Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

piątek, 5 października 2012

Polowanie na łosie czas zacząć!

Tylko w 2011 roku polować na łosie wyruszyło 61 tysięcy Norwegów. Ich ofiarą padło prawie 37 tysięcy łosi. Polowania to nie tylko tradycja i sport; w wielu regionach to wręcz wyznacznik biegnącego czasu. „Prawdziwi” Norwegowie – myśliwi – dzielą rok na okres przed polowaniem na łosie i po polowaniu.


Kiedy zatem jest TO polowanie? Króla lasu ustrzelić wolno już 1 września, pod warunkiem że poluje się w północnych rejonach – okolicach Kautokeino czy Karasjok. W województwach zachodniego wybrzeża sezon zaczyna się 25 września, na pozostałym obszarze kraju, 5 października. Poluje się najczęściej w zespołach (lag) a w gminach, gdzie tradycja jest najsilniejsza, do lasu wyrusza nawet ponad 1000 myśliwych. Dotyczy to zwłaszcza regionów pozamiejskich, gdzie prawie w każda rodzina w jakiś sposób zaangażowana jest w polowania.

Myśliwi rzadko wychodzą z lasu przed upływem tygodnia. Śpią na posłaniach, w szałasach, obozach. Palą ogniska, piją jegermeistera albo piwo, opowiadają ciągle te same stare historie z polowań w oczekiwaniu na nowe, lepsze. Funkcje w zespołach są z góry podzielone. Wiadomo kto dowodzi, kto prowadzi psy, kto tropi. Najbardziej doświadczeni nie przepuścili ani jednego sezonu polowań przez ponad 60 lat!


Polowania były kiedyś domeną biednych rodzin trudniących się na co dzień pracami leśnymi, mieszkających w ubogich wiejskich społecznościach. Dla nich upolowany łoś przedstawiał ogromną wartość żywieniową, zwłaszcza że krótko po polowaniach przychodziła zima. Dziś polowanie ma wymiar dużo bardziej socjalny – myśliwi podkreślają możliwość przebywania z innymi, dążenia do czegoś wspólnie i obcowania z naturą. Dopiero na drugim planie są wartości materialne związane z polowaniem – drogocenne mięso to zysk dla samych myśliwych; zysk, który ma rekompensować opłaty dla właścicieli lasów (głównie państwo) i wydatki na sprzęt. A na tym punkcie zamożni i nowocześni norwescy myśliwi mają prawdziwego bzika; nawigacja gps, nadajniki, noktowizory są już w powszechnym użyciu. Nie ma chyba sklepów sportowych bez całych działów poświęconych polowaniu, wypełnionych wszystkim od broni, ubrań i butów, namiotów, po rozkładane wieże do obserwacji zwierzyny. A wszystko to wycenione bardziej jak produkty dla elity narodu, niż ubogich wieśniaków.

Na dużym obszarze kraju, z dala od największych miast, okres jesiennych polowań to prawie jak letnie „felles ferie” (a więc czas, gdy prawie wszyscy Norwegowie jednocześnie są na urlopie i próżno próbować załatwić jakąś sprawę, dostać się do swojego lekarza czy zastać otwarty komisariat policji). Akceptacja dla polowania jest powszechna. Dostosować musiały się i szkoły (ostatnie wywiadówki odbywają się przed polowaniami, potem żadnych spotkań) i pracodawcy i współpracownicy tych, którzy polują. Normalnym jest, że nie polujący koledzy z pracy przejmują zadania tych polujących czy pracują po dwie zmiany, żeby wypełnić luki w grafiku po kolegach siedzących w tym czasie w lesie. Czas polowań to też trudny okres dla lokalnych mediów – nie dość, że wielu dziennikarzy zamiast w pracy, jest na polowaniach, to jeszcze ci, którzy pozostali ani nie mają o czym pisać, ani za bardzo nie mogą, bo przez telefon trudno kogoś „złapać” akurat w tym okresie.

W potocznym języku norweskim wykształciło się nawet określenie kobiet pozostawionych w domu przez mężów, którzy wyruszyli na polowanie – elgenkene – czyli w dosłownym tłumaczeniu wdowy po łosiach. Nie są one jednak pozostawione zupełnie same sobie, bowiem nie brakuje ofert skierowanych specjalnie do nich – zarówno spa-resorty, hotele, jak i restauracje szeroko reklamują imprezy dla elgenkene. Poza tym niektóre Norweżki nie chcą być gorsze i również wyruszają polować na łosie!

A jakie praktyczne znaczenie polowania mają dla nas, którzy sami nie polujemy? Jesienią, zwłaszcza w październiku, szczególnie uważać musimy jadąc samochodem przez obszary leśne – zestresowane obecnością myśliwych łosie potrafią zachowywać się w sposób nieprzewidywalny, a ci kierowcy, którzy doświadczą bliskiego spotkania z królem lasu, raczej już na naszego bloga więcej nie zajrzą...

5 komentarzy:

  1. No proszę i co ekologowie powiedzą na takie bestialstwo w tym podobno postępowym narodzie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. raczej nic, bo te polowania pomagaja utrzymywac rownowage w ekosystemach. Kiedys obowiazywaly bardzo restrykcyjne "kwoty" - limity, ile łosi mozna w danym sezonie ustrzelic i w rezultacie łosi zrobilo sie mnostwo, niszczyly lasy, pojawialy sie w miastach w poszukiwaniu jedzenia (polecam na youtube filmiki z norwegii, na ktorych łoś demoluje centrum handlowe!), w zasadzie brakowalo wtedy ogniwa tego łańcucha pokarmowego, które utrzymywałoby populację łosi "w ryzach"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż to dla tego że wystrzelano tu wszystkie wilki i to jest bardzo smutne.

      Usuń
  3. Odnosnie norweżek polujących :)
    http://www.namdalsavisa.no/Magasin/Friluftsliv/article6272472.ece

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka to musi być ogromna przyjemność wypalić zwierzakowi z karabinu w łeb. Zazdroszczę tym Norwegom.

    OdpowiedzUsuń