Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 21 czerwca 2015

Lato 2015 – tani kredyt, drogi urlop

W minionym tygodniu norweski bank centralny obniżył referencyjną stopę procentową do historycznie niskiego poziomu – 1 %. Tym samym w Norwegii pożyczka pod nieruchomość w praktyce stała się darmowa, a zagraniczne wakacje – znacznie droższe. Zobacz dlaczego!

Podstawowa (referencyjna) stopa procentowa ustalana przez centralny bank określa jakie koszty banki muszą ponieść by uzyskać dostęp do kapitału i przekłada się bezpośrednio na stopy procentowe jakie banki komercyjne oferują swoim klientom, między innymi na oprocentowanie kredytów hipotecznych. Przy 1% stopie podstawowej możemy spodziewać się, że oprocentowanie kredytów w bankach komercyjnych wynosić będzie około 2,5 %. Zgodnie z norweskim prawem podatkowym, osobom zadłużonym przysługuje ulga podatkowa z tytułu płaconych dla banku odsetek od kredytu – tym samym realny koszt pożyczki będzie jeszcze niższy. Tak niski, że przewyższa go nawet średni wzrost cen z roku na rok. W uproszczeniu powiedzieć można, że pieniądze więcej tracą na wartości „leżąc” niewykorzystane, niż koszty, które ponosimy biorąc kredyt na kolejną nieruchomość.

Rekordowo niskie oprocentowanie zwiększa popyt na nieruchomości i tym samym potęguje wzrost cen oraz rozwój bańki na rynku nieruchomości. Równolegle wzrasta zadłużenie społeczeństwa, do niebezpiecznie wysokiego poziomu, znacznie przekraczającego równowartość 3-4 letnich zarobków brutto.



Ze względu na sytuację ekonomiczną w Europie, norweski bank centralny nie może zwiększyć stóp procentowych. Spowodowałoby to bowiem wzrost zainteresowania międzynarodowych inwestorów norweskimi obligacjami, a tym samym zwiększenie popytu na koronę norweską czyli jej umocnienie względem pozostałych walut. Droga korona względem euro czy dolara jest zabójcza dla gałęzi norweskiej gospodarki muszących konkurować na rynkach zagranicznych. W czasach kryzysu ekonomicznego państwo nie może sobie pozwolić na osłabianie własnego przemysłu i tym samym zmuszone jest utrzymywać kurs waluty tak nisko jak to możliwe. Tanie kredyty są zatem tylko skutkiem ubocznym polityki pieniężnej.

Aby jednak ten skutek uboczny nie doprowadził do zbyt dużego rozdmuchania bańki i w konsekwencji załamania rynku nieruchomości, niezbędne jest wprowadzenie środków ograniczających dostęp do kredytów. Uchwalone niedawno zmiany prawne zawężają możliwość banków do indywidualnej oceny kredytobiorców i narzucają wymóg posiadania wkładu własnego w wysokości przynajmniej 15% wartości kupowanej nieruchomości. Przy aktualnych cenach na rynku to dużo, zwłaszcza w Oslo. Pożyczki stały się zatem jeszcze tańsze, a wręcz darmowe, ale dostęp do nich - znacznie ograniczony!

Ci z nas, którzy kredytu nie posiadają ani nie zamierzają brać, też zostaną dotknięci niskimi stopami procentowymi i słabą walutą. Tania norweska korona oznacza bowiem, że zarabiane przez nas pieniądze są znacznie mniej warte poza granicami Norwegii. Za każdą koronę dostaniemy mniej złotówek, euro czy dolarów, a wakacyjne wyjazdy i zakupy zagraniczne będą droższe lub nawet nie opłacalne! Ponadto będziemy musieli przyzwyczaić się do – jeszcze – wyższych cen produktów importowanych.

Mimo wszystko życzymy wszystkim czytelnikom god sommer :)

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawy wpis. Niestety w Polsce pożyczki do najtańszych nie należą. Jakiś czas temu skusiły mnie szybkie pożyczki przez internet w celu sfinansowania kilku swoich marzeń. Niestety, skutki takiej decyzji odczuwam do teraz.

    OdpowiedzUsuń