Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

sobota, 10 listopada 2012

Wszędzie dobrze, ale za granicą najlepiej

Mało który Norweg odwiedził Lofoty, prawie żaden nie był w Północnej Norwegii, za to większość zna Nowy Jork, Wyspy Kanaryjskie i Tajlandię jak własną kieszeń. Norwegowie to jeden z najczęściej podróżujących narodów Europy. Nic w tym dziwnego; argumentów za wyjazdem z kraju jest mnóstwo...

To zdjęcie wcale nie zostało zrobione w Norwegii, ale w... Albanii! Restauracje i hotele w nawet najbardziej odległych krajach świata zabiegają o ściągnięcie do siebie bogatych Skandynawów - wywieszają ich flagi, układają menu w językach północy, uczą się podstaw języka.

Mye for pengene

…jest norweskim powiedzeniem wyrażającym ile dostać można za pieniądze. Ponieważ chyba wszędzie jest taniej niż w Norwegii, z zasady za granicą Norwegowie dostają znacznie więcej za swoje korony, niż w ojczyźnie. Nie potrzeba oszczędności, żeby „dobrze” żyć Hiszpanii, Stanach czy krajach azjatyckich. Norweskie wypłaty aż nadto pozwalają utrzymać się za granicą. Poza tym coroczny wzrost pensji jest zwykle wyższy niż wzrost cen w innych krajach w tym samym okresie, wartość koron jest zatem większa z roku na rok. Znaczenie mają też oczywiście kursy walut, a te od lat układają się bardzo korzystnie dla miłujących podróże Norwegów. W czasach, kiedy świat pogrążył się w kryzysie, są dwie waluty uważane za bezpieczne – frank szwajcarski i korona norweska. Tym samym wartość koron w stosunku do euro czy dolara wzrosła do rekordowego poziomu w 2012.

Vi elsker sol!

Czyli kochamy słońce! Tak tak, chyba wszyscy zauważyliśmy, że Norwegowie – choć z natury mają jasną karnację – zwykle są baaardzo opaleni, brązowi lub jak mówi Eve, wręcz buraczani. Świecące słońce i temperatury rzędu 20 stopni w Norwegii za każdym razem stają się
tematem pierwszych stron gazet. W słoneczne dni na ogrodach, balkonach i plażach natychmiast pojawiają się opalający się Norwegowie. „Słoneczność” działki jest też jednym z kluczowych kryteriów wyceny nieruchomości, zawsze solidnie sprawdzanym przez potencjalnych kupców domu.

Słońce jest zatem bardzo ważne w życiu Norwegów i stanowi motyw większości podróży zagranicznych Skandynawów. Wiele małych norweskich lotnisk ma bezpośrednie połączenia z miastami w Hiszpanii, Wyspami Kanaryjskimi, Cyprem, Chorwacją. Latają zarówno linie regularne jak SAS czy Norwegian, jak i chartery biur podróży. Ceny lotów są relatywnie niskie, a koszty życia na południu dla Norwegów – śmiesznie niskie.

Praca nie zając...

...nie ucieknie. W Norwegii jest generalnie sporo wolnego – urlopy wypoczynkowe, święta, powszechna praca na ułamek etatu, szereg innych urlopów (permisjon), w tym również bezpłatnych. Wyjazd na kilka miesięcy w podróż dookoła świata, roczny pobyt w Australii, czy zima na Cyprze, zwykle nie są problemem nawet dla osób pracujących. Przy bezrobociu rzędu 2,8% i generalnym braku wykwalifikowanej siły roboczej, raczej nie ma ryzyka, że po wakacjach pracy już nie będzie. Większość pracodawców w praktyce zgadza się na bezpłatną wielomiesięczną przerwę w pracy i gwarantuje pracownikowi stanowisko po powrocie. Wypoczęty i zadowolony pracownik jest przecież bezcenny!

Podróżom sprzyjają zatem niskie ceny za granicą, lepsza pogoda niż norweska i dużo wolnego czasu. Istotne znaczenie ma też powszechna biegła znajomość języka angielskiego wśród Norwegów, dzięki której są w stanie komfortowo funkcjonować prawie wszędzie. Wreszcie – sist men ikke minst (last but not least), alkohol za granicą jest wielokrotnie tańszy i łatwiej dostępny, a Norwegowie za kołnierz nie wylewają. God tur!

Wkrótce na blogu napiszemy również:

6 komentarzy:

  1. Witam! Wspaniały artykuł. Czekam na dalszy ciąg. Zasada z podróżami ( nie wiem czy wszystkie przyczyny są zbieżne) odnosi się również w dużej mierze do Szwecji - tam bardzo często wyjeżdża się do Azji czy na południe Europy ( z dużą częstotliwością). Norwegia brzmi jak raj na ziemi, ale czy rajem rzeczywiście jest? Tego niestety nie wiem :( Temat tego kraju jest mi bardzo bliski, ponieważ właśnie on lub sąsiednia Szwecja staną się moim "studenckim" domem na najbliższe 6 lat. Blog znalazłem przez artykuł na portalu bankier.pl - właśnie zaczynam przekopywać się przez archiwum ( herbata, norweski sweter i do czytania ;)) Czekam na dalsze notki, dziękuje za dotychczasowe i pozdrawiam serdecznie jako stały od dziś czytelnik!

    Vi sees! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zachwalałbym tak Norwegów, sam jestem w Norwegii miesiąc i do tej pory jedyna osoba która zaskoczyła mnie swoją znajomością języka angielskiego była pani w 'okienku' na policji... Szczerze znają podstawowe zwroty ale jeśli chodzi o głębszą dyskusje bardzo szybko kończy im się zasób słownictwa i powtarzają tylko 'yes yes of course' a sami czepiają się polaków że jak mówią po norwesku to potwarzają ' ja ja ja ' , miłe jest to że pani mająca 60 lat potrafi podstawy angielskiego ale irytuje mnie sytuacja kiedy wszyscy chwalą norwegów pod względem angielskiego a koleś w Mc Donaldzie zamiast 2 cheesburgerow z serem i jednego bez, zrozumiał że chce dwa double cheesburgery i jednego normalnego ( przysięgam nic nie pokręciłem była przy mnie moja dziewczyna która jeszcze lepiej 'spika') :>. Lub gdy idę do Experta i młody sprzedawca najpierw pyta po angielsku czy potrzebuję pomocy odpowiadam że narazie dziękuje, za moment wracam do niego z pytaniem a on szuka po sklepie azjatyckiej koleżanki która kuma angielski. Też gdy idę do JYSK i młoda norweżka tak samo jak w expert pyta mnie po angielsku o pomoc a potem gdy pytam ją o gwarancję deski do prasowania ( wiem to idiotyczne ale potem wyjaśnię ;] ) dziewczyna widać że zrozumiała ale nie umie odpowiedzieć i mówi do mnie po Norwesku ( częsta sytuacja ) wiem że pewnie ich myślenie ' przyjechałeś do nas to ucz się naszego języka' jest trochę słuszne ale wcale nie zachwalałbym ich Inglisza ponieważ nawet Pani w Navie miała małe problemy gdy powiedziałem do niej czy może krok po kroku wytłumaczyć co mamy robić po otrzymaniu D nummer (przemiła kobitka ale jakiś kurs by się przydał). Podsumowując : mam wrażenie że Norwedzy znają podstawowe gadki ale ich mniemanie o sobie pod względem angielskiego jest zawyżone.Boją się podejmować dłuższych konwersacji niż zwroty książkowe z polskiego gimnazjum............
    Teraz wytłumacze czemu pytałem w JYSK o gwarancję na deskę, robimy z dziewczyną łapanki na ' szybkie testy z angielskiego' czyli podchodzisz i zaczynasz wypytywać, chcemy zobaczyć poprostu jak logicznie funcjonują norwedzy i jaki mają zasób słownictwa angielskiego ;D.
    Zawiodę wychwalaczy Norwegów, do tej pory na piątke zdała Pani na policji i przemiła Pani ze sklepu Nille która jako jedyna użyła zwrotu 'have a nice day' na pożegnanie zamiast bye lub norweskiego Hade czy coś w tym stylu :D ;))) może miesiąc to krótko ale uwierzcie pytamy kogo się da xD . Nagrodę niemowy miesiąca dostała pani ze statoilu która nie wiedziała co do niej mówię gdy chciałem doładowanie do telefonu, pomogł dopiero jej chłopak który nie był pracownikiem stacji ale siedział na zapleczu :P. Wiem może to brzydkie zachowanie z mojej strony ale często poprostu sie z nich zbijamy ( czytaj naśmiewamy) ;). Mam 20 lat nie jestem geniuszem, przyjechałem tu dorobić przed studiami, fakt mój angielski jest lepszy niż przeciętnego polaka może dlatego że przez rok pracowałem w Anglii na kuchnii gdzie pracując z samymi anglikami chłonąłem angielski jak gąbka wodę. Wiem że żebym mógł pracować tu w zawodzie potrzebuję Norweskiego ale narazie sobie odpuszczam naukę tego języka, na studiach będzie sporo czasu na kursy ponieważ napewno wrócę tu z wyższym wykształceniem (mam tu rodzinę). EVE PRZEPRASZAM ZA TAKI ZAŚMIECAJĄCY KOMENTARZ :) siedzę na blogu od dwóch dni, przeczytałem wszystko a jeżeli chodzi o urzędowe rzeczy nawet po 10x :) kawał dobrej roboty, wiem że dużo ludzi takich jak ja (żółtodziób) znajdzię tu więcej prostych informacji niż od 'urzedników' w Nav :) idę studiować na Twoją uczelnię :*.
    Pozdrawiam serdecznie
    Adr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ....miesiąc w Norwegii i już takie wyrobione zdanie na temat umiejętności językowych Norwegów. No, no. Mieszkałam i uczyłam się w Norwegii rok. Rzeczywiście nie powalili mnie znajomością języków, ale jednego mnie nauczyli - ostrożnego ferowania opinii if you know what I mean ;)

      Usuń
    2. wybaczcie zuchwalosc ;)ale jednak nie zmieniam zdania po obejsciu wszystkich mozliwych miejsc podjecia komunikacji w moim 'miescie' ;*
      Adr

      Usuń
    3. Cóż Adr, albo masz pecha albo zbyt wcześnie zdanie sobie wyrobiłeś , tak jak napisała Ewelinka...Ja w pracy codziennie spotykam się z wieloma Norwegami -w różnym przedziale wiekowym, a komunikuję się przy tym głownie angielskim jako że jest on u mnie bez porównania lepszy od mego norweskiego będącego w stopniu początkującym. I może na palcach jednej ręki mogę policzyć Norwegów z którymi miałem problem z komunikacją w tym języku-a moja znajomość angielskiego do słabych nie należy raczej. Ba , niektórzy mówią nim jakby wpadli tu tylko na wakacje z Londynu, tak że nawet ja jestem pod wrażeniem...Dotyczy to też urzędów, sklepów , bibliotek, stacji benzynowych i innych miejsc "publicznych". Nawet z mieszkańcami małych wiosek zagubionych w górach nie miałem problemu komunikacyjnego w tym języku. No chyba że to twoje 'miasto' faktycznie jest jakieś inne ...Powodzenia w poszerzaniu horyzontów i nie poddawaj się, zawsze się znajdą nowe miejsca podjęcia komunikacji ;) !

      Usuń
    4. miejmy nadzieję ;)
      Adr

      Usuń