Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 24 września 2012

To nie jest kraj dla palących

W Norwegii dużo mówi się o równości i równouprawnieniu; wartości te zdają się jednak nie dotyczyć kurczącej się w kraju grupy palaczy tytoniu. Palenie jest niepoprawne politycznie i kosztowne dla społeczeństwa jako ogółu, tak więc państwo działa na wszelkich możliwych płaszczyznach, by problemu się pozbyć.

Røykeloven, a więc ustawa określająca zasady obrotu wyrobami tytoniowymi i prawa palaczy, weszła w życie już w 1975 roku. Wówczas aż 41 procent ludności w wieku 16-74 lat paliła codziennie papierosy (dane SSB – centralnego biura statystycznego). Prawo zmieniało się kilkakrotnie, zawsze na gorsze dla palących.
W latach '90 Norwegia stała się czołowym państwem świata w wojnie przeciwko paleniu tytoniu, wtedy też doszło do największego zaostrzenia Røykeloven. W 2004 roku uchwalono całkowity zakaz palenia tytoniu w knajpach i restauracjach – zakaz, który chroni przed skutkiem biernego wdychania dymu niepalących klientów, ale przede wszystkim pracowników lokali. Norwegia była pierwszym krajem, który wprowadził tego typu zakaz. Szybko po jego wejściu w życie protesty uspokoiły się i większość społeczeństwa zaakceptowała i respektowała zakaz. Po sukcesie nowatorskiego przepisu w Norwegii, podobne zakazy wprowadziło u siebie wiele innych krajów, a część z nich poszła nawet o kilka kroków dalej w uprzykrzaniu życia palącym.

Norwegia też nie poprzestała na zakazie palenia w lokalach gastronomicznych. Wkrótce papierosy, tytoń i tabaka zniknęły z półek sklepowych. Obecne prawo kategorycznie zabrania eksponowania wyrobów tytoniowych w jakikolwiek sposób. Klienci mogą je dostać tylko z zamkniętych szaf od sklepowego kasjera albo w specjalnych automatach. Stało się to przedmiotem pozwu sądowego, w którym jeden z największych na świecie koncernów produkujących papierosy zarzucił państwu norweskiemu łamanie prawa unijnego o zasadach wolnego handlu, reklamy i konkurencji. Norwegia jako kraj, który podpisał międzynarodową umowę o Europejskim Obszarze Gospodarczym, ma obowiązek wprowadzać u siebie i respektować przepisy „unijne”. Mimo wszystko sąd orzekł, że decyzja państwa była prawidłowa. Mało tego, wygląda na to, że sama Unia Europejska będzie raczej dążyć do wprowadzenia „norweskich standardów” jako obowiązujących na całym swoim terytorium, niż karać Norwegię za swoje radykalne prawo wobec tytoniu. Mówi się wręcz, że UE pójdzie na wojnę z producentami tytoniu i ma być wolna od palaczy w 2050 roku.

Politycy i organizacje promujące zdrowy tryb życia nie czekają jednak na kroki ze strony Europy; Norwegia chce być raczej o krok przed resztą kontynentu i jeszcze bardziej uprzykrzyć życie producentom tytoniu. Na liście życzeń – propozycji do nowej ustawy – znalazły się między innymi: nakaz sprzedaży wszystkich marek w identycznych białych pudełkach, o identycznych rozmiarach, które różnić by się miały wyłącznie nadrukowaną zwykłą czcionką nazwą; podniesienie minimalnego wieku, w którym legalnie nabyć można wyroby tytoniowe z 18 do 20 lat, zakaz palenia w samochodzie. Szczególnie ta pierwsza propozycja bardzo mocno uderzy w branżę; identyczne opakowania i zakaz logotypów w praktyce uniemożliwia wprowadzenie na rynek jakichkolwiek nowych marek, wyklucza promocję marki, lansowanie nowych smaków, krzykliwych opakowań itd.

W 2011 roku tylko 17 procent Norwegów paliło codziennie papierosy (SSB).

10 komentarzy:

  1. pomysl z opakowaniami jest swietny. moim zdaniem trudno jednak powiedziec czy ta pierwsza propozycja rzeczywiscie uderzy w branze- przeciez to tylko 17% z tak malej populacji (raptem jedno duze europejskie miasto).
    moje obserwacje dotyczace palenia papierosow sa troche inne.
    przeprowadzilam sie do norwegii ze stanow, gdzie teoretycznie jesli sie nie pali, to raczej nie wdycha sie cudzego dymu. byc moze dlatego od razu rzucilo mi sie w oczy jak wielu mlodych norwegow pali papierosy. bardzo mnie to zaskoczylo, bo przeciez oni sa niby takim zdrowym krajem- sporty, frisk luft itp.
    gdy chodzi sie po ulicach stavanger to dymek papierosowy mozna zawsze gdzies wywachac, a palenie papierosow wciaz zdaje sie byc cool.
    to samo potwierdza moja nauczycielka norweskiego, ktora uczy w ostatniej klasie liceum- mlodzi norwegowie geberalnie pala.
    ale byc moze stavanger jest miastem gdzie mieszka wlasnie to 17% norwegow.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaa... Najlepszą metodą na zwiększenie ilości palących będzie całkowicie zakazać papierosów. To nie jest dobry kierunek ta ustawa... Poza tym jakby na to nie patrząc państwo ingeruje za mocno w wolność osobistą obywateli... A to jest już bardzo niebezpieczne.

    Niepalący

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszyscy wiedzą do czego prowadzi prohibicja... nie jest to dobra droga, każdy powinien mieć prawo sam decydować czy chce umrzeć na raka od płuc od papierosów czy na raka żołądka od sztucznego jedzenia, którego w takim razie też powinni zakazać... a czy ktoś wie jakie szkody powoduje niezmierna ilość plastiku dookoła nas? dlaczego nei zakażą jego produkcji?
    Ponadto pewien japoński naukowiec. którego wyniki badań nie są nagłaśniane, udowodniły, że aby dym papierosa zaszkodził w jakim kolwiek stopniu osobie niepalącej, palący musiałby przy osobie niepalącej wypalić 200 papierosów na dobę w pomieszczeniu 2x2m.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam jestem przeciwko paleniu tytoniu. Nie lubię tego zapachu, denerwuje mnie jak mąż pali. Też mieszkamy w Norwegii, w pobliżu Stavanger. Zauważyłam, że sporo naszych znajomych - zarówno Polaków jak i Norwegów rzuca palenie. Stało się to modne ostatnimi czasy. Jestem jak najbardziej ZA. Tylko szkoda, że tak trudno namówić mojego męża na rzucenie :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. nareszcie post! widzę, że Norge ma takie jak ja podejście do palących. wiem, że to dla obydwu stron - palących i nie - przykra sprawa, ale regulacje powinny być, jakby nie było uzależnienie jest przykre dla wszystkich wokół. konsekwencje już w ogóle.
    co do ingerencji w życie - ciężko to oceniać z punktu widzenia osoby wychowanej w Polsce. to zupełnie inny model świadomości. mi odpowiada, komu innemu nie. ale jakoś to robią, że i wilk syty, i owca cała...

    OdpowiedzUsuń
  6. Na przystankach palacze to plaga.
    Z jednej strony jak ktoś pali, to palić będzie. Chyba że... no i tu właśnie można się zastanowić jakie kłody pod nogi rzucać żeby zniechęcić. Bardzo skutecznym wydaje mi się zakaz palenia w pracy.
    Wolność osobista...tak...tylko mój punkt widzenia jest taki; gdzie moja wolność osobista, jak muszę wdychać dym na przystanku? Jedyne miejsce gdzie można usiąść "zajęte" jest przez palacza.

    Kazdy ma prawo wybrać na co umrze? A dlaczego ja mam finansować czyjeś przedłużone umieranie? Bo jak coś się dzieje, to nikomu się wcale na tamten świat nie spieszy, nie słyszałam o masowych samobójstwach chorych na raka płuc. Za to o ogromnych kosztach leczenia nowotworów już tak.
    Dlaczego ma mnie kosztować, czyjeś permanentne, uporczywe szkodzenie sobie?

    A z wolnością to trochę tak że to jest pojęcie abstrakcyjne, nie występujące w czystej formie w przyrodzie.

    A z przesady w Norwegii to wydaje mi się temat alkoholu. Żeby nie można było kupić dobrego piwa w sklepie...tylko do monopolu trzeba. Że nie powiem że nie można kupić piwa w weekend. Piwa, co ma 4%. To już paranoja.

    J.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zastanawiałam się ostatnio jak wyglądają regulacje prawne dotyczące palenia w Norwegii.
    Od sierpnia mieszkam w Oslo i wydaje mi się, ze paradoksalnie częściej zdarza mi sie minac na ulicy kogoś kto zionie na mnie dymem niż zdarzało mi się to w Lodzi. A już zupełnie dobija mnie to, ze mimo iż mieszkam w akademiku z całkowitym zakazem palenia, to i tak często nie mogę otworzyć okna w pokoju, bo znajduje się dokładnie nad wejściem do budynku, gdzie ludzie często wychodzą zapalić. Jakby nie mogli przejść kilku kroków dalej i stanąć przy popielniczce, która znajduje się po drugiej stronie chodnika. Po prostu tragedia...
    To sobie ponarzekałam ;)
    Pozdrawiam,
    H.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moi znajomi norwegowie pochodzący ze Stavanger i okolic są nałogowymi palaczami. Potrafią wypalić całą paczkę papierosów dziennie i jeszcze im mało,więc otwierają kolejną. A takie to ponoć zdrowe społeczeństwo..

    OdpowiedzUsuń
  9. Można w Norwegii wszystko kupić. Nawet wysokoprocentowe polskie piwo. Trzeba tylko wiedzieć gdzie i od kogo.

    Restrykcyjne prawo tworzy tylko niepotrzebnie silną szarą strefę. Uczy ludzi obchodzenia prawa i lekceważenia go. Więc po co w ogóle tworzyć takie prawo?

    Niepalący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Restrykcyjne prawo tworzy tylko niepotrzebnie silną szarą strefę. Uczy ludzi obchodzenia prawa i lekceważenia go. Więc po co w ogóle tworzyć takie prawo?"

      Drogi Panie - to jest pogląd nieco przesadzony. To, jak społeczeństwo będzie się zachowywało względem obowiązującego prawa ma podłożę nieco głębsze, niż sama reakcyjność, tj, szybka reakcja na jakąś ustawę danej grupy. Nie jestem ekspertem, ale jeżeli chodzi o życie wg prawa - do naród nasz polski, skory do buntowania się wobec wszystkiego co żyje i istnieje - różni się diametralnie od takich Norwegów, którzy do niekochania swego państwa mają mniej powodów,

      Może trochę błądzę, ale rzecz w tym, że nie ma znaczenia poziom restrykcji prawa, jeżeli społeczeństwo nauczy się je obchodzić, takie jest moje zdanie.

      niepalący, zakazy palenia popierający :)

      Usuń