Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 16 lipca 2012

Drewniana chatka, czyli jak kupić dom w Norwegii…? Cz. 2

Zgodnie z zapowiedzią, wracamy do przerwanego wątku kupna domu w Norwegii. W poprzednim poście pisaliśmy o tym, jak "ugryźć" visning i z czym to się wiąże, teraz dowiecie się, co dzieje się później, kiedy już wygracie budrundę.

Formalności przede wszystkim

Teraz, jak już dotychczasowy właściciel Waszego nowego domu zaakceptował Waszą ofertę przyjdzie wam się zmierzyć z formalnościami. Po pierwsze musicie podpisać umowę kupna-sprzedaży. W tym celu umawiacie poprzez meglera spotkanie z właścicielem domu i w obecności wszystkich trzech stron kontraktu (sprzedający, pośrednik, kupujący) podpisujecie umowę. Warto zarezerwować sobie trochę czasu na tę czynność, tak aby megler mógł Wam wytłumaczyć momentami skomplikowaną prawniczą nowomowę. Po stronie meglera leży poinformowanie komuny (gminy) o zmianie właściciela domu, więc nie musicie się martwić, że po przeprowadzce nie będzie Wam miał kto śmieci spod domu zabrać, albo podczas kąpieli zabraknie wody ;] Niektóre komuny mają coś co się nazywa obowiązkiem stałego zamieszkania (boplikt) – oznacza to, że kupując dom jesteście zobligowani do podpisana dokumentu, w którym potwierdzacie, że lokal który nabyliście jest waszym stałym adresem zamieszkania (a nie na przykład tylko domem na lato). Raczej mało realne, żeby ktokolwiek to weryfikował, jednak taki dokument należy podpisać. Inna rzecz, która czasami wiąże się z kupnem domu, to obowiązek bycia członkiem, czegoś co można określić jako wspólnota osiedlowa – w praktyce sprowadza się to do tego, że raz – dwa razy do roku skrzykują się wszyscy sąsiedzi i sprzątają obszar wspólny w waszej okolicy (plac zabaw, trawniki, chodniki itd.).



To, co nie leży w gestii meglera, to przeniesienie rachunku za prąd (tym zajmuje się sprzedający) oraz gwarancja wpłynięcia pieniędzy za dom (tym zajmujecie się Wy, jako kupujący i Wasz bank).

Tą drugą sprawę rozwiązujecie w banku, w którym wcześniej dogadaliście się na pożyczkę. Polega to na tym, że idziecie do banku z podpisanym kontraktem, ustalacie wszelkie formalności związane z kredytem – wysokość oprocentowania i rat, czas spłaty itd.

Po podpisaniu umowy z bankiem, przelewa on pieniądze na konto podane w umowie kupna-sprzedaży (konto pośrednika, a nie sprzedającego!), kwota ta musi znaleźć się na koncie przed oficjalną datą przejęcia domu (również znajduje się w umowie). Nie wystraszcie się, w umowie znajdują się groźnie brzmiące zapisy o konsekwencjach nie wpłynięcia pieniędzy na czas. Jest to standardowy zapis znajdujący się w każdej umowie – zazwyczaj jednak wszystko przebiega zgodnie z planem. Dla własnego komfortu psychicznego możecie poprosić Waszego konsultanta w banku, żeby wam dał znać kiedy pieniądze zostaną przelane.

Overtagelse, czyli czujcie się, jak u siebie w domu

Nareszcie! Po całym stresie nadeszła najprzyjemniejsza chwila w całym procesie – oficjalne przekazanie kluczy do Waszego nowego domku (przejęcie - overtagelse). Zanim to nastąpi, pamiętajcie aby w Folkeregister zmienić adres zamieszkania na nowy. To samo zróbcie we wszystkich miejscach, w których figuruje Wasz poprzedni adres. Przede wszystkim jest to pracodawca, poza tym bank, biblioteka, jeśli prenumerujecie gazetę musicie podać nowy adres i datę od kiedy życzycie sobie, aby gazeta była pod niego dostarczana. Usługa na poczcie związana z przekierowaniem poczty na nowy adres jest płatna, ale warto ją aktywować przynajmniej na pierwszy miesiąc. Pamiętajcie też o przeniesieniu internetu, telefonu, tv na nowy adres (chyba, że decydujecie się na przejęcie usługi poprzedniego właściciela, ale wówczas musicie złożyć wypowiedzenie posiadanych przez siebie umów).

Najważniejszą umową, którą musicie zawrzeć przed przejęciem domu, jest jego ubezpieczenie od dnia przejęcia włącznie (w Norwegii obowiązkowe). Szkoda by przecież było, jakby nowonabyty domek za 3 miliony koron spłonął w pierwszy dzień?!

Samo przejęcie domu wygląda następująco – sprawdzacie wraz z właścicielem, czy dom jest odpowiednio posprzątany (wbrew pozorom jest to bardzo istotna sprawa), spisujecie stan liczników (do momentu przejęcia domu to właściciel płaci za prąd / wodę – potem już Wy jesteście odpowiedzialni za regulowanie tych należności), właściciel pokazuje Wam gdzie znajduje się główny zawór wody, jeśli w domu jest centralny odkurzacz to też Wam go demonstruje, pokazuje gdzie znajdują się czujniki dymu (po jednym na każdym piętrze) oraz gaśnica, przekazuje wszystkie klucze i to wszystko. Jak wszystko jest w porządku, podpisujecie protokół odbioru i możecie się wprowadzać. Dom jest Wasz! Gratulacje! Z kolei wraz z podpisanym protokołem sprzedawca musi udać się do meglera i dopiero wtedy zostaną mu przelane pieniądze za dom. Tym samym sprawa jest zakończona dla obu stron.

Pozostaje tylko najbardziej wyczerpująca fizycznie część – przeprowadzka oraz najbardziej wyczerpująca psychicznie część – wypracowanie kompromisu w wyglądzie Waszego nowego ślicznego norweskiego domku ;] Powodzenia!

25 komentarzy:

  1. Serdecznie gratuluję zakupu domu. Czytam Waszego bloga regularnie i jestem dla niego pełna podziwu. Zazdroszczę Wam, bo zamieszkanie w Norwegii to moje marzenie od... 15 lat, dotąd niespełnione, ale nie tracę nadziei. Od niedawna uczę się norweskiego, ale nie jest to łatwe.Jak Wam się to udało w tak krótkim czasie? Baaardzo proszę o kilka porad w tej kwestii, jak się uczyć, żeby się nauczyć. Z góry dziękuję i pozdrawiam. A-a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy :) Co do nauki jezyka obcego to im pozniej sie zaczyna tym trudniej. Kursy na plytachsa dobre na poczatek, potem potrzeba juz normalnego regularnego kursu jezykowego po kilka godzin w tygodniu. Jest to wazne z tego wzgledu, ze pozwala na kowersacje w jezyku obcym. To co daje najwieksze rezultaty z mojego doswiadczenia to regularna nauka i poswiecenie duzo czasu na nia. Zaczynalismy od zajec raz w tygodniu po 5 godzin lekcyjnych. Potem oboje z Bobem bralismy udzial w miesiecznym kursie intensywnym (5 godzin lekcyjnych 5-6 dni w tygodniu), niestety, zeby sie na taki kurs zdecydowac trzeba zrezygnowac z pracy lub przynajmniej zmniejszyc etat o polowe. Na koniec ja chodzilam na zajecia 3 razy w tygodniu po 2-3 godziny lekcyjne. W sumie jezyka na kursach uczylam sie 8 miesiecy. Na pewno dasz rade! Na poczatku tez kompletnie tego nie ogarnialam i wsciekalam sie na Boba, ze on jest bardziej zaawansowany niz ja:] z czasem idzie juz z gorki i jezyk sam wchodzi do glowy :)

      Powodzenia z nauka i realizacja planow!

      Pozdrawiamy eve&bob

      Usuń
  2. Super mi się czyta twojego bloga... ale mam parę pytań. Otóż w jakim rejonie norwegii mieszkacie, czy jest tam dużo innych Polaków i czy porównując do Innych krajów UE jak Holandia, Niemcy, Anglia jest łatwiej o pracę (wiem, że ciężko wam to będzie ocenić, ale jakieś teoretyczne informacje macie na pewno) i życie? Czy na prawdę za minimalną nawet stawkę żyje się tam tak dobrze? :)

    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anonimowy na naszym blogu!

      Cieszymy sie, ze Ci sie tutaj u nas podoba i zapraszamy do dalszej lektury - na pewno znajdziesz tu odpowiedzi na wszystkie swoje pytania.

      W odpowiedzi na Twoje pytania: mieszkamy na poludniu. Polacy stanowia najwieksza grupe mniejszosciowa w Norwegii, wiec we wszystkich duzych osrodkach mozna spotkac Polakow. Znalezienie pracy zalezy od umiejetnosci jezykowych, ambicji, planow na przyszlosc i zawodu. Ciezko mi porownac sytuacje do innych krajow, bo nigdy nigdzie indziej pracy nie szukalam. Co do minimalnej stawki to sprawa wyglada tak: w Norwegii zarabia sie 3-4 razy wiecej niz w Polsce, ale wszystko kosztuje 2-3 razy wiecej. Podobnie jak w Polsce za minimalna stawke da sie, zyc, ale bez luksusow (chyba, ze jezdzisz do Polski wydawac pieniadze zarobione w Norwegii).

      Pozdrawiam,
      eve

      Usuń
  3. Serdecznie dziękuję za odpowiedź i cenne wskazówki. Jedyny dostępny dla mnie kurs to: 2 razy w tygodniu po 1,5 godziny, i to chyba za mało. Być może, jak piszesz, jeśli już 2 razy obchodziło się 18te urodziny nauka języka przychodzi trudniej:) Staram się, ale muszę chyba bardziej, choć czasem już mi się płakać chce z bezsilności. Super sobie radzicie w "mojej" kochanej Norwegii, cudnie ją "oswoiliście". Życzę wszystkiego najlepszego!! Z przyjemnością będę dalej do Was wirtualnie zaglądać! A-a

    OdpowiedzUsuń
  4. Hei;-)
    a czy macie jakies zdanie na temat ESKK? zamieszkująca w Norge olezanka powiedziała ,ze ten kurs jest świetny...
    wiem wiem - każdy jest w miare dobry - ale jak to z lekarstwami -TRZEBA BRAĆ....trzeba brać tego byka za rogi;-)))))) pozdrawiam i czekam na Wasze zdanie - ja ucze sie z zakupionego na Allegro audiobuka z materiałami do czyatnia..;-)) Ha en fin dag;-)) Bożka

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej,

    na samiutkim poczatku uczylismy sie z ESKK, zrobilismy ok. 20 lekcji, a potem to w sumie tylko sluchalismy nagran, zeby osluchac sie z jezykiem :)

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuję za szybką podpowiedz;-))
    cały bozy dzien- a dokładniej przedpołudnie sama a teraz wespół w zespół z męzem przeszukiwalismy propozycje z zapartym tchem....i stanęlismy na czymś takim...
    Prisantydning
    725 000,-
    Fellesgjeld
    1 325 965,-
    Totalpris
    2 050 965,-

    jak to rozumiec....to co jest ceną domu - pierwsza pozycja czy totalpris... i co to jest DŁUG PUBLICZNY...druga pozycja.
    Przepraszam za frontalny atak pytań - ale CZYŻ NIE PO TO TU JESTEŚCIE???;-))))) pozdrowienia całe zielone z Irlandii;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam zapoznanie się z tym wątkiem na forum:) znajdziesz tu wszystkie pożyteczne informacje i tłumaczenia: http://www.forumnorwegia.net/viewtopic.php?t=9217

    OdpowiedzUsuń
  8. dziekuję bardzo;-)) wygląda na to ,ze dzieki podesłanemu linkowi troche zaczęlismy sobie to wszystko ukłądać w głowach...cena ceną ale najważniejsze jest to TOTAl.....ciekawe ,ze zdażają sie ogłoszenia z cena jedną jedyna....bez tych dodatkowych słów( ach te żółtodzioby;-)) czyli jesli brać wszystkie dzis zdobyte wiadomości pod uwagę- kupienie domu z "pojedynczą" ceną to spłacanie tylko jednego kredytu a z ceną TOTAL to spłacanie kredytu do banku i należności dla spółdzielni....taaa.......na dziś nam chyba wystarczy;-)) dziekujemy Wam za cierpliwą pomoc;-)) odwdzięczymy sie przy okazji;-)))bozka i wojtek

    OdpowiedzUsuń
  9. zdarzają się czy zdażają....najwyrażniej pora na odejście od komputera;-))) hahaha;)) dobrej nocy - pamietacie to powiedzonko..ze trzeba zapamietać co sie sniło "na nowym miejscu"? zyczymy Wam najpiekniejszych snów na Waszym nowym miejscu;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. CO do nauki języków ja tez mogę dorzucić swoje 3 grosze.

    Ja się uczyłam w PL z książki Norsk i dag. Wartościowe są na pewno nagrania. Ale gramatyki nie ma tam w ząb. Książka jest nie taka łatwa, ale jest w porządku.

    Teraz mam genialną norweską książkę "Mot målet" http://fagbokforlaget.no/?ressursside=ja&artikkelid=500
    z wykupionym dostępem do netu - tam są słuchanki, wszystkie słowa wyjaśnione i w książce jest bardzo jasno wyjaśniona gramatyka. Tą książkę polecam z całego serca, jest super i bardzo wiele tłumaczy sytuacji w Norge, jak wypożyczyć książki, jak oddać butelki. Super. Książka jednakże kosztuje 329 kr a dostęp do kursu płatny bodajże jednorazowo 160 kr. Są 2 poziomy tej książki A1 i A2.

    A jak ktoś jest w PL to na pewno bardzo wartościowym jest kurs stacjonarny.
    Ktoś kto się uczył angielskiego będzie mu na pewno o wiele łatwiej.

    Z mojego doświadczenia wynika że wiek nie gra kluczowej roli, a konsekwencja i systematyczna orka. Starsi ludzie często mówią, a ja to się już nie nauczę, nie to co wy młodzi itd. Moim zdaniem to mydlenie oczu.

    Inną sprawą jest to jak się uczyć, żeby się nauczyć, zwłaszcza języka na początku i tu pomocne są różne techniki jak ktoś na dziurę zamiast pamięci, jak ja:). Np. nie uczymy się 30 słówek na raz tylko 5. Słówka zapamiętujemy w zdaniu, takim które usłyszeliśmy i powtórzyliśmy kilka razy itd itp.

    Pozdrowienia
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy tak tu można sobie pisać, bo to nie forum, no i temat o kupnie domu, a ja zaczęłam o nauce języka, ale bardzo się cieszę, że znalazłam kolejną wskazówkę jak się uczyć, bo tego właśnie szukam.Moja pamięć też okazała się bardzo ulotna. Ja zapisuję słówka lub zwroty na karteczkach i przyklejam np w łazience na lustrze, albo na drzwiach toalety:)Żałuję, że po itd itp powyżej nie ma już ciągu dalszego:)
      Drodzy Eve i Bob, wybaczcie te "językowe" dygresje.
      Droga J. dziękuję za rady.
      Z pozdrowieniami. A-a

      Usuń
  11. Czy z samym angielskim (na prawdę dobrym w mowie i piśmie) można myśleć o Norwegii? I po rozpoczęciu życia w Norge dopiero zacząć uczyć się norweskiego? Jak się na to zapatrują pracodawcy... mniej wiecej ogląd macie bo Polaków paru na pewno znacie i jakąś opinię już macie wyrobioną :)

    I jeszcze jedno pytanie: Czy warto zainteresować się szukaniem pracy w Norwegii przez agencje czy np. Eures?

    Z góry dzięki za odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpowiem troche za eve;)mysle ze mozna myslec o no z ang jesli chcesz pracowac w niewykwalifikowanej pracy np. sprzatanie albo jestes np. menadzerem na wysokim i pozadanym w norwegii stanowisku albo masz szczescie tudziez znajomosci w no i ktos pomoze w zalatwieniu pracy, generalnie prawie wszedzie wymagaja teraz norweskiego (dobrze jest miec na to certyfikat) i jest coraz wiecej imigrantow, ktorzy znaja dobrze norweski; ja ucze sie norweskiego od czasu przyjazdu, ale znam pare osob, ktore uczyly sie na kursie w polsce i bylo im o wiele latwiej znalezc potem prace; nie wiem jak z szukaniem pracy przez agencje ale mysle ze warto probowac wszelkimi drogami- z praca jest coraz trudniej, coraz wieksza konkurencja,ale wszystko jest mozliwe:Dtrzeba dzialac,szukac, uczyc sie i...droga wolna:)

      Usuń
    2. To i ja się udzielę:), choć tematy rzeczywiście nie związane z domkiem, ale wiem jak to jest, jak się przed wyjazdem szuka informacji...


      Jeśli jesteś inżynierem, który może pracować w oil & gas to angielski przyzwoity, na poziomie B2 wystarczy. Certyfikatów raczej nikt nie będzie wymagał. Bez norweskiego Cię przyjmą bez problemu. Oficjalnym językiem w wielu takich firmach jest angielski. Inna sprawa jak to wygląda w praktyce i że zaraz się okaże że co 2 mail po norwesku;)
      Mówiąc Oil & gas mam na myśli pracę na lądzie np. w biurze projektowym, wykonawczym i wszelkiej tego typu maści, niekoniecznie na platformie.
      Więc jeśli jesteś konstruktorem, skończyłeś inżyn. środowiska, automatykę, inż. elektrykiem etc. , przyjmą Cię tu z pocałowaniem ręki. Tylko też trzeba sobie szczerze odpowiedzieć, czy Twój angielski jest komunikatywny naprawdę.

      Technicznych pracowników jak elektryków, monterów, cieślę też b. prawdopodobnie przyjmą bez norweskiego z komunikatywnym angielskim. Dobra firma za sponsoruje kurs norweskiego.

      Pośrednictwo to nie jest idealnym sposobem na szukanie pracy, chyba że ktoś jest mało samodzielny, albo szuka pracy mało wykwalifikowanej, lub zawrze umowę nie wiążącą go na długi okres. Szybko się okazuje że te "kokosy", jak się żyje tutaj wystarczają na marne przetrwanie, więc ważne jest aby pensja była nie objedzona przez agencję. Ale też można, czemu nie, tym bardziej że w wielu przypadkach firmą się nie chce szukać pracowników na własną rękę (zwłaszcza tymczasowych) i zlecają znalezienie pracowników agencji - płacąc jej nieraz dodatkowo praktycznie drugą pensję za pracownika. Tu znowu, zależy o jakiej pracy mowa.

      Jakbyś coś napisał o wykształceniu łatwiej było by coś powiedzieć, bo np. już żeby zostać dentystą to trzeba zdać Bergen test, który jest b. trudny. Znacznie wykraczający poza zwykłą komunikację. Tak więc są branże, gdzie z pocałowaniem ręki z samym angielskim i są takie (np. sklep) gdzie raczej bez podstaw nie ma szans, lub w ogóle zapomnij - jak dentysta i własna praktyka.

      Oferty pracy: wszytko mający finn oraz nav oraz wyszukiwanie po stronach norweskich firm.

      Pozdrowienia
      J.

      Usuń
    3. Odpowiem na pytanie o moje wykształcenie... kończę Zarządzanie i Inżynierie produkcji na Polibudzie ze specjalnością zarządzania systemami produkcyjnymi! Pracuję na ten moment w polskiej hucie, gdzie zajmuję stanowisko 'inżynieryjne' choć wykształcenia nie mam jeszcze takiego. Pracuję w dziale kontroli jakości i szeroko pojętej ochrony środowiska, BHP.

      Angielski mój jest bardzo komunikatywny, gdyż ponad rok przepracowałem w UK, a już przed tym mój angielski był na bardzo dobrym poziomie... szybko łapię języki stąd też moje zapytania bo Norweskiego na pewno uczyłbym się zaawansowanie już na miejscu w Norwegii!

      Ale ogólnie reasumując to co wyczytałem w komentarzach - jak się chce i jest się ambitnym wszystko jest możliwe ;)

      Usuń
    4. Hej jeśli podasz maila, to mogę Ci coś niecoś napisać, bo nie bardzo chcę robić w tym wątku domkowym forum o szukaniu pracy.
      Pozdrowienia
      J.

      Usuń
  12. Chciałem jeszcze spytać jak wyglądały wasze początki w Norwegii, począwszy od decyzji o wyjeździe poprzez znalezienie pracy, wyjazd, znalezienie mieszkania, pierwszych wrażeń, trudności. Fajnie było by poznać krok po kroku jak się to odbywało bo nigdzie na blogu nie mogę znaleźć takiej notki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś na pewno taka notka powstanie ;)

      pozdrawiamy

      Usuń
    2. Liczę na to ;)

      Usuń
  13. Cholerka a ja sie troszke stresuje. Jutro mamy przejecie domku, Pani z banku mowila, ze dzis pobiora nam pieniadze z konta, a one nadal tam sa, ale dzis tez bylismy podpisac ostatnie dokumenty. Ale mam nadzieje, ze wszystko ok, wlasciel domu, zmienil tylko godzine spotkania (na wczesniejsza).

    OdpowiedzUsuń
  14. Witajcie ponownie Eve i Bob :)
    Na wasz blog trafiłam 20 dni temu, przywitałam się pod wpisem o Preikestolen. Od tego czasu przeczytałam już całego bloga.
    Trzy dni temu udało się nam wreszcie, po kilku miesiącach visningów i licytacji zdobyć własne mieszkanko :) W sierpniu się przeprowadzamy i będę zaczynać swoją przygodę z Norwegią.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  15. HEj Eva, w ogloszeniu sprzedazy domu jest info o "omkostninger", w ktorej sklad wchodzi documentavgift 2,5% wartosci mieszkania, czy ta kwote moze zostqc polryta wartoscia kredytu czy mu simy miec oddzielnie wklad na to?(przy tym domu ok. 57 tys.)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      jest to kwota, którą musisz mieć, czyli nie pokrywa jej bank (kredyt).

      Pozdrawiam,
      eve

      Usuń