Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 27 lipca 2014

Bez kawy ani rusz, czyli co Norweg zabiera ze sobą na zagraniczne wakacje?

Gigant na rynku biur podróży, Ving przeprowadził wśród swoich klientów ankietę, w której pytali, jakie norweskie produkty spożywcze Norwegowie zabierają ze sobą na wakacje. W ankiecie wzięło udział ponad 11 tysięcy respondentów.

Według właśnie opublikowanych rezultatów, Norwegowie nie wyobrażają sobie wakacji przede wszystkim bez... norweskiej kawy i to bez względu na to, w jaki rejon wybierają się na wakacje. W pierwszej trójce, obok kawy znalazł się brązowy ser (nor. brunost) oraz pieczywo chrupkie (np. typu Wasa, nor. knekkebrød). W pierwszej dziesiątce wakacyjnych faworytów jest też pasta do pieczywa o smaku kawioru, makrela w sosie pomidorowym i pasztet.

Z własnych obserwacji mogę z ręką na sercu potwierdzić, że kawa zajmuje u Norwegów wysokie miejsce w hierarchii życia codziennego. Norwegowie zwykle piją swoją czarną kawę z ekspresu przelewowego (kaffetrakter); espresso jest dla nich za małe, a o cortado nigdy nie słyszeli. Tylko dwoje z moich kolegów z pracy używa mleka do kawy (a pracuję z dość dużym miejscu pracy), ale tylko wtedy kiedy jest ono dostępne. Dodatkowo Norwegowie uważają, że ich norweska kawa jest najwyższej jakości. Oczywiście jest to kwestia dyskusyjna, bo ilu ludzi tyle opinii, ale mogę zgodzić się z tym, że na pewno lepsza jest od kawy duńskiej.



Analogiczne ankiety Ving przeprowadził wśród swoich klientów w pozostałych krajach Skandynawii. Okazało się, że podobnie jak Norwegowie, również Duńczycy i Szwedzi nie wyobrażają sobie wakacji bez własnej kawy, do której przyzwyczajeni są „z domu”. To potwierdza kolejny raz, że mieszkańcy krajów skandynawskich są w światowej czołówce, pod względem ilości spożywanej kawy.
W duńskim zestawieniu całkiem wysoko znalazła się solona lukrecja (3 miejsce; w szwedzkim na miejscu 5., w norweskiej ankiecie ten produkt został pominięty).
Rezultaty szwedzkie są dość podobne do norweskich. Wysoko w zestawieniu znalazł się zarówno kawior w tubce, jak i chrupkie pieczywo. Poza tym Szwedzi lubują się bardziej w słodyczach (w pierwszej dziesiątce jest czekolada oraz łakocie kupowane na wagę tzw. smågodt).

Te same norweskie produkty spożywcze, bez których wiele osób nie wyobraża sobie wyjazdu na zagraniczne wakacje, znaleźć można w sklepach w opanowanych przez Norwegów regionach krajów Płd. Europy. W samej Hiszpanii, według oficjalnych danych, na stałe mieszka ponad 50 tys. norweskich obywateli. Posiadają oni tam stały dostęp do wszystkiego, czego norweska dusza zapragnie: norweska telewizja, gazety, kawa, brunost, majonez, kawior i – coraz częściej – obsługa w ojczystym języku.

Przy okazji tego zestawienia zaczęłam się zastanawiać, czy istnieją jakieś polskie produkty spożywcze, bez których nie wyobrażam sobie wakacji zagranicznych, ale jakoś nie przyszło mi do głowy nic, bez czego nie mogłabym się obejść przez 2-3 tygodnie... A Wam przychodzi coś do głowy?

6 komentarzy:

  1. Jak dla mnie, to kabanosy :D Mój chłopak Norweg też sobie kupił w Polsce słuszny zapas kabanosów, więc coś w tym musi być :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie jak Norwegowie bez dobrej kawy żyć nie umiem, ale nie mam w zwyczaju zabierania jej na wakacje - chyba, że takie na górskim szlaku, gdzie nie ma kawiarni czy sklepów ;) Swoją drogą chleb chrupki i pasta o smaku kawioru świetnie się sprawdzają w takich sytuacjach, ale jadąc na wakacje do hotelu, chyba bym jakoś przeżyła bez tego typu produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba nie mam niczego takiego, kiedy paliłam, to zabierałam ulubione papierosy

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wakacje nie zabieram niczego do jedzenia, wychodzę z założenia, że tam dokąd jadę, też na pewno mają jedzenie. :) Jedynym miejscem, do którego kiedykolwiek coś zabrałam, była właśnie Norwegia. Spakowałam opakowanie soczewicy, ze względu na bolesny jej brak w najbliższym Kiwi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio na wakacjach w Polsce zatęskniłam za norweskim jogurtem "Go morgen" ale dało się przeżyć bez niego :)
    PS. interesujący blog, żałuję, że tak późno go odkryłam... rzeczowy z cudowną galerią!! pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieszkam w Norwegii dopiero 1,5 roku, ale od razu zaczęłam zebierać ich kawę ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń