Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 1 października 2013

Biały ser w Norwegii??? Tak! W polskim sklepie w Kristiansand

Też tak kiedyś mieliście? Przywieźliście sobie z Polski ulubiony produkt spożywczy, który w Norwegii jest nieosiągalny. Mieliście 2000 pomysłów na wykorzystanie tego produktu, ale zwklekaliście do końca, bo nie mogliście się na nic zdecydować. W końcu nie codziennie macie do niego dostęp tutaj w Norwegii, prawda? Kiedy w końcu zdecydowaliście się na co przeznaczycie wasz ukochany produkt, okazało się, że tego samego dnia wasza ulubiona ciocia przerobiła go wam na znienawidzony sernik z rodzynkami... Brzmi znajomo?

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo wyprowadziło mnie z równowagi to wydarzenie. Miało ono miejsce tuż po naszym powrocie z wakacji, na początku sierpnia. Kolejna wizyta w Polsce była zaplanowana na grudzień, a mój utęskniony ser biały został z premedytacją przerobiony na coś czego nie cierpię. Oczywiście ciocia, swoją drogą genialna kucharka, chciała dobrze, ale mi było tak strasznie przykro, ze mój malutki zapasik został przerobiony na coś czego nawet nie lubię...

I wtedy z nieba spadł mi mój kolega z pracy, Arthur.

Arthur jest znany z zamiłowania do dobrego jedzenia i zawsze pierwszy wie o nowootwartych restauracjach i butikach z jedzeniem z całego świata. Nie jest to zatem dziwne, że to właśnie on obwieścił mi radosną nowinę, że oto w Kristiansand otwarto polski butik spożywczy!


Oczywście od razu sprawdziłam w sieci, czy czasem Arthur nie postanowił sobie ze mnie okrutnie zażartować, ale nie! Nic z tych rzeczy! Polski sklep jest w Kristiansand i co więcej - ma się bardzo dobrze.

Właścicielką sklepu jest pani Ewa, która zawsze z uśmiechem wita nowych klientów. Na sklepowych półkach można znaleźć te polskie produkty, których nie można kupić w norweskich butikach (kiełbasa, mrożone knedle, twaróg, kapusta kiszona, ogórki kiszone, smalec, budynie w proszku i kaszanka), a także te za którymi tęsknimy: czekolady, gazety, proszki do prania, napoje i przyprawy. Pani Ewa dba o to, żeby towar w jej sklepie był zawsze świeży, a o wszystkich przecenach informuje na facebookowym fanpage'u sklepu. Jeśli jest coś, czego pani Ewa jeszcze nie ma w swoim sklepie, to wystarczy jej tylko szepnąć słóweczko i może za dwa tygodnie już będzie można to kupić:) Cudownie, czyż nie?

W polskim sklepie w Kristiansand znajdziecie naprawdę sporo towarów. Oczywiście jeśli marzy Wam się ser bialy albo kabanoski konkretnej firmy, to może być z tym ciężko, ale sama rozbieżność asortymentu wadaje się zaspokajać gusta każdego. 

Otwarcie sklepu odbiło się szerokim echem w lokalnych mediach. NRK Sørlandet nakręcił reporataż o polskim sklepie. Także miejscowy Fædrelandsvennen opublikował tekst o inicjatywie Pani Ewy. Dzięki temu do sklepu trafili nie tylko Polacy spragnieni kiełbaski i kiszonej kapustki, ale także Norwegowie. Wspomniany wcześniej Arthur rozsmakował się w polskich kiełbasach i ogórkach. Klientami sklepiku są też Niemcy, Rosjanie i Litwini. 

Warto wspomnieć o cenach w polskim sklepie. Moim zdaniem są adekwatne do cen w Norwegii. Oczywiście za te same produkty zapłacimy mniej w Polsce, ale wydaje mi się, że nie powinniśmy narzekać. Podam jeden z przykładów - 250 g opakowanie białego sera kosztuje u Pani Ewy 29 NOK. Za 250gramowe opakowanie sera ricotta (czyli także importowany ser biały) w Meny zapłacimy... 30 NOK. Czyli tyle samo, mimo że dużym sieciom typu Meny na pewno łatwiej jest importować towar z zagranicy, więc powinien być tańszy w porównaniu do prywatnej inicjatywy Pani Ewy.

Można powiedzieć, że my na Sørlandet mamy szczęście - sklep z polskimi produktami w zasięgu ręki! Nie pozostaje nic innego, jak tylko przyłożyć się do utrzymania tej inicjatywy. Ciekawa jestem, czy znacie jakieś inne polskie sklepy w Norwegii? Jeśli tak, to dajcie znać w komentarzach! Wspólnymi siłami stworzymy bazę polskich sklepików w krainie fiordów:)

Dronningensgate 55
Tel. 968 52 696
Godziny otwarcia: 
poniedziałek-środa oraz piątek 10:00-17:00
Czwartek 12:00-19:00
Sobota 10:00-14:00

14 komentarzy:

  1. A to ciekawe, bo w Stavanger owszem polski sklep również jest, ale pani sprzedawca zastrzegła, że nie ma nabiału, bo Norwegia chroni swój rynek. Jednak i kiszone są i inne polskie produkty- bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to nie ma? przed wakacjami jeszcze był, i ser biały, i Danio, monte, jogurty a nawet delma::) A ogórki czy kapuste kiszona mozna kupic tez np. w Lille Asia:)

      Usuń
    2. a w wakacje już nie było i taką info otrzymałam... ale nie pamiętam nazwy sklepu :(

      Usuń
    3. sklep w centrum, niedaleko czerwonego kosciola na Pedersgata?

      Usuń
  2. Ja też zazdroszczę! Być w Norwegii i jednocześnie jeść polskie produkty i czytać polskie gazety! :) Też bym tak chciała! I zew-polnocy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak czegoś nam zabraknie lecimy do sklepu polskiego w Stavanger na Pedersgata. Mają tam dużo tych produktów których nam tu najbardziej brakuje. Oprócz białego sera można kupić tarty chrzan, ćwikłę w słoikach, pasztety, słodycze, kawę polską i ogórki kiszone ;-) Genialna sprawa ;-) ceny oczywiście norweskie, ale nikt nie narzeka tylko kupuje. Najbardziej ten sklep jest nam potrzebny przed świętami jak potrzebujemy kiełbasy do bigosu albo kapusty kiszonej do pierogów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! właśnie na Pedersgata pani mi oznajmiła że nabiału niet, będę tam niedługo, to zweryfikuję. ale wszystko inne jak mówisz.
      pozdrawiam!

      Usuń
    2. A bo u nich raz jest a raz nie ma. Ale w większości przypadków był biały ser. Kiedyś robiliśmy pierogi na zamówienie to po 10 kostek kupowaliśmy i jeszcze zamawialiśmy. Nigdy nie było z tym problemów. Ja również pozdrawiam ;-)

      Usuń
    3. https://www.facebook.com/pages/Polski-sklep-w-Stavanger/155928887899051 - przy Pedersgata, a dokładnie Tårngata 3
      Jest wszystko czego dusza zapragnie, sery białe, żółte, twaróg na sernik, mrożone pierogi, ogórki i kapusta kiszona, nawet polskie gazety. Ceny faktycznie norweskie, ale gdy dopadnie Cię ochota na coś polskiego można śmiało udać się tam na zakupy.

      Usuń
  4. W Østfold, a dokładnie w Moss, także mamy polski sklep. Jeszcze nie odwiedziłam, bo do Szwecji niedaleko, a tam również można dostać polskie produkty. Dla zainteresowanych podaję link http://www.polski-sklep.no/. Mają fajną opcję składania zamówienia przez internet, a zakupy wysyłają do domu paczką. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. tez mialem dylemat z twarogiem ale wolalem sam zrobic niz szukac sklepow :) wystarczy kupic kulturmelk od tine i wstawic na 5 minut do gotujacej sie wody, kartonik napuchnie ale tak ma byc, jak wszystko ostygnie wyciagasz swietny twarozek home made 17 nok za ok 250 gram z litra :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczna sprawa :) Doskonale rozumiem jak to jest, kiedy brakuje ulubionych smaków - kiedy pracowałam przez rok w stacji polarnej też mieliśmy różne marzenia kulinarne :)

    OdpowiedzUsuń