Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 3 lutego 2013

„Kon-Tiki” – norweski film, który warto zobaczyć

Już za 3 tygodnie rozdane zostaną Oscary. W tym roku Norwegowie szczególnie zainteresowani są tymi nagrodami, ponieważ wśród nominowanych w kategorii Najlepszy film zagraniczny (nie anglojęzyczny) znalazło się „Kon-Tiki”, którego producentami są między innymi Norwegowie. Jakby tego było mało, fabuła filmu została oparta na historii wyprawy zorganizowanej przez norweskiego naukowca, badacza i podróżnika, Thora Heyerdahla na tratwie Kon-Tiki, nazwanej tak na cześć polinezyjskiego boga słońca. W filmie grają norwescy aktorzy, taki jest też w dużym stopniu język filmu. Wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli dzieła, bardzo go polecamy. Zwłaszcza ci z was, którzy nie wiedzą kim był Heyerdahl, powinni zobaczyć ten film. Tych, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś o tym człowieku przed seansem, zapraszamy do dalszej lektury wpisu.


Thora Heyerdahla można spokojnie nazwać spadkobiercą norweskiej tradycji odkrywania i podróżowania w nieznane miejsca, spadkobiercą Amundsena i Nansena. Głośno o Heyerdahlu stało się po II wojnie światowej, kiedy to odbijając się od drzwi kolejnych wydawnictw naukowych, próbował nakłonić „uczonych” do wydania książki podważającej tezę jakoby Polinezja została skolonizowana przez ludy azjatyckie. Kolejne próby nakłonienia wydawców do publikacji popchnęły Heyerdahla do desperackiego kroku. Postanowił teorię przekuć w praktykę i empirycznie udowodnić, że 1500 lat temu Indianie z Ameryki Południowej mogli przepłynąć Pacyfik na Polinezję i ją skolonizować. W tym celu wybudował prymitywną tratwę – taką jaką tysiąc lat wcześniej Inkowie mogli podróżować przez ocean. Głównym budulcem były bale powiązane linami konopnymi. Łódź została wybudowana od początku do końca własnoręcznie przez 6 członków załogi. Tratwa została ochrzczona „Kon-Tiki” i wyruszyła z portu w Limie (Peru) 28 kwietnia 1947. Heyerdahl uważał, że przepłynięcie trasy z Peru na Polinezję (wykorzystując prądy morskie) zajmie ok. 100 dni. Łódź została wyposażona w radiostację, a dwóch członków załogi odpowiedzialnych było za łączność z lądem. Na Kon-Tiki znalazł się także prowiant, woda pitna, kamera, która rejestrowała przebieg przygotowań i podróży, papuga, krab i 73 książki jedynego Szweda na pokładzie, który, co ciekawe przeczytał je wszystkie w ciągu całej wyprawy.

Kiedy Heyerdahl opuszczał port w Limie wielu pukało się w czoło niedowierzając, że znalazło się 6 dorosłych mężczyzn, którzy wyprawiają się w misję samobójczą przez Pacyfik, tylko po to, żeby udowodnić jakąś wyssaną z palca teorię. W ciągu tych stu dni, które to według Heyerdhala miały minąć zanim dopłyną do Polinezji, wyprawa Kon-Tiki i jej przebieg pochłonęły bezgranicznie opinię publiczną po obu stronach Atlantyku, a także światek naukowy. Wszyscy z zapartym tchem śledzili doniesienia od Heyerdhala i obserwowali postępy podróży.

Po 101 dniach Kon-Tiki dobiła do wybrzeży Polinezji. Tym samym, Heyerdhal udowodnił, że kolonizacja tego obszaru przez mieszkańców Ameryki Południowej była możliwa. Jak dotąd jednak, badania prowadzone na Polinezji nie potwierdzają, że taka kolonizacja miała miejsce.

Docierając do Polinezji Heyerdahl stał się specjalistą od udowadniania niemożliwego. Brał udział w jeszcze kilku wyprawach mających na celu udowodnienie, że transoceaniczne wyprawy w świecie starożytnym były możliwe (m.in. z Egiptu do Ameryki na łodzi „Ra II”, pomiędzy Indusem i Mezopotamią na łodzi „Tygrys”).

Podróż badawcza na Kon-Tiki została doskonale udokumentowana, a sam Heyerdahl opisał ją w książce „Wyprawa Kon-Tiki”, która została przetłumaczona na ponad 70 języków. Dodatkowo dzięki zabranej kamerze powstał film dokumentalny, który w 1951 otrzymał Oscara w kategorii „Najlepszy film dokumentalny”! Heyerdahl po wielkim sukcesie Kon-Tiki został bohaterem Norwegii, dla upamiętnienia jego osiągnięcia w Oslo powstało Muzeum Kon-Tiki, w którym można zapoznać się z całym procesem przygotowań do wyprawy jak i jej przebiegiem oraz, co chyba najciekawsze, zobaczyć rekonstrukcję oryginalnego Kon-Tiki.

Nam z Bobem nie udało się jeszcze zobaczyć tego muzeum (ostatnim razem zdecydowaliśmy się na Muzeum Łodzi Fram i nie zdążyliśmy już do Kon-Tiki), ale jak tylko pojawimy się w Oslo na pewno wybierzemy się na Bygdøy i odwiedzimy to muzeum. A może wy już je widzieliście? Warto się do niego wybrać? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

7 komentarzy:

  1. Hej Eve

    Byłam, widziałam, nie powaliło mnie. Może za słabo znałam historię, może mało norweski i nie wszystko zrozumiałam w podpisów pod zdjęciami, może byłam już zmęczona, to było ostatnie muzeum na trasie...

    Fram - robi wrażenie, kontiki - trzeba zobaczyć po prostu, żeby mieć kompletną historię. Coś jednak w tym jest, bo choć pamięć mam słabą, to kontiki mam nawet teraz przed oczami.
    Na Bygdoy jest tez jakiś skansen do którego nie dotarliśmy. I ogród botaniczny, to jeszcze mi zostało do zwiedzenia, no i muzeum Muncha...

    Polecam przy zwiedzaniu Oslo pass, kartę, ale to pewnie znasz. Polecam też lekturę visit Oslo.

    Już się nie mogę doczekać jak się zrobi troszkę cieplej i nasze dzieciątko przesiądzie się w spacerówkę i w większy fotelik, z którego nie będzie usiłowało się wyszarpać. Wyruszę wtedy na podbój, jeszcze niezupełnie wiem czego, ale coś na pewno podbiję po tym półrocznym przebywaniu w domu ;)

    A jeśli się wybierzecie do Oslo, może macie ochotę się poznać? Asker tuż tuż od Oslo...

    Pozdrowienia
    J.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziekujemy za propozycje, jak tylko bedziemy w okolicach postaramy sie odezwac :) Polecam bardzo to duze muzeum na Bygdøy, szczegolnie w ladna pogode mozna tam spedzic caly dzien. Rewelacyjna sprawa.

      Pozdrawiamy z Sørlandet,
      eve&bob

      Usuń
  2. HEj Eve

    Mam pytanie czy jest możliwy z Wami kontakt mailowy??
    Czy tylko przez komentarze, mam do Was wielką prośbę o wyrażenie opinii w temacie dzieci. Nie chcę spamować dlatego chciałam napisam na @.
    Podaję mojego gosiabesia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, Ja także byłabym wdzięczna za maila. Zwracałam sie z prośbą juz wcześniej i wciąż podtrzymuję :) Angel-aa@wp.pl

    Szkoda ze dopiero zaczynam uczyć sie jezyka nie ma szans ze cos bym zrozumiała z tego filmu:(
    Angie

    OdpowiedzUsuń
  4. Prosiłbym również o kontakt mam pytanie do zawodu medycznego. również planuje wyjazd do norwegii z rodzina. damiano81@poczta.fm

    Damian

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, Blog fantastyczny. Buszowałam po internecie w poszukiwaniu informacji o życiu w Norwegii oraz o Norwegii, a tu proszę w jednym miejscu wszystkie najważniejsze informacje i taki fajnym językiem napisane. Jestem Twoją imienniczką Eve i mam pytanie dotyczące rękodzieła w Norwegii a raczej zapotrzebowania na nie. Bawię się w ozdabianie przedmiotów metodą decoupage, oraz postarzaniem przedmiotów. Myślę poważnie o wyjęździe do Norwegii i zastanawiam się czy mogłabym zaistnieć na tamtejszym rynku, Będę wdzięczna za odpowiedź, bo na ten temat niestety nie znalazłam informacji. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam.
    Mam na imię Ania, mój mąż stara sie o pracę w Norwegii i cieszę się ograomnie że znalazłam takiego bloga w którym znajdę odpowiedz na większość moich wątpliwości.
    Boję się jego wyjazdu i wszystkiego co z tym związane, ja na razie nie jadę z nim bo mamy 2kę dzieci które chodzą do szkoły ale nie wykluczam tego faktu. On właśnie jedzie w okolice Oslo,ale praca jeszcze nie jest pewno ale bardzo bym chciała tak jak wy żyć pełnią życia nie zastanawiać się czy na starość przyjdzie mi tylko siedzieć w domu i martwić się czy zus da mi jakieś pieniądze na życie czy tylko darmowe kupony do jadłodajni.
    No cóż moim zdanie mnie może to czekać tu w Polsce dlatego nie widzę przyszłości dla siebie.
    Obecnie się -znów-uczę, bo co innego mogę robić skoro mimo moich wysiłków nie mogę znaleźć pracy bo nie mam tzw"pleców". Żyje się z miesiąca na miesiąc nie mając żadnej radości z życia i zastanawiając się czy damy radę, chociaż z drugiej strony wiedząc że nie może być inaczej.
    Jak bym była młodsza -bez dzieci- i żyła w takich czasach to dawno juz niestety wyemigrowałabym z Polski.

    Wiem że na którejś tronie oferowałaś swą pomoc dla wyjeżdżających zastanawiam się czy pomagasz czy tylko z grzeczności to pisałaś?
    zastanawiam się tak na przyszłość nigdy w końcu nie wiadomo co może się zdarzyć

    OdpowiedzUsuń