Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 25 lipca 2012

Olimpiada po norwesku

Letnie igrzyska odbywają się tylko raz na cztery lata. Bez względu na to, czy sport się lubi, czy nie, takie wydarzenie obliguje (przynajmniej odrobinkę) do bycia kibicem i obserwowania zmagań sportowców. Tym razem mamy łatwiej, bo Olimpiada organizowana jest w Londynie, zatem różnica czasowa jest nieduża i nie musimy zarywać nocy przed telewizorem, jak to było 4 lata temu w Pekinie, czy w 2000 roku w Sydney.

Dla wszystkich tych, którzy chcieliby chociaż w minimalnym stopniu uczestniczyć w tym wydarzeniu, a nie posiadają dekoderów polskich telewizji, mamy króciutki przewodnik, gdzie Olimpiadę oglądać w Norwegii. Nie trzeba wcale mieć telewizora! (choć oczywiście bardzo ułatwia to całą sprawę).

Na Olimpiadzie jest zwykle tyle przeróżnych dyscyplin sportowych, że każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. W związku z tak wysoką liczbą dyscyplin, norweski nadawca publiczny NRK postanowił wyjść na przeciw wymaganiom ludu i od 27. lipca do 12. sierpnia nadawać będzie na dwóch kanałach telewizyjnych (NRK1 i NRK2) w zasadzie tylko sport. Dodatkowo telewizja NRK uruchomiła 7 kanałów internetowych. Klikając w ten link znajdziecie cały olimpijski “rozkład jazdy”.

Z góry jednak uprzedzam – Norwegia to nie Polska, a co za tym idzie - norweskie media skupiają się na pokazywaniu “lokalnych bohaterów sportowych”. Zatem na wszystkich 9 (w sumie) kanałach dużo będzie piłki ręcznej kobiet (norweska reprezentacja ma naprawdę spore szanse na podium), siatkówki plażowej, kolarstwa, żeglarstwa oraz dużo lekkiej atletyki (tu mamy szanse zobaczyć sporo polskich reprezentantów), pływania (miejmy nadzieje, że Polacy pokażą się z jak najlepszej strony) oraz wioślarstwa i kajakarstwa (tu też mamy mocnych zawodników). Z racji tego, że norweska reprezentacja na Olimpiadę liczy tylko 64 zawodników, więc oprócz “norweskich konkurencji” będzie także sporo innych dyscyplin, gdzie nasi zawodnicy będą występować i walczyć o zwycięstwo (i medale): tenis, siatkówka. Co do tej ostatniej dyscypliny, to  muszę zaznaczyć, ze Norwegowie wykazali się lekką ignorancją (Eve uwielbia siatkówkę, dlatego też pozwoliła sobie na tę uwagę). Pierwszego dnia turnieju siatkarzy Polacy zmierzą się z Włochami. Mówi się, że będzie to najciekawsze spotkanie w naszej grupie, decydujące o tym, kto z niej wyjdzie z pierwszego miejsca. Norwegowie jednak postanowili pokazać mecz Wielka Brytania- Bułgaria oraz Tunezja – Brazylia. Na szczęście wielbiciele siatkówki mogą liczyć na transmisje trzech z pięciu meczy grupowych Polaków podczas olimpijskiego turnieju siatkarskiego mężczyzn.

Generalnie Norwegowie transmitować będą sporo sportów drużynowych – turniej piłkarski, koszykarski, piłki ręcznej (szkoda, że bez naszych zawodników), więc wszyscy, którzy lubią gry zespołowe (zarówno kobiet jak i mężczyzn), powinni być usatysfakcjonowani.
Oglądając norweską telewizję może nam tylko trochę brakować polskich, złotoustych komentatorów i ich jedwabistych głosów – pływanie bez Przemka Babiarza? Albo lekka atletyka bez duetu Jóźwik i Szpakowski…? Trzeba się przyzwyczaić. Albo skorzystać z dostępnych transmisji w internecie. Choć tutaj może być gorzej z jakością… Bo na polską telewizję i ich transmisje „live” nie ma co liczyć – „przepraszamy materiał niedostępny”…

Dziś zaczynają się zmagania olimpijskie, zatem do boju Polsko i oby biało-czerwoni przywieźli worek medali. Najlepiej złotych;] Miłego oglądania i jeszcze milszego kibicowania!

poniedziałek, 23 lipca 2012

Norweskie lato festiwalowe


W tym roku lato Norwegów (i mieszkających w Norwegii Polaków) nie rozpieszcza. Pogoda jest niestabilna, piękne słoneczne dni przeplatają się z deszczowymi i chłodniejszymi. W gazetach i w radiu dziennikarze żartują, że jeśli ktoś chce usłyszeć dobre wiadomości, to niech nie dzwoni do meteorologa, tylko do biura podróży:]

Są jednak pewne sytuacje latem, kiedy pogoda nie odgrywa tak ważnej roli. Festiwale. Wtedy to nie pogoda się liczy, a dobra muzyka, dobra zabawa, alkohol i towarzystwo. Eve i Bob nie są największymi na świecie wielbicielami muzyki i festiwali, ale oboje jesteśmy pod wrażeniem tego, ile festiwali i koncertów organizowanych jest tutaj w miesiącach letnich. Jeszcze bardziej imponująca jest „obsada” poszczególnych eventów.

W czerwcu na Norwegian Wood Festiwal zagrali między innymi Tom Petty, niezwykle popularna w Norwegii Keizer Orchestra oraz Sting. Zaledwie dwa tygodnie później pod słynną skocznią Holmenkollen wystąpili weterani – KISS (nawet Eve i Bob wiedzą kto to Kiss!) oraz Rihanna. Na przełomie czerwca i lipca imprezy przeniosły się na południe – Hovefestival (na wyspie Tromøya pod Arendal) w tym roku gościł m.in. Snopp Doga i Lanę Del Rei. Wśród fanów rocka popularny jest Norway Rock Festival; w zeszłym roku z tej okazji grał na nim Alice Cooper (warto dodać, że Kvinesdal, w którym odbywa się ten festiwal jest gminą, liczącą ok. 5500 ludności). Niemal po sąsiedzku, w Kristiansandzie, tydzień temu wystąpiło Roxette. W przyszłym tygodniu w Arendal rusza popularny Canal Street Festival. W lipcu organizowany jest też Międzynarodowy Festiwal Jazzowy w Molde (rodzinne miasto nie tylko festiwalu, ale także słynnego norweskiego pisarza Jo Nesbo).

poniedziałek, 16 lipca 2012

Drewniana chatka, czyli jak kupić dom w Norwegii…? Cz. 2

Zgodnie z zapowiedzią, wracamy do przerwanego wątku kupna domu w Norwegii. W poprzednim poście pisaliśmy o tym, jak "ugryźć" visning i z czym to się wiąże, teraz dowiecie się, co dzieje się później, kiedy już wygracie budrundę.

Formalności przede wszystkim

Teraz, jak już dotychczasowy właściciel Waszego nowego domu zaakceptował Waszą ofertę przyjdzie wam się zmierzyć z formalnościami. Po pierwsze musicie podpisać umowę kupna-sprzedaży. W tym celu umawiacie poprzez meglera spotkanie z właścicielem domu i w obecności wszystkich trzech stron kontraktu (sprzedający, pośrednik, kupujący) podpisujecie umowę. Warto zarezerwować sobie trochę czasu na tę czynność, tak aby megler mógł Wam wytłumaczyć momentami skomplikowaną prawniczą nowomowę. Po stronie meglera leży poinformowanie komuny (gminy) o zmianie właściciela domu, więc nie musicie się martwić, że po przeprowadzce nie będzie Wam miał kto śmieci spod domu zabrać, albo podczas kąpieli zabraknie wody ;] Niektóre komuny mają coś co się nazywa obowiązkiem stałego zamieszkania (boplikt) – oznacza to, że kupując dom jesteście zobligowani do podpisana dokumentu, w którym potwierdzacie, że lokal który nabyliście jest waszym stałym adresem zamieszkania (a nie na przykład tylko domem na lato). Raczej mało realne, żeby ktokolwiek to weryfikował, jednak taki dokument należy podpisać. Inna rzecz, która czasami wiąże się z kupnem domu, to obowiązek bycia członkiem, czegoś co można określić jako wspólnota osiedlowa – w praktyce sprowadza się to do tego, że raz – dwa razy do roku skrzykują się wszyscy sąsiedzi i sprzątają obszar wspólny w waszej okolicy (plac zabaw, trawniki, chodniki itd.).

poniedziałek, 9 lipca 2012

Drewniana chatka, czyli jak kupić dom w Norwegii…? Cz. 1

Stało się. Rok 2012 jest rokiem ze wszech miar przełomowym w naszym życiu. Po podpisaniu stałej umowy o pracę przyszedł czas na dołączenie do zacnego grona kredytobiorców i zakupienie domu. I wraz z początkiem lipca plany stały się rzeczywistością, Eve i Bob zostali właścicielami 125 metrów kwadratowych :]

Z tej okazji postanowiliśmy się podzielić z Wami naszymi doświadczeniami związanymi z zakupem boligu w Norwegii. Tym bardziej, że procedura jest trochę inna niż w Polsce.

Finansieringsbevis, czyli na początku był bank

Zanim zaczniecie poszukiwania domu, aranżowanie wymarzonych czterech kątów oraz sporządzanie listy gości na parapetówkę, należy zdobyć finansieringsbevis – a więc potwierdzenie banku, na jaką maksymalną kwotę zakupu bank da Wam kredyt. Aby to zrobić należy udać się do banku lub wypełnić formularz na stronie internetowej banku i przesłać mejlem skany kilku dokumentów lub po prostu zadzwonić do banku. Zwykle ułatwia sprawę, jeśli będzie to ten sam bank, w którym macie konto. Taki bank może wtedy łatwo i szybko sprawdzić Wasze finanse, skontrolować wysokość miesięcznych wpływów i wydatków. Finansieringsbevis to po prostu potwierdzenie (zwykle w formie ustnej) zdolności kredytowej przez bank oraz określenie wysokości kwoty do jakiej bank zobowiązuje się udzielić wam kredytu pod zastaw domu.