Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

piątek, 18 października 2013

Gaustatoppen jesienią


Jesień to dobra pora na górskie wycieczki. Powietrze jest klarowne, temperatury rześkie i widoki prześliczne. Dlatego też my na blogu kontynuujemy tematykę wycieczek górskich. Tym razem kilka słów o Gaustatoppen.

Gaustatoppen (1883 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt Telemarku, rocznie odwiedzany przez ok. 300 tys turystów. Wyprawa na szczyt zajmuje według portalu ut.no 3 godziny. W dół schodzi się szybciej - ok. 2 godzin. Ze szczytu przy ładnej pogodzie można zobaczyć jedną szóstą terytorium Norwegii! Najczęściej wybieranym początkiem trasy jest parking w Stavsro. 

Nie tylko entuzjaści pieszych wycieczek górskich mogą podziwiać piękne widoczki ze szczytu Gasutatoppen. Na szczyt można się bowiem też dostać zespołem kolejek, które w 15 minut dowiozą nas na szczyt. Najpierw wjeżdża się poziomo wgłąb góry wagonikiem "tramwajowym", po czym należy się przesiąść na kolejny wagonik, który wciągany jest na linach po stromych szynach - również w "tunelu" w środku góry.

piątek, 11 października 2013

Trolltunga dla początkujących

Odkąd przeprowadziliśmy się do Norwegii Bob marzył o wyprawie na Trolltunga, ale zawsze pojawiało się coś na drodze do realizacji naszych planów. W końcu, we wrześniu, po tym, jak jeden znajomy przysłał nam zdjęcia ze swojej wyprawy, stwierdziliśmy, że MUSIMY się wybrać na tę wycieczkę. Dobrą motywacją był dla nas nasz gość z Polski, który marzył o tym, żeby zobaczyć coś bardzo norweskiego.  Początkowo chcieliśmy go zabrać na Preikestolen. Doszliśmy jednak do wniosku, że Preikestolen widzieliśmy już tyle razy, że czas na coś nowego. Nasz gość zgodził się szybciutko na naszą propozycję dwudniowej wycieczki na Trolltunga (tak po prawdzie, w tym czasie nie do końca wiedział na co się pisze).

wtorek, 1 października 2013

Biały ser w Norwegii??? Tak! W polskim sklepie w Kristiansand

Też tak kiedyś mieliście? Przywieźliście sobie z Polski ulubiony produkt spożywczy, który w Norwegii jest nieosiągalny. Mieliście 2000 pomysłów na wykorzystanie tego produktu, ale zwklekaliście do końca, bo nie mogliście się na nic zdecydować. W końcu nie codziennie macie do niego dostęp tutaj w Norwegii, prawda? Kiedy w końcu zdecydowaliście się na co przeznaczycie wasz ukochany produkt, okazało się, że tego samego dnia wasza ulubiona ciocia przerobiła go wam na znienawidzony sernik z rodzynkami... Brzmi znajomo?

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo wyprowadziło mnie z równowagi to wydarzenie. Miało ono miejsce tuż po naszym powrocie z wakacji, na początku sierpnia. Kolejna wizyta w Polsce była zaplanowana na grudzień, a mój utęskniony ser biały został z premedytacją przerobiony na coś czego nie cierpię. Oczywiście ciocia, swoją drogą genialna kucharka, chciała dobrze, ale mi było tak strasznie przykro, ze mój malutki zapasik został przerobiony na coś czego nawet nie lubię...

I wtedy z nieba spadł mi mój kolega z pracy, Arthur.

Arthur jest znany z zamiłowania do dobrego jedzenia i zawsze pierwszy wie o nowootwartych restauracjach i butikach z jedzeniem z całego świata. Nie jest to zatem dziwne, że to właśnie on obwieścił mi radosną nowinę, że oto w Kristiansand otwarto polski butik spożywczy!