Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 13 października 2014

Finn.no – portal, który przydaje się prawie we wszystkim


Znajomi z krótszym „stażem” w Norwegii często zwracają się do nas z pytaniami o to, jak załatwić różne sprawy w Norwegii. Zaskakująco często zdarza nam się odpowiadać, że mogą zrobic to za pośrednictwem Finn.no. Rzeczywiście, portal ten jest tak użyteczny, że zdecydowanie zasługuje na krótkie omówienie na blogu!


Nasza przygoda z „finnem” zaczęła się jeszcze w Polsce, przed przeprowadzką, kiedy to mając już podpisaną umowę o pracę i wyznaczoną datę startu w nowym miejscu, musieliśmy znaleźć jakieś mieszkanie na początek. Szybko przekonaliśmy się, że nie znając nikogo na miejscu i nie mając dostępu do „kanałów nieoficjalnych”, musieliśmy zdać się na ogłoszenia w internecie. Podstrona „Eiendom” na Finn.no okazała się tym, czego nam było potrzeba. Przy pomocy kilku kliknięć mogliśmy wygenerować listę mieszkań i domów na wynajem w rejonie, do którego wyjeżdżaliśmy. Wszystkie z opisem, zdjęciami, cenami i kontaktem do właścicieli. Mieszkanie wynajęliśmy „online”, nie będąc nawet w Norwegii!


W nowym miejscu brakowało nam sporo elementów wyposażenia, zarówno mebli jak i sprzętów. Do pierwszej wypłaty daleko, a ceny w sklepach wysokie (z punktu widzenia osoby świeżo po przyjeździe z Polski, wyposażającej nieswoje, wynajmowane mieszkanie...) Z pomocą znów przyszedł Finn, a dokładnie podstrona „Torget”, gdzie znaleźliśmy tak sofy do salonu, jak i telewizor oraz inne drobiazgi. Wiele rzeczy w „Torget” ludzie oddają za darmo, bo sami ich już nie potrzebują, a nie chcą wyrzucać lub ciężko im się ich pozbyć, ze względu na duże gabaryty czy masę. Inne przedmioty można nabyć za symboliczną opłatą. Dawny właściciel jest szczęśliwy, że ktoś przyjechał i zabrał przedmiot już mu zbędny; nowi właściciele tanim kosztem zaopatrzyli się w coś, czego im brakowało. Czego chcieć więcej!


Na początku pobytu w Norwegii tylko jedno z nas miało pracę, co oznacza, że intensywnie poszukiwaliśmy jakiegoś zajęcia dla drugiej połowy. Również w poszukiwaniu pracy używaliśmy portalu Finn.no (zakładka „Jobb”), choć naszym zdaniem dużo lepszą i większą bazę posiada NAV – nav.no. Pracownicy NAV-u publikują bezpłatnie praktycznie wszystkie „publicznie dostępne” oferty pracy z kraju, podczas gdy Finn pobiera opłaty od firm czy instytucji za publikację ogłoszeń i przez to ma dosyć okrojoną bazę ofert.





Z czasem przyszedł czas na zakup auta – na początek używanego. Przydałoby się „motoAllegro” albo „OtoMoto”, pomyśleliśmy. Z ratunkiem znów przyszedł Finn, tym razem podstrona „Bil”. To wręcz kopalnia używanych pojazdów, sprzedawanych tak przez osoby prywatne, jak i komisy czy salony. Wpisaliśmy do wyszukiwarki parametry, takie jak rodzaj silnika, pojemność, typ nadwozia, województwa, hak holowniczy na wyposażeniu, na końcu swój adres email i od tej pory każdego ranka dostawaliśmy na maila listę nowych ogłoszeń spełniających podane kryteria. Wszystkie ogłoszenia – jak to na Finn'ie – z dużą ilością zdjęć i opisami. Choć kilka razy inni kupcy nas ubiegli, wkrótce mieliśmy już auto!


Kiedy już obydwoje mieliśmy stabilne i stałe prace, zdecydowaliśmy przeprowadzić się na stałe. Nieruchomości na sprzedaż było mnóstwo, podobnie jak agencji pośrednictwa oraz ogłoszeń w prasie. Ciężko byłoby się w tym wszystkim odnaleźć gdyby nie Finn.no, na którym publikowane są praktycznie wszystkie oferty sprzedaży mieszkań i domów, bez względu na to, które biuro pośrednictwa zajmuje się sprzedażą. Na podstronie „Eiendom” możemy wyszukać w kilka sekund wszystkie „bolig-i” położone w rejonie, który nas interesuje, spełniające nasze warunki co do wielkości, roku budowy itd. itd. Pełny opis, zdjęcia i data visningu są oczywiście standardem. Mało tego, Finn oferuje nam szereg statystyk, podgląd jak rozwijała się cena danego domu przez lata, kiedy i za ile był kupowany/sprzedawany w przeszłości, jak daleko jest do najbliższych szkół czy przedszkoli, jak kształtuje się profil demograficzny ludności w sąsiedztwie. Na dokładnych mapach i zdjęciach lotniczych obejrzeć może najbliższą okolicę czy sprawdzić jak dojechać na miejsce.
Po zakupie własnego domu często okazuje się, że stare meble, kupowane by uzupełnić braki w wyposażeniu wynajmowanych wcześniej mieszkań są już nam niepotrzebne albo nie pasują do nowym wnętrz. Żaden problem! Tak jak kupiliśmy je za pośrednictwem Finna, tak możemy je tam sprzedać. Dodanie ogłoszenia na podstronie „Torget” jest gratis!


Wraz ze zbliżaniem się pierwszej zimy w nowym domu, pomyśleć trzeba było o drewnie na opał. W gazetach niby nie brakuje ogłoszeń „ved til salg”, jednak o szczegóły w stylu – jakie to drewno i za ile – już trudniej. Zamiast dzwonić po kolei i sprawdzać ogłoszenie za ogłoszeniem, można równie dobrze wejść na Finn Torget i znaleźć osoby w naszym rejonie, które oferują drewno, posortować ogłoszenia np. według ceny i załatwić sprawę bez wychodzenia z domu i telefonów! Enkelt og greit :-)


Zima była długa i nużąca. W marcu nie pragnęliśmy już niczego tak bardzo, jak słońca i ciepła. Wyjazd w ciepłe kraje był tym, czego nam było potrzeba. Zamiast sprawdzać oferty kolejnych biur podróży, weszliśmy na Finn.no - „Reise” i wyszukaliśmy wszystkie oferty „last minute” z wylotem z najbliższego nam lotniska na najbliższą sobotę na 1 tydzień, bez względu na to, kto był organizatorem wczasów. Po chwili wystarczyło posortować otrzymaną listę – np. według kraju przeznaczenia lub po prostu od najniższych cen i wybrać. Finn przekierowuje nas na stronę biura podróży, gdzie możemy kupić wycieczkę.


Posiadając nieruchomość w Norwegii często uzależnieni jesteśmy od pomocy profesjonalnych „håndverkerów” - czy to hydraulików, elektryków czy budowlańców. Ceny usług jak wszyscy wiemy są bardzo wysokie i bardzo różne. Za tą samą usługę różni wykonawcy mogą żądać zupełnie rozbieżnych kwot. Skąd wiedzieć, kto wykona pracę najlepiej albo najtaniej? Świetnym sposobem jest publikacja „zlecenia” na Finn.no, na podstronie „Oppdrag”. Portal sam informuje wszystkie firmy z konkretnej branży, o tym, że w ich rejonie działania pojawiło się zlecenie na np. budowę garażu, instalację „spotlightów” w suficie czy wyasfaltowanie podjazdu do domu. Zainteresowane firmy odwiedzają wówczas nasze ogłoszenie, czytają o szczegółach, oglądają szkice czy schematy tego, co jest do zrobienia i często umawiają się na bezpłatne odwiedzenie posiadłości, by na własne oczy ocenić zakres niezbędnych prac. Następnie wszyscy zainteresowani przedstawiają swoje wyceny. Kierując się nimi oraz referencjami firm, otrzymanymi od poprzednich zleceniodawców (system jak „komentarze” w polskim „Allegro”), możemy wybrać tego, kto wykona robotę najtaniej, albo tego, kto wydaje nam się najrzetelniejszy lub najlepiej wykwalifikowany do danych prac. Finn Oppdrag pozwala zatem, aby to rzemieślnicy i firmy konkurowały o nasze zlecenia i pieniądze, a nie my o ich poświęcony czas. A przy okazji możemy zaoszczędzić.


Nie zawsze nasze „zlecenie” jest na tyle duże, że potrzeba najmować firmę do jego wykonania. Czasem potrzebujemy tylko opiekunkę do dziecka na weekend albo kogoś, kto przytnie drzewka na ogrodzie przed zimą. „Małe prace”, do których wykonania potrzebujemy pomocy innych osób prywatnych opublikować można na podstronie „Småjobber” na Finn.no. Analogicznie, jeśli sami chcemy się podjąć wykonania tego typu prac, możemy znaleźć zlecenia w „Småjobber”.
Mamy nadzieję, że zachęciliśmy was do bliższego zapoznania się z portalem Finn.no. Z doświadczenia wiemy, że większość spraw w Norwegii, które nie są związane z państwowymi urzędami, można załatwić właśnie tam! Finn oferuje znacznie więcej niż opisaliśmy w tym artykule. Warte uwadze są chociażby mapy dostępne na portalu („Kart”). Ciekawostką jest, że dostępne tam zdjęcia lotnicze („Flyfoto”) są dużo dokładniejsze i wyraźniejsze od powszechnie znanych w internecie zdjęć satelitarnych na Google Maps.


PS. Ponieważ wystawiliśmy tu taką laurkę Finn'owi, wypada wspomnieć, że nie jesteśmy w żaden sposób związani ani z Finn.no ani z koncernem medialnym Schibsted, właścicielem portalu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz