Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 5 lutego 2014

Oglądanie telewizji w czasie pracy? Oczywiście, to przecież Norwegia

Igrzyska olimpijskie w Sochi jeszcze się nie rozpoczęły, a już wzbudzają emocje w Norwegii. Wszystko za sprawą oświadczenia burmistrza Oslo, który zabronił pracownikom gminy oglądania olimpiady w telewizji w czasie pracy i... spotkał się ze zmasowaną krytyką z różnych stron.

- Mamy dużo pracy do wykonania z myślą o tych, którzy nas potrzebują. Musimy być trochę surowi i ustalić jakieś granice – powiedział w rozmowie z VG Fabian Stang. - Igrzyska trwają dwa i pół tygodnia, a transmisje pokazywane będą głównie w ciągu dnia. Dlatego nie możemy zezwolić na to, żeby nasi pracownicy oglądali je w pracy. Musimy być lojalni w stosunku do tych, którzy potrzebują naszej pomocy lub chcą skorzystać z naszych usług – dodał burmistrz.

Nie wszyscy byli tak zgodni ze słowami Stanga, jak my. Ci, którzy do tej pory uważali, że do pracy idzie się przede wszystkim po to, żeby pracować, prawdopodobnie zdziwili się dziś rano, kiedy usłyszeli w mediach o tym, jak bardzo skandalicznie postąpił Fabian Stang zakazując pracownikom gminy oglądania telewizji w pracy. To, co rozsądnie myślącym ludziom wydało się oczywiste, w norweskiej rzeczywistości spotkało się z buntem i krytyką.


Nikogo nie zaskoczyło raczej, że do słów burmistrza stolicy krytycznie odniosła się przewodnicząca organizacji parasolowej skupiającej największe związki zawodowe (LO), Gerd Kristiansen. Jej zdaniem igrzyska zimowe odbywają się tylko raz na cztery lata i są czymś co porusza duszę Norwegów. Dlatego decyzję Fabiana Stanga uważa za niemądrą i mało nowoczesną i w ten sam sposób określą innych pracodawców, którzy chcieliby pójść w ślady burmistrza i zabronić swoim podwładnym patrzenia na zawody w pracy. Kristiansen twierdzi, że pracodawcy powinni podejść do kwestii olimpiady bardziej elastycznie i wysilić się nieco, by wypracować odpowiednie rozwiązania. Nie sprecyzowała przy tym, czy ma na myśli zatrudnianie vikarów (pracowników tymczasowych do pomocy lub na zastępstwo), aby inni mogli w pracy śledzić przebieg sztafety narciarskiej.

W ślady burmistrza Oslo nie chcą pójść burmistrzowie pozostałych dużych norweskich miast. Dziennikarze Aftenposten skontaktowali się z administracją w Bergen, Kristiansand i Trondheim uzyskując dość zgodne zapewnienia, że na trochę oglądania telewizji, pracownicy mogą sobie pozwolić.

Ogłoszony w Oslo zakaz krytycznie oceniony został również w kręgach osób zajmujących się trenowaniem liderów, psychologią miejsc pracy czy team building.

Wreszcie Fabian Stang ugiął się pod wpływem presji i nieco inaczej sformułował swoją wcześniejszą wypowiedź. Zaznaczył, że ma zaufanie do swoich pracowników (łącznie 55 tysięcy jest zatrudnionych w Oslo kommune) i wierzy, że podejmą oni wybór, który nie odbije się ani na pracy ani na mieszkańcach Oslo. Pytany przez dziennikarzy sprecyzował, że pracownicy mogą np. robić sobie przerwy w trakcie najważniejszych transmisji lub nieco przeorganizować dzień pracy, jednak oczekuje on, że jeśli oglądanie telewizji przedłuży „przerwę”, to również pobyt w pracy powinien ulec przedłużeniu.

To ostatnie nie spodobało się miejskim radnym, którzy jeszcze tego samego dnia o godz. 15 zebrali się na posiedzeniu i odrzucili zakazy i pomysły burmistrza uznając je za niedorzeczność. Odpowiedzialność „pracodawcy” nad pracownikami gminy sprawuje właśnie rada miasta, a nie burmistrz, więc to jej decyzja będzie wiążąca dla ponad 50 tysięcy zatrudnionych w gminie. Tak więc – ci z was, którzy chcą szybko załatwić jakąś administracyjną sprawę w Oslo, niech się lepiej pospieszą. Do olimpiady już tylko 2 dni.

Na pocieszenie dla tych, którzy w pracy pracują zamiast oglądać telewizję pozostają wyniki sondażu przeprowadzonego przez VG.no – połowa ankietowanych też uważa, że w pracy powinno się przede wszystkim pracować.

4 komentarze:

  1. A o instytucji urlopu słyszeli? Wtedy spokojnie można oglądać nie przejmując się szefem. Jak w niedzielę w nocy oglądałem Super Bowl to poniedziałek wziąłem wolny i wszyscy zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie "problemy" w kraju dobrobytu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W szoku jestem i w glowie mi sie nie miesci!

    OdpowiedzUsuń
  4. W szkole tez ogladalismy sochi.. Nauczyciel gada, a w tle narciarze biegaja i nagle wielka euforia nauczyciela bo norwerweszka pierwsza i wszyscy do domu 30 min wczesniej bo on musi swietowac..

    OdpowiedzUsuń