Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 12 grudnia 2012

Julemat – co Norwegowie jedzą na Święta?

Jak świat szeroki, w tradycję Świąt Bożego Narodzenia wpisało się jedzenie. W zależności od kultury i geografii będą to różne potrawy - w Polsce barszcz czerwony, uszka, karp czy makowiec; a w Norwegii?

W Norwegii sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, bo Norwegia to kraj rozległy i bardzo słabo zaludniony, zatem co region, to nieco inne tradycje. Standardowo do wyboru mamy 3-4 potrawy, które Norwegowie zwyczajowo spożywają w Wigilię: pinnekjøtt z rzepą i ziemniakami, ribbe z kapustą kiszoną oraz ziemniakami, lutefisk ze skwarkami z boczku oraz puree groszkowym lub ostatnio bardzo popularny kalkun. Ci, którzy są bardzo zainteresowani, zaraz dowiedzą się, co się kryje pod tymi tajemniczo brzmiącymi nazwami.



Pinnekjøtt w dawnych czasach jednoznacznie kojarzyło się z Bożym Narodzeniem. Obecnie nie jest tak popularne na norweskich stołach wigilijnych, jak ribbe, ale według ankiety przeprowadzonej na portalu matprat.no w 2010, pinnekjøtt zajmuje zaszczytne drugie miejsce. Danie to wywodzi się z czasów, kiedy Norwegia była ubogim rolniczym krajem i większość ludzi utrzymywała się z hodowli zwierząt, a szczególnie owiec, których to mięso przyrządzano jako tradycyjne pinnekjøtt… Czym zatem jest ta tajemnicza potrawa? W skrócie są to suszone żeberka owcy pokrojone w kawałki dzięki czemu uzyskują charakterystyczny kształt kawałków mięsa nadzianych na patyczek. Danie to było niezwykle popularne na Vestlandet, Nord-Norge oraz w niektórych regionach wschodniej Norwegii. W dawnych czasach rolnicy wybierali najdorodniejsze (najtłustsze) żeberka i przygotowywali je pod kątem zbliżających się świąt. Najpierw, jeszcze niepokrojone, moczyło się je w solance, a następnie przez kilka tygodni wisiały w przewiewnym chłodnym miejscy, w celu wyschnięcia. Dzień przed podaniem żeberka zamaczało się w zimnej wodzie i zostawiało się mięso na noc. Następnego dnia kroiło się je w charakterystyczne patyczki a następnie gotowało na parze. W wielkim garze układało się stosik z drewna brzozowego na którym z kolei układano mięso, które gotowano przez kilka godzin. Należało bardzo uważać, aby mięso nie dotykało wody. Pinnekjøtt podawano wtedy z sosem przygotowanym na bazie wody, nad którą parowało mięso oraz z rzepą i domowej roboty piwem.

Obecnie pinnekjøtt można kupić w każdym butiku. Ja nie miałam przyjemności spróbowania tego norweskiego przysmaku, ale Bob miał i zdecydowanie nie jest zwolennikiem suszonej baraniny na wigilijnym stole.

Po pinnekjøtt czas na ribbe. Ribbe to nic innego jak żeberka, tym razem jednak pochodzenia wieprzowego, które jako julemat mają trochę krótszą tradycję. Jadali je przede wszyscy mieszkańcy dużych miast, skąd zwyczaj jadania żeberek rozprzestrzenił się do mniejszych ośrodków w całej Norwegii. Przygotowanie tradycyjnych ribbe jest bardzo proste. Mięso nacina się na krzyż i przyprawia solą i pieprzem, a następnie piecze. W zależności od regionu i tradycji są różne metody pieczenia ribbe. Niektórzy wykorzystują specjalne formy z kratką, inni najpierw opiekają mięso na patelni, a następnie dodają odrobinkę wody. Z kolei rolnicy gotowali żeberka w lekko osolonej wodzie. Woda wraz z wytopionym tłuszczem stanowi bazę do brązowego sosu, którym polewane są towarzyszące ribbe ziemniaki.

Z czasem tradycja ”miejskiego” julemat zakorzeniła się wśród biedniejszych rolników, którzy z upodobaniem przygotowywali tłuściutkie żeberka na Święta. Do nich podawano specjalne kiełbaski świąteczne, klopsiki oraz inne wyroby mięsne plus obowiązkowe piwo domowej roboty.

Lutefisk. Ta potrawa jest zdecydowanie najmniej popularna, przynjmniej tu u nas na Sørlandet. Również wyniki wspomnianej wcześniej ankiety sugerują raczej znikome zainteresowanie suszonym dorszem moczonym w sodzie kaustycznej... brzmi średnio apetycznie? Na potrzeby tego tekstu przeprowadziłam dzisiaj w pracy szybką sondę na temat lutefisk i wierzcie mi, nie znalazłam ani jednego amatora tego ”przysmaku”. Jak przyrządzana była lutefisk tradycyjnie? Rybę o białym mięsie suszono, następnie namaczano w wodzie, sodzie kaustycznej, a potem gotowano... Nie miałam okazji spróbować lutefisk, ale po opisie, który znalazłam w internecie raczej się na nią nigdy nie skuszę. Danie to jest podawane ze skwarkami (i chwała za to, bo bez tego jest pewnie kompletnie niezjadliwe), purre groszkowymi i ziemniakami. Ze wszystkich wymienionych przeze mnie potrwa ta jest zdecydowanie najlżejsza.

Na koniec pozostawiłam indyka, czyli kalkun. Postępująca amerykanizacja świata wyciągnęła też macki w kierunku Norwegii. Od kilku lat coraz większą popularnością na norweskim wigilijnym stole cieszy się pieczony indyk. W zasadzie w ofercie każdego sklepu znaleźć można kilkukilogramowego indyka (zwykle mrożonego) gotowego do upieczenia i podania z ziemniakami, sosem i warzywami.

Starałam się w tym wpisie przedstawić najważniejsze potrawy świąteczne w Norwegii, warto jednak pamiętać, że każdy region z pewnością ma swoje odmiany potraw wigilijnych. Ostatnio koleżanka z Grimstad opowiadała mi, że tutaj na południu prawdziwym świątecznym przysmakiem jest dorsz, przy czym w wodach Grimstad można znaleźć dwa rodzaje dorsza. Nie znam się na rybach, ale jeden jest podobno głębinowy i ma niebieskawą skórę, a drugi z kolei ma lekko różowe mięsko. Jednak największym rarytasem jest ten pierwszy. W lokalnym fiskeutsalg podobno już w listopadzie trzeba się zapisywać na listę oczekujących na głębinowego dorsza... Co region to obyczaj. My odkąd mieszkamy w Norwegii zaopatrujemy polskie stoły wigilijne w naszych rodzinach w norweskie rybki. Bardzo przyjemna alternatywa dla tych, co za karpikiem nie przepadają.

A może wiecie o jakichś lokalnych tradycjach jedzeniowych charakterystycznych dla regionu, w którym mieszkacie? Piszcie w komentarzach!

9 komentarzy:

  1. Nie można zapomnieć o deserach :). W Østfold, gdzie mieszkam, jako deser podawany jest riskrem, czyli ryż z ubitym kremfløte i to polane ciepłym sosem malinowym. Pyszne!
    Co do dań głównych, to tutaj również bardzo popularne są ribbe z parówkami. Jak dla mnie dziwne połączenie.
    Bardzo ciekawy tekst, dzięki Tobie zapoznałam się z tradycją i pochodzeniem tych nietypowych potraw.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Desery to w ogóle osobny rozdział - nie starczyło niestety na nie miejsca. Może napisze o nich w kolejnym tekście?

      Pozdrawiam, Eve

      Usuń
  2. Dzieki Eve za ten wpis! Zblizaja sie swieta i sama zastanawialam sie co kryje sie pod tymi tajemniczymi nazwami switacznych nroweskich potraw.
    Po Twoim opisie stwierdzam, ze postawie na.. sprawdzone kransekake :D ;)

    Pozdrowienia z Oslo!
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny opis, to co wymieniałaś to chyba faktycznie najpopularniejsze potrawy świąteczne w Norwegii. Ja dołożyłbym jeszcze do tej listy np medisterkaker czy podobne kjøttkaker a po naszemu mielone kotleciki i białą drobno zmieloną kiełbasę zwaną julepølse. Warto jednak spróbować owych niesławnych potraw jak lutefisk zanim się je definitywnie skreśli z listy rzeczy jadalnych, po moim "wywiadzie środowiskowym" z wieloma norwegami mogę stwierdzić że dzielą się, jak to zwykle bywa, na dwie grupy: tych co uwielbiają lutefiske i tych co je nienawidzą twierdząc że to obrzydliwe. Przedwczoraj jednak pewien niemłody już Norweg bardzo rozsądnymi argumentami przekonał mnie że często te opinie pochodzą od osób które nigdy nie spróbowały nawet poprawnie przyrządzonej potrawy z ługowanej ryby dla przykładu- a która wg niego jest doskonała po odpowiednim przyrządzeniu. A że obiad który przygotował był naprawdę znakomity i potwierdzał jego wiedzę kulinarną to nie śmiem nu nie wierzyć... To samo dotyczy się owczych suszonych żeberek i np kiszonej ryby (rakfisk)-a dokładniej pstrąga, którego to pół beczki kisi od 2 miesięcy specjalnie na wigilię mój sąsiad . Ja w każdym razie za ribbe z chrupiącą skórką dałbym się pokroić, za riskrem z sosem malinowym lub truskawkowym dwa razy nawet. Na szczęście te potrawy można przyrządzać częściej niż tylko w wigilię. Teraz czekam tylko na okazję spróbowania mydlanej ryby, sam jakoś nie czuję się na siłach by ją przyrządzić- jeszcze nie w tym roku ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwaga, ja samodzielnie usiłowałam przyrządzić ługowanego dorsza i... ohydne to mi wyszło. Wszystko wylądowało w koszu. Na szczęście w tym roku Boże Narodzenie w Polsce a tam karpik pieczony z koperkiem :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja w tym roku w pracy dostalam zaproszenie na Julelunch i mam zamiar sprobowac wszystkiego :)...zobaczymy.
    Ostatnio znajoma Norwezka powiedziala mi, ze zjedzenie lutefisk wedlug niej polega na zjedzeniu jak najwiekszej liczby dodatkow (purre z ziemnakow czy groszku) razem z kawalkiem ryby, tak, zeby nie bylo czuc smaku lutefisk :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Spytałam na próbę dwie osoby w pracy o lutefisk i jak sie okazało jeden kolega nigdy tego nie probował, a koleżanka (ktora robi na Święta 7 rodzajów norweskich światecznych ciasteczek) lutefisk nie lubi. Faktycznie mówili że do lutefisk dodaje się dużo innych rzeczy żeby było 'zjadliwe'. No i mowili że najpopularniejsze sa ribbe oraz pinnekjott. Mi na spotkaniu swiatecznym w pracy zdecydowanie najbardziej smakowalo ribbe (z pyszka chrupiaca i niezdrową skórką), pinnekjott natomiastnie za bardzo. Jadłam tez jakis rodzaj smazonej kapusty z duza ilościa octu oraz pomarańczowe puree z jakiegoś wazywa, które rowniez mialo zbyt kontrowerwyjny smak jak dla mnie. Bardzo dobre byly natomiast kotlet mielony i julepolse. Podobno bardzo popularna jest tez ryba - chyba dorsz ('torsk'?)

    A tak abstrahując od tematu - moge mieć pytanie do Ciebie? - znasz moze kogos w Kristiansand lub okolicy udzielajacego prywatnych lekscji norweskiego? Tak zeby mozna bylo sprobowac pogadac po norwesku, bo kurs dla poczatkujacych idzie dosc powoli.. Moze Ty bylabys zainteresowana takimi korepetycjami? Jesli tak to moglabyś dać mi znać na maila? rd2012@o2.pl

    Pozdrawiam i God Jul!
    'Sąsiadka z Sorladet' ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie wybieram ribbe!

    OdpowiedzUsuń
  8. oczywiscie tradycyjnie paroweczki ! w Oslo city spozywamy ! ; D

    Ewa dzieki Tobie mam jutrzejsza prezentacje !
    Julaften !

    OdpowiedzUsuń