiej nie robić tego badania. Po czym poinformował mnie jak wygada ciąża w No. Ok 12 wizyt przez cała ciąże. Dostałam helsekort do wypełnienia sama kilku rubryk. I pojemnik na mocz do zwykłego domowego testu. termin następnej wizyty na 30 października czyli na 12 tydzień. Zostałam również poinformowana, że w naszej przychodzi i w rejonie nie ma położnej, wiec muszę ja poszukać sama ale to na Ok 30tydz. ciąży. Szczerze to jestem przerażona ciąża i porodem w No. Zaczęłam czytać o przebiegu ciąży w Polsce i poprostu chce mi płakać oglądając usg z 9 tyg, potwierdzające dobry rozwój dziecka. Badania krwi i moczu dla wykrycia wszelkich nieprawidłowości ciazy i mamy. Oczywiście USG w Norwegii zawarte w pakiecie bezpłatnych wizyt jest po 25 tyg!!!!! Nawet prywatnie nikt nie zróbi USG przed 12 tyg. Mam wrażenie, że mój ostani okres był plemieniem, bo niby zauważyłam, ze jestem w ciazy w 3 tyg. Tylko jako to możliwe skoro przez tydzień miałam zgagę non stop, nie smakowało mi nawet piwo bezalkoholowe i papierosy które już miesiąc przed ograniczyłam do 4 dziennie, a w dzień robieniu testu całkiem rzuciłam po ok 8 latach ciągłego palenia. Czy tylko ja mam wrażenie, że w No wszystko jest wywrócone do góry nogami, czy was też to niepokoi. A może to tylko burza hormonalna.

    OdpowiedzUsuń