Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 6 lutego 2013

Równouprawnienie dotarło do fryzjera

Norweska walka o równość pomiędzy płciami obejmuje coraz to więcej obszarów życia. W styczniu Likestillingsombudet (instytucja strzegąca równouprawnienia i reagująca na przejawy dyskryminacji w kraju) zaalarmowała, że różne ceny za strzyżenie kobiet i mężczyzn w zakładach fryzjerskich, są niezgodne z prawem.

Prawo zabrania nierównego traktowania kobiet i mężczyzn i w przeszłości zdarzało się, że Likestillingsombudet interweniowało w celu zniesienia różnych cen w zależności od płci. Również fryzjerstwo było już przedmiotem regulacji związanych z równouprawnieniem – wówczas zniesiony został podział na fryzjerów damskich i męskich. W rezultacie wykształcenie fryzjerskie przygotowuje dziś do obcinania osób obydwu płci, umiejętności takie sprawdzane są na zreformowanym egzaminie rzemieślniczym (svenneprøve), a z nazw dawnych dwóch zawodów zniknęło „damski” czy „męski” i dziś po zdaniu egzaminu, zostaje się po prostu fryzjerem.


Czy zniesienie różnych cen dla kobiet i mężczyzn oznacza, że panowie będą musieli płacić 3-4 razy więcej niż dotychczas, tylko po to, żeby panie nie czuły się dyskryminowane? Raczej nie, bo chociaż branża fryzjerska jest zgodna z Likestillingsombudet, że cenniki trzeba zmienić, to prawdopodobnie zmianie ulegnie cały system naliczania opłat. Stawki mają bazować przede wszystkim na ilości poświęconego klientowi czasu (podobnie jak w taksówce płaci się od przejechanego dystansu), a nie od płci. Inne sieci fryzjerskie zapowiadają wprowadzenie cenników opartych na stopniu trudności zleconego zadania, a nie tylko na czasochłonności. Z kolei sieć fryzjerska H2 zastanawia się nad wprowadzeniem zależności ceny od długości włosów. Sieć argumentuje, że taki sposób naliczania opłat stosują aktualnie w swoich salonach do wyceniania kosztu farbowania włosów i że jest to dobra metoda.

Czekamy z niecierpliwością na wyniki zmian :)

5 komentarzy:

  1. :) No! W końcu :)

    Norwegowie nieodmienne wprawiają mnie w osłupienie :)

    Tutaj większość facetów to feminiści. Dziś w radio dyskusja, mają już pierwszą kobietę dyrygenta. Jeden z gości, mężczyzna, wypowiada się że kobiety niejednokrotnie mają dużo lepsze kompetencje do tego itp.
    Wszyscy sobie przytakują. No tak, tak.

    Pierwsze co mnie wprawiło w osłupienie to jak zobaczyłam norweską TV, to mecz piłki nożnej zespołu żeńskiego. Jak tam faceci na trybunach kibicowali, wrzeszczeli, rwali włosy z głowy. Piękne to było :)

    A z drugiej strony ostatnio sąsiadka, nie zaduża kobieta, co ma męża "byka", takiego wikinga wielkiego, ciągnęła porządnych rozmiarów przyczepkę, pełną drewna, dobre 100 m, żeby ją podczepić do samochodu :)
    Takie coś to ostatnio widziałam w TV w programie "strongmen", lecz w nieco innym wydaniu...

    Czy są minusy idei równouprawnienia (dla kobiet), pewnie są, ale ja jakoś wielu ich nie widzę z mojej perspektywy.

    J.

    OdpowiedzUsuń
  2. :D nigdy sie nad tym nie zastanawiam, ale faktycznie płace więcej za fryzjera niż mężczyźni :D
    Zaskoczona jestem pomysłem ale pozytywnie :)
    a.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy bym na to nie wpadla, ze podzial na fryzjera meskiego i damskiego jest niezgodny z prawem:)(norweskim),troche to zabawne, ciekawe co dalej? podzial bielizny na damska i meska tez nielegalny? pozdrawiam. monika

    OdpowiedzUsuń
  4. Monika Jall, jeśli trendy genderowskie zadomowią się na dobre to na pewno zniknie podział na ubrania dziewczęce chłopięce ;)

    Pierwsza dyrygentka - to jak na norweskie warunki chyba dość późno. Nie jestem specem w dziedzinie muzyki poważnej, ale przecież Agnieszka Duczmal od dawien dawna dyryguje orkiestrom. I to nie ona jedna.

    proszę mnie uświadomić co jest złego w podziale męskie/żeńskie????

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe jak daleko pójdą w tym kierunku równouprawnienia ?? :-)))

    OdpowiedzUsuń