Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 19 lutego 2013

Norwegowie – urodzeni z nartami na nogach?

W środę w Val di Fiemme (Włochy) ruszają mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. W niedzielę w Nove Mesto (Czechy) zakończyły się mistrzostwa świata w biathlonie (skiskyting). Norwegowie wrócili z nich z 11 krążkami (na 11 konkurencji). Większość z nich zdobyło dwóch zawodników – Tora Berger i Emil Hegle Svendsen (w sumie 8 złotych medali). W Tyrolu Norwegowie mogą liczyć na medale zarówno w biegach narciarskich (langrenn), jak i w skokach (skihopp) no i oczywiście (jakżeby inaczej) w kombinacji norweskiej (kombinert). Najjaśniejszymi gwiazdami w norweskiej reprezentacji w tej pierwszej konkurencji są znane w Polsce Therese Johaug i Marit Bjørgen oraz być może mniej kojarzeni (przynajmniej w Polsce) Petter Norhaug oraz Eldar Rønning. Co do skoków to szanse na medal w indywidualnych konkurencjach mają Anders Bardal oraz Anders Jacobsen. Poza tym Norwegowie powinni znaleźć się na podium w konkursie drużynowym. Z kolei w kombinacji norweskiej szanse medalowe ma Magnus Moan.


Patrząc na ostatnie sukcesy norweskich reprezentantów można zacząć się zastanawiać, jak oni to robią? W tym poście postaramy się chociaż po części odpowiedzieć na to pytanie.

Wraz z nadejściem sezonu zimowego norweska telewizja publiczna (NRK) zaczyna nadawać weekendowe pasma sportów zimowych. W praktyce oznacza to, że od soboty (piątku) na NRK1 i/lub NRK2 nadawane są transmisje przeróżnych konkurencji zimowych, w których to Norwegowie zwykle wygrywają. Rok temu, kiedy to z Bobem staliśmy się posiadaczami odbiornika telewizyjnego zdarzało nam się śledzić zawody w różnych konkurencjach. W tym roku odpuściliśmy sobie, no bo ile można? Ciągle wygrywają ci sami (norweska nacja całkowicie wyeliminowała ze sportów zimowych przyprawiający o dreszczyk emocji element zaskoczenia), koniec końców nawet najbardziej zagorzali fani mają dość powtórki z rozrywki i darują sobie  śledzenie wszystkich konkursów „live”. My z Bobem wierni pozostaliśmy w zasadzie tylko skokom i to też, jak sobie o nich przypomnimy;]

Tak więc norweska telewizja publiczna spełnia swoją misję wręcz wzorowo, pozbawiając weekendowych telewidzów możliwości wyboru co będą oglądać (chyba, że mówimy o wyborze pomiędzy biegami, a skokami, albo łyżwiarstwem, albo curlingiem, albo… ;])

A jak to się przekłada na praktykę? Czy ta weekendowa indoktrynacja przekłada się na zainteresowanie sportem wśród Norwegów? W miniony weekend wybraliśmy się na narty. „Pobiegaliśmy” sobie przez 3 godzinki i z naszych obserwacji wynikło, że jakoś langrenn nie cieszy się powalającą popularnością. Ludzie mijani przez nas na trasie byli albo starszymi osobami albo rodzinkami z małymi dzieciaczkami. Zaczęliśmy się zastanawiać gdzie się podziała młodzież, studenci, nasi rówieśnicy? Gwoli wyjaśnienia: warunki w weekend nie były jakieś bardzo super, zaczęły się też ferie, więc pewnie sporo dzieciaków powyjeżdżało, poza tym, bądźmy szczerzy, południe Norwegii to nie jest najbardziej narciarski region tej części świata… jednak byliśmy trochę zaskoczeni, że nie spotkaliśmy ani jednego nastolatka na trasie. Czyżby jednak Norwegowie wbrew powszechnej opinii (i wynikom na arenach międzynarodowych) nie są jednak najbardziej narciarskim narodem na świecie?

Gdybyśmy nasze spostrzeżenia opierali tylko na naszych doświadczeniach z południa Norwegii, moglibyśmy wysunąć odważny wniosek, że narciarstwo w Norwegii umrze śmiercią naturalną (albo jakiekolwiek duch sportu zabiją media socjalne) na przestrzeni najbliższych 20 lat. Jednak okazuje się, że znawcy tematyki sportowej są optymistami! Okazuje się bowiem, że Norwegowie mieszkający w regionie Trøndelag (mówiąc ogólnie: szeroko i rozlegle pojęte okolice Trondheim) to prawdziwa medalowa żyła złota. W dzisiejszym Aftenposten pojawił się długi artykuł wyjaśniający fenomen zaskakująco dobrych wyników wśród sportowców z tej części Norwegii. Na przestrzeni ostatnich 30 (bez mała) lat Norwegowie zdobywali złoto mistrzostw świata 50-krotnie (wow!), 18 z tych medali (czyli prawie 40%) wywalczyli zawodnicy pochodzący z Trøndelagu.

Okazuje się bowiem, że w związku z mniejszą gęstością zaludnienia tamtego rejonu oraz dużymi odległościami pomiędzy różnymi ośrodkami (a nawet pomiędzy domem i sklepem), mieszkańcy tej części Norwegii (trøndere) zmuszeni są poruszać na nartach. Dobre warunki atmosferyczne (czytaj: duuuużoooo śniegu) powoduje, że np. dzieciaki muszą „dojeżdżać” do szkoły na biegówkach. Szkółki narciarskie szkolą zawodników, którzy będą w przyszłości zdobywać medale mistrzostw świata nie w kategorii juniorskiej, ale seniorskiej. I właśnie dzięki tego typu praktykom wielbiciele telewizji są w miesiącach zimowych skazani na weekendy ze sportem :D

Na koniec pytanie za 100 punktów, którzy z wymienionych przeze mnie zawodników w pierwszym akapicie są trøndere? ;] Ci, którzy czytali wtorkowe Aftenposten odpowiedzą na to pytanie w sekundę, pozostali mogą skorzystać z Googla! Warto zapamiętać te nazwiska, kto wie, który z nich wróci z Val di Fiemme z medalem?

Miłego oglądania i kibicowania podczas rozpoczynających się w środę mistrzostw… oby nie okazały się jednostronne, a jednocześnie – niech wygra lepszy :]

3 komentarze:

  1. Jednym słowem narciarze mają zapewnioną bardzo dobrą reklamę w TV,
    a jeszcze w dodatku wszyscy Norwegowie muszą się znać na tym ,
    bo sami jeżdżą na nartach.
    Sport narodowy...pozazdrościć...

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas w pobliżu domu jest trasa biegowa, mało kto na niej biega...Dlaczego? Bo albo gardzą taką trasą albo właśnie są na zawodach :) oczywiście na "prawdziwych" trasach :)
    Ale faktycznie coś w tym jest, era komputera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w 100% i dodatkowo mam wrażenie, że mieszkańcy Skandynawii mają zupełnie inne podejście do sportu i wszelkich aktywności fizycznych. Dla nich sport jest po prostu częścią życia i wygląda to zupełnie inaczej niż w Polsce. Myślę, że tych norweskich sukcesów we wszelkich dziedzinach będzie jeszcze bardzo bardzo wiele :)

    OdpowiedzUsuń