Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 10 marca 2013

Ja vi elsker Pepsi Max

Choć trudno to sobie wyobrazić, malutka Norwegia (5 milionów mieszkańców) wypija 9 procent światowego spożycia Pepsi Max albo innymi słowami – co dziesiąty sprzedawany na świecie litr tego napoju, znajduje nabywcę w Norwegii. W 2012 roku Norwegowie wypili łącznie 94 miliony litrów Pepsi Max, czyli 19 litrów każdy.

Pepsi Max posiada aktualnie 24-procentowy udział w rynku napojów gazowanych w Norwegii, co jednak – mimo ogromnej popularności – nie daje jej pierwszego miejsca. Jeszcze popularniejsza jest bowiem „oryginalna” Coca-Cola. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że popularność Pepsi Max wzrosła prawie pięciokrotnie w ciągu ostatnich 15 lat i w zasadzie rośnie rok w rok (z wyjątkiem 2007 r.), jest prawie pewne, że to kwestia czasu, kiedy Pepsi Max wysunie się na prowadzenie.


Jak do tego doszło, że wiele innych napojów zniknęło z rynku krótko po ich wprowadzeniu, podczas gdy Pepsi Max radziła sobie lepiej z każdym rokiem, trudno jednoznacznie powiedzieć. Mówi się, że PM jest po prostu najlepsza, że producenci trafili z recepturą idealnie w gust smakowy Norwegów. Ringnes – produkujący napój na rynek krajowy dodaje, że PM była pierwszym napojem, który udowodnił, że określenia „dietetyczny” czy „bez cukru” wcale nie muszą być jednoznaczne z „gorszy w smaku”. Wcześniej nie udało się to nikomu. Do popularności PM przyczynia się także obecna od lat w masmediach debata o zdrowiu i zdrowym stylu życia, która z czasem stała się panującą w narodzie modą i stylem życia. PM pasuje idealnie do lansowanych trendów lavkarbo oraz - podobnie jak jeszcze popularniejsza oryginalna Coca Cola - zawiera kofeinę. I może właśnie to było jednym z kluczy do sukcesu? Biorąc pod uwagę hektolitry wypijanej przez Norwegów kawy, kofeina jest im do życia niezbędna...

My też policzyliśmy swoje roczne „zużycie” Pepsi Max. Wynik: nieco ponad 9 litrów na głowę :)

5 komentarzy:

  1. Akurat tak się składa ,
    że zawsze wolałam Pepsi niż Coca-Colę oryginalną.
    Wcale się nie dziwię ,że pasuje im Pepsi Max :-)
    Ale aż tak dużo jak oni to nie piję :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze trochę i będzie doganiać Norwegów w piciu Pepsi max ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A druga strona medalu jest taka że to w Skandynawii spotkałam się
    z tak popularnym problemem erozji zębów! Jestem dentystą i o ile w Polsce
    nadal borykamy się z galopującą próchnicą to tutaj plagą są innego rodzaju
    ubytki związane właśnie z niskim pH napojów, soków itp....Jednym słowem pracy wszędzie jest dużo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, o co chodzi z tym lavkarbo?

    Pepsi niestety nie pijamy, kiedyś w czasach studenckich frytki i pepsi były na kaca, teraz wiek już stateczny, co to jest kac nie wiemy już od lat :)
    Ale swoją drogą, pepsi jest bardzo uzależniająca. I też kiedyś widziałam jak się pepsi rozmraża zamek w samochodzie i ogladałam film "super size me", wiec pepsi jest pita bardzo świadomie i w ograniczonych ilościach.

    A z drugiej strony co tym biednym Norwegom pozostało, alkohol, fajki to jest sam szatan, tłuste żarcie jest złe, cukier jest zły. Złe, złe, złe. To się chociaż biedak coli napije w piątek wieczorem do filmu :) Jak 10 latek :)

    Pozdrowienia
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po oglądanym ostatno reportażu, pokazującym jak koncerny wyrzucają rdzennych mieszkańców i niszczą wszystko naokoło, żeby zakładać kolejne plantacje trzciny cukrowej - nie kupuję ani Coca Coli, ani Pepsi.
      Szkoda, że tak mało wiemy o skutkach naszych wyborów konsumpcyjnych....
      Pozdrawiam serdecznie
      Jolka

      Usuń