Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 14 października 2012

Norskkurs for mer avanserte

Pamiętam, że gdy chodziłam na kurs norweskiego w Polsce, nauczyciel powtarzał nam, że dopiero praca w Norwegii pozwoli nam naprawdę nauczyć się języka. Po kilkunastu miesiącach na uniwersytecie muszę z ręką na sercu przyznać mu rację. Kompletnie wyzbyłam się już lęku przed mówieniem, mam całkiem pokaźny zasób słów. Czytanie literatury fachowej, gazet w języku norweskim nie sprawia mi problemu. Z kolegami z pracy dogaduję się bez najmniejszych trudności… i właśnie tu pojawił się mój mały problem.

Z jednej strony praca pozwoliła mi poczuć się swobodniej, jeśli chodzi o komunikację; z drugiej - zabiła moją wiedzę gramatyczną. Koledzy z pracy już tak przyzwyczaili się do tego, jak mówię, że przestali mnie poprawiać. Bardzo mnie to martwiło, tym bardziej, że wraz z zanikiem mojego poczucia norweskiej gramatyki pojawiły się nowe obowiązki w pracy związane z pisaniem w języku norweskim. I jak tu napisać poprawnie referat, jak zapomniało się poprawnego szyku zdań?



Zaraz po podpisaniu umowy dyrektorka powiedziała mi, że chciałaby mnie wysłać na jakiś kurs norweskiego, żeby poprawić jakość mojego języka. Okazało się, że znalezienie kursu norweskiego dla niepoczątkujących to niełatwe zadanie.

Uniwersytet, mimo że zatrudnia mnóstwo obcokrajowców, sam nie organizuje kursów językowych (za to płaci za nie). Na jednym ze spotkań uniwersyteckich poznałam panią, która zajmuje się koordynowaniem takich kursów u mnie w pracy. Niestety w większości gmin trudno o kurs na poziomie wyższym niż A2. Na szczęście w Kristiansand, gdzie pracuję, znalazł się kurs, który poziomem odpowiada moim potrzebom.

Na kursie języka obcego ważne jest, aby grupy nie były zbyt duże. Duże grupy powodują, że z uczestników kursu stajemy się w zasadzie słuchaczami. W mojej grupie jest zapisanych około 8 osób, przy czym na zajęciach bywa zwykle 6. Przeważają, nie trudno zgadnąć znając demografię mieszkańców Norwegii… Polacy! Ależ się uśmiałam, gdy na ostatnich zajęciach spotkałam dziewczynę, która uczyła się u tego samego nauczyciela w Polsce, co ja. Cóż, Norwegia jest mała, a i lektorów w Polsce niewielu :]

Szukając kursu norweskiego w Norwegii warto odwiedzić strony komun, zwykle mają tam zakładkę poświęconą nauce języka. W zasadzie w każdej komunie jest organizowany kurs na poziomach podstawowych, w większych miastach oferta kursów i samych szkół organizujących je jest większa. Zatem, jeśli uczyliście się już języka, a nie mieszkacie w dużym mieście, warto poszukać kursów w okolicy. Można też spróbować samemu, na własną rękę zorganizować sobie grupę i zgłosić się do szkoły z prośbą o organizację kursu:]. Organizacją kursów zajmują się często takie podmioty jak „Voksenopplæring” czy „Folkeuniversitetet”, ale także uniwersytety (np. w Bergen czy Oslo).

Polacy, jako mieszkańcy Unii Europejskiej muszą sami płacić za naukę języka, chyba, że wasz pracodawca okaże się na tyle hojny, że sfinansuje wam naukę języka. Kursy nie są dla Polaków obowiązkowe czy niezbędne, żeby móc zarejestrować tu swój pobyt. Znajomość języka to jednak podstawa funkcjonowania w nowym środowisku, a same kursy mają też inne aspekty – socjalne; na zajęciach można spotkać ludzi z całego świata, wymieniać się doświadczeniami i spostrzeżeniami.

A jakie są Wasze doświadczenia związane z nauką języka? Możecie się nimi podzielić z nami w komentarzach :]

37 komentarzy:

  1. Hej.
    Super, ze uczysz sie juz na takim zaawansowanym poziomie :) Trzymam kciuki!
    Ja chodzilam na kurs jezyka w Oslo Voksenopplæring- nie bylam zadowolna. Teraz uczeszczam na UIO- jakosc i poziom bez porownania lepszy. Kurs nie jest drozszy niz inne w Oslo- moim zdaniem wychodzi nawet taniej. Ale przede wszystkim material realizowany jest znacznie szybciej. Teoretycznie w ciagu 3 semestrow, powinnismy przejsc material od podstaw do poziomu 3(odpowiada bergenstesten). Po oplaceniu semesteravgift mamy status studenta, jak rowniez prawo do przystapienia do egzaminu. Zdany egzamin po 3 poziomie uprawnia do rozpoczecia studiow w jezyku norweskim- na pewno na UIO i Høgskolen Oslo & Akershus. Kadra nauczycielska na najwyzszym poziomie. Polecam serdecznie!
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez chodzilam na ten kurs;) ale jednak bylo tak szybko i intensywnie, ze dopiero po kursie ukladam to w glowie;)

      Usuń
  2. czesc! milo czyta sie Waszego bloga. Ciesze sie, ze mozna znalezc mile miejsce do zamieszkania, gdzie zycie toczy sie wolniej i prosciej! Chcialabym tylko zapytac, jakie ukonczylas studia i kiedy zaczelas uczyc sie j. norweskiego? Nie ukrywam, ze ja rowniez szukam swojego miejsca - mieszkalam juz w UK, teraz w Hiszpanii. Pozdrowienia, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      jestem po informacji naukowej i bibliotekoznawstwie. Norweskiego uczylam sie przez 7 miesiecy w Polsce:)

      Pozdrawiam,
      eve

      Usuń
  3. Eve, przeczytałam niedawno tu na blogu, że wyjeżdżając do Norwegii umiałaś norweski na poziomie B1. Uczyłaś się tylko 7 miesięcy? Ja się uczę pół roku, tyle że sama i moim zdaniem jestem między A1 i A2. Uczę się z programów polskich i zagranicznych do samodzielnej nauki. Rozwiązuję ćwiczenia (od niedawna), czytam gazety, oglądam filmy norweskie.. ale mam mały zasób słów. Staram się uczyć regularnie.
    Na jakim poziomie skończyłaś kurs na który uczęszczałaś w Polsce? W moim mieście żeby zrobić B1 potrzeba półtora roku. Pytam, bo zależy mi na tym żeby usprawnić swoją naukę i jak najszybciej mieć rezultaty. Co ci najbardziej pomagało w nauce języka? Ile godzin dziennie/tygodniowo się uczyłaś?
    Twój blog jest skarbnicą wiedzy. Super, że go prowadzisz i dzięki temu pomagasz też innym :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      Papier, ktory dostalam ze szkoly w Polsce stwierdzal, ze jestem na poziomie B1, ja sama czulam sie na A2, ale to kwestia indywidualnego podejscia do sprawy;). W Polsce najpierw chodzilam przez semestr na kurs regularny (pierwszy poziom), po 5 miesiacach poszlam na kurs intensywny (zajecia od 8:00 do 11:00, 5 razy w tygodniu przez 4 tygodnie; po tym kursie bylam na drugim poziomie). Dwa ostatnie miesiace chodzilam na zajecia 3-4 razy w tygodniu po 2-3 godziny (poziom 3; B1).
      Nie uczylam sie nic poza to, co na zajeciach, bo nie mialam czasu:) Do nauki jezyka potrzebni sa ludzie z ktorymi mozna rozmawiac w jezyku obcym - w tym wypadku kursy jezykowe sa nieocenione:)

      Powodzenia w nauce jezyka!
      eve

      Usuń
  4. ja norweskiego ani słowa nie znam:P Ale np angielskiego uczyłam się, a w zasadzie to samo wchodziło jak oglądałam dużo filmów w tym języku bez tłumaczenia:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej
    Ja chodziłam na kurs w folkeuniv. i niestety nie byłam zadowolona, dlatego skonczyłam nauke po 2 semestrach. Teraz ucze się sama i pomalutku robie postępy.
    Pozdrawiam Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  6. To i ja się wpiszę.
    Ja uczę się równo rok, teraz zaczęłam B1. Zaczełam naukę w PL. Potem A2 na Folkeuniversytet.

    Teraz Folkeuniversytet kurs wieczorowy 2x w tyg B1. Bardzo, bardzo średnio. Grupy teoretycznie max 16 osób, ale zapisują więcej. Często jest więcej niż 16.
    Cena koszmarna za to co oferują 5900kr za 50 lekcji. Nauczyciel chaotyczny, książka "stein pa stein", z ćwiczeniami kosztuje 800 kr. Książka jest moim zdaniem opłakana.

    Wcześniej chodziłam na kurs dzienny też na Folke A2 4x w tygodniu, w jeszcze bardziej koszmarnej cenie i uważam go w dużej mierze za stratę czasu. Miałam wrażenie że ten kurs jest po to żeby uchodźcy wyrobili te swoje 500h. Nieocenione jest jednak to że poznaje się ludzi którzy mówią tylko np. po persku i tylko po norwesku można się z nimi dogadać.

    Dla osób poniżej B1 gorąco polecam książkę mot målet i wykupienie dodatkowo dostępu internetowego do słuchanek i tłumaczeń, książka ( i ćw w jednym) 400kr, dostęp do net na rok 160kr. Rewelka, od razu słówka są z tłumaczeniem na pl, i ich odmianą.

    A we ogóle to wróg uczących się to angielski. Bo przecież tak łatwo się dogadać po angielsku, więc na co dzień nie ma tak wiele okazji żeby powiedzieć więcej niż takk, skal du ha.

    Drugi wróg to brak systematyczności. Mój osobisty wróg :) Dlatego muszę chodzić choć na beznadziejny kurs, bo zawsze to jest jakaś presja i choć powolny, jest to postęp.

    Pozdrowienia dla wszystkich uczących się.

    Eve, może trzeba poprosić kolegów żeby Cię poprawiali, ja tak najlepiej zapamiętuje. Oczywiście zasady trzeba też znać.

    J.

    OdpowiedzUsuń
  7. A skoro tu tak merytorycznie, to może wpiszemy słowniki netowe jakie znamy oprócz google translator? Ja korzystam z 2:
    Lexin (jest niemal wszystko, większość tłumaczeń po ang):
    http://decentius.aksis.uib.no/lexin.html?ui-lang=nbo&dict=nbo-pol-maxi&checked-languages=N&checked-languages=Pol
    Ordbok (ubogi bardzo ale po polsku):
    http://ordbok.pl/dispatch

    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słownik norwesko-norweski: http://www.nob-ordbok.uio.no/perl/ordbok.cgi?OPP=&bokmaal=+&ordbok=bokmaal (bardzo przydatny dla osób, które nie potrzebują bezpośredniego tłumaczenia słówek na polski)

      Usuń
  8. Cześć, właśnie natknąłem się na Twojego bloga. Jako, że w lipcu przyszłego roku, planuję wyprawę autostopową dookoła bałtyku, zamierzam przejechać część trasy przez Norwegię. Stąd moje pytanie, czy chciałabyś porozmawiać na temat ewentualnego patronatu medialnego? Proszę odezwij się na mojego maila:
    vagarowicze@gmail.com
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam :)
    Śledzę Wasz blog w Polsce(Lublin) od dłuższego czasu i bardzo mi się podoba zwłaszcza poziom kultury, z którą jest na bakier na innych forach :) Mam takie małe do Ciebie Eve pytanie mianowicie jak wyglądała w Twoim przypadku kwestia związana z uznaniem dyplomów w Norwegii czy coś wcześniej załatwiałaś na miejscu w Polsce? Moje pytanie jest spowodowane jest tym iż robię obecnie dr z edukacji medialnej i podyplomówkę z Pablic Relations oraz język angielski i norweski po czym chciałabym wyjechać do Norwegii aby tu podjąć pracę w swoim zawodzie.Dlatego też pytam jak to wyglądało u Ciebie. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za gramatykę :)Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedzią na Twoje pytanie jest NOKUT - to taki specjalny urząd, który zajmuje się uznawaniem wykształcenia (http://nokut.no/). Stronka jest zarówno po angielsku jak i norwesku. Nie wiem, jak jest z uznaniem studiów doktoranckich tutaj, nigdy się tym nie interesowałam. Magisterskie z kierunków akredytowanych uznają bez problemów. Musisz mieć tylko wszystko przetłumaczone na angielski. Nostryfikacja dyplomu nic nie kosztuje, ale trzeba na nią trochę poczekać. Jak 2 lata temu autoryzowałam papiery to czekałam ponad 6 miesięcy, całość załatwiałam będąc już tutaj na miejscu, ale raczej nie widzę przeciwwskazań, żeby zacząć cały proces jeszcze będąc w Polsce. Wystarczy tylko pozbierać wszystkie dokumenty:)

      Powodzenia,
      eve

      Usuń
    2. OK dziękuję za informację, zobaczę na stronie jak i co trzeba załatwić i złożyć. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    3. Witam z tego co przeczytałam i zrozumiałam to muszę złożyć dokumenty przetłumaczone na angielski do Nokut doktoraty też akredytują w zależności od kierunku. następnie muszę nostryfikować dyplomy ze studiów na dowolnej uczelni w Norwegii, która ma kierunek, który ja ukończyłam. Jeśli się mylę to proszę popraw. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu. Marysia :)

      Usuń
    4. Wydaje mi sie, ze tak jest. Ale nie ejst pewna, bo tak jak wspominalam nostryfikacja doktoratow w Norwegii nigdy sie nie interesowalam.

      Powodzenia!
      eve

      Usuń
  10. Witam!
    Rzeczywiście z kursami dla zaawansowanych nie jest łatwo. Mieszkam w średniej wielkości mieście (Haugesund) i kurs dla poziomu B2/C1 jest jeden w promieniu 5 kommun... I tylko raz w tygodniu (wieczorowy, 3 godziny tyg, około 15 uczestników). Czuję się rzeczywiście raczej jak słuchacz niż kursant. kurs nie jest też tani, ale chodzę na niego bo inaczej nie mam motywacji do nauki. Jak płacę i co tydzień muszę przyjść na zajęcia to regularnie zapoznaję się z materiałem i powtarzam gramatykę. Poza tym nauczyciel jest dobrze wykwalifikowany i dostępny poza godzinami zajęć, można mu przesłać pytania lub swoje prace a on szybko odpowiada. Jednak kurs ma za zadanie przygotować do tzw Bergenstest, a ja raczej chciałabym poprawić swój poziom konwersacji... chyba powinnam się przeprowadzić do większego miasta ;)
    pozdrawiam
    K

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Eve,
    Podczytuję Twój blog już od dość dawna, naprawdę to kawał dobrej roboty, zwłaszcza dla początkujących w Norwegii. To zabawne że dziś napisałaś właśnie o kursie języka, akurat miałam dylemat z tym związany. Razem z mężem przeprowadzamy się niedługo do Norwegii i właśnie będziemy szukać kursu norweskiego dla całkowicie początkujących. Mogłabyś polecić nam gdzie najlepiej zapisać się na taki kurs, gdzie najwięcej można się nauczyć? Czy kursy na uniwersytetach są najlepsze?
    I jeszcze jedno pytanie - czy w Norwegii można skorzystać gdzieś nieodpłatnie z internetu (nie wiem ile zajmie nam załatwienie netu) - np. w polskich bibliotekach jest taka możliwość, a jak to wygląda w Norwegii?
    Acha i jeszcze jedno - jakie papiery trzeba przedstawić żeby zapisać się do biblioteki w Norwegii? Potrzebny jest do tego d-nummer? Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miła lekturę i wiele przydatnych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!

      Jak pewnie sama zauważyłaś po zapoznaniu się z komentarzami pod tekstem z kursami jest różnie. Różnorodność ofert i poziomów nauczania jest większa im większe miasto. Trudno mi cokolwiek polecić, bo nigdy nie szukałam kursu dla początkujących. Wydaje mi się, że prywatne szkoły i być może uniwersytety mogą mieć wyższy poziom i być lepiej zorganizowane niż kursy organizowane przez komunę. Najlepiej, jak już będziecie na miejscu zorientować się w ofercie kursów. Wybrać się na zajęcia w dwóch, trzech szkołach i wybrać takie jakie będą Wam najbardziej odpowiadać. Warto zwrócić uwagę, czy szkoła organizuje też (albo ma w ofercie) kursy na wyższym poziomie:)

      Z internetu możesz w Norwegii korzystać niemal wszędzie - nawet autobusy mają darmowe Wi-Fi. Poza tym biblioteki miejskie pozwalają korzystać z komputerów za darmo, możesz korzystać też z internetu w NAV (teoretycznie te komputery są przeznaczone do szukania pracy, w praktyce wykorzystywane są do wszystkiego). Żeby zapisać się do biblioteki potrzebujesz numer personalny - wtedy Twoja karta będzie akceptowana we wszystkich bibliotekach w kraju, z D-nummerem mozesz być zapisana do biblioteki lokalnie, czyli korzystać ze zbiorów tej biblioteki, w której jesteś zapisana.

      Pozdrawiam!
      eve

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) Dopiero teraz zauważyłam że nie napisałam że będziemy przeprowadzać się do Kristiansand.. Znalazłam tu kursy w "Aften skolen" - wygląda na to, że mają tam różne poziomy - może słyszałaś coś o tej szkole? Kursy w komunie chyba nas na razie ominą - na kursy dla początkujących można zapisać się najwsześniej od lutego 2013.

      Może mogłabym spytać Cię jeszcze o jedno - mogłabyś podać mi nazwy kilku głównych operatorów telefonicznych w Norwegii? Chcielibysmy jak najszybciej załatwić sobie internet i pewnie zdecydujemy się na bezprzewodowy, przez usb (czytałam że z internetem 'kablowym' musieliście trochę poczekac na instalację i do tego potrzebny jest do tego d-numer, wyciągi z konta i inne cuda..)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    3. Oczywiście, że słyszałam o tej szkole. Sama do niej właśnie chodzę:D Poziom - trudno powiedzieć, bo nie wiem, jak jest na zajęciach dla początkujących. Ludzie z którymi chodzę na zajęcia, uczyli się tam od początku i wydają się być zadowoleni i całkiem nieźle sobie radzą.

      Co do operatorów, to największy w Norwegii jest Telenor, możesz rzucić okiem na ich ofertę. Poza tym jest NetCom. Obie te firmy mają w swojej ofercie internet czwartej generacji (cokolwiek to znaczy ;])

      Pozdrowienia dla przyszłych "sąsiadów" z Sorlandet!
      eve

      Usuń
    4. dziekuje i rowniez pozdrawiam, juz z Norwegii. Na kurs juz uczeszczamy, a Kristiansand jest piekne. Ale co do pracy mam mieszane uczucia - warunki sa swietne, ale na razie komunikuje sie tylko po angielsku.. przestawienie sie na norweski bedzie straszne, zwlaszcza ze zaczynam od zera.. ;) no ale coz, tak im brakuje fachowcow z doswiadczeniem ze sami sie na to zdecydowali.. ;) tylko czy ja wytrzymam taki podwojny stres z nowym jezykiem i czy oni beda miec do mnie cierpliwosc, to juz inna sprawa.. Ty pewnie nie masz takich doswiadczen bo nauczylas sie norweskiego juz w Polsce.. Chyba powinnam jednak emigrowac do UK.. Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Witam:) A ja musze pochwalic moja szkole, ktora miesci sie w okolicach Oslo. Uczeszczam do niej od polowy zeszlego roku i obecnie jestem na poziomie B2. Mysle, ze to przede wszystkim sprawa nauczycieli i ich podejscia do sprawy. Ja trafilam na takiego z prawdziwym powolaniem i ze swietnym podejsciem do ludzi! To bardzo istotne w nauce jezyka obcego.
    Co do gramatyki - mam dokladnie tak samo!:) Jeszcze kilka miesiecy temu czulam ze potrafie na prawde wiele a pisanie bylo moja mocna strona. Odkad pracuje i mam troszke mniej czasu na nauke - gramatyka gdzies tam sie ukryla z tylu glowy:) Ale tak jak Ty Eve, czuje sie w mowie o wiele lepiej niz wczesniej. Moze to jakas regula?:) Oby nam sie wszystko poukladalo w glowach niebawem ;)
    Pozdrawiam!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Olu, a można wiedzieć gdzie chodzisz do szkoły? Ja też jestem z okolic Oslo. Może skorzystam.
      J.

      Usuń
    2. Witam. Miejscowosc to Rasta, w Lørenskog kommune. Wysylam link: https://www.lorenskog.kommune.no/artikkel.aspx?MId1=2592&AId=581
      Nauczyciel to Magne, polecam! :)
      Ola

      Usuń
  13. Hej Eve! Ja teraz uczęszczam na kurs norweskiego podstawowy w pobliżu Stavanger, ale rozmawiałam z naszą nauczycielką i okazuje się, że zgromadzić grupę na kurs zaawansowany jest bardzo trudno. Musi się zebrać minimum 10 osób żeby mogło ruszyć. Nie jest to tanie dlatego mało chętnych, a poza tym uważają że podstawowy im wystarczy żeby się komunikować. Ja już pomału rozmawiam ale mam nadal problem ze zrozumieniem. W Stavanger mówią w dialekcie a my uczymy się bokmal. Ale kto powiedział że będzie łatwo? ;-)
    ps. zostałaś wyróżniona na moim blogu. Zapraszam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,
    Zaczęłam czytac bloga od niedawna i jestem wam wdzięczna, że ten blog powstał! Wraz z moim chłopakiem marzymy o zamieszkaniu w Norwegii. W tym roku byliśmy na wakacjach w Oslo i tylko utwierdzilismy się w przekonaniu, ze to nasze miejsce. Mamy 22 lata i chcemy zacząć uczyć się norweskiego, więc moje pytanie brzmi; czy polecasz jakąs książke do nauki dla poczatkujacych? Oczywiscie chcemy tez zapisać się na kurs ale książka tez by się przydała:) Pozdrawiam serdecznie :)Natalia

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam ponownie po kilku miesiącach. Wiosną pisałam komentarz, że wybieram się do Norwegii, aby pracować jako barnehageassistent w przedszkolu. Niestety, nie udało się. Miałam dwie rozmowy o pracę po wielu wysłanych CV i listach motywacyjnych. Próbowałam tylko w Oslo. To, że nie chcieli mnie przyjąć do pracy wynikało nie z braku wysokich kompetencji językowych, a tego że nigdy wcześniej nie mieszkałam w Norwegii i nikt mnie tu nie zna. Pytali się mnie o numer personalny, referencje od Norwegów, czy ktoś bliski mieszka tu. Dziś sobie myślę, że może za mało walczyłam o to stanowisko, że nie dałam z siebie wszystko. Skupiłam się głównie na przedszkolach, nie szukałam nigdzie indziej pracy. No nic. Wracam do tematu. Dziś jestem au pair u norweskiej, wspaniałej rodziny w Stavanger i rozmawiam po norwesku. Nie boję się, mimo że na pewno robię błędy, ale bardzo często nie rozumiem co do mnie mówią. Ten dialekt...To dopiero pierwszy tydzień. Ciekawe doświadczenie. Dzieci rozumiem coraz lepiej (4,6 i 8 lat). Cieszy mnie to, że rodzice rozumieją mnie, chwalą, wspierają, ale nie mam taryfy ulgowej. Gadają naturalnie, bez spowalniania.
    W styczniu idę na kurs. Dokładnie nie znam szczegółów, muszę podpytać się o ilość uczestników. Wiem tylko, że prowadzi go Polka mieszkająca wiele lat w Norwegii i będą też Polacy.

    Eva, a gdy poszłaś do pracy to jak oceniałaś swój język, jak się z nim czułaś?

    Jestem ambitna w tym aspekcie i mam kompleksy, że wychodzi nie tak jak chcę. Czasem zapominam słów, buduję zbyt skomplikowane zdania, mówię wolno...ale to tylko przy dorosłych. Przy dzieciach nie mam żadnych krępacji, a one i też mnie poprawią czasem:)
    Tu w Stavanger ei skive (sziwe) jest wymawiane sziwhe albo svart wymawiają swahrt (coś takiego). Mogłam wybrać rodzinę w Oslo, ale trafiła się ta i z Trondheim dwie i wybrałam tą, nie patrząc na konsekwencje językowe.

    Bardzo, bardzo mi się tu podoba. Świetnie się czuję. Mój mężczyzna kilka miesięcy będzie w Irlandii, a w lutym przyleci tu. Nie wiem jak to będzie z praca dla niego, ale trzeba codziennie szlifować język i my to robimy od 1,5 roku.
    Pozdrawiam wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  16. witam wszystkich a przede wszystkim Ciebie EVE. Czytam i czytam Wasze posty i widzę że w Norwegii bez języka ani rusz. A jednak wielu Polaków załatwia sobie pracę i w jej trakcie język poznają. Mam ogromny problem i nie wiem jak z niego wybrnąć. Może coś poradzicie? I jako Rodacy i jako ludzie wykształceni i obyci już w norweskich warunkach.
    Jak wielu Polaków niestety mamy potworne problemy finansowe. Mieliśmy w kraju małą firmę transportową współpracującą z Coca-Colą ale niestety się posypało z winy Coli... brak środków na najmowanie usługodawców....Zostaliśmy jak to mówią "z ręką w nocniku". Długi wobec ZUS-u i banku , do tego moja choroba (nawrót raka piersi). Chemia, operacje itp. Mąż (40 lat, elektryk)jest tzw. złotą rączką i ma praktykę w wielu zawodach.Np wszystkie kategorie prawa jazdy, także T, oprócz "D" czyli przewozu osób autobusami,jeździ na TIR-ach, naprawia samochody,remontuje domy i mieszkania (wszystko), pracował w leśnictwie, zna się na rolnictwie... nie zna jednak JĘZYKA!! Jest odpowiedzialny, punktualny i dokładny.
    Błagam, pomóżcie !! Jak to ruszyć? do kogo się zwrócić tam, w Norwegii. Czy Polonia ma jakieś biura, które pomogą? Może założyć działalność. Czy na początek ktoś mógłby być tłumaczem, który z nim współpracuje? Wyszuka jakieś zlecenia? Wiem, że w Norwegii mało jest ludzi z wykształceniem zawodowym. Może by się udało. Choć na rok, dwa, żeby spłacić te długi bo tu zostaje chyba tylko "lina"....Trochę dramatyzuję ale niewiele odbiegam od rzeczywistości.Ja mam wykształcenie pedagogiczne.Zaczęłam uczyć się norweskiego korespondencyjnie ale to dopiero początki więc sama nic nie zwojuję.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kilka słów, Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norwegia nie ma obowiazku zapewnienia czegokolwiek obywatelom panstw EOG (w tym Polski), ktorzy nie przepracowali tutaj okreslonego czasu i w ten sposob nie wypracowali sobie pewnych swiadczen czy prawa do pomocy. Tak wiec, nie jest to takie proste, jak po prostu sie przeprowadzic, pojsc na kurs jezykowy do gminy, do urzedu pracy po prace itd. W zasadzie bez pracy nawet nie wolno tu przebywac ponad 3 miesiace (uproszczenie, ale na potrzeby tej wypowiedzi wystarczające!). My osobiscie nie mamy za duzo kontaktu z Polonia i nie mamy pojecia czy Polonia prowadzi jaka kolwiek dzialnosc/pomoc. Ale prawde mowiac, bardzo w to watpie. Kazdy Polak mieszkajacy tutaj ma zapewne swoja historie i nie istnieja uniwersalne drogi. Najwazniejsze to umiec sobie radzic, pilnowac swoich interesow, no i wiedziec, czego sie chce! Jezyk jest rzeczywiscie kluczem do wiekszosci miejsc pracy, i do integracji w spoleczenstwie generalnie, ale jak sama piszesz, ludzie wyjezdzaja i bez znajomosci jezyka i tez prace jakos znajduja. To co mi od razu przyszlo na mysl po przeczytaniu Twojego posta, to praca kierowcy TIR-a dla Twojego meza. Na kierowcow z takimi uprawnieniami jest duze zapotrzebowanie, pensje dobre i jezdzi tutaj sporo polskich kierowcow ciezarowek. Jezyk norweski tez raczej nie jest wymagany. Jest rowniez ogromne zapotrzebowanie na kierowcow autobusow, ale do tej pracy trzeba znac j. norweski.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  17. witam,
    moze troche nie w temacie ale slyszalam ze od 2013 roku maja byc jakies zmiany w przepisach dla cudzoziemcow?nie moge znalesc zadnych informacji w internecie a chcialabym wiedziec czy to aby nie plotka?bede bardzo wdzieczna za wszelka pomoc.
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Eve mozesz napisac w jakiej szkole w krakowie robilas intensywny kurs norweskiego..?

    Pozdrawiam
    aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie chodziliśmy do zadnej szkoly w Krakowie i chyba nie padlo nic takiego na tej stronie :)? Ale może ktoś inny z czytelników wie o szkole norweskiego w krakowie?

      Usuń
  19. Faktycznie nie doczytalam ;) jest tyko mowa o intensywnym kursie norweskiego nie ma nic na temat miasta, mnie w sumie interesuje ogolnie intensywny kurs norweskiego w Polsce najlepiej w okresie wakacyjnym....chcialabym przeskoczyc o 1lub chociaz pol poziomu w gore, podczas wakacji. Do lipca skoncze "pa vei" na kursie w norwegii...;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ile kosztuje taki kurs dla początkujących w komunnie?

    OdpowiedzUsuń