Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Kto ma prawo głosu w norweskich wyborach?

Zbliżające się wybory do norweskiego parlamentu (Stortinget) zdominowały niemal całkowicie opinię publiczną w kraju. My postanowiliśmy przybliżyć czytelnikom zagadnienia związane z samym głosowaniem i prawem głosu i tym w jakim stopniu przysługuje ono Polakom.

W wyborach parlamentarnych prawo głosu mają niestety tylko Ci z nas, którzy już wystąpili o, i otrzymali, norweskie obywatelstwo. Możliwość decydowania o tym, kto zasiądzie w Stortingu jest bowiem zarezerwowana tylko dla obywateli norweskich, którzy ukończyli 18 lat lub ukończą 18 lat w tym samym roku, w którym odbywają się wybory. Dodatkowo wymaga się, aby osoby te były aktualnie lub kiedykolwiek wcześniej zarejestrowane w rejestrze narodowym ludności (Folkeregister) i posiadały pełnię praw obywatelskich (nie utraciły prawa głosu na podstawie § 53 Konstytucji – Grunnloven). Prawo głosu zachowują więc nawet obywatele Norwegii, którzy na stałe mieszkają poza granicami.

Dużo większy wpływ mają Polacy na politykę lokalną. Ci z nas, którzy
byli zarejestrowani w Folkeregister nieprzerwanie przez 3 ostatnie lata przed dniem wyborów, posiadają prawo głosu w wyborach do samorządów gminnych i wojewódzkich (Kommune- og fylkesstyrevalget). Wymóg 3 lat figurowania w rejestrze ludności nie dotyczy tych z nas, którzy posiadają obywatelstwo innego kraju nordyckiego (wówczas wystarczy być zapisanym do Folkeregister na dzień 30. czerwca w roku wyborczym).

W wyborach do samorządów lokalnych, z wyjątkiem wymogu obywatelstwa, obowiązują ponadto te same zasady, co w przypadku wyborów parlamentarnych – czyli ukończenie 18. roku życia najpóźniej w roku wyborczym i posiadanie pełni praw publicznych.

Ci z nas, którzy przeprowadzili się w ciągu roku wyborczego do innej gminy (kommune), powinni pamiętać, że zostaną umieszczeni na liście wyborców w tej gminie, w której mieszkali 30 czerwca. Innymi słowy – osoby, które przeprowadziły się np. 1. lipca, mogą głosować tylko w swojej starej gminie i tylko na polityków tam startujących w wyborach. Nie mają zatem wpływu na władze w gminie, którą aktualnie zamieszkują (sytuacja określana przez wielu jako absurdalna).

Ze względu na to, że raczej nie dotyczy to żadnego polskojęzycznego czytelnika blogu, nie poruszamy kwestii związanych z prawem głosu w wyborach do parlamentu Samów – Sametinget :)

3 komentarze:

  1. Czytałam niedawno na jednym z portali o norweskim premierze, który aby poznać opinię zwykłych ludzi, pracował przez jeden dzień jako taksówkarz. Odezwały się też głosy, że Jens Stoltenberg chciał w ten sposób podwyższyć sobie wyniki w sondażach Za krótko znam Norwegię, aby powątpiewać w prawdziwość tego artykułu. Patrząc na spokój i opanowanie Norwegów, wydaje mi się to możliwe. Znając natomiast polskich polityków, tamta wiadomość zabrzmiała jak bajka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli nie byłby to kłopot, super by było, gdybyście opublikowali jakąś notkę o tym, co dla zarówno Norwegów jak i obcokrajowców oznaczać będzie wygrana Erny Solberg. I czym się różni konserwatywne podejście norweskiej partii z polską prawicą. Dzięki ! :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polacy w Norwegii powinni koncentrowac sie na wyborach do samorzadow lokalnych. Obecnie nie uczestniczymy w wyborach, a pozniej jestesmy zdziwieni, ze w samorzadach zasiadaja ludzie z Indii Pakistanu Iranu itd. Oni sie gromadza i maja swoich przedstawicieli i w ten sposob maja wplyw na to co sie dzieje wokol nich i na co maja isc pieniadze.
    Wiec drodzy Polacy zacznijcie sie udzielac, a nie tylko narzekac, ze za wasze pieniadze z podatkow inni maja np. nauke jezyka norweskiego darmo , a my Polacy musimy placic.

    OdpowiedzUsuń