Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 30 marca 2014

Ksenofoba przewodnik przez Norwegię

Wraz z nastaniem wiosny (w tym roku wcześniej niż rok temu) coraz śmielej zaczynamy snuć plany wakacyjne. A skoro wakacje i plany, to wypada zaopatrzyć się w stosowny przewodnik. Wśród całej gamy przeróżnych przewodników istnieją jednak takie, które wypada mieć i znać bez względu na cel wyjazdu albo nawet jeśli nigdzie się nie wybieramy, a jedynie chcemy lepiej poznać własne otoczenie. I właśnie taką publikację chcę dziś zaprezentować:

Xenophobe's guide to the Norwegians

W zasadzie powinnam napisać „przewodnik” (a nie przewodnik), bo chodzi o publikację z dużym przymrużeniem oka. „Xenophobe's guide” to seria (w chwili obecnej 30 tytułów) wydawana przez angielskie wydawnictwo Oval. Tytuł serii nawiązuje do książki (i słuchowiska) Douglasa Adams'a „Hitchhiker's Guide to the Galaxy” (polskie tłumaczenie: „Autostopem przez Galaktykę” nie jest dokładnym tłumaczeniem, dlatego użyłam oryginalnego tytułu). Głównym zadaniem książeczek jest przekazywanie informacji, o kraju, regionie i jego mieszkańcach, kulturze i historii w sposób zabawny i ironiczny.

Pozycja poświęcona Norwegom została napisana przez mieszkającego tutaj na stałe Dana Elloway'a. Ukazała się ona rok temu przed wakacjami i niemal od razu została omówiona na łamach Aftenposten.

Według Elloway'a podstawowa definicja Norwegów to, że po prostu nie są Szwedami, a Norwegia to nie stolica Szwecji. Według Anglika Norwegowie to uwielbiający tradycyjne stroje naród, którego dumę narodową stanowi... łyżka do krojenia sera. Norwegowie są zamknięci w sobie (otwarty Norweg od zamkniętego w sobie Norwega różni się tym, że gapi się na twoje buty zamiast na swoje). Najbardziej kłopotliwa sytuacja dla Norwega to prowadzenie rozmowy o niczym, a tym co sprawia Norwegowi największą przyjemność jest poświęcenie 12 godzin na milczącą wspinaczkę w towarzystwie zaufanego przyjaciela, zakończoną rozmową na szczycie o tym, że przyjemnie jest spędzać czas w samotności. Dodatkowo Norwegowie nadużywają prądu pozostawiając zapalone światła w całym domu 24 godziny na dobą. W książce oberwało się też popularnym sydentur oraz braku zainteresowania starszymi ze strony rodziny. Dla tych, którzy jeszcze tego nie odkryli, najpopularniejszym daniem norweskim jest pizza Grandiosa (z czym w zasadzie zgodzi się też wielu rdzennych Norwegów). Jeśli chodzi o sposób ubierania się, to Norwegowie ZAWSZE dostosowują strój do pogody, a jedyne 3 okazje, kiedy faktycznie starają się ładnie i zadbanie wyglądać, to ślub, pogrzeb i Święta Bożego Narodzenia. Na szczęście Norwegowie według angielskiego autora mają też swoje dobre, pozytywne cechy. W zasadzie są tak pozytywni i tak pozytywnie nastawieni w stosunku do wszystkiego, że nawet najgorszy występ w teatrze, za który publiczność musiała zapłacić grube pieniądze, zakończy się owacją na stojąco. Zawsze.

Wszyscy którzy chcieliby dowiedzieć się więcej humorystycznych choć dość prawdziwych faktów o Norwegach, widzianych oczami Anglika, powinni poszukać książeczki: „Xenophobe's guide to the Norwegians”.

Dla zainteresowanych serią wspomnę tylko, że dostępna jest także pozycja o Polakach. Reklamuje ją hasło: „Tylko Polak podejmie próbę przekonania obsługi lotniska, że kuchenka mikrofalowa może być bagażem podręcznym”.

Miłej zabawy w odkrywaniu krajów oczami ksenofobów :)

4 komentarze:

  1. Sama mam z tej serii książeczkę o Japończykach i właśnie nie udało mi się jeszcze trafić na tomik o Norwegach. Skoro jest to poszukam :)
    Do tego ubierania się to jeszcze bym dodała, że ubierają się kiedy tylko mogą w stroje wygodne, czyli zazwyczaj w spodnie dresowe :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Z ubiorem to największa prawda :) Seria zapowiada się świetnie. Muszę się zapoznać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Vestlandet ubierają się jednak stosownie do pory roku. To znaczy zimą tenisówki, bo przecież Norweg twardy jest i zimy się nie boi, a poza tym i tak biegnie rozgrzany z siłowni do Rimi po grandiosę. Z kolei latem - dla pań obowiązkowe eleganckie kozaki do leginsów, bo przecież Norweżka lata się nie boi (co to za lato, raptem plus jedenaście), w lutym chodziła w sandałach, a kiedyś w końcu trzeba pokazać któreś z dwustu par butów przywiezionych z Paryża, Nowego Jorku, czy Londynu. Tak na prawdę kupiła je w Gdańsku, gdzie jeździ na tanie zakupy, ale o tym wie tylko najlepsza przyjaciółka, więc sza!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Dzięki za super podpowiedzi co do lektury. Poza tym pytanie. Gdzie mogę znaleźć jakiś kontakt do autorki bloga? Obszukałam całą stronę i niestety nie znalazłam ...

    OdpowiedzUsuń