Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 6 maja 2014

Kilka słów o norweskim chorobowym

fot. infotjenester.no
Norwegia jest jednym z niewielu krajów na świecie, w którym pracownicy otrzymują pełną pensję za każdy dzień chorobowego, nawet do roku czasu. Nie ma znaczenia, czy chorobę potwierdził lekarz wypisując zwolnienie lekarskie, czy pracownik sam zrobił sobie wolne z powodu choroby, nie konsultując tego z lekarzem, ani nie pytając szefa o wolne. Efekt? Najbardziej chory kraj wśród państw członkowskich OECD (pol.: Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju).

Osoby zatrudnione w Norwegii mają prawo do nieobecności w pracy z powodu choroby stwierdzonej samemu (bez kontaktu z lekarzem) do 24 dni w ciągu roku. W terminologii norweskiej jest to egenmelding – zwykle wystarczy zadzwonić lub wysłać wiadomość do przełożonego i poinformować, że „dziś nie dam rady przyjść” i można zostać w domu na maks. 3 dni lub maks 8 dni – jeśli nasz zakład pracy posiada status IA-bedrift (z norw. Inkluderende arbeidsliv). Pracownik otrzymuje pełną pensję za każdy dzień.

Ci którzy już wyczerpali 24 dni samodzielnie zgłaszanych nieobecności lub chcą być na chorobowym dłużej niż 3 / 8 dni, muszą wstąpić do lekarza. Na zwolnieniu lekarskim (sykmelding) mogą pozostać nawet do roku czasu, zachowując oczywiście pełną pensję od pierwszego do ostatniego dnia nieobecności.


Pracownikom, którzy podczas choroby chcą być częściowo w pracy, a częściowo w domu lekarz może wypisać zwolnienie częściowe – np. 40 % chory, 60 % zdrowy. Taki pracownik będzie pracować tylko 40% czasu pracy określonego w swojej umowie o pracę. W praktyce – będzie wykonywał tylko niektóre zadania w krótszym przedziale czasu, albo przychodził do pracy jedynie 2 dni w tygodniu, przy zachowaniu pełnej pensji. Oczywiście.

Na pierwszy rzut oka nasuwa się podejrzenie, że to egenmelding – a więc samodzielne zgłaszanie choroby – będzie największym wyzwaniem i problemem dla zakładów pracy. Perspektywa wolnego po dobrej imprezie czy trwającego do wtorku weekendu bywa przecież kusząca. Paradoksalnie okazuje się, że to jednak zwolnienia wystawiane przez lekarzy ponoszą główną odpowiedzialność za to, że w żadnym innym kraju OECD nie notuje się tak wysokiego stopnia nieobecności w pracy z powodu choroby, jak w Norwegii!

Potwierdził to m.in. pilotażowy projekt przeprowadzony w gminie Mandal (najbardziej południowe miasto Norwegii). W Mandal przez 3 lata pracownicy otrzymali prawo do samodzielnego decydowania o tym, kiedy są chorzy, a kiedy mogą pracować. Otrzymali te same kompetencje, które w innych gminach posiadają lekarze – a więc mogli skierować siebie samych na chorobowe nawet na cały rok. Jesteście ciekawi rezultatu? W okresie trwania projektu nieobecności w pracy z powodu choroby spadły o 25 procent!

Podobną próbę przeprowadza norweska poczta państwowa (Posten) i 12 innych dużych zakładów pracy (prosjekt E365). Zezwolili oni swoim pracownikom samemu decydować o długości trwania chorobowego, nawet do 1 roku. Efekty przerosły wszelkie oczekiwania – w jednym z oddziałów poczty (duża sortownia), ilość nieobecności spowodowanych chorobą spadła o połowę (w ciągu pierwszego roku trwania projektu).

Przykłady z Mandal i Posten dowiodły, że to lekarze mają tendencję do wypisywania „długich” zwolnień. Mimo to, nie można im przypisywać 100% winy za tak duży odsetek chorych w kraju. To spowodowane jest przede wszystkim systemem, który nakazuje wypłacanie pracownikom na chorobowym pełnych pensji. W takich warunkach po prostu nie opłaca się pracować. Przeciwnie – po odliczeniu kosztów na dojazd i parking, zostanie w domu jest w zasadzie tańsze.

Choć lekarstwo na masowe choroby norweskich pracowników znają zarówno OECD, zakłady pracy, ekonomiści i większość partii politycznych, nie ma się co łudzić, że Norwegia pójdzie w ślady Szwecji czy innych krajów Europy i wprowadzi np. 85 % pensji na chorobowym albo pierwszy dzień chorobowego bez pensji. Reforma nie jest w praktyce możliwa do zrealizowania ze względu na bardzo mocną pozycję organizacji chroniących prawa pracownicze (z LO na czele) w norweskiej polityce. Nawet bez LO byłaby bardzo niepopularna wśród elektoratu i raczej trudno by było znaleźć rząd, który by popełnił to polityczne samobójstwo....


Na koniec kilka faktów w temacie chorobowego

- 10 procent ludności Norwegii w wieku produkcyjnym jest na rencie (niezdolność do pracy z przyczyn zdrowotnych)
- kolejne 4 procent jest na zasiłku przejściowym (i najpewniej zostanie rencistami po maks. 4 latach)
- Norwegia ma najwięcej nieobecnych w pracy z powodu choroby spośród wszystkich krajów OECD
- jednocześnie ta sama Norwegia przez wiele organizacji międzynarodowych (z WHO na czele) stale określana jest jako najlepszy na ziemi kraj do życia, między innymi z powodu bardzo dobrego zdrowia i długiego życia mieszkańców (przeczytaj raz jeszcze poprzednie punkty...)
- raport NAV (w uproszczeniu urzędu pracy) z 2008 dowodzi, że podczas mistrzostw świata w piłce nożnej, ilość mężczyzn na chorobowym wzrasta o 40 procent :-). Podobne zjawiska obserwuje się podczas zimowych igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata w narciarstwie...
- w 2013 roku nieobecności w pracy z powodu chorób kosztowały podatników 32,8 miliarda koron

1 komentarz:

  1. Hej,
    zapraszam Cię do skorzystania z nowego serwisu blogowego http://zblogowani.pl
    Pozdrawiam,
    Martyna

    OdpowiedzUsuń