Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 21 grudnia 2014

Poświęć kwadrans na swoje finanse zanim skończy się rok, to może się opłacić!

Od 2014 roku karty podatkowe istnieją już tylko w formie
elektronicznej.
Chociaż większość z nas od dawna jest w przedświątecznym stresie i myślami już przy wigilijnym stole, warto poświęcić kilka chwil pod koniec roku na swoje finanse. Grudzień to ostatni dzwonek, żeby poprawić dane źródłowe do karty podatkowej czy zaoszczędzić kilka tysięcy koron podatku za bieżący rok.

Każdy z podatników zamieszkałych w Norwegii otrzymał w tym miesiącu z urzędu skarbowego (Skatteetaten) informację o swojej karcie podatkowej na przyszły rok (skattetrekksmelding). Jest to zestawienie danych, które norweska skarbówka posiada o sytuacji finansowej podatnika – oczekiwanych dochodach rocznych brutto w przyszłym roku oraz należących się podatnikowi ulgach (fradrager), np. z tytułu dojazdów do pracy czy tylko tymczasowego pobytu w Norwegii. Na podstawie posiadanych przez siebie danych, skarbówka wylicza ile zaliczki na podatek pracodawca każdego z nas będzie musiał co miesiąc odprowadzić od naszego dochodu. Dlatego też istotne jest, aby dokładnie przejrzeć dane o swoich finansach posiadane przez Skatteetaten i w razie potrzeby zaktualizować je przed końcem roku, zanim pracodawca pobierze z bazy danych skarbówki naszą nową kartę podatkową na 2015 rok.

piątek, 19 grudnia 2014

Tradycja przede wszystkim, czyli wigilijna kolacja w Norwegii

To mój piąty grudzień w Norwegii. Co roku przyglądam się WIELKIM (dosłownie) przygotowaniom do Bożego Narodzenia i co roku intryguje mnie inny aspekt tych świąt. W tym roku (pewnie dlatego, że prezenty kupiłam i zapakowałam na długo przed tym, zanim zaczął się jule-szał) jest to gastronomiczny aspekt Bożego Narodzenia. Wszystko pewnie przez mojego kolegę z pracy, który już w październiku podczas wspólnego lunchu obwieścił wszystkim, że oto dzień wcześniej zjadł lutefisk (jedną z trzech tradycyjnych potraw świątecznych). Dodał do tego, że przecież jedzenie świąteczne jest tak krótko dostępne (polemizowałabym: od października do grudnia to jednak 3 miesiące, więc ¼ roku), więc trzeba je jeść póki jest. Mój kolega jak zapowiedział, tak zrobił i od października jest na jule-diecie, co jak dotąd przyniosło mu 5 dodatkowych kilogramów.

A cóż takiego jedzą Norwedzy na Święta? Wyniki ankiety przeprowadzonej przez Ipsos MMI pokazują, że są to przede wszystkim ociekające tłuszczykiem wieprzowe żeberka (54% ankietowanych zadeklarowało spożywanie ich w podczas wigilijnej wieczerzy) oraz pinnekjøtt (33%; jest to suszona baranina w kształcie charakterystycznych patyczków). Trzy procent ankietowanych zadeklarowało jedzenie indyka, a ok. 1% inne wyroby pochodzenia wieprzowego. Trochę mało fit to wigilijne jedzenie, ale kto by się przejmował. W końcu to tylko raz w roku... taaa...

Tradycyjnie, żeberka (ribbe) jadło się na wschodzie kraju (Østlandet plus szeroko pojęte Oslo), pinnekjøtt to tradycyjna potrawa z zachodniego wybrzeża (Vestlandet). W ostatnich latach jednak obserwuje się zwiększone zainteresowanie baranimi patyczkami także na wschodzie. Tendencja jest szczególnie silna wśród młodych ludzi poniżej 40 roku życia. Osoby starsze preferują żeberka (nie dziwię im się; może i ribbe jest tłuste, ale zawsze to bardziej konkretne jedzenie niż suszona baranina na patyku). O coraz większej popularności baraniny świadczą także statystyki. W ciągu ostatnich pięciu lat sprzedaż pinnekjøtt wzrosła o 35% i wydaje się tylko kwestią czasu, kiedy baranina wyprze wieprzowinę z norweskiego wigilijnego stołu. Tak sobie myślę, że może to i lepiej? Przez wzgląd na to plus pięć kilo mojego kolegi.

Co ciekawe brakuje danych na temat popularności lutefisk (biała ryba moczona w sodzie kaustycznej podawana ze skwarkami z boczku, według wielu skwarki stanowią najsmaczniejszą część lutefisk). Ale w sumie, to się chyba nie dziwię, choć wiem, że lutefisk ma wielu wielbicieli i podobno jak się to dobrze przyrządzi, to jest naprawdę dobre. Jeszcze się nie zebrałam na odwagę, żeby spróbować. A Wy? Próbowaliście lutefisk? A może staliście się wielbicielami pinnekjøtt lub ribbe?

środa, 3 grudnia 2014

Norwegia nie chce do Unii

Kilka dni temu minęło 20 lat od ostatniego referendum, w którym Norwegia opowiedziała się przeciwko wstąpieniu do Unii Europejskiej. W ciągu tych dwóch dekad Unia nie zdołała przekonać do siebie Norwegów; wręcz przeciwnie – jeszcze nigdy w historii nie było więcej przeciwników integracji ze Wspólnotą.

W aktualnym badaniu opinii publicznej przeprowadzonym dla gazety Nationen, za członkostwem w UE opowiada się tylko 16,8 proc. obywateli, natomiast 9,2 proc. nie ma zdania w temacie. Pozostałe 74 procent jest zatem na nie. Dla porównania, w referendum w 1994 roku na „nie” głosowało 52,2 proc., zaś w referendum w 1972 roku przeciwnych członkostwu było 53,5 proc. głosujących.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Zapraszamy do Północnej Norwegii. Zimą!

fot. VisitNorway.com
Sezon turystyczny na Vestlandet, Sørlandet i w Oslo już dawno dobiegł końca. Zielone doliny, błękitne fiordy i wysokie góry nabrały jesienno – zimowych, chłodnych barw, a krajobrazy większości rejonów Norwegii nie przypominają aktualnie tych z widokówek i folderów turystycznych. Tymczasem na północy kraju sezon się dopiero rozpoczyna. Wszystko za sprawą światła znanego jako nordlys – zorza polarna.

Piękne, kolorowe, „żyjące” światło na ciemnym, zimowym niebie Północnej Norwegii przyciąga turystów z całego świata. Zorza polarna jest fenomenem naturalnym, który wiele osób umieściło na swojej liście rzeczy, które „muszą zobaczyć zanim umrą”. Zjawisko polecane jest przez coraz więcej branżowych magazynów i wydawnictw, jak National Geographic i Lonely Planet. Wraz ze wzrostem popularności nordlyset, rozbudowana została oferta Płn. Norwegii dla turystów przyjeżdżających zimą. Zwłaszcza Tromsø wyspecjalizowało się w obsłudze polujących na zorzę.

O Północnej Norwegii krąży wiele stereotypów. Dużo mówi się o zimnie, nieprzerwanej ciemności i niedźwiedziach polarnych. Prawda jest nieco inna, bo choć bywa zimno, to jest tam dużo cieplej niż na tych samych szerokościach geograficznych w innych częściach świata oraz cieplej niż w górach i we wschodniej części południowej Norwegii. Nigdy nie jest też całkowicie ciemno; nawet gdy na nie niebie nie ma zorzy polarnej, Północną Norwegię oświetla trochę światła słonecznego spod horyzontu, światło księżyca i gwiazd. A niedźwiedzie polarne żyją daleko stamtąd – na Svalbardzie!

wtorek, 4 listopada 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 13: Troms – Finnmark – NORDKAPP!

Trasa: 520 km

Tromsø – Fagernes E8
Fagernes – Olderdalen FV91
Olderdalen – Olderfjord E6
Olderfjord – Nordkapp E69


To już ostatni etap w drodze na Nordkapp. Jest on dość długi, ale niezachodzące słońce jest naszym sprzymierzeńcem. Zapnijcie pasy, przed nami ostatnie 520 km dzielące nas od Przylądka Północnego.

Z Tromsø wyjeżdżamy E8 a następnie odbijamy na drogę numer 91. Czekają nas tutaj dwie przeprawy promowe. Pierwsza między Svensby i Breivikeide, a druga między Lyngseidet i Olderdalen. Oba promy są ze sobą mniej więcej skomunikowane. Podróż pierwszym jest krótka, druga przeprawa jest nieco dłuższa (40 minut). Przy ładnej pogodzie warto wyjść na górny pokład i podziwiać otaczającą nas naturę. Szczególnie ładnie prezentują się lokalne „alpy” - Lyngsalpene, które podziwiać można na całej długości Rv91, a także po zjechaniu na E6 w Olderdalen.

Wielu uważa, że odcinek europejskiej drogi numer 6 wzdłuż fiordu Lyngen w Troms to najpiękniejszy fragment E6 w kraju. Trudno się nie zgodzić z tą opinią. Ośnieżone szczyty gór prezentują się wyjątkowo majestatycznie, a przy odpowiednim świetle wierzchołki odbijają się w krystalicznie czystej wodzie fiordu. Wzdłuż drogi rozmieszczonych jest kilka miejsc postojowych z sanitariatami i miejscami na zjedzenie szybkiego lunchu i wypicie kawy. Gorąco polecamy skorzystanie z tej okazji. Przygotujcie się jednak na spotkania z muchami wielkości kciuka. W słoneczne dni północną Norwegię nawiedza dosłownie plaga owadów i insektów. Najlepszy punkt widokowy na fiord i góry znajduje się w Kålfjord przy E6 (Kålfjordbergan).


czwartek, 30 października 2014

Zdrowa żywność w Norwegii, czyli problem produktów z zieloną dziurką od klucza

Robiąc zakupy w norweskich marketach, z pewnością część z Was zwróciła uwagę na znaczek w kształcie zielonej dziurki od klucza (nøkkelhullprodukter). W Norwegii w ten sposób oznacza się produkty które ze względu na swój skład są zdrowsze (w uproszczeniu: zawierają mniej tłuszczu, cukru i soli, a więcej błonnika) niż ich odpowiedniki.

Sposób oznaczania żywności w ten sposób jest wspólny dla większości krajów Skandynawii, a w Norwegii systemem administrują wspólnie Helsedirektoratet (Ministerstwo zdrowia) oraz Mattilsynet (departament do spraw nadzoru nad żywnością). Celem było oczywiście ułatwienie zwykłemu szaremu człowiekowi wyboru zdrowszych produktów podczas wizyty w sklepie.

Upraszczając, zasady przyznawania oznaczenia polegają na tym, że producenci zgłaszają się ze swoimi produktami do Mattilsynet i zostaje im przyznana zgoda na używanie „dziurki od klucza” lub nie. Po otrzymaniu takiego znaku producenci mogą go stosować na swoich opakowaniach.

To, które produkty otrzymują znaczek to temat na osobny artykuł. Wielu uważa, że charakterystyczna dziurka od klucza na zielonym tle straciła na znaczeniu w momencie, gdy przyznano ją słynnej (i niekoniecznie najzdrowszej) pizzy Grandiosa. Nie o tym jednak będzie dzisiaj mowa. W ostatnim czasie bowiem pojawiły się artykuły mówiące o tym, że coraz więcej producentów decyduje się usunąć znaczek ze swoich produktów, mimo że mają zgodę na jego używanie! Dlaczego tak się dzieje?

czwartek, 23 października 2014

Od tego roku kolega i sąsiad wiedzą, że sprawdzałeś ich dochody

Polityka transparentności państwa norweskiego przybrała w tym roku nowy wymiar. Od dawna dane o tym, kto ile zarobił, ile posiada majątku i ile podatku zapłacił w minionych latach, były powszechnie dostępne. Nowością jest, że teraz każde przeszukiwanie tych informacji jest logowane, a osoba, której finanse sprawdzasz wie, że to robiłeś!

Jawność dochodów i majątków jest kluczową zasadą państwa norweskiego, mającą na celu zminimalizowanie ilości osób unikających płacenia podatków. To zrozumiałe, że w momencie, kiedy koledzy czy sąsiedzi widzą jak mieszkasz, jak żyjesz i jednocześnie mają wgląd w to, że oficjalnie nie miałeś prawie dochodu i nie płaciłeś podatku, ciężko jest zachować twarz. Nie można liczyć na popularność w towarzystwie i przymknięcie oka, ale raczej na donos do urzędu skarbowego lub policji skarbowej.

Dawniej listy podatkowe (norw. skattelister) dostępne były w formie papierowej do wglądu w każdym urzędzie skarbowym. Nie było to rozwiązanie idealne i ilość osób rzeczywiście zadająca sobie trud była niewielka, zwykle ograniczona do dziennikarzy.

Wraz z prowadzeniem elektronicznych, łatwych w przeszukiwaniu i dostępnych w internecie list podatkowych rozpoczęła się nowa era skarbowa w Norwegii. Wystarczył kwadrans na Google czy dowolnej gazecie internetowej, by sprawdzić majątek i dochody szefa, kolegów z pracy i wszystkich sąsiadów. To wszystko zupełnie anonimowo! Jednocześnie, z roku na rok, dochody podatkowe państwa wzrosły znacząco, gdyż ci, którzy do tej pory ukrywali przed skarbówką część swoich zysków, zaczęli się bać, że zostaną ujawnieni.

Kiedy my przeprowadziliśmy się do Norwegii, wystarczyło w Google wpisać nazwisko interesującej nas osoby i miejscowość, w której mieszka, aby otrzymywać na ekranie zestawienie jej dochodów netto, wartość netto posiadanego majątku, wysokość uiszczonego podatku oraz różne ciekawe dane statystyczne prezentujące tę osobę na tle swoich równolatków i innych mieszkańców tej samej gminy. Bywało, że korzystaliśmy z tych narzędzi, aby upewnić się, że np. proponowane nam zarobki nie odbiegają znacząco od tego, co otrzymuje kolega – Norweg na tym samym stanowisku.

niedziela, 19 października 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 12: Senja i Tromsø

Tungeneset i Djevelens tanngård w tle
Trasa: 310 km

Gryllefjord – Straumsbotn, FV 86
Straumsbotn – Huselv, FV 862
Huselv – Husøy – Huselv, FV 277
Huselv – Kjosen, FV 862
Kjosen – Finnsnes – FV 861, FV86
Finnsnes – E6, FV 855
Następnie E6 i E8 do Tromsø

Od Przylądka Północnego dzielą nas już tylko dwa etapy. Podczas pierwszego, dzisiejszego, będziemy mieli możliwość zobaczyć jedną z najładniejszych wysp Norwegii – Senję. Dotrzemy też do największego miasta Północnej Norwegii – Tromsø. Zanim jednak ruszymy, mamy dla Was uwagę, czysto praktyczną. Zatankujcie samochód! Na Senji stacje benzynowe należą do rzadkości!

Na dobry początek czeka nas prawie dwugodzinna przeprawa promowa z Andenes (gdzie zakończył się nasz poprzedni etap) do Gryllefjord. Nocowanie w aucie na przystani promowej nie jest może szczytem marzeń podczas wakacji, ale musicie mi wierzyć – miało to sens. Prom z Andøya na Senję jest bardzo popularny wśród turystów, a niestety pływa on dość rzadko (tylko w sezonie, 3 razy na dobę). W dodatku, zwykle chętnych na prom jest więcej niż statek jest w stanie pomieścić, a armator nie prowadzi przedsprzedaży biletów (rezerwacja możliwa wyłącznie dla dużych grup). My – aby być pewnym miejsca, byliśmy w porcie 10 godzin wcześniej, a i tak nie staliśmy pierwsi w kolejce! Sami więc rozumiecie, czemu nocowaliśmy na przystani.

Jak pamiętacie z poprzedniego etapu, wspominaliśmy, że wody wzdłuż wybrzeża Vesterålen upodobały sobie wieloryby. Wchodząc na pokład zabraliśmy więc ze sobą lornetki, aparaty i kamery; wielorybie szczęście nie było jednak po naszej stronie tego dnia. Statki rejsowe nie mają niestety tzw. „gwarancji” zobaczenia waleni, więc o zwrocie kosztów rejsu nie było mowy :)

Zwiedzanie Senji, drugiej co do wielkości wyspy Norwegii (nie licząc Svalbardu), rozpoczynamy w Gryllefjord, zaraz po zjechaniu z promu. Senja jest wyspą kontrastów. Zewnętrzna strona zdominowana jest przez strome, przypominające Alpy, łańcuchy gór. Aż trudno uwierzyć, że przez tyle stuleci istniało osadnictwo na tym górzystym wybrzeżu! W centralnej części wyspy, góry przechodzą w bardziej zróżnicowany krajobraz z bujną roślinnością, fiordami i głębokimi dolinami wcinającymi się wgłąb Senji. Dopóki nie zbudowano dobrej sieci dróg i tuneli na wyspie, dotarcie do położonych na wybrzeżu osad rybackich, było nie lada wyzwaniem! Dziś jednak do naszej dyspozycji są tak drogi, jak i tunele, a nawet mosty, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by w ciągu kilku godzin zobaczyć na własne oczy całe piękno wyspy!

poniedziałek, 13 października 2014

Finn.no – portal, który przydaje się prawie we wszystkim


Znajomi z krótszym „stażem” w Norwegii często zwracają się do nas z pytaniami o to, jak załatwić różne sprawy w Norwegii. Zaskakująco często zdarza nam się odpowiadać, że mogą zrobic to za pośrednictwem Finn.no. Rzeczywiście, portal ten jest tak użyteczny, że zdecydowanie zasługuje na krótkie omówienie na blogu!


Nasza przygoda z „finnem” zaczęła się jeszcze w Polsce, przed przeprowadzką, kiedy to mając już podpisaną umowę o pracę i wyznaczoną datę startu w nowym miejscu, musieliśmy znaleźć jakieś mieszkanie na początek. Szybko przekonaliśmy się, że nie znając nikogo na miejscu i nie mając dostępu do „kanałów nieoficjalnych”, musieliśmy zdać się na ogłoszenia w internecie. Podstrona „Eiendom” na Finn.no okazała się tym, czego nam było potrzeba. Przy pomocy kilku kliknięć mogliśmy wygenerować listę mieszkań i domów na wynajem w rejonie, do którego wyjeżdżaliśmy. Wszystkie z opisem, zdjęciami, cenami i kontaktem do właścicieli. Mieszkanie wynajęliśmy „online”, nie będąc nawet w Norwegii!


W nowym miejscu brakowało nam sporo elementów wyposażenia, zarówno mebli jak i sprzętów. Do pierwszej wypłaty daleko, a ceny w sklepach wysokie (z punktu widzenia osoby świeżo po przyjeździe z Polski, wyposażającej nieswoje, wynajmowane mieszkanie...) Z pomocą znów przyszedł Finn, a dokładnie podstrona „Torget”, gdzie znaleźliśmy tak sofy do salonu, jak i telewizor oraz inne drobiazgi. Wiele rzeczy w „Torget” ludzie oddają za darmo, bo sami ich już nie potrzebują, a nie chcą wyrzucać lub ciężko im się ich pozbyć, ze względu na duże gabaryty czy masę. Inne przedmioty można nabyć za symboliczną opłatą. Dawny właściciel jest szczęśliwy, że ktoś przyjechał i zabrał przedmiot już mu zbędny; nowi właściciele tanim kosztem zaopatrzyli się w coś, czego im brakowało. Czego chcieć więcej!


Na początku pobytu w Norwegii tylko jedno z nas miało pracę, co oznacza, że intensywnie poszukiwaliśmy jakiegoś zajęcia dla drugiej połowy. Również w poszukiwaniu pracy używaliśmy portalu Finn.no (zakładka „Jobb”), choć naszym zdaniem dużo lepszą i większą bazę posiada NAV – nav.no. Pracownicy NAV-u publikują bezpłatnie praktycznie wszystkie „publicznie dostępne” oferty pracy z kraju, podczas gdy Finn pobiera opłaty od firm czy instytucji za publikację ogłoszeń i przez to ma dosyć okrojoną bazę ofert.

wtorek, 7 października 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 11: Vesterålen

Trasa: ok. 200 km

E10 – FV82 – FV974

Jak zapewne pamiętacie poprzedni odcinek naszej wyprawy na Nordkapp zakończyliśmy w Svolvær na Lofotach. Po dniu pełnym zapierających dech w piersiach widoków miło było odpocząć. Noc na północy Norwegii jest krótka, więc z samego rana wyruszamy w dalszą trasę. Dzisiaj czeka nas 200 km przez jeden z najbardziej dziewiczych regionów norweskiego wybrzeża, Vesterålen.

Ze Svolvær wyjeżdżamy E10 w kierunku północnym (Narvik). Droga prowadzi cały czas wzdłuż wybrzeża wyspy Austvågøya, możecie więc liczyć na ładne i ciekawe widoki za oknem. Pierwszym przystankiem na naszej trasie będzie bardzo ładnie położony punkt postojowy nad Austnesfiordem. Warto przejść ścieżką z parkingu na położoną nieco wyżej platformę widokową.

Z trasy E10 skręcamy w drogą nr 82 i po chwili dojeżdżamy do Fiskebøl, gdzie czeka nas przeprawa promowa do Melbu. Odcinek ten przez długie lata był wąskim gardłem Lofotów, gdyż zanim archipelag połączono ze stałym lądem w 2007 roku, wszyscy zmotoryzowani zmuszeni byli podróżować na Lofoty przez Vesterålen, a następnie właśnie promem z Melbu do Fiskebøl. Choć podczas dzisiejszego etapu odwiedzimy wiele wysp (w tym te największe w Norwegii – jeśli nie liczyć Svalbardu), będzie to nasza jedyna przeprawa promowa! To wręcz niewiarygodne, ile mostów zbudowano pomiędzy wyspami Lofotów i Vesterålen!

środa, 1 października 2014

Coraz mniej palaczy w Norwegii

Zarówno wśród mężczyzn (menn)
jak i kobiet (kvinner) odsetek
palących spada. Dane SSB
Tylko 15 proc. mieszkańców Norwegii przyznawało się w 2013 roku, że pali papierosy lub tytoń każdego dnia. 9 procent podaje, że pali rzadko, od czasu do czasu. Jednocześnie wzrasta popularność tabaki.

Odsetek mężczyzn i kobiet palaczy jest w zasadzie identyczny od wielu lat. W minionym roku codziennie paliło 14 proc. kobiet i 15 proc. mężczyzn, co odpowiada łącznie 610 tys. osób w skali kraju. Palenie tytoniu traciło na popularności rok w rok w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci. Tylko w przeciągu minionej dekady odsetek palących codziennie zmniejszył się o połowę.

Ten sam trend obserwuje się wśród osób młodych. Według wczorajszego Aftenposten, sytuacja w szkołach uległa dużej zmianie w ciągu minionej dekady. Palenie nie jest już sposobem na uzyskanie statusu w towarzystwie, a palacze dawno przestali być „cool”. Przeciwnie, obecnie palący uczniowie muszą liczyć się z przytykami, a nawet mobbingiem i postrzegani są jako ci słabsi lub gorsi. Helsedirektoratet potwierdza ten obraz. Według ich danych codziennie pali tylko około 7 procent osób w wieku 16-24 lat i spadek ilości palaczy wśród tej grupy następuje dużo szybciej niż w społeczeństwie generalnie (w ciągu dziesięciu lat odsetek palaczy zmalał z 25 do 7 procent wśród młodzieży).

Wszystko wskazuje na to, że norweska polityka w zakresie wyrobów tytoniowych działa zgodnie z zamierzeniem. Bardzo wysokie opłaty akcyzowe, zakaz eksponowania tytoniu w sklepach, całkowity zakaz reklamy i ciągłe kampanie informacyjne o szkodliwości palenia robią swoje. Rok w rok wzrasta ilość sprzedawanych środków pomagających zerwać z nałogiem. Również lekarze przepisują coraz więcej recept na leki pomagające rzucić tytoń.

Wraz ze spadkiem popularności palenia, wzrasta używanie tabaki (snus). Szczególnie zauważalne jest to wśród osób młodych. W 2013 roku do codziennego jej zażywania przyznawało się aż 27 proc. młodych mężczyzn w Norwegii i 14 proc. młodych kobiet. Innymi słowy, aktualnie odsetek młodzieży używającej regularnie tabaki jest aż trzy razy wyższy od odsetku młodych palaczy (21 proc. w stosunku do 7). Aby zahamować ten trend wprowadzono właśnie całkowity zakaz używania tytoniu w szkołach średnich (dotyczy również żucia tabaki).
Wiele osób ironizuje również, że w lipcu państwo dało mieszkańcom chyba najlepszą do tej pory zachętę do zerwania z tytoniem – każdy kto nie wwozi do Norwegii papierosów lub tytoniu, może w nagrodę kupić „tax-free” na granicy o 1,5 litra więcej wina, niż osoby, które przewożą wyroby tytoniowe. A wino Norwegowie lubią!

źródła: Helsedirektoratet, SSB

piątek, 26 września 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 10: Lofoty

Tradycyjne osady rybackie to typowa zabudowa Lofotów.
Trasa: 170 km
Głównie E10. Dojazd do Eggum – FV 831, do Henningsvær – FV 816

Letni poranek w miejscowości Å na Lofotach nie różni się niczym od środka nocy... jest równie jasno, tylko może słońce grzeje trochę mocniej. Dziś przejedziemy zaledwie 170 km, ale ilość atrakcji sprawia, że i tak zejdzie nam na to cały dzień. Oczekiwania do Lofotów mieliśmy ogromne i na pewno się nie zawiedliśmy!

Trasę po tych wręcz legendarnych i obowiązkowych dla każdego turysty wyspach, zaczynamy w Å, gdzie dotarliśmy w nocy, po zjechaniu z promu. Å to po prostu ostatnia litera norweskiego alfabetu i jednocześnie nazwa ostatniej miejscowości na Lofotach, do której dociera jedyna droga prowadząca przez cały archipelag – trasa E10.

O godzinie 10 rano otwierany jest sklepik z pamiątkami usytuowany przy parkingu na końcu drogi E10. Znajdziemy tam naprawdę spory wybór suwenirów, wiele z nich bardzo charakterystycznych dla tego regionu. Ze sklepiku warto przejść się do centrum osady. Przyciągnie was tam z pewnością zapach unoszący się z miejscowej piekarni, który skutecznie neutralizuje inną, charakterystyczną woń Lofotów (ryby!). W Å znajduje się muzeum poświęcone tradycyjnemu osadnictwu rybackiemu (Norsk Fiskeværsmuseum) - to skansen, w którym główną rolę grają charakterystyczne czerwone domki (norw. rorbuer), w których mieszkali rybacy uczestniczący w wielkich połowach w wodach wokół Lofotów. Wystawy w muzeum pokazują życie rybaków z Lofotów na przestrzeni 250 lat.

poniedziałek, 22 września 2014

Lekarz pierwszego kontaktu w Norwegii

W Norwegii - podobnie jak w Polsce – pacjenci mają prawo posiadać swojego stałego lekarza, do którego zwracają się w razie potrzeby pomocy zdrowotnej. Taki lekarz pierwszego kontaktu to fastlege. Wystarczy figurować w rejestrze narodowym (Folkeregister) i posiadać adres zamieszkania w jednej z norweskich gmin, aby mieć prawo do swojego fastlege. Posiadanie lekarza pierwszego kontaktu nie jest obowiązkowe, jednak osoby, które dobrowolnie zdecydowały się nie korzystać z tego systemu, same odpowiedzialne są za znalezienie sobie lekarza, który pomoże im w razie potrzeby leczenia czy przeprowadzenia badania. Poza tym wizyty lekarskie są droższe dla osób nie posiadających swojego stałego lekarza.

wtorek, 16 września 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 9: Helgelandskysten, Bodø i prom na Lofoty

Kilboghamn, Helgelandskysten
Trasa 260 km (nie licząc dystansu pokonywanego na promie Bodø – Moskenes)

Grønsvika – Løding, FV17
Løding – Bodø – Moskenes, RV80
Moskenes – Å, E10


Poprzedni etap zakończyliśmy w Forcie Grønsvika przy drodze numer 17 (Kystveien). Podczas dzisiejszego etapu kontynuować będziemy podróż tą samą drogą, przez przepiękne wybrzeże Helgeland, przekroczymy ko podbiegunowe północne, zobaczymy midnattsol (czyli świecące ponad horyzontem słońce mimo nocnej pory) i wreszcie dotrzemy do bajecznie pięknych Lofotów.

sobota, 6 września 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 8: Wjeżdżamy do Płn. Norwegii; Mosjøen i Helgeland

Trasa: 400 km

Steinkjer – Mosjøen E6
Mosjøen – Leirfjord FV78
Leirfjord – Grønsvika fort FV17

Po wielu dniach spędzonych w bardzo popularnej wśród turystów Południowej Norwegii (powszechne określenie wszystkiego na południe od Jotunheimen) nadszedł wreszcie czas na odwiedzenie rejonów, do których dociera nieco mniej turystów, a jeszcze mniej samych Norwegów. Ci z Was, którzy mieszkają już trochę czasu w kraju na pewno zauważyli, że większość znanych im osób nigdy nie była dalej na północ niż Trondheim, a Lofoty zna tylko z opowieści. My jednak gorąco zachęcamy do odwiedzenia Płn. Norwegii (województwa Nordland, Troms i Finnmark). Na pewno nie będziecie żałować! W dzisiejszym etapie nie tylko wjedziemy do Północnej Norwegii, ale również przekroczymy „połowę” Norwegii – połowę odległości między Nordkapp a Lindesnes.

Steinkjer, do którego dotarliśmy w poprzednim etapie po wizycie w Trondheim, to stolica województwa Nord-Trondelag. Miasto posiada dobrze rozwiniętą infrastrukturę handlowo – usługową; dla turystów nie ma tu jednak nic, czego nie można przegapić. Proponujemy zatem od razu wyruszyć w dalszą drogę na północ. Którą drogę wybrać zdecydować musicie jednak sami, w zależności od czasu i funduszy, jakie posiadacie oraz pogody.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 7: Aursjøvegen – Trondheim - Steinkjer

Trasa 520 km

Droga Atlantycka – Årø (Molde Lufthavn) FV64
Årø – Skjevik E39
Skjevig – Eidsvåg FV62
Eidsvåg – Sunndalsøra FV660, potem prywatna «Aursjøvegen»
Sunndalsøra – Oppdal RV70
Oppdal – Trondheim – Steinkjer E6


Po kilku dniach na zachodnim wybrzeżu opuszczamy Vestlandet i wyznaczamy kurs na bardziej północne regiony Norwegii. Zanim jednak dotrzemy do pięknej Nord-Norge, musimy przejechać przez nieco mniej widowiskowe niż do tej pory przywykliśmy krajobrazy Trondelagu. Aż tak nudno jednak nie będzie, bo trasa prowadzi przez spektakularną Aursjøvegen, a także byłą stolicę kraju – Trondheim.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 6: Ålesund, Trollstigen, Molde, Atlanterhavsvegen

Trasa ok. 285 km

Ålesund – Sjøholt E136
Sjøholt – Linge FV650
Linge – Åndalsnes FV63, E136
Åndalsnes – Molde FV64
Molde – Moen FV64
Moen – Elnesvågen FV663
Elnesvågen – Bud FV664
Atlanterhavsvegen (Bud – Kårvåg) – oznaczona brązowymi tablicami

Podczas przejazdu poprzednim odcinkiem naszej trasy widzieliśmy dwa „must see” Norwegii. Mowa oczywiście o wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO Geirangerfjord oraz perle Vestlandet, mieście Ålesund. Podczas dzisiejszego etapu zobaczymy dwa kolejne „must see” w Norwegii: Trollstigen (Droga Trolli) oraz Atlanterhavsvegen (Droga Atlantycka). Uwaga! Zapnijcie pasy, ruszamy!

Opuszczamy Ålesund europejską drogą E136, którą w miejscowości Sjøholt zamieniamy na znacznie węższą FV650. Ta prowadzi w dużej mierze wzdłuż Storfjorden – jedynej drogi morskiej do Geirangerfjordu. Po drodze warto zatrzymać się w kawiarni usytuowanej w drewnianym domku zawieszonym nad samym fiordem. Oszklone z trzech stron wnętrze pozwala klientom kawiarni na podziwianie fiordu w pełnej okazałości i daje wrażenie, jakby siedziało się na powierzchni wody. Przepływające tuż za oknami wielkie statki – cruisy zmierzające do Geiranger, nie należą do rzadkości..

W Linge droga zmienia numer na 63 i wjeżdża w owocowe zagłębie Północnego Vestlandet. To tutaj, w Linge, uprawiane są norweskie morele i brzoskwinie. Tutaj zaczyna się też malownicza dolina Valldalen, której klimat wyjątkowo sprzyja uprawie truskawek.

Owoce to jednak nie jedyne atrakcje drogi numer 63. Po minięciu Valldal, wykorzystajcie możliwość postoju przy Gudbrandsjuvet. Oprócz tego, że znajduje się tu małe centrum turystyczne, wyposażone w toalety (niezwykle oryginalna architektura), kawiarnię oraz sklepik z pamiątkami i mapkami, można tu przede wszystkim zobaczyć wysoki na 25 metrów wąski wąwóz, którym z niezwykłą siłą i przebija się rzeka Valldøla. Dla turystów zbudowano system kładek i mostków, z których przyjrzeć się można zjawisku. Huk jest przy tym niesamowity.

Po przystanku w Gudbrandsjuvet ruszamy dalej. Przed nami, już za chwilkę, Trollstigen i Stigrøra, platforma z widokiem na tę popularną na całym świecie drogę. Jeszcze do niedawna miejsce to było placem budowy. Dopiero w 2012 otwarto całe centrum obsługi podróżnych z obszernym parkingiem (dla kamperów, autobusów i samochodów osobowych), toaletami, sklepem z pamiątkami, restauracją, ale przede wszystkim platformą widokową (Stigrøra), z której możecie podziwiać nie tylko Trollstigen, ale także całą ciągnącą się w tle dolinę, sięgającą aż do Åndalsnes.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Nikt nie opuszcza rodzinnego domu tak wcześnie jak Norwegowie

W ostatnich dniach nawet ci, którzy w żaden sposób nie są związani ze szkolnictwem i nie mają dzieci w wieku szkolnym z pewnością zauważyli, że coś się zmieniło. Rozpoczął się bowiem rok szkolny i akademicki, a tym samym w mediach poświęcano mnóstwo miejsca na różnego rodzaju artykuły – poradniki w stylu „o czym musisz pamiętać wyprowadzając się z domu”. Nie brakowało również reportaży z pierwszego dnia szkoły maluchów i studentów. Nas zainteresowała jednak publikacja badań statystycznych, które dowodzą, że na tle innych Europejczyków, to Norwegowie najwcześniej opuszczają dom rodzinny.

Według badań przeprowadzonych w 2008 przez Eurostat,  w Europie to młodzi Norwegowie najwcześniej wyprowadzają się z domów. Tylko ok. 10 procent Norwegów w wieku 18-34 mieszka w dalszym ciągu z rodzicami. Dla porównania na Słowacji jest to blisko 70 proc., w Polsce 55 proc., w Danii ok. 12 proc., we Francji i Holandii 30 proc., a w Wielkiej Brytanii i Niemczech 40 procent. Średnia dla wszystkich krajów UE to ok 45 procent.

piątek, 15 sierpnia 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 5: Gamle Strynefjellsvegen, Geiranger, Hellesylt, Alpy Sunnmore, Ålesund

Trasa ok. 290 km

Briksdalsbreen – Olden FV724
Olden – Stryn FV60
Stryn – Ospeli RV15
Ospeli – Grotli FV258
Grotli – Langvatnet RV15
Langvatnet – Geiranger FV63
Geiranger – Hellesylt > prom
Hellesylt – Ørsta FV60, FV655
Ørsta – Ålesund E39


Jak zapewne pamiętacie poprzedni etap naszej podróży zakończyliśmy wycieczką na lodowiec Briksdalsbreen. Dzisiejszym celem naszej podróży będzie urocze miasto Ålesund. Przed nami prawie 300 km pełne wspaniałych przeżyć i niezapomnianych widoków.

Spod lodowca wracamy dokładnie tą samą drogą, zresztą jedyną trasą prowadzącą ruch przez piękną dolinę Oldendalen. Na końcu doliny, w miejscowości Olden skręcamy w drogę numer 60 w kierunku Stryn i jedziemy wzdłuż Nordfjord, szóstego pod względem długości w Norwegii. Samo miasteczko Stryn, choć bardzo urocze, nie ma do zaoferowania wiele więcej niż całkiem sporo sklepów i kafejek. Miłośnicy norweskiej marki odzieżowej Moods of Norway mogą zatrzymać się tutaj w outlecie producenta albo zrobić sobie zdjęcie z wielkim różowym traktorem zaparkowanym w centrum. Traktor jest symbolem tej marki.

My w Stryn skręcamy w drogę numer 15 na wschód i kierujemy się w stronę gór Strynefjell, określanych też jako granica Østlandet i Vestlandet. Pierwsze kilometry za Stryn robią wrażenie, później droga wjeżdża jednak w dwa długie tunele pod górami. My wybieramy znacznie ciekawszą alternatywę – Narodową drogę turystyczną Gamle Strynefjellsvegen (FV258). Stara górska droga do Stryn zbudowana została w 1884 roku i jeszcze nie tak dawno temu była jedyną drogą przez góry Strynefjellet. Droga zmieniła się trochę od XIX wieku, na niektórych odcinkach posiada obecnie nawierzchnię asfaltową, a powozy i jeźdźców na koniach zastąpili turyści w samochodach i kamperach. Na szczęście piękna natura i widoki wzdłuż trasy nic się nie zmieniły. Krajobraz jest iście alpejski, z pasącymi się krowami i owcami na soczystej, zielonej trawie na tle ośnieżonych wierzchołków gór i lodowca. Śnieg w Strynefjellet zalega praktycznie cały rok, dlatego to właśnie wzdłuż Gamle Strynefjellsvegen zlokalizowano letni ośrodek narciarski. Latem można spotkać zaparkowane wzdłuż drogi pojazdy, które czekają na swoich szusujących na nartach właścicieli. Ci, którzy nad sporty zimowe przedkładają aktywny wypoczynek w wodzie, mogą zażywać kąpieli w licznych jeziorach, ewentualnie wybrać się na wycieczkę kajakiem lub kano. Trasa robi niesamowite wrażenie i nawet nie zauważycie, kiedy minęły wam te 30 km i znaleźliście się z powrotem na drodze nr 15, w Grotli.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 4: Luster, Sognefjord, Gaularfjellet,lodowiec Briksdalsbreen

Trasa ok. 340 km

Sognefjell – Balestrand FV55
Dragsvik – Moskog RV 13
Moskog – Byrkjelo E39
Byrkjelo – Olden FV60
Olden – Briksdalsbreen FV724


Poprzedni etap naszej ekspedycji zakończyliśmy w Jotunheimen, dokładniej na FV55, zwanej Sognefjellveien. Tą samą drogą wyjeżdżamy z gór, by powrócić nad najdłuższy fiord Norwegii – Sognefjord.


Zaraz za Turtagrø rozpoczyna się stromy zjazd do miejscowości Fortun. Odcinek ten, określany jako arcydzieło norweskiego budownictwa drogowego, posiada 11 ostrych zakrętów, z których niektóre wyposażone w małe punkty postojowe z ławeczkami i widokiem na Luster. Nachylenia na trasie są naprawdę znaczne – 1:9, 1:10, a nawet 1:12, więc uważajcie zarówno na hamulce, jak i sprzęgło w samochodzie!

Ani się obejrzymy, a znajdziemy się w dolinie ciągnącej się wzdłuż Lustrafjorden – ostatniej i najwęższej części Sognefjordu. Ta część drogi numer 55 jest rzeczywiście wspaniale położona.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 3: Hardangervidda, Aurland, Jotunheimen

Trasa ok. 370 km

Øvre Eidfjord – Hagafoss (Hol) RV7
Hol – Aurland FV50
Aurland – Lærdal FV243 (Snøvegen)
Lærdal – Øvre Årdal RV5-FV53
Øvre Årdal – Turtagrø: Tindevegen
Turtagrø - Jotunheimen FV55

Jak pewnie pamiętacie, nasz poprzedni etap zakończyliśmy w Øvre Eidfjord u podnóża Hardangervidda. W tej miejscowości rozpoczynamy podjazd na ten największy wysokogórski płaskowyż w Płn. Europie. Współczesna droga krajowa nr 7 wije się zakrętami wewnątrz skał i podjazd na płaskowyż nie jest już tak fascynujący, jak stara droga biegnąca zboczami doliny Måbødalen. Na szczęście na odcinkach między tunelami utworzono kilka punktów postojowych, z których można pieszo wyruszyć na spacery doliną, a nawet dotrzeć do podnóży wodospadu Vøringfossen. Kiedy już wjedziemy na płaskowyż, krajobraz początkowo zdominowany jest przez hytty – norweskie dacze. Między nimi znajduje się również znacznie większy górski hotel Fossli, do którego warto skręcić i z parkingu hotelowego przejść na platformę widokową nad wspomnianym Vøringfossen. Jest to obowiązkowy punkt wszystkich wycieczek po Hardangervidda i jedna z najpopularniejszych naturalnych atrakcji turystycznych w Norwegii. Mierzy on 145 metrów, a podziwianie wody spadającej z tak wysoka robi wrażenie... pod warunkiem, że akurat nie ma suszy albo wody nie przekierowano do produkcji prądu:). Przy odpowiednim świetle może wam się uda zrobić zdjęcie tęczy nad wodospadem! W sezonie zdarza się, że są pobierane opłaty za parking przy Fossli Hotel – w 2014 r., 40 kr.

Kontynuując wycieczkę drogą RV7 zauważymy, że hytty znikną z krajobrazu, a dominować zaczyna pustkowie - ogromne obszary z raczej skromną roślinnością, na których najlepiej czują się zwierzęta; to właśnie na Hardangervidda żyje dziko najwięcej reniferów w Europie! Płaskowyż jest też największym parkiem narodowym Norwegii. Urozmaiceniem krajobrazu dla podróżujących autem będzie widoczny po północnej stronie od RV7 lodowiec Hardangerjokølen. To szósty pod względem wielkości lodowiec w kraju i najwyższy punkt płaskowyżu (w najwyższym miejscu wznosi się na ponad 1800 m n.p.m., podczas gdy Hardangervidda położone jest około 1100 m n.p.m.).

niedziela, 3 sierpnia 2014

Czego NIE WOLNO w Norwegii

W każdym kraju istnieje szereg starszych lub nowszych przepisów i ustaw zabraniających lub regulujących z pozoru błahe sprawy. My wzięliśmy pod lupę mniej lub bardziej zaskakujące zakazy obowiązujące w Norwegii. Uprzedzamy – nie, my też nie wiemy dlaczego :)

Do 2014 roku nielegalne było nawet
używanie segway-ów.
fot. segway.biz.pl
– Zakaz sklepów otwartych w niedzielę *

– Zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych, np. na piknikach

– Zakaz sprzedaży alkoholu w dniu wyborów

- Zakaz profesjonalnego boksu (zawodowego)

- Zakaz eksponowania rurek z lukrecji w sklepach

- Zakaz dziesięciopaków papierosów

- Zakaz sprzedaży wina w sklepach

- Zakaz używania i sprzedaży „zwykłych” żarówek

- Zakaz eksponowania w sklepach produktów tytoniowych i sprzętu do palenia

- Zakaz organizowania publicznych imprez, przedstawień i konkurencji sportowych w dni świąteczne

- Zakaz obrażania majestatu

czwartek, 31 lipca 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 2: Ryfylke – Hardangerfjord


ok. 350 km

Trasa:

RV13 z Sandnes do Sand

FV46 z Sand do Ropeid

FV520 z Ropeid do Røldal

RV13 z Røldal do Hardangerbrua

RV7 od Hardangerbrua do Øvre Eidfjord


Po drodze 3 przeprawy promowe: Lauvvik – Oanes, Hjelmeland – Nesvik, Sand - Ropeid

Z Sandnes wyruszamy drogą RV13 w kierunku Lauvvik i choć krajobraz dalej zdominowany jest przez wszędzie pasące się zwierzęta i rolnictwo, bez problemu zauważamy, że nie jest to już Jæren. Teren staje się bardziej pagórkowaty, a w samym Lauvvik, położonym raptem 25 km od Sandnes, naszym oczom ukazuje się najprawdziwszy fiord. Lysefjord, bo o nim mowa, to najbardziej na południe położony „duży” fiord Norwegii – długi na ponad 40 km i otoczony wysokimi (w niektórych miejscach nawet ponad 1000 m) brzegami. Z pokładu promu z Lauvvik do Oanes widać posiadający 640 m długości wiszący most – jedyną istniejącą przeprawę drogową przez Lysefjord.

niedziela, 27 lipca 2014

Bez kawy ani rusz, czyli co Norweg zabiera ze sobą na zagraniczne wakacje?

Gigant na rynku biur podróży, Ving przeprowadził wśród swoich klientów ankietę, w której pytali, jakie norweskie produkty spożywcze Norwegowie zabierają ze sobą na wakacje. W ankiecie wzięło udział ponad 11 tysięcy respondentów.

Według właśnie opublikowanych rezultatów, Norwegowie nie wyobrażają sobie wakacji przede wszystkim bez... norweskiej kawy i to bez względu na to, w jaki rejon wybierają się na wakacje. W pierwszej trójce, obok kawy znalazł się brązowy ser (nor. brunost) oraz pieczywo chrupkie (np. typu Wasa, nor. knekkebrød). W pierwszej dziesiątce wakacyjnych faworytów jest też pasta do pieczywa o smaku kawioru, makrela w sosie pomidorowym i pasztet.

Z własnych obserwacji mogę z ręką na sercu potwierdzić, że kawa zajmuje u Norwegów wysokie miejsce w hierarchii życia codziennego. Norwegowie zwykle piją swoją czarną kawę z ekspresu przelewowego (kaffetrakter); espresso jest dla nich za małe, a o cortado nigdy nie słyszeli. Tylko dwoje z moich kolegów z pracy używa mleka do kawy (a pracuję z dość dużym miejscu pracy), ale tylko wtedy kiedy jest ono dostępne. Dodatkowo Norwegowie uważają, że ich norweska kawa jest najwyższej jakości. Oczywiście jest to kwestia dyskusyjna, bo ilu ludzi tyle opinii, ale mogę zgodzić się z tym, że na pewno lepsza jest od kawy duńskiej.

środa, 23 lipca 2014

Ekspedycja Nordkapp. Etap 1: Sørlandet i Jæren

ok. 300 km
Trasa:
E39 z Kristiansand do Mandal i dalej z Mandal do Vigeland
FV460 z Vigeland do Lindesnes fyr i z powrotem do Spangereid
FV 401 ze Spangereid do Lyngdal
E39 z Lyngdal do Flekkefjord
FV44 z Flekkefjord do Sandnes, ale aby dojechać do najdłuższych norweskich plaż Orrestranda i Borestranda, trzeba w Klepp kommune skręcić w FV 507 (potem wrócić do FV 44 przez FV510).

Wyprawę rozpoczęliśmy w stolicy Sørlandet – Kristiansand, ale ponieważ dobrze znamy to miasto i „zwiedzanie” było zbędne, to pierwszy przystanek na trasie zrobiliśmy w Mandal. Jest to najdalej na południe położone miasto Norwegii, zbudowane w typowym dla Sørlandet stylu - urzeka ślicznymi białymi domkami, urokliwą staróweczką z kawiarenkami, deptakiem wzdłuż portu, nowiutkim domem kultury i atmosferą. Mandal oferuje także trzy bardzo ładne i całkiem spore piaszczyste plaże, z których podziwiać można ciekawe formacje szkierów. Będąc w Mandal przy dobrej pogodzie, nie można nie odwiedzić punktu widokowego Uranienborg, który choć leży tylko 62 m n.p.m., to oferuje panoramę niemal całego miasta, z morzem w tle. Na szczyt prowadzą schody bezpośrednio z deptaku miejskiego (gågata) – wejście pomiędzy Edgards bakeri a Husfliden.


Lindesnes Fyr


Kolejnym obowiązkowym punktem na trasie (szczególnie dla tych, którzy wybierają się na Nordkapp) jest Lindesnes Fyr (latarnia morska na Półwyspie Lindesnes), czyli najbardziej na południe położony punkt na stałym lądzie w Norwegii.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Ekspedycja Nordkapp – pilot cyklu

Bogactwo norweskiej natury oraz piękno tutejszych krajobrazów najlepiej odkrywać jest podróżując własnym środkiem transportu. Nieważne, czy w podróż wybierzecie się rowerem, motocyklem, samochodem czy kamperem i które drogi wybierzecie, na pewno będzie to podróż pełna wrażeń!

My właśnie wróciliśmy z naszej kolejnej wyprawy po tym pięknym kraju. W ciągu trzech tygodni przejechaliśmy z Kristiansand na samym południu, aż po Przylądek Północny i z powrotem. Staraliśmy się unikać głównych dróg, a wybierać te najpiękniejsze. Omijaliśmy też miasta i obszary gęsto zaludnione (Østlandet z Oslo, Vestfold, Stavanger i Bergen). Przejechaliśmy ponad 7 tysięcy kilometrów i przez najbliższe tygodnie będziemy prezentować Wam na naszym blogu kolejne etapy podróży. Mamy nadzieję, że wpisy te będą dla Was znakomitym źródłem inspiracji, ale też informacji. Nie zabraknie oczywiście zdjęć, mapek i opisów poszczególnych miejsc.

środa, 18 czerwca 2014

Masz samochód w Norwegii? Zapisz się do NAF!

W Norwegii istnieją setki, jeśli nie tysiące, organizacji reprezentujących interesy różnych grup konsumenckich. Największą z nich (pod względem ilości członków) jest skupiający osoby zmotoryzowane NAF (Norges Automobil-Forbund). Ponad pół miliona zrzeszonych w NAF może korzystać z szeregu dóbr i rabatów zarezerwowanych dla członków organizacji, co czyni członkostwo nie tylko atrakcyjnym, ale również opłacalnym!

NAF reprezentuje interesy norweskich kierowców od 1924 roku i w dalszym ciągu jest czołowym aktorem lobbującym na rzecz lepszych dróg, bezpieczeństwa w ruchu drogowym, korzystniejszych dla środowiska i kierowców systemów opłat państwowych nakładanych na pojazdy i paliwo. NAF uczestniczy i jest znaczącym głosem w większości debat politycznych i medialnych związanych z motoryzacją, transportem publicznym i budową dróg. Oprócz wywierania wpływu na władze i branżę motoryzacyjną, NAF wspiera również swoich członków we wszystkich kwestiach związanych z posiadaniem i używaniem pojazdów.

Jedną z najważniejszych korzyści wynikających z członkostwa w NAF jest darmowy assistance na terenie całej Europy. Opieka NAF-u dotyczy członka, a nie konkretnego pojazdu, dlatego organizacja pomoże nawet, jeśli prowadzimy inne auto niż swoje lub tylko jesteśmy pasażerem. Assistance jest darmowe dwa razy w roku, kolejne wezwania kosztują około 400-500 koron. NAF oferuje to, co większość tego typu ubezpieczeń – a więc hotel dla wszystkich podróżujących na czas naprawy, odholowanie auta, gdy naprawa na miejscu nie jest możliwa, wysłanie części itp.

niedziela, 8 czerwca 2014

Od lipca możesz przywieźć więcej alkoholu do Norwegii

Do tej pory osoby przekraczające granicę norweską musiały przestrzegać ograniczeń dotyczących ilości alkoholu i tytoniu, jakie legalnie można było wwieźć do kraju nie płacąc cła (tzw. kwota celna). Nie była jednak możliwa wymiana kwoty tytoniowej na alkoholową. Właśnie to ulegnie zmianie wraz z 1. lipca 2014, od kiedy to osoby nie wwożące do Norwegii tytoniu, będą mogły legalnie przewieźć przez granicę więcej alkoholu.

fot. ta.no

Zgodnie z nowymi kwotami celnymi, od lipca 2014 osoby nie przewożące tytoniu będą mogły przywieźć następujące ilości alkoholu:

a) 1 litr wódki (lub innego mocnego alkoholu) + 3 litry wina + 2 litry piwa

b) 4,5 litra wina + 2 litry piwa

c) 6,5 litrów piwa

d) 1 litr wódki + 5 litrów piwa

Tak jak do tej pory, dozwoloną ilość wina można wymienić na taką samą objętość piwa (ale nie odwrotnie!). Dozwolona ilość przewożonych przez granicę mocnych alkoholi nie zmieniła się i wynosi 1 litr, bez względu na to czy przewozi się również tytoń, wino i piwo czy też tylko wódkę.

środa, 4 czerwca 2014

Feriepenger – czyli skąd się bierze wyższa pensja latem?

fot. Dinside.no
Czerwiec to ulubiony miesiąc wielu naszych znajomych z pracy, którzy cieszą się nie tylko na lato i wakacje, ale przede wszystkim na wypłacane wtedy feriepenger. Temat ten jest więc jak najbardziej na czasie, a poza tym jest to zagadnienie rozumiane przez mało kogo. Większość Norwegów nie ma zielonego pojęcia skąd wzięły się ich feriepenger i dlaczego są takiej a nie innej wysokości. Jeśli dla Was to również zagadka, zapraszamy do dalszej lektury!

czwartek, 29 maja 2014

Jak korzystać z norweskich bibliotek?

W ostatnim czasie zauważyłam zwiększone zainteresowanie tematem bibliotek w Norwegii. Bardzo mnie to cieszy, bo wreszcie pojawiło się zagadnienie, w którym czuję się naprawdę kompetentna! Tak więc, jakby na “życzenie czytelników” napiszę dzisiaj kilka słów o tym, jak fajne i proste jest  korzystanie z norweskich bibliotek. Będzie to jednocześnie rozwinięcie postu sprzed kilku lat.

Kto może się zapisać do norweskiej biblioteki?
Wszyscy mogą zapisać się do biblioteki i korzystać ze zbiorów bibliotecznych zupełnie za darmo. Dotyczy to nie tylko wypożyczania zbiorów, które są dostępne lokalnie, ale także zamawiania dokumentów z innych bibliotek (w przypadku bibliotek naukowych także materiałów z innych krajów).


czwartek, 22 maja 2014

Samochód i prawko coraz mniej popularne w Norwegii

W ciągu 20 lat ilość młodych Norwegów (18-24 lata) posiadających prawo jazdy spadła z 80 do 67 procent. Jednocześnie od 6-7 lat nie notuje się już wzrostu ilości kilometrów przejeżdżanych w ciągu roku przez statystycznego Norwega. Według danych Statens Vegvesen sumaryczny dystans roczny pokonywany autem przez każdego mieszkańca kraju rósł nieprzerwanie od 1993 do 2008 roku, kiedy to każdy z nas przejechał średnio 8699 km. Po 2008 roku nastąpiła jednak stagnacja.

Norwegia w opinii większości osób uchodzi za kraj, w którym ciężko funkcjonować nie posiadając samochodu. Duże odległości pomiędzy miejscowościami, mała gęstość zaludnienia i raczej słabo rozwinięta komunikacja publiczna przez lata zmuszały młode osoby do wyrabiania prawa jazdy jak tylko osiągnęły pełnoletność. Samochód był niezbędny, by dostać się do pracy, odwieźć dzieci do przedszkola i na zajęcia pozaszkolne czy wywieźć na składowisko odpady z przydomowego ogrodu. Choć geografia Norwegii nie uległa zmianie, obserwuje się szybkie zmiany demograficzne, przede wszystkim postępującą urbanizacją, której to właśnie przypisuje się główną rolę w zmianie transportowych nawyków mieszkańców Norwegii.

Coraz więcej osób przeprowadza się do miast (głównie rejon Oslo). Aktualnie cztery na pięć osób w kraju mieszka w miastach albo na terenach gęsto zaludnionych. Miasta posiadają zwykle dobrze zorganizowaną komunikację publiczną oraz wiele utrudnień dla kierowców – jak płatny wjazd do centrum, drogie i ciężko dostępne parkingi oraz opłaty za używanie opon z kolcami. W rezultacie wiele osób wybiera inne środki transportu niż własne auto albo w ogóle rezygnuje z posiadania samochodu czy nawet prawa jazdy.

wtorek, 6 maja 2014

Kilka słów o norweskim chorobowym

fot. infotjenester.no
Norwegia jest jednym z niewielu krajów na świecie, w którym pracownicy otrzymują pełną pensję za każdy dzień chorobowego, nawet do roku czasu. Nie ma znaczenia, czy chorobę potwierdził lekarz wypisując zwolnienie lekarskie, czy pracownik sam zrobił sobie wolne z powodu choroby, nie konsultując tego z lekarzem, ani nie pytając szefa o wolne. Efekt? Najbardziej chory kraj wśród państw członkowskich OECD (pol.: Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju).

Osoby zatrudnione w Norwegii mają prawo do nieobecności w pracy z powodu choroby stwierdzonej samemu (bez kontaktu z lekarzem) do 24 dni w ciągu roku. W terminologii norweskiej jest to egenmelding – zwykle wystarczy zadzwonić lub wysłać wiadomość do przełożonego i poinformować, że „dziś nie dam rady przyjść” i można zostać w domu na maks. 3 dni lub maks 8 dni – jeśli nasz zakład pracy posiada status IA-bedrift (z norw. Inkluderende arbeidsliv). Pracownik otrzymuje pełną pensję za każdy dzień.

Ci którzy już wyczerpali 24 dni samodzielnie zgłaszanych nieobecności lub chcą być na chorobowym dłużej niż 3 / 8 dni, muszą wstąpić do lekarza. Na zwolnieniu lekarskim (sykmelding) mogą pozostać nawet do roku czasu, zachowując oczywiście pełną pensję od pierwszego do ostatniego dnia nieobecności.

piątek, 25 kwietnia 2014

Norweskie góry i natura są łatwiej dostępne niż myślisz

Piękna norweska natura znana nam wszystkim ze zdjęć czy telewizji jest na wyciągnięcie ręki każdego z nas. Norweskie Towarzystwo Turystyczne (DNT) oznaczyło około 20 tys km szlaków letnich oraz 4300 szlaków zimowych na terenie całego kraju oraz posiada prawie pół tysiąca górskich schronisk (hytta) oferujących możliwość taniego noclegu również turystom nie będących członkami organizacji. W tym poście postaramy się przybliżyć Wam zasady korzystania z infrastruktury DNT oraz zachęcić do wycieczek!

Hytter (odpowiedniki schronisk) swoją formułą odbiegają od tych znanych nam z polskich gór. Są zwykle mniejsze, bardziej kameralne, trudniej dostępne i często nie posiadają żadnego gospodarza. Podzielić je można na:

Schroniska bez nadzoru (ubetjent hytte) – najmniejsze, bo posiadające zwykle od 5 do 25 miejsc do spania, wyposażone w łóżka i kołdry (lub koce), aneks kuchenny (palnik gazowy), zastawę kuchenną i drewno na opał. Nie posiadają zatem spiżarni z prowiantem!

wtorek, 22 kwietnia 2014

Ile krajów na świecie otrzymuje pomoc od Norwegii?

Już od dawna nosiłam się z zamiarem napisania o tym na blogu. Świąteczne „fri fra jobben” zmotywowało mnie wreszcie skutecznie do odpalenia edytora tekstu i napisania kilku słów o
norweskiej pomocy ekonomicznej dla reszty świata.

Co jakiś czas w mediach pojawia się stwierdzenie, że Norwegowie są najbardziej naiwnym / hojnym / empatycznym krajem na świecie. Według wyliczeń Aftenposten (Geir Salvesen, Halvparten av verdens land får norsk bistand, Aftenposten, 25.03.2014, s. 12­13.), ponad połowa krajów zrzeszonych w ONZ, a dokładniej 112 ze 193, otrzymuje pomoc finansową od Norwegii. W uproszczeniu jest to niemal cała Ameryka Środkowa i Południowa, 90% Afryki, większość Azji (z Chinami, ale bez Rosji), a w Europie: Zachodnie Bałkany oraz kraje Europy Wschodniej. Największym beneficjentem norweskiej pomocy jest Brazylia, na kolejnych miejscach uplasował się Afganistan, Palestyna, Tanzania i Mozambik. Rocznie Norwegowie przeznaczają 30 miliardów koron na pomoc krajom potrzebującym.

niedziela, 30 marca 2014

Ksenofoba przewodnik przez Norwegię

Wraz z nastaniem wiosny (w tym roku wcześniej niż rok temu) coraz śmielej zaczynamy snuć plany wakacyjne. A skoro wakacje i plany, to wypada zaopatrzyć się w stosowny przewodnik. Wśród całej gamy przeróżnych przewodników istnieją jednak takie, które wypada mieć i znać bez względu na cel wyjazdu albo nawet jeśli nigdzie się nie wybieramy, a jedynie chcemy lepiej poznać własne otoczenie. I właśnie taką publikację chcę dziś zaprezentować:

Xenophobe's guide to the Norwegians

W zasadzie powinnam napisać „przewodnik” (a nie przewodnik), bo chodzi o publikację z dużym przymrużeniem oka. „Xenophobe's guide” to seria (w chwili obecnej 30 tytułów) wydawana przez angielskie wydawnictwo Oval. Tytuł serii nawiązuje do książki (i słuchowiska) Douglasa Adams'a „Hitchhiker's Guide to the Galaxy” (polskie tłumaczenie: „Autostopem przez Galaktykę” nie jest dokładnym tłumaczeniem, dlatego użyłam oryginalnego tytułu). Głównym zadaniem książeczek jest przekazywanie informacji, o kraju, regionie i jego mieszkańcach, kulturze i historii w sposób zabawny i ironiczny.

Pozycja poświęcona Norwegom została napisana przez mieszkającego tutaj na stałe Dana Elloway'a. Ukazała się ona rok temu przed wakacjami i niemal od razu została omówiona na łamach Aftenposten.

wtorek, 25 marca 2014

Mieszkańcy Norwegii coraz bogatsi

fot. dinside.no
Zgodnie z tradycją norweskiego rynku pracy, w marcu do negocjacji zasiadają przedstawiciele pracowników oraz pracodawców ze wszystkich branż, aby porozumieć się w sprawie zmian w umowach taryfowych regulujących każdą z nich. Umowy te określają prawa i obowiązki pracowników danego sektora – takie jak m.in. czas pracy, wysokość dodatków za pracę po np. godzinie 17, długość przerw, ilość wolnego oraz - przede wszystkim – wysokość pensji w zależności od stanowiska i przepracowanych lat. Cechą wspólną tych negocjacji – bez względu na to, której branży dotyczą i czy skończą się porozumieniem, czy też strajkiem – jest wzrost pensji dla wszystkich. Dochód każdej osoby zatrudnionej w Norwegii rośnie bowiem każdego roku, niezależnie od kwalifikacji pracownika, sytuacji zakładu pracy czy koniunktury na rynku. Ciągły wzrost pensji, który rok w rok przewyższa wzrost cen, prowadzi w rezultacie do tego, że mieszkańcy Norwegii są coraz bogatsi – każdego roku stać ich na więcej niż jeszcze rok wcześniej. W przeciwieństwie do osób zatrudnionych w przeważającej większości innych krajów Europy...

Siła nabywcza norweskich pensji nie rosła jednak zawsze, a przynajmniej nie tak szybko jak w ostatniej dekadzie. Jeśli spojrzeć na ostatnie 37 lat zauważymy, że można je z łatwością podzielić na dwa okresy. Podczas gdy przez pierwsze 19 „kiepskich” lat, od 1976 do 1995 roku, łączny wzrost realnej siły nabywczej płac norweskich (średni wzrost pensji minus średni wzrost cen) wyniósł tylko 10 procent (albo 0,5 proc. rocznie), to przez kolejne 18 „tłustych” lat – 1995-2013 – łączna siła nabywcza pensji wzrosła aż o 58 procent. Innymi słowy, mieszkańcy Norwegii wzbogacili się prawie 6 razy bardziej w ciągu ostatnich 18 lat, niż w przeciągu poprzednich 19 lat.

wtorek, 18 marca 2014

Co zrobić po zakupie auta w Norwegii

Zakup samochodu to czynność, która prędzej czy później czeka każdego Polaka w Norwegii i o którą dostajemy całkiem sporo zapytań. Dlatego też postanowiliśmy krótko opisać formalności jakie czekają nowego właściciela już po nabyciu pojazdu.

Jeżeli auto kupujemy od osoby prywatnej należy pamiętać, aby w chwili przeprowadzania transakcji mieć ze sobą dokument NA 0232 – melding om eierskifte, zwany też salgsmelding, czyli zgłoszeniem sprzedaży. Druk muszą wspólnie wypełnić i podpisać zarówno sprzedający jak i kupujący, ale to do sprzedającego należy obowiązek przesłania wypełnionego druku (oraz części 2 dowodu rejestracyjnego sprzedanego pojazdu) do Statens Vegvesen.

niedziela, 23 lutego 2014

Coraz więcej Norwegów leczy się za granicą

Nie tylko Polacy próbują „załatwić” dentystę przy okazji wizyty u rodziny w Polsce. Popularność leczenia za granicą rośnie również wśród etnicznych Norwegów. Oszczędność i możliwość połączenia wakacji z leczeniem zachęcają do „turystyki zdrowotnej” tysiące Norwegów każdego roku.

Szacuje się, że w 2012 roku Norwegowie wydali u dentystów w samym tylko Budapeszcie około 200 milionów koron. Za te same usługi w swoim kraju musieliby jednak zapłacić przynajmniej trzy razy tyle. Na rynku norweskim pojawia się coraz więcej firm pośredniczących w rekrutacji pacjentów do gabinetów i klinik za granicą. Pośrednicy posiadają umowy partnerskie z lekarzami i dentystami głównie w krajach Europy Wschodniej oraz Tajlandii. Prezentują oni oferty swoich partnerów norweskim klientom, umawiają zabiegi, wizyty czy operacje, pomagają w organizacji podróży i pobytu, a nawet dbają o to, aby w zagranicznych klinikach obecne były osoby posługujące się językiem norweskim. Wyjazd zdrowotny poprzez pośrednika jest zatem przez Norwegów traktowany jako bezpieczny i prosty.

środa, 5 lutego 2014

Oglądanie telewizji w czasie pracy? Oczywiście, to przecież Norwegia

Igrzyska olimpijskie w Sochi jeszcze się nie rozpoczęły, a już wzbudzają emocje w Norwegii. Wszystko za sprawą oświadczenia burmistrza Oslo, który zabronił pracownikom gminy oglądania olimpiady w telewizji w czasie pracy i... spotkał się ze zmasowaną krytyką z różnych stron.

- Mamy dużo pracy do wykonania z myślą o tych, którzy nas potrzebują. Musimy być trochę surowi i ustalić jakieś granice – powiedział w rozmowie z VG Fabian Stang. - Igrzyska trwają dwa i pół tygodnia, a transmisje pokazywane będą głównie w ciągu dnia. Dlatego nie możemy zezwolić na to, żeby nasi pracownicy oglądali je w pracy. Musimy być lojalni w stosunku do tych, którzy potrzebują naszej pomocy lub chcą skorzystać z naszych usług – dodał burmistrz.

Nie wszyscy byli tak zgodni ze słowami Stanga, jak my. Ci, którzy do tej pory uważali, że do pracy idzie się przede wszystkim po to, żeby pracować, prawdopodobnie zdziwili się dziś rano, kiedy usłyszeli w mediach o tym, jak bardzo skandalicznie postąpił Fabian Stang zakazując pracownikom gminy oglądania telewizji w pracy. To, co rozsądnie myślącym ludziom wydało się oczywiste, w norweskiej rzeczywistości spotkało się z buntem i krytyką.

czwartek, 9 stycznia 2014

Studia w Norwegii mało opłacalne

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (z ang. OECD) dokonała zestawienia średnich płac osób z wyższym wykształceniem oraz osób z wykształceniem średnim w krajach członkowskich (ponad 30 rozwiniętych krajów świata, w tym Norwegia i Polska). Z rankingu wynika, że zysk z ukończenia studiów - mierzony w postaci lepszej pensji - jest w Norwegii znikomy, w porównaniu do korzyści finansowych, jakie czekają na dobrze wykształconych mieszkańców innych krajów świata.

Osoby z wykształceniem wyższym zarabiają w Norwegii średnio tylko 28 procent więcej niż osoby po skończonej szkole średniej. Dla porównania – średni zysk z ukończenia studiów we wszystkich krajach OECD to ponad dwa razy tyle – 57 procent. Co więcej, zaledwie z dwóch krajach świata studia opłacają się jeszcze mniej niż w Norwegii. Nowozelandczycy z wyższym wykształceniem otrzymują na konta jedyne 18 proc. więcej niż ich rodacy z wykształceniem średnim, a w Szwecji różnica ta wynosi 25 procent.

Za wyższe wykształcenie uznaje się zarówno szkoły wyższe trzy-, jak i pięcioletnie, a dane pochodzą z 2011 roku.

niedziela, 5 stycznia 2014

Samochód w Norwegii nie musi być drogi

Auto to obok nieruchomości, alkoholu i tytoniu produkt, który w Norwegii określany jest jako luksusowy i co za tym idzie, obłożony szeregiem opłat państwowych. Samochody stają się znacznie droższe jak tylko przekroczą norweską granicę w podróży od producenta do importera (wartość wzrasta o norweską engangsavgift – coś w rodzaju akcyzy nakładanej przez urząd celny). Kolejne opłaty czekają kierowców każdego roku (årsavgift), z każdym zatankowanym litrem paliwa, każdorazowym przejazdem przez bramki na drogach, rogatkach miast i wjazdach do centrów miast (bomavgift), no i oczywiście za każdym razem, gdy auto trzeba gdzieś zaparkować.

Pomijając wydatki na serwis, przegląd czy ubezpieczenie, które dotyczą kierowców w każdym państwie, utrzymanie i zakup pojazdu w Norwegii są znacznym obciążeniem dla domowego budżetu. Rozwiązaniem nie jest wcale zakup auta za granicą bądź korzystanie ze swojego starego polskiego auta. Sprowadzane pojazdy trzeba oclić (i w praktyce wpłacić celnikom tę samą akcyzę, którą nakłada się na pojazdy kupowane tutaj), a autami zarejestrowanymi za granicą nie mają prawa posługiwać się osoby, które nie są w stanie wykazać, że ich pobyt w Norwegii nie przekroczy roku (lub dwóch lat w szczególnych przypadkach).