Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

sobota, 23 marca 2013

Kvikk lunsj – norweska tradycja wielkanocna

http://www.flickr.com/photos/sunrise/7560977/
Tak jak przy okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkie produkty w sklepach dostają przedrostek „jule” (julebrus, julemarsipan, julekakker itd.), tak przy okazji Wielkanocy sporo produktów w norweskich sklepach otrzymuje przedrostek „påske” (påskekrim, påskeegg, påskemarsipan itd.). Są jednak w Norwegii produkty związane z tradycją wielkanocną, które wcale nie potrzebują przedrostka „påske”.

Ci, którzy mieszkają w Norwegii na pewno kojarzą produkt ze zdjęcia. Kvikk lunsj  to 4 wafelkowe paluszki przekładane nadzieniem kakaowym oblane czekoladą. Warstwa czekolady jest na tyle cienka między paluszkami, że pozwala z łatwością dzielić produkt. Kvikk lunsj obchodzi w tym roku swoje 76 urodziny. Norwegowie zjadają rocznie ponad 50 milionów opakowań tej czekolady, co daje średnią po 10 na Norwega. Połowę z tego zjadają mieszkańcy krainy fiordów w okresie świąt Wielkanocnych. Nic więc dziwnego, że sklepy prześcigają się w promocjach Kvikk lunsj’a. Od połowy marca wszystkie moje koleżanki z pracy pilnie śledziły gazetki z promocjami w marketach, żeby wychwycić moment pojawienia się promocji na swoją ulubioną czekoladę wielkanocną.


Na pewno wielu z Was już nie raz próbowało tej czekolady, jeśli kojarzy się Wam ona z KitKatem, to już wiecie skąd pomysł na Kvikk lunsj, ale na początek odrobina historii.

W latach 30-tych poprzedniego wieku szef koncernu czekoladowego Freia, Johan Throne Holst był na wycieczce ze swoim kolegą i pech chciał, że się zgubili. Dodatkowo nie mieli ze sobą nic do jedzenia, więc kolega szybko zaczął się irytować i denerwować, bo był coraz bardziej głodny… Parę lat później, Holst był na wycieczce w Anglii i przywiózł stamtąd małą tabliczkę czekolady KitKat oraz pozwolenie na produkcję takiej samej czekolady w Norwegii.

Początkowo Kvikk-Lunch miał angielską nazwę i był produkowany z gorzkiej czekolady, ale Norwegom się to nie spodobało. Z czasem zaczęto używać mlecznej czekolady i to było strzałem w 10! Kochający wycieczki Norwegowie pokochali Kvikk lunsja, lansowanego jako czekoladę wycieczkową. Małe opakowanie idealnie mieściło się w kieszonce wybierających się na spacer Norwegów. Dodatkowo reklama tego przysmaku w latach 30-tych głosiła, że jedna tabliczka odpowiadała wartości energetycznej dostarczanej przez jajko na miękko i 2 kromki chleba z masłem. Jak mi zdradziła moja koleżanka z pracy, będąc dzieckiem stoczyła wiele bojów ze swoją mamą podczas śniadań argumentując, że ona woli Kvikk lunsj, niż jajko i chleb, bo przecież to jest to samo, a smakuje znacznie lepiej.

W ciągu tych 76 lat, Kvikk lunsj niewiele się zmienił. Producenci znorwegizowali nazwę, próbowali wprowadzić na rynek wersję o smaku jagodowym i pomarańczowym, ale szybko okazało się, że kultowych produktów się nie zmienia. Największą zmianą od czasów zastosowania mlecznej czekolady w produkcji Kvikk lunsj było kilka lat temu przejście z papierowych opakowań z folią na nowoczesne opakowania stosowane we wszystkich produktach Freii. Jednak kolory użyte na opakowaniu pozostają bez zmian od 1937 roku. Na odwrocie opakowań można znaleźć propozycje wycieczek na terenie całej Norwegii.

Kvikk lunsj można kupić nie tylko w Norwegii, ale także w Szwecji i Danii. Dostępny jest w wersji tradycyjnej oraz w postaci dużej tabliczki czekolady (Kvikk lunsj XXL).

O popularności Kvikk lunsj świadczy fakt, że tegoroczne påskekrim mają okładkę dokładnie odpowiadającą barwom ulubionej norweskiej czekolady wycieczkowej.

7 komentarzy:

  1. Niesamowite, tyle lat i ciągle modna :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodalam Twoj blog do sledzonych i blogroll na swoim blogu. Przeczytam go w calosci przy najblizszej okazji :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszna jest ta czekolada:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za czekoladą nie przepadam ale kvikk lunsj to co innego... ;-) luuuubię bardzo :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz zetknąłem się z Kvikkiem gdy moi znajomi Norwedzy pokazali mi go mówiąc, ze śmiechem zresztą-ale czemu tego nie wiem , że to podstawowy posiłek ,koniecznie w zestawie ze świeżą pomarańczą, na wypadach na narty. Podobno bez tego kompletu jakikolwiek wyjazd na narty byłby niepełny, taka to podobno tutejsza tradycja. A że podczas świąt prawie wszyscy Norwedzy z którymi rozmawiałem na narty się wybierają (za wyjątkiem tych co jadą do ciepłych krajów oczywiście) to i może faktycznie ta tradycja jest przekładana na wyjątkową sprzedaż tej słodkości w tym okresie, kto wie ;) W każdym razie dziś już, przy okazji przepięknej słonecznej i stosunkowo ciepłej pogody, stoki były pełne...

    OdpowiedzUsuń
  6. God påske, Ewelina! Jeg har nettopp spist min først Kvikklunsj denne påska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. God Påske Anne-Åse!

      Vi skal ta kvikklunsj med oss til påskeferie :)

      Hilsen,
      Ewelina

      Usuń