Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 28 stycznia 2015

Coraz więcej osób lata samolotem do pracy

fot. Benjamin A. Ward, Dagbladet
Pendler to norweskie określenie osoby, która musi dojeżdżać z miejsca stałego zamieszkania do pracy, bez względu na to, czy miejsce pracy znajduje się w sąsiedniej komunie, najbliższym dużym mieście, stolicy czy za granicą. Ze względu na małą gęstość zaludnienia i to, że ludzie mieszkają w dystryktach, z dala od rynków pracy, dojazdy do pracy są codziennością Norwegów od dziesięcioleci. Ku rozpaczy ekologów coraz większa ilość takich podróży wykonywana jest samolotami...

sobota, 17 stycznia 2015

Norweskie obywatelstwo mało atrakcyjne dla imigrantów

Tylko 4 procent obcokrajowców, którzy w 2013 roku spełniali wymóg siedmioletniego pobytu w Norwegii, wystąpiło o norweskie obywatelstwo. Najmniej zainteresowani norweskimi paszportami byli imigranci zarobkowi z Europy, wśród nich Polacy.

W przeciwieństwie do imigrantów zarobkowych i zagranicznych studentów, o norweskie obywatelstwo występują w dalszym ciągu licznie osoby, które uciekły do Norwegii ze swoich krajów ojczystych lub wnioskowały o azyl w Norwegii, a także członkowie ich rodzin (81 proc. osób wśród wymienionych grup, przybyłych do kraju po 1990 roku, wnioskowało o obywatelstwo).

Spadek zainteresowania obywatelstwem norweskim obserwuje się od wielu lat. Podczas gdy imigracja do Norwegii i populacja kraju wzrastały z roku i na rok, ilość wniosków o obywatelstwo wśród osób uprawnionych do tego malała. Główną obowiązującą zasadą jest, że imigrant musi legalnie przebywać w Norwegii przynajmniej 7 lat i posiadać umiejętności komunikowania się po Norwesku, by móc otrzymać obywatelstwo. Podczas gdy 1996 roku o paszport norweski wnioskowało 13,3 proc. imigrantów uprawnionych do tego, w 2013 roku na to samo zdecydowało się tylko 4,4 proc. obcokrajowców, będących wówczas przynajmniej 7 lat w kraju.

piątek, 9 stycznia 2015

Jak dobrze wybrać dostawcę prądu w Norwegii

fot. Norges vassdrags- og energidirektorat
W Norwegii gaz i centralne ogrzewanie mają znaczenie marginalne, zaś podstawowym źródłem energii, czy to do ogrzewania gospodarstw domowych, ciepłej wody czy gotowania, jest prąd. O tym, jak orientować się na ogromnym rynku dostawców energii, żeby rachunki za energię były choć trochę niższe, przeczytacie w tym poście.

Każde gospodarstwo domowe podpięte do sieci energetycznej powinno wybrać sobie dostawcę prądu (strømleverandør). W przeciwnym razie właściciel sieci energetycznej będzie fakturował nie tylko za przesłany prąd, ale również opłatę karną za niewybranie dostawcy (często nazywaną ventetariff).

W Norwegii istnieje wolny rynek energii. Oznacza to w praktyce, że prąd notowany jest na giełdzie i o każdej porze dnia i nocy kWh posiada określoną wartość giełdową. Dostawcy prądu kupują energię na wspomnianej giełdzie i administrują jej przesyłem do odbiorców końcowych. Ponieważ rynek jest wolny, dostawcy mogą żądać za prąd dowolną stawkę. W praktyce konkurencja jest tak duża, że odbiorcy mają możliwość zakupu prądu nawet za cenę identyczną z giełdową (czyli bez zysku dla dostawcy).

Większość dostawców oferuje swoim klientom kilka taryf. Najpopularniejsze są taryfy, w których odbiorca płaci za prąd dokładnie taką samą stawkę, za jaką dostawca kupuje energię na giełdzie, a dodatkowo płaci dostawcy opłatę abonamentową (stałą kwotę każdego miesiąca, niezależnie od zużycia). Takie taryfy nazywają się spot-pris, a wysokość doliczanych przez dostawców stałych miesięcznych opłat waha się od 0 do kilkudziesięciu koron. Tylko kilku dostawców na rynku oferuje taryfę spot-pris bez opłaty abonamentowej; w takich przypadkach warunkiem posiadania taryfy jest zawarcie dodatkowej umowy o fakturowanie drogą elektroniczną lub automatyczne opłacanie rachunków przez bank (avtalegiro). Wysyłanie papierowych faktur byłoby oczywiście za drogie dla dostawcy energii, który nie pobiera żadnych opłat administracyjnych w postaci abonamentu.

sobota, 3 stycznia 2015

Nie lubisz ujemnych temperatur? Zobacz gdzie powinieneś zamieszkać

Bergen
Za nami 2014 rok i instytut meteorologiczny udostępnił już na swoim portalu yr.no statystyki pogodowe z minionego roku. Wyczytać z nich możemy m.in., że w zimnej w opinii wielu osób Norwegii, były faktycznie aż 3 miejscowości, w których w każdy jeden z 365 dni w 2014 roku odnotowano dodatnią temperaturę!

Mowa o stolicy Vestlandet – Bergen oraz dwóch miejscowościach w Rogaland – Sandnes i Tananger (obydwie przylegają do Stavanger) – donosi dumne z sukcesu „rodzinnego” miasta Bergens Tidende. Gazeta zastrzega jednocześnie, że choć stacje meteorologiczne w wymienionych lokalizacjach codziennie notowały dodatnią temperaturę, nie jest to jednoznaczne z tym, że słupek rtęci w tych miejscach ani razu w 2014 roku nie spadł poniżej zera! Mrozy w Bergen, Sandnes i Tananger owszem zdarzały się w minionym roku, tylko że nigdy nie trwały całej doby (słupek rtęci każdej doby przynajmniej przez chwilę znajdował się w zakresie dodatnich temperatur). Przykładowo w Bergen (podobnie jak w bardzo wielu innych miejscowościach), najzimniejszym dniem 2014 roku był 28. grudzień, kiedy to zanotowano tam minimalną temperaturę minus 6,3 stopnia. Jednocześnie o innej porze tego samego dnia zanotowano w Bergen 0,4 stopnia na plusie i miasto utrzymało się w elitarnej trójce norweskich miejscowości z dodatnimi temperaturami każdego dnia!

Takim samym sukcesem stolica Vestlandet mogła pochwalić się aż 5 razy po 1957 roku.

Na pocieszenie dla tych, którzy lubią ciepło, ale do Bergen czy Rogalandu nie mogą się przeprowadzić dodamy, że klimat ociepla się w praktycznie rzecz biorąc całej Norwegii, a 2014 rok był najcieplejszym w skali całego kraju od kiedy pomiary się rozpoczęły.