Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 2 czerwca 2013

Kawa w Norwegii

Wszyscy, którzy kiedykolwiek byli w Norwegii znają odpowiedź na pytanie, jaki jest najpopularniejszy napój wśród Norwegów. Kawa to w Norwegii temat rzeka, a że w minionym tygodniu Starbucks wprowadził się do centrum Oslo otwierając swoją pierwszą kawiarnię w stolicy (wcześniej Norwegowie mogli się napić kawy tej popularnej sieci tylko podczas wizyty w terminalu odlotów na Gardermoen), warto dowiedzieć się czegoś o norweskiej kulturze picia kawy.

Na początek historyjka z życia wzięta, czyli moje pierwsze spotkanie z norweską kawą. Mniej więcej cztery lata temu przyjechałam na wakacje do Norwegii z Bobem. Po całym dniu spędzonym w aucie, dotarliśmy do znajomej Norweżki. Po obiedzie Inger-Lise zaproponowała kawę. Siedzieliśmy w salonie, więc przyniosła kubki i dzbanek-termos. Termos zrobił „pyk” i do naszych kubków polał się czarny napój. Bob sięgnął po swój od razu, nasza gospodyni też i tylko ja siedziałam i czekałam aż ktoś zaproponuje, tak wydawało mi się wtedy podstawowe produkty towarzyszące piciu kawy, jak cukier i mleko. Nie doczekałam się!


Po przeprowadzce tutaj okazało się, że moje pierwsze doświadczenia z piciem kawy w Norwegii powtarzają się na każdym kroku. Toteż z czasem zaczęłam dziękować za kawę i zadowalałam się wodą (bo na to, że ktoś posiada herbatę trudno w Norwegii liczyć; pijesz kawę albo wodę, albo nic).

Według danych statystycznych ze strony kaffe.no, 90% dorosłych Norwegów pije kawę. Przeciętny mieszkaniec kraju fiordów wypija dziennie średnio 3,7 filiżanek kawy (w weekendy 3,2), co daje 1200 filiżanek rocznie na osobę, czyli w sumie w Norwegii wypija się 4 miliardy filiżanek kawy rocznie. Ta liczba plasuje Norwegię w ścisłej czołówce krajów konsumujących największą ilość kawy w przeliczeniu na mieszkańca (liderem jest Finlandia).

Cały czas (mimo ekspansji modnych kawiarni) najbardziej popularnym typem kawy jest ta z ekspresu przelewowego. Pamiętam, że jak tu przyjechałam to mocno mnie to dziwiło. Przecież Norwegów, myślałam, z pewnością stać na fajne i drogie ekspresy ciśnieniowe robiące superkawę. Potem się okazało, że te przelewowe ekspresy to wcale nie są takie tanie, jak mi się wydawało. Prawdziwym „must have” każdego Norwega jest Moccamaster. Moccamaster wygląda jak żywcem wyjęty z innej epoki, ale i tak jest najpopularniejszym (i dość kosztownym) norweskim narzędziem do przyrządzania kawy. Dostępny jest w różnych wariantach kolorystycznych, z jednym lud dwoma dzbankami, a nawet z dzbankami-termosami! Obecnie w coraz większej liczbie domów można spotkać obok tradycyjnego ekspresu przelewowego, także ciśnieniowy, a nawet na kapsle!

Obok ekspresu niezwykle ważną rolę w przygotowaniu kawy odgrywa… kawa! Na próżno będziecie tu szukać marek znanych z polskich marketów. Norwegowie mają swoje zaufane (czytaj: rodzime) marki: Evergood, Ali i Friele. Dodatkowo duże sieci sklepów, jak COOP mają swoje linie kaw, które można zmielić na miejscu lub kupić w ziarenkach i zmielić samemu w domu. Wszystkie te norweskie kawy dostępne są w trzech wariantach: do ekspresu przelewowego, ciśnieniowego i w ziarnach (opakowania są zwykle oznaczone, jaki rodzaj kawy zawierają).

Tak jak wspomniałam najpopularniejsza wersja kawy w Norwegii to zwykła, czarna gorzka z ekspresu przelewowego. To zwykle tę kawę Norwegowie piją w ilościach hurtowych, nie tylko w domu, czy w pracy, ale także na wszelkiego rodzaju spotkaniach o każdej porze dnia. Pamiętam, że podczas pierwszej wizyty w NAVie została mi także zaproponowana kawa (w zasadzie to stała wystawiona przy wejściu, tak żeby każdy mógł się częstować). Kawy rozpuszczalnej w zasadzie w ogóle się tu nie pije. Coraz popularniejsze jednak stają się wszelkiego rodzaju latte, cappuccino i espresso. W mniejszych miejscowościach, które nie mogą się pochwalić kaffebarami (mam tu na myśli głównie sieciówki), można taką kawę dostać w kioskach (typu Narvessen, Seven elleven) lub na stacjach benzynowych. Poza tym wszystkie tradycyjne norweskie kawiarnie są obecnie wyposażone w ekspresy przemysłowe i wszystkie modne typy kawy są tam serwowane.

Na koniec dwie ciekawostki dla zainteresowanych tematem. W 2004 roku, Norweg, Tom Wendelboe został mistrzem świata baristów (teraz jego nazwisko służy jako nazwa kawiarni w Oslo). A w 2010 roku Erling Dokk Holm obronił na uniwersytecie w Oslo swój doktorat poświęcony… kawie!:)

A Wy, przyznajcie się, ile filiżanek kawy wypijacie dziennie? I jaką preferujecie? Też mieliście taki problem z „dostępnością” cukru i mleka? Czy to tylko ja jestem taka dziwna, że się tego domagam? ;)

25 komentarzy:

  1. Kawa z mlekiem i cukrem to podstawa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kawa z mlekiem i cukrem rozpuszczalna...:-)))Jacobs

    OdpowiedzUsuń
  3. Biała, z odrobiną cukru:)
    Pozdrawiam i zazdroszczę Ci tej Twojej Norwegii...Gdyby nie jezyk, sama bym tam uciekła, chociaz wczoraj dowiedziałam sie od znajomej,że specjaliści są przyjmowani na poczatek bez znajomosci norweskiego...Ile w tym prawdy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja wyrecze Eve i odpowiem: tak, jesli jestes specjalista np. w inzynierii albo medycynie, to mozesz jechac bez norweskiego, ktory tak naprawde wcale nie jest trudny i szybko mozna sie nauczyc podstaw :) wszystko zalezy od tego w jakiej dziedzinie jestes specjalista ;)

      Usuń
  4. u mnie w pracy faktycznie tez pija tylko czarna i to w duzych ilosciach..ale ja troche tez nieswiadomie zaczelam pic wiecej kawy:)jednak nnajczesciej wybieram lavazze w ziarnach..a z herbata masz racje!!! poza tym jest tak maly wybor herbat ze stawiam na pukke kupowana w norwegii albo przywoze spory zapas herbat z wroclawia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłem w Norwegii tylko pół roku ale od tego czasu ciężko mi wypić kawę inaczej niż czarną, gorzką, nie-rozpuszczalną. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja będąc w Norwegii najczęściej spotykałam się z poczzęstunkiem kawą z mleczkiem i Baileys lub koniakiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja kawy bez mleka się nie napiję. Pierwsze nasze spotkanie z norweską kawą to była katastrofa. Kupiliśmy pierwszą z brzegu, najtańszą kawę i próbowaliśmy ją zalać gorącą wodą. I to był błąd... okazało się że kawa ta była do ekspresu! Po prostu ochyda! Od razu przerzuciliśmy się na rozpuszczalną Nescę. Inaczej się nie dało. A jak chcemy aromatyczną i pyszną Wosebę mieloną - przywozimy z kraju :-)
    super artykuł! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. gdy pracowałam w redakcji od 8 do 16 to leciało z 5-6 filiżanek dziennie
    dziś niepracująca Kasia pije jedną i starcza

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mnie zdziwiło, że przeważnie nie pijają kawy z mlekiem i cukrem. Ja bez tego kawy się nie napiję. ;) Dla mnie ta ich kawa z ekspresu jest poprostu zbyt mocna, dlatego preferuję rozpuszczalną. Ale rzeczywiście trzeba przyznać, że oni piją kawy bardzo dużo, czy młodzi czy starsi, wszyscy się zachwycają. ;)
    Pozdrawiam Kamila

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie w firmie na 30 pracowników jest trzech Polaków, specjalnie dla nas zaopatrzyli stołówkę z czasem w cukier i mleczko :)) jest też CaffeBar, do ich czarnej gorzkiej nie mogę się przyzwyczaić :P
    Co do pracy bez znajomości j. norweskiego, jestem spawaczem przyjechałem 1,5 roku temu tylko z j.angielskim, od roku próbuje nauczyć się norweskiego, lecz na co dzień angielski. (praca w trudnych warunkach, tylko pozycje wymuszone) pozdrowienia dla wszystkich z Trondheim

    OdpowiedzUsuń
  11. u mnie w pracy kawa również idzie jak świeże bułeczki. wszyscy piją małą czarna. dużą czarną, czarną gigant. ja również ;-)

    jeżeli chodzi o dostępność cukru i mleka/śmietanki - działam we frivilligsentral i pomagam przy organizacji lokalnych imprez typu odczyt w bibliotece itp, co właśnie przekłada się częściowo również na serwowanie kawy i zawsze mamy dostępne mleko/śmietankę i cukier. jednak nie cieszą się one dużym powodzeniem.

    pozdrawiam z gausdal!
    k.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupuje kawe Zoega (rimi,rema ica)). Lubie tylko " fusiastą" z cukrem i smietanka :)A ta norweska, robiona po norwesku pije bardzo rzadko, musze byc na duzym głodzie :) i od lat moje zdanie na jej temat sie nie zmienilo...czrny kwasior, bez wyrazistego smaku!..no ale sa slodkie śledzie i słodka kaszanka :D pozdro! fajny blog:)

    OdpowiedzUsuń
  13. to może ktoś coś napisze o smaku? jak dla mnie kawa w Norge jest beznadziejna!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam, czytam i czytam tego bloga i zakochuję się w tym kraju coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja pamiętam, że kawa w Norwegii była dość kwaśna, ale rzeczywiście wszechobecna!

    OdpowiedzUsuń
  16. ja ostatnio znalazlam w rema1000 kawe za prawie 3 korony! nie smakowalam jej, ale kupilam paczke do peelingu kawowego:) i tu spelnia swoja role:)
    a kawe (z przyzwyczajenia zapewne) pije zielonego jacobsa z polskich zapasow, jak sie skonczy to w helgo meny kupuje ziarnista (tez sie nazywa chyba jacobs? ale to nie ten sam jacobs:) i miele ja w sklepie. Daje rade.
    Niedawno ten ekspres moccamaster byl w promocji w coopie i strasznie sie dziwilismy z mezem kto to kupuje;) odpowiedz prosta - Norwedzy;)

    OdpowiedzUsuń
  17. 2-3 gatunki kawy
    2-3 rodzaje mydła
    2-3 rodzaje proszku do prania
    2-3 rodzaje sera zółtego...
    itd, itp....
    zazwyczaj te 2 z 3ch to totalna tandeta
    No, ale statystyczny norek twierdzi ze w NO zyje sie bardzo dobrze.Pewnie to dlatego wakacje spedzaja w krajach tzw. 3go świata, by sie dowartośćiować.A polak ze "wschodniej europy" (wg.norweskich map :D..), tej mniej rozwiniętej cześci europy , stoi w norweskim sklepie i szlag go trafia, bo powyzej uszu ma juz smierdzace mydła,proszki, wedliny ktore smakuja tak samo, parówek zwanych dumnie kiełbasami, warzyw nadających się zazwyczaj jak kompost...echhhhhh

    OdpowiedzUsuń
  18. Bo swiat norkow nie konczy sie na mydle czy zoltym serze (btw. norwegia jest bardzo dobra;)
    Proszki (kupuje ariel, wlasciwie czesciej kupuje plyn do prania) pachna tak samo jak te polskie, parowek jesc nie trzeba, a w warzywa polecam zaopatrywac sie w sklepach prowadzonych przez Turkow czy Pakistanczykow.

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, Ja mieszkam w Finlandii i w dziedzinie picia kawy jest dokładnie tak samo, co w Norge. :) Czyli kawa jest marnej jakości, z przelewowych ekspresów i termosów w każdym kiosku...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ich kawa jest bardziej kwaśna, niż gorzka, bo wolą jasno paloną. Ja tak samo :) To nie jest kawa marnej jakości- wręcz przeciwnie. Marnej jakości to jest najczęściej kawa ciemno palona, bo ciemne palenie maskuje jakość ziarna. Jak jest ciemna, to jest gorzka i każda smakuje identycznie. Dopiero jasne palenie zdradza smak danej odmiany bo tu każdy jest inny.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jestem od miesiąca au-pair w Bergen i pytałam hostów jak to z tą kawą jest. Oni piją Nescafe rozpuszczalną - ona Gull, on Kofeinfri - z mlekiem. I bardzo się krzywią, kiedy ja piję dodatkowo z cukrem i cynamonem :) Ale mówią, że starsze pokolenie pije tylko czarną, natomiast młodsze kombinuje z mlekiem itp. - wpływ podróżowania i poznawania innych kultur. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dodać należy też, że np. na Statoil kupuje się specjalne kubki i potem kawę można pić do bólu. Na szczęście w automatach mamy wybór opcji z mlekiem i cukrem :)))
    Kawa bez mleka jest raczej nie dla mnie ;)
    Pozdrawiam
    Nanna

    OdpowiedzUsuń
  23. Gdy ja z moja rodzinka przenieslismy sie do Norwegii tez bylam w lekkim szoku jakie ilosci kawy wypijaja Norwegowie. Nauczylam sie jednego...na wszelkie imprezy w szkole itp chodze ze smietanka do kawy w torebce, znajomi Norwedzy gdy przyvhodze na kawke zawsze maja dla mnie mleczko:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Hah! Zabawna sprawa, muszę spróbować :) Nigdy czegoś podobnego nie widziałam, a kocham kawę, więc... ;) W Norwegii nie byłam, ale chyba najwyższy czas zahaczyć, szczególnie, że teraz tanio można wylecieć do Oslo :) Co do kawy - ciesze się, że opisałeś to na swojej stronie www

    OdpowiedzUsuń