Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 30 października 2012

Norweski biznes dyniowy

Jeśli jeszcze tego nie zauważyliście, to znaczy, że przez ostatnie tygodnie nie wychodziliście z domu i nie byliście na zakupach. Dynie opanowały Norwegię, a wszystko za sprawą popularnego „święta” Halloween.

I pomyśleć, że jeszcze 10-15 lat temu o tym święcie nikt nie słyszał, w Norwegii nikt nie hodował dyń (bo i po co?), nikt nie planował z półrocznym wyprzedzeniem, w co się przebierze, a samo słowo „Halloween” kojarzyło się - co najwyżej - z amerykańskimi filmami. Czasy się jednak zmieniły, amerykańska kultura rozgościła na dobre, a wraz z nią halloweenowy szał. Ten odczuć można już w okolicach połowy października, kiedy to na wystawach sklepów zaczynają królować kolory pomarańczowy i czarny, w sklepach nie wiadomo skąd pojawiają się dynie (choć cały rok nikt nich nie jadł), a butiki typu Nille oferują wszystko, czego potrzebujesz na halloweenfest - zaczynając od koszyczka na słodycze, na kostiumie czarownicy kończąc.



Przed 2000 rokiem uprawa dyń w Norwegii była znikoma; dziś rolnicy szacują, że tylko w tym roku udało im się sprzedać ponad tysiąc ton tego owocu! Dynie kupują wszyscy, a cena nie gra roli – w zależności od sklepu można dostać dynię już od 10 koron za kilogram, choć nie brakuje i takich po 50 kr/kg. Biorąc pod uwagę, jak ciężkim owocem jest dynia, kupno jej do najtańszych nie należy. Poza tym dynia to nie wszystko. Równie ważne na Halloween są słodycze, bo - wzorem swoich amerykańskich rówieśników - norweskie dzieci także chodzą od domu do domu domagając się łakoci. Warto zatem być przygotowanym na wizyty maluchów. Żeby pójść domagać się słodyczy dzieci muszą być przebrane, zwykle za czarownice albo szkielety. Jeśli nie dostaną słodyczy albo nie otworzy się im drzwi, mogą wyrządzić psotę – np. obrzucić drzwi jajkami, albo usmarować czymś klamkę :)

Dla trochę starszych dzieci organizowane są specjalne przyjęcia halloweenowe (przebranie i słodycze obowiązkowe). Trzeba też zadbać o inne dekoracje, bo od samej dyni atmosfery halloween nie poczujesz. Na wyposażeniu domu dobrze zatem mieć: pająki, pajęczyny, szkielety, czarne koty, czarownice i ropuchy. Wszystko to jest w dobrym guście na przyjęciu 31. października. A mowa o produktach, które mało kto na co dzień posiada. I w ten właśnie sposób na przestrzeni ostatnich 10 lat, halloweenowy biznes rozkręcił się na całego.

My z Bobem na zabawę halloweenową się nie wybieramy, ale za to, po raz pierwszy w życiu, postanowiłam wydrążyć dynię i stworzyć Jacka O’Lantern. W sieci nie brakuje filmików instruktażowych i całość okazała się dziecinnie prosta. Efekt mojej pracy możecie podziwiać na zamieszczonym wyżej zdjęciu.

Udanego Halloween!

12 komentarzy:

  1. Ciekawe. Taką pogardą Europa darzy to zaściankowe, wieśniackie USA, ale Halloween, filmy, muzykę, gry i ogólnie wszelkie przejawy kultury importujemy na całego. Jakiś kompleks?
    Swoją drogą trochę szkoda, że stare anglosaskie święto All Hallows Eve (czyli wigilia Wszystkich Świętych, to nie była aluzja;), trochę podobne do naszych Dziadów, sprowadza się do głupiej dyni i cukierków. Ale to trochę jak nasze Wszystkich Świętych sprowadza się do rywalizacji o postawienie jak największego znicza na grobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Każdy post czytam z uwagą :) Ja też wydrążyłem swoją pierwszą dynię (wczoraj) :) Efekt -> http://dl.dropbox.com/u/436216/28007_246715662122455_94076175_n.jpg

    Ha det! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    Od 4 godzin czytam twojego bloga i dowiedziałem się bardzo wiele, dziękuję.
    Niedawno składałem aplikację do pracy w Norwegii, przez agencję www.koncepcja.eu , na stonowisko cieśli.
    Chciałbym się dowiedzieć Ile trzeba zarabiać miesięcznie koron(netto), żebym mógłsię tam utrzymać, i czy na miejscu jest możliwość nauki Norweskiego w szkole, lub odbycie kursu.
    Pozdrawiam. Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,

      niestety nie wiem jakie sa stawki wedlug tabeli dla ciesli w Norwegii. Musialbys poszukac w sieci informacji na ten temat.

      W kilku postach wspominalam o mozliwosci nauki jezyka. Warto tez przejrzec komentarze pod tekstami, tam ludzie pisza o swoich wrazeniach z nauki norweskiego.

      Pozdrawiam,
      eve

      Usuń
    2. zależy gdzie się będzie mieszkać. Drogie miasta, drogi wynajem.
      Pokój średnio 3000-4000kr. Mieszkanie zalezy od miasta 5000-1000 (jednopok).
      Utrzymanie, zależy jak komu, średnio 3000-4000 na osobę.
      Czyli utrzymanie minimum to 6000-8000. (czasami trzeba do lekarza, a wizyta u specj powyżej 300 kr kosztuje). Optymalnie trzeba liczyć ok. 8000 i to jest raczej minimum.
      Cieśli tu z pocałowaniem reki, za stawki zdecydowanie wyższe niż tylko na przeżycie. Są tu stawki min. nie wiem jakie sprawdź żeby Cię ktoś nie oszukał. Spróbuj addeco.
      J.

      Usuń
  4. O nie a moje dynie leżą w garażu ,całkiem zapomniałam je wydrążyć , właściwie w zabawach halloweenowych też nie mam zamiaru brać udziału bo kojarzą mi się z zabawą w przedszkolu ale dynie jako lampiony mi się podobają:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzień dobry! Wiem, że idę na łatwiznę (być może w etykietach są informacje, których szukam i przejrzę wszystko, ale boję się, że czasu mi zabraknie i nie znajdę tego czego szukam), ale czy mogę prosić o informacje dot. Oslo - co jest warte i nie warte zobaczenia w stolicy? Za dwa tygodnie jadę tam na 4 dni celem zwiedzania i chcę maksymalnie wykorzystać ten krótki czas. Jest tam jakiś cudowny sklep, którego nie ma w PL, albo ulica, którą trzeba przejść. Czy wegetarianka odnajdzie się w tym mieście (bo chyba mięso renifera nie jest gł.potrawą w każdej restauracji)?

    Norwegia marzyła misię od dawien dawna i nareszcie ją zobaczę! ^^ z góry sorry za tego typu napastowanie i dzięki za jakąkolwiek informację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      nie znam az tak dobrze Oslo, zeby byc specjalista i polecac jakies konkretne miejsca. Warto na pewno zobaczyc Akreshus festning i zmiane warty, Akerhusbrygge, przejsc sie Karl Johans gate, zobaczyc zamek krolewski i instytut noblowski. Fajnie wyglada tez teatr narodowy. Poza tym polecam Park Videlanda i skocznie Homenkollen.

      Z jedzeniem nie powinno byc problemow, we wszystkich typach knajp i restauracji mozna dostac cos wegetarianskiego:)

      Milego urlopowania w Oslo!

      Pozdrawiam,
      eve

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
    3. Park Vigelanda, skocznia Holmekolen, zamek królewski, zespół muzeów na półwyspie Bygdoy (Łodzie wikingów, i jeszcze co tam się da, jak już się jest).

      Wegaterianka wita wegetariankę :). Polecam w Oslo pizzę. Ceny zwalają z nóg szczególnie jak się przywozi pieniądze z PL (jak się zarabia w NO to perspektywa jest nieco inna), polecam po prostu matpakke czyli zabrać kanapki. Bo chodzenie od restauracji do restauracji i poszukanie do zjedzenia czegoś co jest wegetariańskie i nie drogie, to może zastąpić zwiedzanie.

      Polecam przeanalizować stronę Visit Oslo. Tam są różne propozycje zwiedzania. Warto na tej stronie zweryfikować co nas interesuje. Wersja en tez dostępna.
      http://www.visitoslo.com/no/aktiviteter-og-attraksjoner/
      http://www.visitoslo.com/no/oslo-for-deg/billig-oslo/


      I warto, bardzo warto kupić Oslo pass, kartę. Jeden przejazd, jeden przyst kosztuje 30 kr, więc naprawdę już przy 2 muzeach się zwraca.
      O Oslo pass też na Visit Oslo można poczytać. W ogóle polecam przewertowanie tej strony.
      http://www.visitoslo.com/no/bookonline/oslopass/

      J.

      Usuń
  6. Eve uwielbiam Twojego bloga ;-) zawsze coś ciekawego znajdę u Ciebie. Zapraszam do mnie po wyróżnienie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na stronie internetowej BlueOak znajdziecie rzeczy, które powinien kojarzyć absolutnie każdy, kto chce prowadzić firmę. Fajne jest u nich też doradztwo biznesowe - tyle rzeczy się u nich dowiedziałem! Naprawdę istna rewelacja! Moim zdaniem warto jest chodzić na takie konsultacje, to istna rewelacja!

    OdpowiedzUsuń