Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 23 lutego 2014

Coraz więcej Norwegów leczy się za granicą

Nie tylko Polacy próbują „załatwić” dentystę przy okazji wizyty u rodziny w Polsce. Popularność leczenia za granicą rośnie również wśród etnicznych Norwegów. Oszczędność i możliwość połączenia wakacji z leczeniem zachęcają do „turystyki zdrowotnej” tysiące Norwegów każdego roku.

Szacuje się, że w 2012 roku Norwegowie wydali u dentystów w samym tylko Budapeszcie około 200 milionów koron. Za te same usługi w swoim kraju musieliby jednak zapłacić przynajmniej trzy razy tyle. Na rynku norweskim pojawia się coraz więcej firm pośredniczących w rekrutacji pacjentów do gabinetów i klinik za granicą. Pośrednicy posiadają umowy partnerskie z lekarzami i dentystami głównie w krajach Europy Wschodniej oraz Tajlandii. Prezentują oni oferty swoich partnerów norweskim klientom, umawiają zabiegi, wizyty czy operacje, pomagają w organizacji podróży i pobytu, a nawet dbają o to, aby w zagranicznych klinikach obecne były osoby posługujące się językiem norweskim. Wyjazd zdrowotny poprzez pośrednika jest zatem przez Norwegów traktowany jako bezpieczny i prosty.


Jednym z największych aktorów na rynku, wysyłającym pacjentów do dentysty na Węgrzech jest firma Tannreiser z Trondheim. Nieco inny model działania – coraz popularniejszy w Norwegii – ma firma Budapest Klinikken, która sama jest właścicielem kliniki dentystycznej w węgierskiej stolicy. Inne firmy wysyłają Skandynawów na leczenie do Polski, Turcji, Łotwy czy Tajlandii. W branży mówi się, że zapotrzebowanie na zagraniczne usługi medyczne jest kolosalne i tylko moce przerobowe klinik partnerskich ograniczają ilość wysyłanych na leczenie osób. Możemy zatem spodziewać się dalszego rozwoju rynku i większej ilości destynacji.

Norweski Związek Dentystyczny podaje, że każdego roku 60 tysięcy Norwegów zasiada na fotelach u zagranicznych dentystów. Większość z nich w krajach, gdzie siła robocza jest tania, choć zdarzają się też pacjenci udający się na leczenie do Europy Zachodniej.  

Norwegowie zagranicą naprawiają nie tylko zęby. Coraz większą popularnością cieszą się też tani okuliści czy chirurdzy plastyczni. Tylko firma Lasikreise podaje, że każdego miesiąca wysyła 15 pacjentów na skomplikowane zabiegi okulistyczne do kliniki w Wilnie. Inny pośrednik mówi z kolei o „bajecznym wzroście na rynku pacjentów poddających się sztucznemu zapłodnieniu za granicą”.  

Większość Norwegów musi za leczenie zagraniczne zapłacić samemu. Biorąc pod uwagę różnicę cen i możliwość połączenia takiego wyjazdu z wakacjami, większość z nich nie jest przerażona kosztami. Ci bardziej oszczędni i zorientowani w prawie unijnym, mogą od 2011 roku otrzymać w pewnych sytuacjach refundację kosztów swojego leczenia pozaszpitalnego za granicą, pod warunkiem, że odbyło się ono w innym kraju EOG. W pierwszym roku funkcjonowania tego przepisu, państwo wypłaciło 1,8 miliona koron pacjentom, którzy wybrali leczenie zagraniczne na koszt Norwegii. Największy odsetek tej kwoty stanowiło pokrycie kosztów zabiegów fizjoterapeutycznych (wykonywanych głównie w Hiszpanii) i właśnie leczenia dentystycznego (wykonywanego przede wszystkim na Węgrzech).

Wygląda na to, że ci z nas, którzy znają dobrego dentystę w Polsce, biegle mówiącego po angielsku i posiadają choćby minimalne grono norweskich znajomych, mogą śmiało zacząć myśleć o wejściu na rynek pośrednictwa usług medycznych :)

5 komentarzy:

  1. Heh, właśnie o tym ostatnio myślałam :) Leczyłam ostatnio ząbki u świetnej dentystki w Gdańsku. Sama mówiła, że ma pacjentów ze Skandynawii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam klinikę dentystyczną w Oslo, której macierzystą siedziba mieści się w Budapeszcie. Tam wysyłani są liczni pacjenci. Interes się kręci. Mają swoje oddziały w Oslo, Alcie i Bergen :) Ceny ok.30% tańsze od norweskich odpowiedników.

    OdpowiedzUsuń
  3. HEJ. Mam do Was taką sprawę, może będziecie w stanie mi pomóc. Jestem w Norwegii od miesiąca, języka ucze się od pół roku. No i postanowiłem sobie, że spróbuję jakoś ten język poprawić, dlatego też znalazłem sobie ''språkpraksis '', czasami żałuję, bo nie mam zbyt wielu okazji rozmawiać , ale nie o tym miałem napisać. Moja sytuacja wyglada tak, że nie dostaję żadnych pieniędzy. Słyszałem i czytałem w necie, żej jest taka możliwość, aby dostawać jakieś niewielkie wsparcie z NAVu... Ja pracuję za darmo, sam tego chciałem, ale teraz zastanwiam się nad tym, czy ja też mam prawo z tego skorzystać? Co powinienem zrobić? wysłałem znajomego do Navu, aby się dowiedział, lecz na prożno, gdyż on słbo mówi po norweku, a urzednikw NaVie stwierdził, że ja jako obcokrjaowiec nie mam prawa się zarejstrować. I tutaj też mam pytanie, czy kazy może się zarejestrować? I jesęli tak, to możesz powidzieć coś więcej a ten temat, może jakiś link, zebym miał pokazać w NAVie? Wiesz może, jakie warunki trzeba spełnić, aby dostawać jakiekowlwiek pieniądze z NAVu za te praktyki językowe? Proszę, jeśli możesz, napisz coś na ten temat. Dla mnie to ważne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. wcale się nie dziwię,że ludzie wolą leczyć się za granicą.....sama tak robię-jak tylko mogę jadę do polski i przelot po lekarzach. Byłam świadkiem wielu dziwnych sytuacji,które u lekarza nie powinny mieć miejsca.
    Bardzo dobry i przydatny blog! pozdrawiam
    (http://nanorweskichwodach.blogspot.no/)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, pracuję w jednej z krakowskich klinik dentystycznych. Poszukuję sprawdzonych pośredników w turystyce stomatologicznej. Będę wdzięczna za jakiekolwiek podpowiedzi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń