Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

piątek, 6 listopada 2015

Tak się je w Norwegii

Odkąd przyjechałam do Norwegii interesuję się zdrowym odżywianiem i staram się aby jedzone przez nas posiłki były jak najmniej przetworzone i bogate w różne składniki odżywcze. Wiadomo - raz mi to wychodzi lepiej, raz gorzej. Raz mam na to czas, raz nie; niektóre nawyki ciągle są do poprawki (mniej soli!), inne udało mi się już zmienić (mniej cukru :)).

Czytając artykuły w internecie o tym, co jest zdrowe, a co nie, można zwariować. Typowy przykład:
kawa. W jednym tygodniu zachwalają pod niebiosa jej właściwości i każą pić niemalże bez umiaru, w drugim znowu wpisują kawę na listę czynników zagrażających zdrowiu. I bądź tu człowieku mądry! Dlatego z dużo większym zainteresowaniem podchodzę do raportów na temat tego, co się jada i jakie są tendencje w społeczeństwie.. Norweskie Ministerstwo Zdrowia (Helsedirektoratet) opublikowało wczoraj raport na temat nawyków żywieniowych Norwegów. Bazuje on na informacjach o ilości sprzedanych grup produktów oraz badaniu ankietowym i dotyczy roku minionego, czyli 2014.

Przede wszystkim nastąpił wzrost w ilości kupowanych i spożywanych warzyw, o 6% w stosunku do
roku 2013 oraz owoców (o 1%). Jednocześnie spożycie warzyw nigdy nie było tak wysokie w Norwegii, jak w 2014 roku. Wyniki dają powód do umiarkowanego optymizmu, choć według Ministerstwa Zdrowia Norwegom ciągle jeszcze trochę brakuje do osiągnięcia zalecanych 500 gram warzyw i owoców w ciągu dnia. Wiele wskazuje jednak na to, że są na dobrej drodze ku temu.




Ministerstwo niepokoi powolny spadek popularności ryb w diecie. W 1999 roku każdy Norweg zjadał średnio ok. 37,5 kg ryb rocznie, w 2013 wartość ta spadła do 35 kilogramów. W 2014 nieco wzrosła, ale i tak dietetycy zalecają, aby jeść ryby częściej, a najlepiej tak samo często jak mięso - 2-3 razy w tygodniu. W ostatnich latach jedzenie ryb zaczęło budzić trochę kontrowersji. Konsumenci są dziś w większości świadomi, że hodowlane łososie norweskie karmione są specjalną paszą i środkami chroniącymi je przed wszami, a ryby ciepłowodne mogą zawierać spore ilości metali ciężkich.

Jeśli chodzi o mięso, to jego spożycie nieco spadło w 2014 roku (o 2%), ale według ministerstwa i tak jest wysokie (w stosunku do ryb) i powinno zostać zmniejszone. Mięso w Norwegii
(szczególnie stek wołowy) uważane jest powszechnie za danie bardzo odświętne (wołowina, jest tutaj jednym z najdroższych mięs), ale z racji dobrej sytuacji ekonomicznej wielu Norwegów, mięso mimo swojej ceny i tak często ląduje na norweskich stołach, wypierając ryby.

Jak już jesteśmy przy mięsie to wspomnę jeszcze o tłuszczu. Niestety w norweskiej diecie za dużo jest nasyconych tłuszczów. Ich spożycie utrzymuje się od jakiegoś czasu na wysokim poziomie, i jest powiązane ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na choroby układu krążenia. Ministerstwo zaleca zatem ograniczenie ich spożycia na rzecz zdrowszych tłuszczów roślinnych i rybich.

Na koniec kilka słów o tzw. „białej śmierci”. Tradycyjnie już zaleca się mniejsze spożycie soli i cukru. Jeśli chodzi o ten pierwszy produkt, to Norwegowie zjadają średnio 8-10 g soli w ciągu dnia (zaleca się tylko ok. 5 g). W kwestii cukru w ostatnich latach obserwowano powolny spadek jego spożycia, ale w 2014 roku trend ten się zatrzymał.

I jeszcze taka ciekawostka na zakończenie. Z raportu wynika, że wraz z długością wykształcenia
wzrasta świadomość dotycząca zdrowego odżywiania. Respondenci z wyższym wykształceniem
zjadają więcej warzyw, owoców, ryb oraz produktów bogatych w błonnik.

A jakie są Wasze nawyki jedzeniowe? Staracie się podtrzymywać polską tradycję w norweskiej kuchni, czy wybieracie opcję eklektywną mieszając smaki norweskie z polskimi? A może przerzuciliście się całkowicie na kuchnię norweską? Piszcie w komentarzach.

13 komentarzy:

  1. Razem z moim chłopakiem staramy się łączyć kuchnie norweska z polską chociaż wygrywa zdecydowanie norweska - wiadomo ze łatwiej iść do najbliższego sklepu i kupić składniki na fiskeboller i terteskjell med karri saus zamiast jechać kilkanaście kilometrów do polskiego sklepu po ser na pierogi :) no i norweska kuchnia, mimo że prosta, tak bardzo mi smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugotuj na wolnym ogniu Kulturmjølk i będziesz miała biały ser na pierogi ☺

      Usuń
  2. Zdecydowanie kuchnia polska u nas ale tylko wybrane potrawy te lzejsze i zdrowsze.zupy bez miesa, fasola groch, kasze, salatka warzywna,kiszonki, makowciec drozdzowe z owocami. Kuchnia norweska jest dla mnie bardzo uboga, przetwory z ryb typu zupy i kotleciki totalnie mi nie smakuja, chleb suchy i bez wyrazu(pieke sama)ciasta bulki przeslodzone, wszystko w jednej nucie kardamonu. Ale oczywiscie chetnie probuje, moze podrzucicie jakies przepisy ciekawe ,strony z norweska kuchnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Generalnie nie narzekam na to co jem w Norwegii ale tylko dlatego, ze sama gotuję, piekę chleby i staram się by wszystko było jak najmniej przetworzone. Ja uwielbiam gotować, wiec jest mi też dużo łatwiej. Często jestem w Polsce więc mam ten komfort, ze przywożę sobie dużo Polskich produktów. Kuchnia Norweska nie przemawia do mnie wcale. tak jak poprzedniczka uważam, ze jest bardzo uboga i nie na moje kubki smakowe. Jedyne czego mi tu ogromnie brakuje, to warzyw. Nawet w warzywniakach to nie jest to samo co w Polsce. największą bolączką są jabłka, bez których ja osobiście nie wyobrażam sobie życia :) Pozdrawiam aktualnie z Wrocławia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, a jak to jest w Norge z dostępnością nieco zdrowszych zamienników chociażby mąki pszennej (orkiszowa) czy cukru (ksylitol)? Znajdę takie produkty czy muszę przewozić zamiast ubrań w bagażu? ;)

    Fajny blog, miło się czyta!

    Hilsen,

    Maciek

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm...zależy na którą część owej norweskiej kuchni, ale od pewnego czasu jesteśmy (my tj. ja i mój facet, czyli ten komentujący nade mną, hehe ;) skłonni eksperymentować z pozytywnymi jej aspektami ;) Od kiedy zaczęliśmy interesować się zdrowym odżywianiem, przez chwilę należeliśmy nawet do kooperatywy spożywczej. Czy rzeczywiście sprzedawane tam warzywa i owoce są mniej toxic, to już inna para kaloszy, ale zastanawia mnie czy w Norwegii zarejestrowaliście podobne zrzeszenia?

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie w temacie...W ramach bonusu, przesyłam link do norweskich plakatów ;) Może kogoś zainteresują... http://www.posters-nor.com/searchresult.asp?category=1007299941

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie inetrsuje temat norweskich ryb. Na poczatku wydawalo mi sie ze zajadanie lososia bedzie bardzo zdrowe, ale z czasem slysze coraz gorsze historie na temat ich hodowli. Wiecie czy jest mozliwe znalezienie dzikiego lososia w jednym z popularnych sklepow?

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas kuchnia międzynarodowa, z tym że z dumą mogę powiedzieć że mój Szwed pokochał kaszę, nawet gryczaną, i chętnie ją zajada.
    Swoją drogą badania nad tym czy zdrowo odżywiają się mieszkańcy kraju, w którym normą są zupy z proszku, taco z puszki, i parówki jako podstawowe źródło białka - zakrawa na surrealizm ;-).
    Pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja także. Ponieważ bardzo przytyliśmy z moim dzieckiem odkąd mieszkamy na południu Norwegii od ponad 4 lat.
    Mam wrażenie, że mnie rozlegulowały się hormony od nadmiaru jodu. Nie wiem czy to możliwe, ale po prostu tak czuję.
    Jemy dość zdrowo, bo mało tłuszczy. Głównie korzystam z oleju kokosowego lub oliwy, jeśli muszę. Ale większość ryb czy kurczaka piekę w piekarniku. Jemy mało ziemniaków. Częściej ryż, kuskus, warzywa, sałatki.
    Nie jemy dużo. Jedyne co przychodzi mi do głowy to spore przerwy między posiłkami. Być może zbyt długie, bo 5-6 lub 7-8-godzinne :(
    Pijemy sporo wody. Ja piję yerba mate. Ciągle coś ćwiczę, a waga stoi. Dziecko gra w piłkę ręczną, codziennie jeździ na rowerze, biega dużo po dworze, wraca przed wieczorem spocony i też brzuch mu nie spada. Latem pływamy, jeździmy na rowerach po 50 km, ale nie gubimy kilogramów. Czym to tłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pszenica (gluten)- przeczytaj sobie "Pszenny brzuch"- przeciez wiemy, ze chleb jest wszechobecny w Norwegii....

      Usuń
    2. Dzięki za podpowiedź :) Pozdrawiam!

      Usuń
  10. W moim mniemaniu tradycyjna Kuchnia Polska i Norweska są w pewnym stopniu podobne - żmudnie przygotowywane ciasta, desery, mięsa w sosach i bogate zupy + kiszonki. Kuchnia nowoczesna zawiera już tylko pewne szczególne elementy tradycyjne np. kotleciki rybne/kotleciki schabowe/dania świąteczne.

    Obecnie zmieniła się dostępność produktów oraz to, że większą część stanowią produkty przetworzone ( co jest związane ze zmianą stylu życia - kobiety pracują) i dania gotowe.

    Jedną z głównych różnic jakie zauważyłam to znacznie większa ilość konserwantów w produktach norweskich - w Polsce chyba prawnie nawet ustalone jest, że do produktów pasteryzowanych w puszkach nie dodaje się konserwantów - tutaj są prawie wszędzie. Nie znalazłam też nigdzie prawdziwej kiszonki - ogórki zalane octem nie są prawdziwą kiszonką, tylko podobnie smakują.

    Jeśli chodzi o jedzenie lokalne/od rolnika to uważam, że jeśli człowiek się dobrze zorganizuje i pozna swój rejon, to znajdzie lokalnych dostawców/sprawdzone źródło - chociaż Norwegowie chyba bardziej cenią produkty wyprodukowane na ich terytorium - liczę na taki trend w Polsce :)

    Na nas przyjazd do Norwegii nie miał dużego wpływu na to, co jemy. Nigdy nie przepadaliśmy za owocami morza, wiec to się nie zmieniło (w Norwegii lepsza jest ich dostępność). Prawdopodobnie jemy bardziej lokalnie - czasami kupujemy jabłka prosto od rolnika czy coś w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń