Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 30 października 2012

Norweski biznes dyniowy

Jeśli jeszcze tego nie zauważyliście, to znaczy, że przez ostatnie tygodnie nie wychodziliście z domu i nie byliście na zakupach. Dynie opanowały Norwegię, a wszystko za sprawą popularnego „święta” Halloween.

I pomyśleć, że jeszcze 10-15 lat temu o tym święcie nikt nie słyszał, w Norwegii nikt nie hodował dyń (bo i po co?), nikt nie planował z półrocznym wyprzedzeniem, w co się przebierze, a samo słowo „Halloween” kojarzyło się - co najwyżej - z amerykańskimi filmami. Czasy się jednak zmieniły, amerykańska kultura rozgościła na dobre, a wraz z nią halloweenowy szał. Ten odczuć można już w okolicach połowy października, kiedy to na wystawach sklepów zaczynają królować kolory pomarańczowy i czarny, w sklepach nie wiadomo skąd pojawiają się dynie (choć cały rok nikt nich nie jadł), a butiki typu Nille oferują wszystko, czego potrzebujesz na halloweenfest - zaczynając od koszyczka na słodycze, na kostiumie czarownicy kończąc.

poniedziałek, 22 października 2012

Październik – miesiąc, w którym twoje dochody stają się jawne dla sąsiada

O tym, że norweski urząd skarbowy (Skatteetaten) publikuje w internecie dochody, majątek i wysokość zapłaconego podatku przez każdego mieszkańca kraju, wie większość z nas. Z list podatkowych (Skattelister) – jak z każdej wiedzy – trzeba jednak umieć korzystać. Przedstawiamy zatem krótki przewodnik po skattelistach.

Listy podatkowe były w pełni jawne i dostępne bez żadnych ograniczeń w internecie aż do 2009 roku włącznie. Wystarczyło w zasadzie wpisać imię i nazwisko w norweskich googlach, aby dowiedzieć się, ile sąsiad czy kolega z pracy zgromadził na koncie czy też zarobił w ubiegłym roku. Portale prześcigały się w sposobach przedstawiania tych samych danych, oferując między innymi statystyki z danej miejscowości, statystyki spośród wszystkich osób urodzonych w danym roku, wykresy graficzne przedstawiające rozwój sytuacji finansowej każdego z nas czy prognozy wzrostu zarobków i majątku w kolejnych latach.

Sytuacja uległa zmianie rok temu, co wcale nie oznacza, że Norwegia stała się mniej transparentnym państwem. Listy podatkowe w dalszym ciągu dostępne są w Internecie, ale od 2011 roku należy się zalogować do portalu administracji publicznej AltInn, aby móc je przeglądać. W ten sposób dane te dostępne są tylko dla osób, które same są podatnikami w Norwegii, a więc posiadają dostęp do AltInn (www.altinn.no). Od 2011 urząd skarbowy ma wyłączność na publikowanie list podatkowych i przedstawia tylko „suche dane” - bez żadnych statystyk, wykresów czy prognoz. Skarbówka publikuje dane raz w roku – jesienią, zwykle w październiku – pojawiają się listy podatkowe za poprzedni rok i dostępne są przez okres 1 roku – aż do następnej jesieni, kiedy to zastępowane są nowymi listami. Portale i media mogą ciągle prezentować różne zestawienia dostępnych liczb, ale zabrania się im kopiowania i udostępniania całej bazy danych. W rezultacie skupiają się one na zestawieniach polityków, artystów i innych „sław” z pierwszych stron gazet. Przeciętny Ola, Kari czy Kowalski może zalogować się do list podatkowych na https://tjenester.skatteetaten.no/, używając np. MiniID czy Buypassa (różne rodzaje elektronicznego poświadczania tożsamości mieszkańców państwa norweskiego).

niedziela, 14 października 2012

Norskkurs for mer avanserte

Pamiętam, że gdy chodziłam na kurs norweskiego w Polsce, nauczyciel powtarzał nam, że dopiero praca w Norwegii pozwoli nam naprawdę nauczyć się języka. Po kilkunastu miesiącach na uniwersytecie muszę z ręką na sercu przyznać mu rację. Kompletnie wyzbyłam się już lęku przed mówieniem, mam całkiem pokaźny zasób słów. Czytanie literatury fachowej, gazet w języku norweskim nie sprawia mi problemu. Z kolegami z pracy dogaduję się bez najmniejszych trudności… i właśnie tu pojawił się mój mały problem.

Z jednej strony praca pozwoliła mi poczuć się swobodniej, jeśli chodzi o komunikację; z drugiej - zabiła moją wiedzę gramatyczną. Koledzy z pracy już tak przyzwyczaili się do tego, jak mówię, że przestali mnie poprawiać. Bardzo mnie to martwiło, tym bardziej, że wraz z zanikiem mojego poczucia norweskiej gramatyki pojawiły się nowe obowiązki w pracy związane z pisaniem w języku norweskim. I jak tu napisać poprawnie referat, jak zapomniało się poprawnego szyku zdań?

piątek, 5 października 2012

Polowanie na łosie czas zacząć!

Tylko w 2011 roku polować na łosie wyruszyło 61 tysięcy Norwegów. Ich ofiarą padło prawie 37 tysięcy łosi. Polowania to nie tylko tradycja i sport; w wielu regionach to wręcz wyznacznik biegnącego czasu. „Prawdziwi” Norwegowie – myśliwi – dzielą rok na okres przed polowaniem na łosie i po polowaniu.


Kiedy zatem jest TO polowanie? Króla lasu ustrzelić wolno już 1 września, pod warunkiem że poluje się w północnych rejonach – okolicach Kautokeino czy Karasjok. W województwach zachodniego wybrzeża sezon zaczyna się 25 września, na pozostałym obszarze kraju, 5 października. Poluje się najczęściej w zespołach (lag) a w gminach, gdzie tradycja jest najsilniejsza, do lasu wyrusza nawet ponad 1000 myśliwych. Dotyczy to zwłaszcza regionów pozamiejskich, gdzie prawie w każda rodzina w jakiś sposób zaangażowana jest w polowania.

Myśliwi rzadko wychodzą z lasu przed upływem tygodnia. Śpią na posłaniach, w szałasach, obozach. Palą ogniska, piją jegermeistera albo piwo, opowiadają ciągle te same stare historie z polowań w oczekiwaniu na nowe, lepsze. Funkcje w zespołach są z góry podzielone. Wiadomo kto dowodzi, kto prowadzi psy, kto tropi. Najbardziej doświadczeni nie przepuścili ani jednego sezonu polowań przez ponad 60 lat!

środa, 3 października 2012

Czemu najbogatszy naród Europy ma najuboższy wybór w sklepach?

Wśród serów do wyboru mamy Norvegia, Norvegia
i... Norvegia! fot. Tine
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w norweskich sklepach z lupą szukać trzeba znanych zza granicy marek, a wybór wśród tych krajowych jest relatywnie mały? Za sytuację odpowiadają mechanizmy regulacji rynku i zaporowe cła.

Norwegia za wszelką cenę broni własnego wewnętrznego rynku żywności przed zalaniem produktami zza granicy. Nie jest tajemnicą, że koszty produkcji czegokolwiek w innych krajach są wielokrotnie niższe niż w Norwegii, a co za tym idzie – gdyby rynek był otwarty i wolny – półki sklepowe wypełnione byłyby żywnością importowaną. Sklepy walczą bowiem o klienta i konkurują między sobą cenami, a jeśli o cenach mowa, zawsze zagraniczne produkty będą tańsze od wytwarzanych w Norwegii, bez względu na to, z jak daleka by nie pochodziły. Na pierwszy rzut oka, sytuacja idealna dla nas, konsumentów – duży wybór, niskie ceny, znane marki. Dlaczego więc zamiast uwolnić rynek, państwo wprowadza coraz to nowe bariery dla importu żywności z zagranicy? Wcale nie po to, żeby nabijać narodową kasę wpływami z ceł. Ochrona własnego rynku to ochrona osadnictwa i życia na rozległym obszarze kraju.