Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

czwartek, 30 października 2014

Zdrowa żywność w Norwegii, czyli problem produktów z zieloną dziurką od klucza

Robiąc zakupy w norweskich marketach, z pewnością część z Was zwróciła uwagę na znaczek w kształcie zielonej dziurki od klucza (nøkkelhullprodukter). W Norwegii w ten sposób oznacza się produkty które ze względu na swój skład są zdrowsze (w uproszczeniu: zawierają mniej tłuszczu, cukru i soli, a więcej błonnika) niż ich odpowiedniki.

Sposób oznaczania żywności w ten sposób jest wspólny dla większości krajów Skandynawii, a w Norwegii systemem administrują wspólnie Helsedirektoratet (Ministerstwo zdrowia) oraz Mattilsynet (departament do spraw nadzoru nad żywnością). Celem było oczywiście ułatwienie zwykłemu szaremu człowiekowi wyboru zdrowszych produktów podczas wizyty w sklepie.

Upraszczając, zasady przyznawania oznaczenia polegają na tym, że producenci zgłaszają się ze swoimi produktami do Mattilsynet i zostaje im przyznana zgoda na używanie „dziurki od klucza” lub nie. Po otrzymaniu takiego znaku producenci mogą go stosować na swoich opakowaniach.

To, które produkty otrzymują znaczek to temat na osobny artykuł. Wielu uważa, że charakterystyczna dziurka od klucza na zielonym tle straciła na znaczeniu w momencie, gdy przyznano ją słynnej (i niekoniecznie najzdrowszej) pizzy Grandiosa. Nie o tym jednak będzie dzisiaj mowa. W ostatnim czasie bowiem pojawiły się artykuły mówiące o tym, że coraz więcej producentów decyduje się usunąć znaczek ze swoich produktów, mimo że mają zgodę na jego używanie! Dlaczego tak się dzieje?

czwartek, 23 października 2014

Od tego roku kolega i sąsiad wiedzą, że sprawdzałeś ich dochody

Polityka transparentności państwa norweskiego przybrała w tym roku nowy wymiar. Od dawna dane o tym, kto ile zarobił, ile posiada majątku i ile podatku zapłacił w minionych latach, były powszechnie dostępne. Nowością jest, że teraz każde przeszukiwanie tych informacji jest logowane, a osoba, której finanse sprawdzasz wie, że to robiłeś!

Jawność dochodów i majątków jest kluczową zasadą państwa norweskiego, mającą na celu zminimalizowanie ilości osób unikających płacenia podatków. To zrozumiałe, że w momencie, kiedy koledzy czy sąsiedzi widzą jak mieszkasz, jak żyjesz i jednocześnie mają wgląd w to, że oficjalnie nie miałeś prawie dochodu i nie płaciłeś podatku, ciężko jest zachować twarz. Nie można liczyć na popularność w towarzystwie i przymknięcie oka, ale raczej na donos do urzędu skarbowego lub policji skarbowej.

Dawniej listy podatkowe (norw. skattelister) dostępne były w formie papierowej do wglądu w każdym urzędzie skarbowym. Nie było to rozwiązanie idealne i ilość osób rzeczywiście zadająca sobie trud była niewielka, zwykle ograniczona do dziennikarzy.

Wraz z prowadzeniem elektronicznych, łatwych w przeszukiwaniu i dostępnych w internecie list podatkowych rozpoczęła się nowa era skarbowa w Norwegii. Wystarczył kwadrans na Google czy dowolnej gazecie internetowej, by sprawdzić majątek i dochody szefa, kolegów z pracy i wszystkich sąsiadów. To wszystko zupełnie anonimowo! Jednocześnie, z roku na rok, dochody podatkowe państwa wzrosły znacząco, gdyż ci, którzy do tej pory ukrywali przed skarbówką część swoich zysków, zaczęli się bać, że zostaną ujawnieni.

Kiedy my przeprowadziliśmy się do Norwegii, wystarczyło w Google wpisać nazwisko interesującej nas osoby i miejscowość, w której mieszka, aby otrzymywać na ekranie zestawienie jej dochodów netto, wartość netto posiadanego majątku, wysokość uiszczonego podatku oraz różne ciekawe dane statystyczne prezentujące tę osobę na tle swoich równolatków i innych mieszkańców tej samej gminy. Bywało, że korzystaliśmy z tych narzędzi, aby upewnić się, że np. proponowane nam zarobki nie odbiegają znacząco od tego, co otrzymuje kolega – Norweg na tym samym stanowisku.

niedziela, 19 października 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 12: Senja i Tromsø

Tungeneset i Djevelens tanngård w tle
Trasa: 310 km

Gryllefjord – Straumsbotn, FV 86
Straumsbotn – Huselv, FV 862
Huselv – Husøy – Huselv, FV 277
Huselv – Kjosen, FV 862
Kjosen – Finnsnes – FV 861, FV86
Finnsnes – E6, FV 855
Następnie E6 i E8 do Tromsø

Od Przylądka Północnego dzielą nas już tylko dwa etapy. Podczas pierwszego, dzisiejszego, będziemy mieli możliwość zobaczyć jedną z najładniejszych wysp Norwegii – Senję. Dotrzemy też do największego miasta Północnej Norwegii – Tromsø. Zanim jednak ruszymy, mamy dla Was uwagę, czysto praktyczną. Zatankujcie samochód! Na Senji stacje benzynowe należą do rzadkości!

Na dobry początek czeka nas prawie dwugodzinna przeprawa promowa z Andenes (gdzie zakończył się nasz poprzedni etap) do Gryllefjord. Nocowanie w aucie na przystani promowej nie jest może szczytem marzeń podczas wakacji, ale musicie mi wierzyć – miało to sens. Prom z Andøya na Senję jest bardzo popularny wśród turystów, a niestety pływa on dość rzadko (tylko w sezonie, 3 razy na dobę). W dodatku, zwykle chętnych na prom jest więcej niż statek jest w stanie pomieścić, a armator nie prowadzi przedsprzedaży biletów (rezerwacja możliwa wyłącznie dla dużych grup). My – aby być pewnym miejsca, byliśmy w porcie 10 godzin wcześniej, a i tak nie staliśmy pierwsi w kolejce! Sami więc rozumiecie, czemu nocowaliśmy na przystani.

Jak pamiętacie z poprzedniego etapu, wspominaliśmy, że wody wzdłuż wybrzeża Vesterålen upodobały sobie wieloryby. Wchodząc na pokład zabraliśmy więc ze sobą lornetki, aparaty i kamery; wielorybie szczęście nie było jednak po naszej stronie tego dnia. Statki rejsowe nie mają niestety tzw. „gwarancji” zobaczenia waleni, więc o zwrocie kosztów rejsu nie było mowy :)

Zwiedzanie Senji, drugiej co do wielkości wyspy Norwegii (nie licząc Svalbardu), rozpoczynamy w Gryllefjord, zaraz po zjechaniu z promu. Senja jest wyspą kontrastów. Zewnętrzna strona zdominowana jest przez strome, przypominające Alpy, łańcuchy gór. Aż trudno uwierzyć, że przez tyle stuleci istniało osadnictwo na tym górzystym wybrzeżu! W centralnej części wyspy, góry przechodzą w bardziej zróżnicowany krajobraz z bujną roślinnością, fiordami i głębokimi dolinami wcinającymi się wgłąb Senji. Dopóki nie zbudowano dobrej sieci dróg i tuneli na wyspie, dotarcie do położonych na wybrzeżu osad rybackich, było nie lada wyzwaniem! Dziś jednak do naszej dyspozycji są tak drogi, jak i tunele, a nawet mosty, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by w ciągu kilku godzin zobaczyć na własne oczy całe piękno wyspy!

poniedziałek, 13 października 2014

Finn.no – portal, który przydaje się prawie we wszystkim


Znajomi z krótszym „stażem” w Norwegii często zwracają się do nas z pytaniami o to, jak załatwić różne sprawy w Norwegii. Zaskakująco często zdarza nam się odpowiadać, że mogą zrobic to za pośrednictwem Finn.no. Rzeczywiście, portal ten jest tak użyteczny, że zdecydowanie zasługuje na krótkie omówienie na blogu!


Nasza przygoda z „finnem” zaczęła się jeszcze w Polsce, przed przeprowadzką, kiedy to mając już podpisaną umowę o pracę i wyznaczoną datę startu w nowym miejscu, musieliśmy znaleźć jakieś mieszkanie na początek. Szybko przekonaliśmy się, że nie znając nikogo na miejscu i nie mając dostępu do „kanałów nieoficjalnych”, musieliśmy zdać się na ogłoszenia w internecie. Podstrona „Eiendom” na Finn.no okazała się tym, czego nam było potrzeba. Przy pomocy kilku kliknięć mogliśmy wygenerować listę mieszkań i domów na wynajem w rejonie, do którego wyjeżdżaliśmy. Wszystkie z opisem, zdjęciami, cenami i kontaktem do właścicieli. Mieszkanie wynajęliśmy „online”, nie będąc nawet w Norwegii!


W nowym miejscu brakowało nam sporo elementów wyposażenia, zarówno mebli jak i sprzętów. Do pierwszej wypłaty daleko, a ceny w sklepach wysokie (z punktu widzenia osoby świeżo po przyjeździe z Polski, wyposażającej nieswoje, wynajmowane mieszkanie...) Z pomocą znów przyszedł Finn, a dokładnie podstrona „Torget”, gdzie znaleźliśmy tak sofy do salonu, jak i telewizor oraz inne drobiazgi. Wiele rzeczy w „Torget” ludzie oddają za darmo, bo sami ich już nie potrzebują, a nie chcą wyrzucać lub ciężko im się ich pozbyć, ze względu na duże gabaryty czy masę. Inne przedmioty można nabyć za symboliczną opłatą. Dawny właściciel jest szczęśliwy, że ktoś przyjechał i zabrał przedmiot już mu zbędny; nowi właściciele tanim kosztem zaopatrzyli się w coś, czego im brakowało. Czego chcieć więcej!


Na początku pobytu w Norwegii tylko jedno z nas miało pracę, co oznacza, że intensywnie poszukiwaliśmy jakiegoś zajęcia dla drugiej połowy. Również w poszukiwaniu pracy używaliśmy portalu Finn.no (zakładka „Jobb”), choć naszym zdaniem dużo lepszą i większą bazę posiada NAV – nav.no. Pracownicy NAV-u publikują bezpłatnie praktycznie wszystkie „publicznie dostępne” oferty pracy z kraju, podczas gdy Finn pobiera opłaty od firm czy instytucji za publikację ogłoszeń i przez to ma dosyć okrojoną bazę ofert.

wtorek, 7 października 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 11: Vesterålen

Trasa: ok. 200 km

E10 – FV82 – FV974

Jak zapewne pamiętacie poprzedni odcinek naszej wyprawy na Nordkapp zakończyliśmy w Svolvær na Lofotach. Po dniu pełnym zapierających dech w piersiach widoków miło było odpocząć. Noc na północy Norwegii jest krótka, więc z samego rana wyruszamy w dalszą trasę. Dzisiaj czeka nas 200 km przez jeden z najbardziej dziewiczych regionów norweskiego wybrzeża, Vesterålen.

Ze Svolvær wyjeżdżamy E10 w kierunku północnym (Narvik). Droga prowadzi cały czas wzdłuż wybrzeża wyspy Austvågøya, możecie więc liczyć na ładne i ciekawe widoki za oknem. Pierwszym przystankiem na naszej trasie będzie bardzo ładnie położony punkt postojowy nad Austnesfiordem. Warto przejść ścieżką z parkingu na położoną nieco wyżej platformę widokową.

Z trasy E10 skręcamy w drogą nr 82 i po chwili dojeżdżamy do Fiskebøl, gdzie czeka nas przeprawa promowa do Melbu. Odcinek ten przez długie lata był wąskim gardłem Lofotów, gdyż zanim archipelag połączono ze stałym lądem w 2007 roku, wszyscy zmotoryzowani zmuszeni byli podróżować na Lofoty przez Vesterålen, a następnie właśnie promem z Melbu do Fiskebøl. Choć podczas dzisiejszego etapu odwiedzimy wiele wysp (w tym te największe w Norwegii – jeśli nie liczyć Svalbardu), będzie to nasza jedyna przeprawa promowa! To wręcz niewiarygodne, ile mostów zbudowano pomiędzy wyspami Lofotów i Vesterålen!

środa, 1 października 2014

Coraz mniej palaczy w Norwegii

Zarówno wśród mężczyzn (menn)
jak i kobiet (kvinner) odsetek
palących spada. Dane SSB
Tylko 15 proc. mieszkańców Norwegii przyznawało się w 2013 roku, że pali papierosy lub tytoń każdego dnia. 9 procent podaje, że pali rzadko, od czasu do czasu. Jednocześnie wzrasta popularność tabaki.

Odsetek mężczyzn i kobiet palaczy jest w zasadzie identyczny od wielu lat. W minionym roku codziennie paliło 14 proc. kobiet i 15 proc. mężczyzn, co odpowiada łącznie 610 tys. osób w skali kraju. Palenie tytoniu traciło na popularności rok w rok w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci. Tylko w przeciągu minionej dekady odsetek palących codziennie zmniejszył się o połowę.

Ten sam trend obserwuje się wśród osób młodych. Według wczorajszego Aftenposten, sytuacja w szkołach uległa dużej zmianie w ciągu minionej dekady. Palenie nie jest już sposobem na uzyskanie statusu w towarzystwie, a palacze dawno przestali być „cool”. Przeciwnie, obecnie palący uczniowie muszą liczyć się z przytykami, a nawet mobbingiem i postrzegani są jako ci słabsi lub gorsi. Helsedirektoratet potwierdza ten obraz. Według ich danych codziennie pali tylko około 7 procent osób w wieku 16-24 lat i spadek ilości palaczy wśród tej grupy następuje dużo szybciej niż w społeczeństwie generalnie (w ciągu dziesięciu lat odsetek palaczy zmalał z 25 do 7 procent wśród młodzieży).

Wszystko wskazuje na to, że norweska polityka w zakresie wyrobów tytoniowych działa zgodnie z zamierzeniem. Bardzo wysokie opłaty akcyzowe, zakaz eksponowania tytoniu w sklepach, całkowity zakaz reklamy i ciągłe kampanie informacyjne o szkodliwości palenia robią swoje. Rok w rok wzrasta ilość sprzedawanych środków pomagających zerwać z nałogiem. Również lekarze przepisują coraz więcej recept na leki pomagające rzucić tytoń.

Wraz ze spadkiem popularności palenia, wzrasta używanie tabaki (snus). Szczególnie zauważalne jest to wśród osób młodych. W 2013 roku do codziennego jej zażywania przyznawało się aż 27 proc. młodych mężczyzn w Norwegii i 14 proc. młodych kobiet. Innymi słowy, aktualnie odsetek młodzieży używającej regularnie tabaki jest aż trzy razy wyższy od odsetku młodych palaczy (21 proc. w stosunku do 7). Aby zahamować ten trend wprowadzono właśnie całkowity zakaz używania tytoniu w szkołach średnich (dotyczy również żucia tabaki).
Wiele osób ironizuje również, że w lipcu państwo dało mieszkańcom chyba najlepszą do tej pory zachętę do zerwania z tytoniem – każdy kto nie wwozi do Norwegii papierosów lub tytoniu, może w nagrodę kupić „tax-free” na granicy o 1,5 litra więcej wina, niż osoby, które przewożą wyroby tytoniowe. A wino Norwegowie lubią!

źródła: Helsedirektoratet, SSB