Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 11 grudnia 2013

Coraz mniej Norwegów w Norwegii

Chociaż od 2004 roku w kraju przybyło pół miliona mieszkańców, ilość etnicznych Norwegów w tym samym czasie spadła o 4400 osób – wynika z badań głównego urzędu statystycznego SSB.

Rys. utrop.no

W ciągu ostatnich 9 lat ludność Norwegii wzrosła z 4,6 w 2004 roku do 5,1 miliona w 2013. Za wzrost odpowiedzialni są w 100 procentach imigranci oraz ich potomkowie. Aktualnie 23 procent populacji kraju w jakimś stopniu jest obcokrajowcami – tzn. albo wyemigrowali sami do Norwegii albo urodzili się w kraju, jednak któreś z ich rodziców lub dziadków pochodzi zza granicy.

Odsetek etnicznych Norwegów w całej populacji spadł w omawianym okresie z 85 do 77 procent. Za spadek odpowiada nie tylko gwałtowna imigracja, ale również fakt, że więcej Norwegów umiera lub wyjeżdża z kraju niż się rodzi albo powraca z emigracji. 3,9 miliona mieszkańców kraju uznaje się dziś za etnicznych Norwegów – co według badaczy z SSB oznacza, że obydwoje dziadkowie i babcie tych osób urodziły się w Norwegii. Innymi słowami – wystarczy, że jeden z dziadków w rodzinie był np. Szwedem, by kolejne dwa pokolenia statystycznie uznawane były za obcokrajowców.

Liczba obcokrajowców drugiego pokolenia (urodzeni w Norwegii, ale posiadający obydwoje rodziców imigrantów) podwoiła się od 2004 roku (jako procent całej populacji) i zdominowana jest przez potomków Pakistańczyków i Somalijczyków. Wśród nowych imigrantów – odpowiedzialnych za wzrost ludności po 2004 roku – dominują natomiast Polacy. Szacuje się, że przyjechało ich do Norwegii 77 tysięcy (po odliczeniu tych, którzy wrócili do Polski).

SSB określa imigrację do Norwegii jako bardzo intensywną i znaczącą. Napływające średnio każdego roku ponad 50 tysięcy nowych mieszkańców kraju to więcej niż ludność przeciętnego norweskiego miasta. Badacze przewidują jednak, że tempo wzrostu ludności ulegnie spowolnieniu w kolejnych dekadach.

niedziela, 1 grudnia 2013

Witajcie w kraju, gdzie co drugi jest bez pracy, a wszystkim sięświetnie żyje

Prawie pół miliona mieszkańców Norwegii w wieku 18-67 lat ani nie pracuje ani nie jest zawarta w grupie bezrobotnych. Oficjalnie posiadają status niezdolnych do pracy, utrzymywani są przez podatników i nie psują Norwegii statystyk bezrobocia.

Norwegia znana jest w Europie jako kraj z najmniejszą ilością osób bezrobotnych - stanowią oni zwykle tylko około 3 procent ludności w wieku produkcyjnym, co jak magnes przyciąga bezrobotną ludność z południa Europy do pracy tutaj. Znacznie mniej Norwegia chwali się zdrowiem swoich obywateli. Nic dziwnego, skoro mieszkańcy kraju są chyba jednym z najbardziej chorych populacji na planecie! Prawie co dziesiąty Norweg w wieku produkcyjnym (ponad 300 tysięcy ludzi) z przyczyn zdrowotnych, nie jest zdolny do pracy i pobiera rentę. Obok rencistów wyrasta kolejna – 170 tysięczna – grupa Norwegów, którym też zdrowie nie pozwala na pracę, ale którym nie przyznano jeszcze renty. Ci żyją z innych zasiłków i świadczeń. Kolejne 5 procent ludności w wieku produkcyjnym oficjalnie jest zatrudnione, ale w praktyce siedzi w domu na zwolnieniach lekarskich.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Egzaminy Norskprøve 2 i Norskprøve 3 w nowej, elektronicznej formie

Ostatnio temat egzaminów z języka norweskiego jest u nas w domu bardzo aktualny. Najpierw był mój Bergenstest i związane z nim przygotowania, a potem długie oczekiwanie na wyniki. Wszystko dobrze się skończyło, egzamin zdany, a materiały pomocnicze zwrócone do bibliotek. Uff…

Ledwo jeden egzamin się skończył, a już żyjemy kolejnym. Nasi przyjaciele będą podchodzić w lutym do Norskprøve 3. To właśnie głównie dzięki nim dowiedzieliśmy się o nowych zasadach związanych z egzaminami z języka norweskiego.


W dalszym ciągu egzaminy obowiązkowe są tylko dla azylantów, a dobrowolne dla obywateli krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego (w tym Polski). Wyjątkiem są sytuacje, gdy ktoś chce studiować na uczelni norweskiej albo pracować w niektórych zawodach – np. jako lekarz; wówczas często wymagane jest zdanie egzaminu Bergenstest.

Zmiany w egzaminach Norskprøve dotyczą osób podchodzących do egzaminu w maju 2014 i później. Pierwsza różnica dotyczy sposobu przeprowadzenie egzaminu; będzie się on odbywał w formie elektronicznej, czyli na komputerach (dotyczy to 3 pierwszych części egzaminu: lytte-, lese-, skriftlig prøve). Dzięki digitalizacji egzaminu, sprawdzenie dwóch pierwszych części przebiegać będzie automatycznie, a zdający otrzyma wyniki od razu.

środa, 13 listopada 2013

Harry-handel, czyli jedziemy do Szwecji!

Szyld nad kasami w tym szwedzkim sklepie mówi, że
"to my czynimy Norwegię tańszą"
fot. Dagens Næringsliv
Niewiele rzeczy łączy tak wielu Norwegów, jak zamiłowanie do wyjazdów na zakupy do Szwecji. Z każdym rokiem wzrasta zarówno ilość kupujących po drugiej stronie granicy, jak i kwoty zostawiane przez Norwegów u „Søta bror”. Wyjazdy zyskały nawet własną nazwę w języku norweskim - „harry handel” - i wszystko wskazuje na to, że nic nie jest w stanie odwrócić trendu – ani wzrosty cen, ani zmiany kursów walut, ani wahania koniunktury nie wpływają na popularność granicznego handlu.

W 2011 roku Norwegowie zostawili na zakupach w Szwecji 11,5 miliarda koron (prawie 30 procent więcej niż jeszcze trzy lata wcześniej). Co drugi mieszkaniec kraju deklaruje, że każdego roku wybiera się na „harry-handel” do sąsiadów. Coraz lepsze drogi, szybsza komunikacja i fakt, że do Szwecji blisko jest z większości regionów Norwegii wpływają na popularność wyjazdów. Drugą stroną medalu są skutki dla norweskiego rynku pracy i budżetu państwa.

piątek, 18 października 2013

Gaustatoppen jesienią


Jesień to dobra pora na górskie wycieczki. Powietrze jest klarowne, temperatury rześkie i widoki prześliczne. Dlatego też my na blogu kontynuujemy tematykę wycieczek górskich. Tym razem kilka słów o Gaustatoppen.

Gaustatoppen (1883 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt Telemarku, rocznie odwiedzany przez ok. 300 tys turystów. Wyprawa na szczyt zajmuje według portalu ut.no 3 godziny. W dół schodzi się szybciej - ok. 2 godzin. Ze szczytu przy ładnej pogodzie można zobaczyć jedną szóstą terytorium Norwegii! Najczęściej wybieranym początkiem trasy jest parking w Stavsro. 

Nie tylko entuzjaści pieszych wycieczek górskich mogą podziwiać piękne widoczki ze szczytu Gasutatoppen. Na szczyt można się bowiem też dostać zespołem kolejek, które w 15 minut dowiozą nas na szczyt. Najpierw wjeżdża się poziomo wgłąb góry wagonikiem "tramwajowym", po czym należy się przesiąść na kolejny wagonik, który wciągany jest na linach po stromych szynach - również w "tunelu" w środku góry.

piątek, 11 października 2013

Trolltunga dla początkujących

Odkąd przeprowadziliśmy się do Norwegii Bob marzył o wyprawie na Trolltunga, ale zawsze pojawiało się coś na drodze do realizacji naszych planów. W końcu, we wrześniu, po tym, jak jeden znajomy przysłał nam zdjęcia ze swojej wyprawy, stwierdziliśmy, że MUSIMY się wybrać na tę wycieczkę. Dobrą motywacją był dla nas nasz gość z Polski, który marzył o tym, żeby zobaczyć coś bardzo norweskiego.  Początkowo chcieliśmy go zabrać na Preikestolen. Doszliśmy jednak do wniosku, że Preikestolen widzieliśmy już tyle razy, że czas na coś nowego. Nasz gość zgodził się szybciutko na naszą propozycję dwudniowej wycieczki na Trolltunga (tak po prawdzie, w tym czasie nie do końca wiedział na co się pisze).

wtorek, 1 października 2013

Biały ser w Norwegii??? Tak! W polskim sklepie w Kristiansand

Też tak kiedyś mieliście? Przywieźliście sobie z Polski ulubiony produkt spożywczy, który w Norwegii jest nieosiągalny. Mieliście 2000 pomysłów na wykorzystanie tego produktu, ale zwklekaliście do końca, bo nie mogliście się na nic zdecydować. W końcu nie codziennie macie do niego dostęp tutaj w Norwegii, prawda? Kiedy w końcu zdecydowaliście się na co przeznaczycie wasz ukochany produkt, okazało się, że tego samego dnia wasza ulubiona ciocia przerobiła go wam na znienawidzony sernik z rodzynkami... Brzmi znajomo?

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo wyprowadziło mnie z równowagi to wydarzenie. Miało ono miejsce tuż po naszym powrocie z wakacji, na początku sierpnia. Kolejna wizyta w Polsce była zaplanowana na grudzień, a mój utęskniony ser biały został z premedytacją przerobiony na coś czego nie cierpię. Oczywiście ciocia, swoją drogą genialna kucharka, chciała dobrze, ale mi było tak strasznie przykro, ze mój malutki zapasik został przerobiony na coś czego nawet nie lubię...

I wtedy z nieba spadł mi mój kolega z pracy, Arthur.

Arthur jest znany z zamiłowania do dobrego jedzenia i zawsze pierwszy wie o nowootwartych restauracjach i butikach z jedzeniem z całego świata. Nie jest to zatem dziwne, że to właśnie on obwieścił mi radosną nowinę, że oto w Kristiansand otwarto polski butik spożywczy!

wtorek, 24 września 2013

Co mówią norweskie lisy?

W swoim ostatnim wpisie Bob napisał, że niedługo pojawi się post o naszej wyprawie na Trolltunga. Pomyślałam jednak, że Trolltunga nie zając, a światowy fenomen pewnego norweskiego lisa zasługuje na wzmiankę. W ten sposób po raz pierwszy w historii tego bloga język trolla musiał ustąpić gadającemu lisowi. Wiecie już co mam na myśli? A słyszeliście to?



A może jesteście odpowiedzialni za jedną z pięćdziesięciu milionów odsłon teledysku na YouTube?;) 

niedziela, 22 września 2013

Trolltunga i Preikestolen – miejsca, które musisz zobaczyć zanim umrzesz

Latem 2013 roku te dwa spektakularne miejsca na Vestlandet (zachodnia Norwegia) zostały zaliczone przez witrynę internetową Places to see in your lifetime do grona 10 najlepszych pieszych wycieczek na świecie. Tym samym znalazły się na jednej liście w prestiżowym towarzystwie m.in. nowozelandzkich fiordów, Alp i Himalajów. My ani w Nowej Zelandii ani w Himalajach nie byliśmy, ale wyprawy na Trolltunga, Preikestolen czy Kjeragbolten jak najbardziej polecamy!

Galeria zdjęć Preikestolen
Galeria zdjęć Kjerag
Galeria zdjęć Trolltunga

Strona internetowa Places to see in your lifetime śledzona jest przez miłośników podróży z całego świata i nie pierwszy raz przyczyniła się do najazdu turystów do mniej znanych wcześniej zakątków świata.

sobota, 31 sierpnia 2013

Jak z głową kupować przez internet?

Mała konkurencja na rynku, wysokie ceny i skromny wybór w norweskich sklepach „fizycznych” skłaniają wielu mieszkańców kraju do zakupów przez internet. My sami nabyliśmy w ten sposób zarówno małą i dużą elektronikę (np. telewizor), a nawet... komplet opon! W minionym roku zakupów przez internet dokonały 3 na 4 norweskie gospodarstwa domowe i dane SSB (odpowiednik GUS) pokazują, że popularność shoppingu online wzrasta. Naiwnym byłoby jednak myślenie, że na tak regulowanym rynku, jak w Norwegii, nie istnieją mechanizmy chroniące handel rodzimy. Owszem istnieją, i skutecznie mogą sprawić, że zakupy przez internet będą kosztowne, zwłaszcza jeśli zamówione towary wysłane zostaną zza granicy.

Będąc w jednym z krajów unijnych możemy nie tylko dokonać zakupów za kilka tysięcy koron i legalnie przywieźć zakupione towary do Norwegii bez opłat celnych; na granicy kraju, w którym towary nabyliśmy możemy ponadto otrzymać zwrot podatku, przez co „prywatny import” do Norwegii jest jeszcze atrakcyjniejszy i tańszy. Takiej możliwości nie mamy dokonując zakupów w sklepach internetowych zarejestrowanych za granicą. Wówczas musimy zapłacić nie tylko podatek obowiązujący w kraju, w którym zarejestrowany jest sklep, ale również opłatę za oclenie (fortollingsgebyret, w 2013 roku jest to 133 kr za towary o wartości poniżej 1000 kr), naliczaną zarówno od wartości towaru, jak i od kosztów przesyłki. W rezultacie rzadko opłaca się kupować „drobiazgi” w zagranicznych sklepach internetowych, co ma chronić krajowe sklepy i faworyzować je na drogim, norweskim rynku.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Kto ma prawo głosu w norweskich wyborach?

Zbliżające się wybory do norweskiego parlamentu (Stortinget) zdominowały niemal całkowicie opinię publiczną w kraju. My postanowiliśmy przybliżyć czytelnikom zagadnienia związane z samym głosowaniem i prawem głosu i tym w jakim stopniu przysługuje ono Polakom.

W wyborach parlamentarnych prawo głosu mają niestety tylko Ci z nas, którzy już wystąpili o, i otrzymali, norweskie obywatelstwo. Możliwość decydowania o tym, kto zasiądzie w Stortingu jest bowiem zarezerwowana tylko dla obywateli norweskich, którzy ukończyli 18 lat lub ukończą 18 lat w tym samym roku, w którym odbywają się wybory. Dodatkowo wymaga się, aby osoby te były aktualnie lub kiedykolwiek wcześniej zarejestrowane w rejestrze narodowym ludności (Folkeregister) i posiadały pełnię praw obywatelskich (nie utraciły prawa głosu na podstawie § 53 Konstytucji – Grunnloven). Prawo głosu zachowują więc nawet obywatele Norwegii, którzy na stałe mieszkają poza granicami.

Dużo większy wpływ mają Polacy na politykę lokalną. Ci z nas, którzy

piątek, 16 sierpnia 2013

Norweskie zwyczaje wakacyjne

Podobnie jak cała Norwegia, również nasz blog ostatnie półtora miesiąca spędził na wakacjach ;) Fellesferie dobiegły jednak już końca, więc i my powracamy na internetowe łącza, z tematem – jakby mogło być inaczej – wakacyjnym!

W ciągu minionych dziesięciu lat (2002-2012) wakacyjny budżet statystycznego Norwega wzrósł o całe 83 procent, co odpowiada prawie 43 miliardom koron i może być powodem do zadowolenia głównie dla... obcokrajowców. Trend jest bowiem niezmienny od lat – większość Norwegów najchętniej wydaje pieniądze za granicą. We wspomnianym okresie wydatki na urlopy w innych krajach wzrosły o 131 procent, podczas gdy urlopujący we własnym kraju wydają tylko o 13 proc. więcej niż 10 lat temu. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że w tym samym okresie wzrost cen w Norwegii był 19-procentowy, zauważymy, że realnie konsumpcja związana z urlopami we własnym kraju spadła (źródła: Innovasjon Norge i SSB).

niedziela, 23 czerwca 2013

Norwegowie mistrzami w płaceniu kartą

Norweskie karty płatnicze i kredytowe powinny być wykonywane ze szczególnie wytrzymałych materiałów. Tylko w 2012 roku tutejsze karty użyte były łącznie 1,5 miliarda razy, żeby opłacić towary czy usługi w kraju i za granicą. Oznacza to, że każdy mieszkaniec powyżej 15 roku życia użył karty ponad 1 raz każdego dnia. Częściej plastikowych pieniędzy używają tylko Islandczycy.

Popularność płacenia kartą wśród mieszkańców Norwegii rośnie bardzo szybko. W przeciągu ostatnich 5 lat odnotowano 60-procentowy wzrost w ilości transakcji, natomiast od 2000 roku - czterokrotny wzrost! Używanie karty jest niezwykle proste i szybkie, dzięki wspólnemu dla wszystkich banków i wystawców kart systemowi płatności elektronicznych (BankAxept). Autoryzacja płatności trwa sekundy, wszystkie karty pasują we wszystkich terminalach i co może najważniejsze dla nas konsumentów - kartą zapłacić możemy praktycznie wszędzie. Nie ma z tym zwykle problemu ani na bazarach, ani w autobusach, ani u rozwozicieli lodów. Karty zastępują nie tylko gotówkę, ale także bilety parkingowe, karty pokładowe w samolotach czy bilety na pociąg (pasażerowie Flytoget mogą przeciągnąć kartę w automatach przy wejściu na peron zamiast kupować bilet).

niedziela, 16 czerwca 2013

Szansa na alkohol w sklepach w Norwegii

Dobra wiadomość dla tych, którzy powyżej dziurek nosa mają szeroko opisywaną przez nas w tym poście: Alkohol w Norwegii - co musisz wiedzieć zanim tu przyjedziesz? i komentowaną przez Was, norweską politykę dostępu do alkoholu! Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale kto wie, może po jesiennych wyborach parlamentarnych po wino wybrać się będziemy mogli do Kiwi czy Menego, a nie Vinmonopolet? Partie polityczne, które wg sondaży są najbliższe zwycięstwa i utworzenia większościowego rządu, są pozytywnie nastawione do zwiększenia dostępu do alkoholu w kraju.

Tym, którzy właśnie popadli w zachwyt, spieszymy wyjaśnić, że nie, nie jest to gwóźdź do trumny systemu monopolowego, gwarantującemu państwu wyłączność na sprzedaż wyrobów alkoholowych powyżej 4,75 procent! Pozycja narodowego Vinmonopolet nie jest zagrożona i wiodąca w sondażach partia wcale nie jest zainteresowana jego likwidacją. Chodzi raczej o to, żeby produkty z państwowego monopolu był dostępne dla większej części narodu. Na dzień dzisiejszy istnieje aż 207 gmin (komun), w których nie ma sklepu z alkoholem! Wszystkich gmin w kraju jest 428, więc w przybliżeniu powiedzieć można, że co druga komuna nie posiada swojego Vinmonopolet.

niedziela, 2 czerwca 2013

Kawa w Norwegii

Wszyscy, którzy kiedykolwiek byli w Norwegii znają odpowiedź na pytanie, jaki jest najpopularniejszy napój wśród Norwegów. Kawa to w Norwegii temat rzeka, a że w minionym tygodniu Starbucks wprowadził się do centrum Oslo otwierając swoją pierwszą kawiarnię w stolicy (wcześniej Norwegowie mogli się napić kawy tej popularnej sieci tylko podczas wizyty w terminalu odlotów na Gardermoen), warto dowiedzieć się czegoś o norweskiej kulturze picia kawy.

Na początek historyjka z życia wzięta, czyli moje pierwsze spotkanie z norweską kawą. Mniej więcej cztery lata temu przyjechałam na wakacje do Norwegii z Bobem. Po całym dniu spędzonym w aucie, dotarliśmy do znajomej Norweżki. Po obiedzie Inger-Lise zaproponowała kawę. Siedzieliśmy w salonie, więc przyniosła kubki i dzbanek-termos. Termos zrobił „pyk” i do naszych kubków polał się czarny napój. Bob sięgnął po swój od razu, nasza gospodyni też i tylko ja siedziałam i czekałam aż ktoś zaproponuje, tak wydawało mi się wtedy podstawowe produkty towarzyszące piciu kawy, jak cukier i mleko. Nie doczekałam się!

wtorek, 28 maja 2013

Życie w Norwegii w porównaniu z innymi krajami świata

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (ang. OECD) opublikowała dziś kolejną odsłonę swojego raportu „Better Life Index” - a więc porównania jakości życia i szczęścia mieszkańców 34 krajów członkowskich OECD plus Rosji i Brazylii (które do Organizacji nie należą). Norwegia wypada na tle „reszty świata” znakomicie, choć nie we wszystkich kategoriach wyniki są równie imponujące. Negatywnie wyróżniają się zwłaszcza zdrowie i edukacja. Sumarycznie najwyższe miejsce w rankingu zajęła Szwajcaria (przed drugą Norwegią).

W dużym skrócie powiedzieć można, że – po Szwajcarach - Norwegowie są najbardziej zadowoleni z życia we własnym kraju, ogromna większość ma stałą i stabilną pracę, dobrą pensję, dużo czasu wolnego. Jednocześnie uczniowie Norwescy wypadają słabo na tle swoich rówieśników z innych krajów OECD, a obywatele generalnie skarżą się na swoje zdrowie.

Norwegia zajęła drugie miejsce w kategoriach praca i zadowolenie z życia. Duże znaczenie miał tutaj fakt, że większa część społeczeństwa jest aktywna zawodowo, długotrwałe bezrobocie jest w kraju znikome, większość umów o prace to umowy stałe, a płace norweskie są wysokie na tle innych krajów OECD. Jeśli chodzi o zadowolenie z życia, ranking opiera się na badaniach ankietowych przeprowadzonych wśród mieszkańców wszystkich ocenianych państw.


środa, 15 maja 2013

17. maja świętują nie tylko rdzenni Norwegowie

Sceptyczna część norweskiego społeczeństwa, która żyła w przekonaniu, że najważniejsze święto państwowe w kalendarzu Norwegii zagrożone jest stale zwiększającą się ilością cudzoziemców w kraju, może odetchnąć z ulgą. Przeprowadzone po raz pierwszy w tym roku badanie pokazuje, że obcokrajowcy są tak samo pozytywnie nastawieni do świętowania 17. maja, jak etniczni Norwegowie.

Naukowcy przepytali 1501 etnicznych Norwegów, 236 imigrantów z innych krajów nordyckich, 278 imigrantów z innych krajów zachodnich i 202 z krajów niezachodnich. Okazało się, że ci ostatni – a więc np. imigranci z krajów afrykańskich czy azjatyckich są tak samo zaangażowani w obchodzenie norweskiego święta narodowego, jak sami Norwegowie (w jednej i drugiej grupie 9 na 10 osób świętowało rok temu 17. maja). 86 procent przyjezdnych z krajów niezachodnich, nie tylko obchodzi Grunnlovsdag, ale również uważa, że jest to ważne, aby ten dzień uczcić. Wśród pozostałych grup imigrantów podejście do świętowania 17. maja okazało się również bardzo pozytywne, choć – ku zaskoczeniu wielu – najmniejszy zapał wykazują przyjezdni z krajów sąsiedzkich (Duńczycy i Szwedzi). Tłumaczy się to tymczasowością pobytu obywateli krajów skandynawskich w Norwegii. Często przyjeżdżają oni tylko na kilka lat, albo pracują sezonowo i utrzymują ścisły kontakt ze swoimi ojczyznami. W przeciwieństwie do nich, cudzoziemcy z krajów bardziej odległych osiedlają się w Norwegii na stałe i zależy im na integracji ze społeczeństwem rdzennym. Częściej przejmują kulturę i zwyczaje Norwegów.

A jeśli o integrację chodzi, to zarówno sami Norwegowie, jak i imigranci podkreślają, że to właśnie 17 maja Norwegowie są wyjątkowo otwarci i to właśnie tego dnia obcokrajowcy mogą poczuć się częścią ogromnej wspólnoty, częścią społeczeństwa. W pochodach 17-majowych łatwo dostrzec etniczną złożoność społeczeństwa. Ramię w ramię maszerują odświętnie ubrane dzieci norweskie i dzieci emigrantów. Miło widziane są zarówno norweskie stroje ludowe (bunady), jak i tradycyjne stroje innych grup etnicznych. Nieco gorzej widziane jest eksponowanie innych flag niż norweskie w pochodzie 17-majowym, choć i tak co piąty Norweg ma do tego pozytywne nastawienie.

W obchodach norweskiego święta narodowego jest jeszcze coś, na co my zwróciliśmy uwagę kilka lat temu. Norwegia jest chyba jednym z niewielu krajów na świecie, gdzie podczas tego typu uroczystości nie odbywają się defilady wojskowe, nie maszerują orkiestry służb mundurowych, nie demonstruje się potęgi militarnej kraju. Przeciwnie – tutaj maszerują razem członkowie lokalnej społeczności, ubrani w lokalne stroje ludowe, dumnie wymachując chorągiewkami w narodowych barwach. Urocze!

A jakie jest Wasze podejście do 17. maja? To tylko wolny od pracy dzień, czy może coś więcej?

sobota, 11 maja 2013

Majowe leniuchowanie


Nareszcie przyszła wiosna! Co prawda od poniedziałku na Sørlandet ciągle pada, ale o fakcie wiosny świadczy rodzaj opadów – zamiast śniegu mamy deszcz. Zawsze to jakieś pocieszenie, prawda?

Ze względu na deszczową pogodę, tym bardziej szkoda tych wszystkich wolnych dni i długich weekendów, które jak co roku czekają w maju na mieszkańców kraju nad fiordami.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Selvangivelse, czyli zeznanie podatkowe w Norwegii

Kwiecień to miesiąc, w którym wiele kręci się wokół podatków. W ogromnym skrócie proces przebiega w dwóch etapach; najpierw każdy norweski podatnik otrzymuje (pocztą lub elektronicznie) od urzędu skarbowego (Skatteetaten) wstępnie wypełnione zeznanie podatkowe za poprzedni rok (selvangivelse), które następnie należy skontrolować i w razie potrzeby poprawić oraz odesłać z powrotem do skarbówki w terminie do 30 kwietnia.

Norweski PIT jest nieco prostszy od polskich wielostronnicowych druków głównie dlatego, że większość danych jest w naszym imieniu wypełniana przez urząd skarbowy. Skatteetaten otrzymuje informacje od wszystkich instytucji finansowych w kraju, pracodawców, gmin, przedszkoli oraz szeregu innych instytucji i urzędów. Skarbówka wie zatem znakomicie ile pieniędzy mieliśmy na koncie 31 grudnia poprzedniego roku, ile posiadamy długów, ile odsetek zapłaciliśmy bankowi, jaki jest stan wszystkich naszych kart kredytowych, ile posiadamy nieruchomości, jaką wartość mają nasze domy, auta, łodzie, ile wydaliśmy na SFO (popołudniowe zajęcia szkolne dla dzieci) itd. itd. Urząd skarbowy orientuje się oczywiście również w naszych zeszłorocznych dochodach i wpłaconych zaliczkach na podatek. Wiele osób wychodzi z założenia, że w tym transparentnym państwie skarbówka wie po prostu wszystko i nawet nie zadają sobie trudu żeby sprawdzać, poprawiać czy odsyłać zeznanie podatkowe. Ciekawostką dla Polaków może być, że takie postępowanie jest jak najbardziej zgodne z prawem – podatnik norweski nie ma obowiązku robienia czegokolwiek z przysłanym mu zeznaniem podatkowym. Brak reakcji oznacza dla skarbówki naszą zgodę i akceptację wstępnie wypełnionych danych. Nie jest to jednoznaczne z brakiem odpowiedzialności za te dane. Jeśli bowiem urzędnicy wpisali błędne dane albo coś pominęli, to podatnik, a nie urząd ponosi odpowiedzialność za złożenie zeznania niezgodnego z prawdą (mimo że złożenie nie było „aktywne”). Konsekwencją może być dopłata podatku powiększonego o karę.

środa, 27 marca 2013

Påske, czyli czym jest Wielkanoc w Norwegii?

Typowe godziny otwarcia w tygodniu świątecznym w Norwegii.
W środę pracujemy krócej, czwartku i piątku nawet się nie
wymienia. W sobotę zamknięte :)
W tym roku Wielkanoc wypadła w środku zimy. Chociaż prawie w całej Europie ludzie utyskują na zimno, śnieg, śliskie chodniki, przymrozki, deszcz i problemy w komunikacji, w Norwegii nie wydaje się to być szczególnym zmartwieniem. Można wręcz odnieść wrażenie, na przykład słuchając wiadomości w radiu, że jedynymi rzeczami, które teraz się dla Norwegów naprawdę liczą są: warunki na stokach w Hafjell i Hemsedal, przejezdność głównych dróg oraz ładna pogoda. Od ostatniego piątku nie mówi się o innych sprawach. Nic dziwnego, przecież w zeszły piątek w świadomości Norwegów rozpoczęła się Wielkanoc (påske)!

Påske w Norwegii to przede wszystkim dodatkowy urlop na pograniczu zimy i wiosny, zwykle ostatnia szansa na skorzystanie z uroków białego szaleństwa (choć już wiadomo, że w tym roku sezon nie zakończy się na Wielkanocy).

sobota, 23 marca 2013

Kvikk lunsj – norweska tradycja wielkanocna

http://www.flickr.com/photos/sunrise/7560977/
Tak jak przy okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkie produkty w sklepach dostają przedrostek „jule” (julebrus, julemarsipan, julekakker itd.), tak przy okazji Wielkanocy sporo produktów w norweskich sklepach otrzymuje przedrostek „påske” (påskekrim, påskeegg, påskemarsipan itd.). Są jednak w Norwegii produkty związane z tradycją wielkanocną, które wcale nie potrzebują przedrostka „påske”.

Ci, którzy mieszkają w Norwegii na pewno kojarzą produkt ze zdjęcia. Kvikk lunsj  to 4 wafelkowe paluszki przekładane nadzieniem kakaowym oblane czekoladą. Warstwa czekolady jest na tyle cienka między paluszkami, że pozwala z łatwością dzielić produkt. Kvikk lunsj obchodzi w tym roku swoje 76 urodziny. Norwegowie zjadają rocznie ponad 50 milionów opakowań tej czekolady, co daje średnią po 10 na Norwega. Połowę z tego zjadają mieszkańcy krainy fiordów w okresie świąt Wielkanocnych. Nic więc dziwnego, że sklepy prześcigają się w promocjach Kvikk lunsj’a. Od połowy marca wszystkie moje koleżanki z pracy pilnie śledziły gazetki z promocjami w marketach, żeby wychwycić moment pojawienia się promocji na swoją ulubioną czekoladę wielkanocną.

niedziela, 17 marca 2013

Na naukę nigdy nie jest za późno. Bergenstest

Słowo się rzekło. Już w 2012 roku planowałam zdać egzamin z języka norweskiego na poziomie B2 (Test i norsk på høyere nivå; zwany potocznie Bergenstest). Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo praca, bo kupno domu, bo wakacje, bo urządzanie domu… bo…, bo…, bo… 2012 minął jak z bicza strzelił, a ja zostałam z zaległym postanowieniem „noworocznym”.

Pod koniec zeszłego roku okazało się, że pracownicy uniwersytetu nie będący Norwegami,  powinni w 2 lata od zatrudnienia okazać dokument poświadczający znajomość języka norweskiego. Tym dokumentem jest pozytywny wynik z Bergenstestu. Zatrudniono mnie w czerwcu 2012, czyli teoretycznie mam jeszcze trochę czasu na zdanie tego egzaminu. Ale jak się pewnie większość z Was przekonała, czas leci szybko, a to co ma się zrobić jutro, lepiej zrobić od razu. Mniej stresu.

Oczywiście mogłabym się przygotowywać do egzaminu sama, biblioteki pełne są wszelkiego rodzaju materiałów na poziomie B2, jednak im człowiek starszy, tym trudniej o motywację. W Kristiansand znalazłam kurs, który przez 2 semestry przygotowuje do Bergenstest. Zapisałam się i w poniedziałek byłam na pierwszych zajęciach.

niedziela, 10 marca 2013

Ja vi elsker Pepsi Max

Choć trudno to sobie wyobrazić, malutka Norwegia (5 milionów mieszkańców) wypija 9 procent światowego spożycia Pepsi Max albo innymi słowami – co dziesiąty sprzedawany na świecie litr tego napoju, znajduje nabywcę w Norwegii. W 2012 roku Norwegowie wypili łącznie 94 miliony litrów Pepsi Max, czyli 19 litrów każdy.

Pepsi Max posiada aktualnie 24-procentowy udział w rynku napojów gazowanych w Norwegii, co jednak – mimo ogromnej popularności – nie daje jej pierwszego miejsca. Jeszcze popularniejsza jest bowiem „oryginalna” Coca-Cola. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że popularność Pepsi Max wzrosła prawie pięciokrotnie w ciągu ostatnich 15 lat i w zasadzie rośnie rok w rok (z wyjątkiem 2007 r.), jest prawie pewne, że to kwestia czasu, kiedy Pepsi Max wysunie się na prowadzenie.

środa, 6 marca 2013

Cały świat sprawdza prognozę na norweskim yr.no

Pięć lat po swoim starcie, internetowy portal yr.no jest niemalże popularniejszy za granicą, niż w samej Norwegii. W tym poście przybliżymy wam kulisy tego fenomenu.


Witryna internetowa yr.no to efekt współpracy NRK (norweskie publiczne radio i telewizja) oraz norweskiego instytutu meteorologicznego. Światło dzienne ujrzała we wrześniu 2007 roku, a pięć lat później mogła pochwalić się średnio 4,5 milionami tzw. unikalnych użytkowników tygodniowo. Wśród tych 4,5 miliona odwiedzających, tylko połowa ruchu generowana jest z ojczyzny Yr-a, Norwegii. Mało tego – zdarza się, jak np. w grudniu 2012 roku, że udział Norwegów wśród sprawdzających prognozy na yr.no spada jeszcze niżej, do nieco ponad 40 procent. Kto inny zatem wie o istnieniu tego bezpłatnego, prostego w obsłudze i przyjaznego użytkownikowi portalu? Śmiało można powiedzieć, że tam, gdzie znany jest internet, tam znany jest również yr.no, ale są kraje, które się wyróżniają. W czołówce są oczywiście sąsiedzi Norwegii – Szwecja i Dania, za nimi zaś w pierwszej dziesiątce znajdziemy internautów z Niemiec, Czech, Polski, Wielkiej Brytanii, Finlandii, Islandii i... Republiki Południowej Afryki!


Co na taką popularność twórcy portalu? NRK zastrzega, że celem yr-a nigdy nie byli i nie będą użytkownicy zagraniczni. Portal nie ma absolutnie żadnych ambicji w kierunku dalszego wzrostu w innych krajach, nigdy nie podejmował też żadnych działań reklamowych. Ogromna popularność jest zatem czystym przypadkiem i zaskoczeniem dla twórców, którzy zapewniają, że na fenomenie nie będą zarabiać. Yr.no pozostanie zatem bezpłatny i bez reklam, przede wszystkim dlatego, że jest finansowany przez każdego mieszkańca Norwegii pośrednio z podatków i z abonamentu radiowo-telewizyjnego (są to źródła finansowania NRK i instytutu meteorologicznego).


Dzięki temu, że w internecie granic nie ma, a yr.no oferuje prognozę pogody dla ponad 9 milionów miejsc na całym świecie i – co pewnie istotne dla sukcesu zagranicą – posiada wersję anglojęzyczną, możemy zakładać, że popularność będzie jeszcze większa. Zwłaszcza, że publikowanie tak szczegółowych danych pogodowych zupełnie za darmo, jest czymś niepowtarzalnym na skalę światową.


My ze swojej strony dodamy, że na yr.no sprawdzamy nie tylko prognozę pogody. Portal oferuje dużo więcej! Bezcenne mogą być np. dane archiwalne, statystyki z kilkudziesięciu ostatnich lat obejmujące średnie temperatury, średnie ilości opadów, średnią siłę wiatru itd. Tego typu wiedza odegrała między innymi znaczącą rolę w naszym wyborze, gdzie w Norwegii zamieszkać! Yr oprócz prognoz prezentuje również aktualne odczyty z najbliższych stacji meteorologicznych, a nawet aktualne zdjęcia z web-kamerek położonych najbliżej szukanego przez nas miejsca na świecie. I chociaż prognozy czasami nie trafiają, można śmiało powiedzieć, że autorzy serwisu wykonują kawał dobrej roboty.

wtorek, 19 lutego 2013

Norwegowie – urodzeni z nartami na nogach?

W środę w Val di Fiemme (Włochy) ruszają mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. W niedzielę w Nove Mesto (Czechy) zakończyły się mistrzostwa świata w biathlonie (skiskyting). Norwegowie wrócili z nich z 11 krążkami (na 11 konkurencji). Większość z nich zdobyło dwóch zawodników – Tora Berger i Emil Hegle Svendsen (w sumie 8 złotych medali). W Tyrolu Norwegowie mogą liczyć na medale zarówno w biegach narciarskich (langrenn), jak i w skokach (skihopp) no i oczywiście (jakżeby inaczej) w kombinacji norweskiej (kombinert). Najjaśniejszymi gwiazdami w norweskiej reprezentacji w tej pierwszej konkurencji są znane w Polsce Therese Johaug i Marit Bjørgen oraz być może mniej kojarzeni (przynajmniej w Polsce) Petter Norhaug oraz Eldar Rønning. Co do skoków to szanse na medal w indywidualnych konkurencjach mają Anders Bardal oraz Anders Jacobsen. Poza tym Norwegowie powinni znaleźć się na podium w konkursie drużynowym. Z kolei w kombinacji norweskiej szanse medalowe ma Magnus Moan.

środa, 6 lutego 2013

Równouprawnienie dotarło do fryzjera

Norweska walka o równość pomiędzy płciami obejmuje coraz to więcej obszarów życia. W styczniu Likestillingsombudet (instytucja strzegąca równouprawnienia i reagująca na przejawy dyskryminacji w kraju) zaalarmowała, że różne ceny za strzyżenie kobiet i mężczyzn w zakładach fryzjerskich, są niezgodne z prawem.

Prawo zabrania nierównego traktowania kobiet i mężczyzn i w przeszłości zdarzało się, że Likestillingsombudet interweniowało w celu zniesienia różnych cen w zależności od płci. Również fryzjerstwo było już przedmiotem regulacji związanych z równouprawnieniem – wówczas zniesiony został podział na fryzjerów damskich i męskich. W rezultacie wykształcenie fryzjerskie przygotowuje dziś do obcinania osób obydwu płci, umiejętności takie sprawdzane są na zreformowanym egzaminie rzemieślniczym (svenneprøve), a z nazw dawnych dwóch zawodów zniknęło „damski” czy „męski” i dziś po zdaniu egzaminu, zostaje się po prostu fryzjerem.

niedziela, 3 lutego 2013

„Kon-Tiki” – norweski film, który warto zobaczyć

Już za 3 tygodnie rozdane zostaną Oscary. W tym roku Norwegowie szczególnie zainteresowani są tymi nagrodami, ponieważ wśród nominowanych w kategorii Najlepszy film zagraniczny (nie anglojęzyczny) znalazło się „Kon-Tiki”, którego producentami są między innymi Norwegowie. Jakby tego było mało, fabuła filmu została oparta na historii wyprawy zorganizowanej przez norweskiego naukowca, badacza i podróżnika, Thora Heyerdahla na tratwie Kon-Tiki, nazwanej tak na cześć polinezyjskiego boga słońca. W filmie grają norwescy aktorzy, taki jest też w dużym stopniu język filmu. Wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli dzieła, bardzo go polecamy. Zwłaszcza ci z was, którzy nie wiedzą kim był Heyerdahl, powinni zobaczyć ten film. Tych, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś o tym człowieku przed seansem, zapraszamy do dalszej lektury wpisu.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Vikersund, bejb!

Zauważyłam, że zawsze kiedy w Norwegii ma się odbyć jakieś ważne wydarzenie z dziedziny sportu czy też kulturalne, norweskie media przekształcają się w monotematyczną tubę propagandową mającą na celu wszystkim zainteresowanym (i nie zainteresowanym) przybliżyć owo wydarzenie w każdym możliwym aspekcie. Pewnie właśnie dzięki ogromnemu ciśnieniu w mediach, mam wrażenie, że Melodi Grand Prix (po polsku Eurowizja) w Norwegii trwa cały rok; co i rusz odbywają się eliminacje na wszelkich możliwych etapach, o czym NRK – i inne media - dzielnie informują. Na szczęście telewizję oglądamy rzadko.


Za to gazety czytamy regularnie, będąc oddanym i wiernym wielbicielem Aftenposten. Jakoś na początku stycznia we wspomnianym dzienniku zaczęły się pojawiać informacje o mających się odbyć konkursach w skokach narciarskich na skoczni w Vikersundzie. Miejsce to wszyscy znają jako największą skocznię narciarską na świecie. To tutaj został ustanowiony rekord świata w najdłuższym skoku (locie) na nartach (246,5m). To tutaj w opinii ekspertów może się udać rozpalający wyobraźnię kibiców i zawodników, skok na odległość 250 m. To tutaj trenuje nowy-stary norweski bohater w skokach narciarskich, Anders Jacobsen. To właśnie Jacobsen był twarzą owych reklam w Aftenposten, w których to wyrażał wiarę w  przekroczenie magicznej granicy 250 metrów na wspomnianej skoczni w Vikersund.

środa, 16 stycznia 2013

Dużo sklepów, mały wybór

Większość czytelników bloga wie już, czemu najbogatszy naród Europy ma najuboższy wybór w sklepach (post z 3.10.2012). Dzisiejsze wydanie dziennika Aftenposten kontynuuje ten temat, wiec i my pokusiliśmy się o jego krótkie rozwinięcie - tym razem pod kątem ilości i dostępności sklepów. Konsumenci norwescy mogą dokonać zakupów w 4 tysiącach sklepów z żywnością, co oznacza, że dostęp do "dagligvarebutikker" jest w Norwegii dwukrotnie większy, niż w sąsiedniej Szwecji. Sąsiedzi ze wschodu wcale jednak nie narzekają na swoje sklepy, bo i nie mają powodu - szwedzkie sklepy spożywcze oferują dwa razy bogatszy wybór produktów na swoich półkach.

Norwegia jest faktycznie w europejskiej czołówce, jeśli brać pod uwagę tylko ilość sklepów z żywnością w przeliczeniu na ilość ludności. Z wyników badania rynku przeprowadzonego przez biuro analiz AC Nielsen wynika, że w Norwegii na milion mieszkańców przypadają aż 464 duże sklepy spożywcze (od 400 do 1000 metrów kwadratowych). Dla porównania milion Szwedów ma do dyspozycji 245 takich sklepów, Włochów - 225, a Francuzów - tylko 196. Zastanawiacie się pewnie, "i co z tego?", skoro wszędzie znajdziecie głównie te same parówki w 50 wariantach, opakowane na żółto kurczaki czy mleko od jedynego słusznego producenta? To nie tylko wrażenie konsumentów; skromny wybór potwierdziło także zestawienie dokonane przez Matkjedeutvalget na zlecenie norweskiego rządu. Wynika z niego, że wewnątrz 21 grup produktów, szwedzkie sklepy posiadają średnio 1363 wariantów towarów, podczas gdy norweskie - 709. Różnica jest zatem dwukrotna. O tym, jaki wybór w sklepach ma kontynentalna Europa, chyba nie trzeba nikogo przekonywać badaniami rynku!?

czwartek, 10 stycznia 2013

Rok 2013 w Norwegii, co się wydarzy?

Co prawda „nowy rok” już się jakiś czas temu zaczął, ale nigdy nie jest za późno, żeby dowiedzieć się, jakie wydarzenia, ważne daty i jubileusze będziemy w tym roku w Norwegii świętować.

Na początek coś z lokalnego podwórka. 23 stycznia przypada 200 rocznica urodzin Camilli Collett. Pani ta stała się sławna jako pisarka (autorka powieści „Córki wojewody”), a przede wszystkim jako orędowniczka przyznania praw i swobód obywatelskich kobietom. Camilla Collett urodziła się w Kristiansandzie jednak z miastem tym nigdy nie była związana, gdyż jej ojciec, kiedy jeszcze była dzieckiem, przeniósł się wraz z rodziną do Eidsvol. Bratem Collett był Henrik Wergeland, pisarz i poeta romantyczny. Raczej niewielu z Was słyszało o Camilli Collett jednak, ci którzy byli w Norwegii przed 1997 mieli okazję płacić pieniędzmi z jej podobizną. Widniała na popularnym „hundrelapp” w latach 1979-1997. Co ciekawe zastąpiła na tym nominale podobiznę swojego brata, była też pierwszą kobietą, której podobizna znalazła się na norweskim banknocie.