Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 28 stycznia 2015

Coraz więcej osób lata samolotem do pracy

fot. Benjamin A. Ward, Dagbladet
Pendler to norweskie określenie osoby, która musi dojeżdżać z miejsca stałego zamieszkania do pracy, bez względu na to, czy miejsce pracy znajduje się w sąsiedniej komunie, najbliższym dużym mieście, stolicy czy za granicą. Ze względu na małą gęstość zaludnienia i to, że ludzie mieszkają w dystryktach, z dala od rynków pracy, dojazdy do pracy są codziennością Norwegów od dziesięcioleci. Ku rozpaczy ekologów coraz większa ilość takich podróży wykonywana jest samolotami...



Do zatłoczonych dróg w kierunku stolicy i innych dużych miast w niedzielne popołudnia chyba wszyscy się już przyzwyczailiśmy. Wiele wskazuje jednak na to, że za jakiś czas ilość autokarów jadących kolumnami do Oslo z m.in. Sørlandet może się zmniejszyć, podczas gdy na lotniskach zrobi się tłoczniej. Relatywnie niskie ceny biletów lotniczych w wyniku zaciętej konkurencji między SAS-em i Norwegian oraz rosnąca zamożność społeczeństwa powoduje, że coraz więcej osób nie przeprowadza się za wymarzoną pracą, tylko korzysta z samolotów, aby się do niej dostać. Jedni latają do pracy w poniedziałki i wracają do domu w czwartki - piątki. Inni podróżują codziennie. Tylko w 2013 roku ludność Norwegii wykonała 2,4 miliona podróży lotniczych z domu do pracy, co stanowi wzrost o 160 proc. w stosunku do roku 2003 (dane Avinor). W przeliczeniu na dzień oznacza to, że około 5 tysięcy osób lata każdego dnia do pracy i z powrotem samolotem!

Za większość tego wzrostu odpowiada przemysł naftowy. Łatwo to zauważyć analizując, do których lotnisk latają pendlerzy - dominującymi destynacjami są Stavanger i Bergen. Branża gazowo-olejowa słynie też z wysokich płac, a pracodawcy często pokrywają pracownikom koszty podróży. Połowa ze wszystkich podróży lotniczych w Norwegii związanych z pracą wykonywana jest do lub z wspomnianych miast oraz Oslo, Trondheim, Kristiansand i Tromsø.

Samoloty są obecnie pewnym i bardzo efektywnym czasowo środkiem trasportu w Norwegii. Pomiędzy największymi miastami loty odbywają się częściej niż co godzinę, a linie lotniczy oferują stałym klientom karty roczne, uprawniające do nieograniczonej liczby przelotów na zdefiniowanym z góry obszarze. Dzięki temu codzienne podróżowanie do pracy jest nie tylko możliwe, ale i całkiem proste.

Z rozwoju sytuacji nie są naturalnie zadowoleni ekolodzy czy organizacje walczące o redukcję emisji CO2. Podkreślają oni, że ten sposób dojeżdżania do pracy jest najbardziej wrogim środowisku i żądają od polityków podjęcia działań mających na celu ograniczenie rozbudowy lotnisk.

2 komentarze:

  1. Przerażające to dla mnie. Ale pytanie powstaje czy czas jaki się traci na odprawę na lotnisku nie jest zbliżony do przejazdów samochodem i lotem?

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jako miłośnik latatnia trochę im zazdroszczę. :) A będąc na jednym z lotnisk obsługujących Oslo zastanawiała mnie ilość lotów właśnie do Bergen czy Stavanger. Teraz już wiem skąd taka częstotliwość lotów. :)

    OdpowiedzUsuń