Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 23 lipca 2012

Norweskie lato festiwalowe


W tym roku lato Norwegów (i mieszkających w Norwegii Polaków) nie rozpieszcza. Pogoda jest niestabilna, piękne słoneczne dni przeplatają się z deszczowymi i chłodniejszymi. W gazetach i w radiu dziennikarze żartują, że jeśli ktoś chce usłyszeć dobre wiadomości, to niech nie dzwoni do meteorologa, tylko do biura podróży:]

Są jednak pewne sytuacje latem, kiedy pogoda nie odgrywa tak ważnej roli. Festiwale. Wtedy to nie pogoda się liczy, a dobra muzyka, dobra zabawa, alkohol i towarzystwo. Eve i Bob nie są największymi na świecie wielbicielami muzyki i festiwali, ale oboje jesteśmy pod wrażeniem tego, ile festiwali i koncertów organizowanych jest tutaj w miesiącach letnich. Jeszcze bardziej imponująca jest „obsada” poszczególnych eventów.

W czerwcu na Norwegian Wood Festiwal zagrali między innymi Tom Petty, niezwykle popularna w Norwegii Keizer Orchestra oraz Sting. Zaledwie dwa tygodnie później pod słynną skocznią Holmenkollen wystąpili weterani – KISS (nawet Eve i Bob wiedzą kto to Kiss!) oraz Rihanna. Na przełomie czerwca i lipca imprezy przeniosły się na południe – Hovefestival (na wyspie Tromøya pod Arendal) w tym roku gościł m.in. Snopp Doga i Lanę Del Rei. Wśród fanów rocka popularny jest Norway Rock Festival; w zeszłym roku z tej okazji grał na nim Alice Cooper (warto dodać, że Kvinesdal, w którym odbywa się ten festiwal jest gminą, liczącą ok. 5500 ludności). Niemal po sąsiedzku, w Kristiansandzie, tydzień temu wystąpiło Roxette. W przyszłym tygodniu w Arendal rusza popularny Canal Street Festival. W lipcu organizowany jest też Międzynarodowy Festiwal Jazzowy w Molde (rodzinne miasto nie tylko festiwalu, ale także słynnego norweskiego pisarza Jo Nesbo).


Generalnie w Norwegii jest organizowane tak wiele festiwali, że ciężko je wszystkie zliczyć i spisać. Każda niewielka mieścinka i wioseczka organizuje przynajmniej jedną dużą imprezę podczas której ściągane są takie gwiazdy jak np. Alphaville. Poza tymi festiwalami odbywa się w Norwegii mnóstwo koncertów (właśnie na krótką trasę koncertową do Norwegii przyjechał Bruce Springsteen). W przyszłym roku do Norwegii ma przybyć sam Justin Beber (ani ja, ani tym bardziej Bob, nie stanowimy targetu tego zacnego młodzieńca, ale słyszeliśmy, że to wielka gwiazda, dlatego pozwoliliśmy sobie o nim wspomnieć). Chłopiec ma tutaj zagrać 3 koncerty. Wszystkie 3 w Oslo. Dzień po dniu. Bilety na wszystkie występy wyprzedały się w ciągu godziny (a mowa tu o ponad 120 tysiącach biletów!).

Zastanawialiśmy się kiedyś, dlaczego gwiazdy światowego formatu tak chętnie grają w Norwegii. W kraju mieszka 5 milionów ludzi, a co roku nawet najbardziej wydawałoby się zabite dechami dziury sprowadzają sobie na festyny gwiazdy, o których nawet tacy muzyczni ignoranci jak my, kiedyś słyszeli. Odpowiedź jest prosta – pieniądze. Dla Norwega nie jest problemem wydać od kilkuset do kilku tysięcy koron za bilet wstępu na koncert (średnie ceny daypassów w Norwegii kosztują tyle co karnety na cały festiwal w reszcie Europy). Norwegowie idąc na koncert nie ograniczają się do tupania nóżką w rytm muzyki, ale kupują mnóstwo jedzenia, picia, gadżetów związanych z artystą - biznes się kręci. Bilety w Norwegii kosztują od kilkunastu do kilkudziesięciu procent więcej niż w reszcie Europy, oznacza to, że grając tutaj gwiazdy zarabiają więcej. Pewnie dlatego Rihanna była już w Norwegii w tym roku 2 razy, Bruce Springsteen regularnie odwiedza kraj fiordów, a Norwegowie nawet nie muszą się za bardzo ruszać z domu (szczególnie ci, którzy mieszkają w Oslo), żeby móc uczestniczyć w fajnym wydarzeniu.

I to bez względu na kapryśną w tym roku pogodę. Wygląda na to, że w Norwegii fan każdego gatunku muzycznego znajdzie coś dla siebie. Wystarczy tylko zasobny portfel. Bo należy pamiętać, że wejściówki nawet na najmniejsze festyny mają ceny iście norweskie. 

9 komentarzy:

  1. Fajnie z tymi festiwalami, szkoda tylko, że ceny są norweskie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog! Będę tutaj często wpadać bo tematyka jest dla mnie bardzo ważna-mogę powiedzieć,że Norwegia jest dla mnie drugim domem i często tam bywam. :) Mam pytanie odnośnie norweskiej telewizji gdyż zawsze jak jestem w nor to większość kanałów jest po angielsku i tak się zastanawiam czy tylko u mojego znajomego(typowego norwega) tak jest czy u was też? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po angielsku jest kablówka, a poza tym jak w norweskiej telewizji pokazywane są jakieś filmy/seriale amerykańskie, to zwykle nie są one dubbingowane (z lektorem) tylko z napisami. Osobiście uważam, że doskonała znajomość angielskiego wśród Norwegów i to w zasadzie bez względu na wiek to w dużej mierze zasługa telewizji ;]

      Pozdrawiamy!
      eve&bob

      Usuń
  3. nie zapomnijcie o trasie koncertowej Bruce Springsteen'a, przez ktora to opozni sie nagranie drugiego sezonu Lilyhammer ;) ogladaliscie?
    pozdrowienai ze stavanger

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądaliśmy, ale wiemy, że jeden koleś, który gra u niego w zespole występuje właśnie w Lilyhammer :) Szkoda, że to nie sam Bruce, wtedy na pewno bym oglądała ;]

      pozdrawiamy!

      Usuń
  4. A to ciekawe z tym angielski.

    Zawsze mnie to zastanawia, czy język angielski wyprze języki narodowe?

    Jaka jest tendencja w Norwegii?

    OdpowiedzUsuń
  5. Norwegowie sa bardzo dumni ze swojego jezyka. W Norwegii sa w ogle dwa jezyki norweskie urzedowe nynorsk i bokmål, a oprocz tego jest mnostwo mniej lub bardziej skomplikowanych dialektow. Nie widze szans dla angielskiego, zeby wyparl norweski. Norwegowie swietnie mowia po angielsku i uzywaja angielskich zwrotow w codziennym zyciu, ale nie robia tego czesciej niz np. Polacy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny blog. Długo już prowadzisz z tego co widzę. Ja zaczynam mój blog o Norwegii. Pierwszy post dałam wczoraj :-) mieszkamy z mężem w Norwegii prawie trzy lata i ten kraj tak mi się spodobał że postanowiłam o nim pisać i zamieszczać zdjęcia. Mieszkamy w Stavanger. Mój blog zaczyna sie od naszej historii, mam nadzieję że zajrzysz i ocenisz jako doświadczony blogger :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,

      chetnie przeczytam Wasza historie :) podrzuc w nastepnym komentarzu link to na pewno tam sie zjawię :)

      Pozdrawiam,
      eve

      Usuń