Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

piątek, 4 maja 2012

Majowe urlopowanie w Norwegii

Oj, kto by pomyślał miesiąc temu, że przeszło cztery tygodnie będzie musiało upłynąć do następnego wpisu. Ja na pewno nie :] aczkolwiek można to było przewidzieć, kwiecień okazał się bowiem dla nas miesiącem wybitnie wyjazdowym.

Zaczęło się od wielkanocnej podróży do Polski. Tuż po powrocie musiałam się pakować i jechać na konferencję do Szwecji. Dosłownie kilka godzin po powrocie z niej byłam już w trybie wakacyjnym i jechaliśmy z Bobem na nasze wiosenne wakacje – objazdówkę po znajomych i zachodniej Norwegii (Vestlandet). O samym urlopie na pewno niedługo napiszemy. Na razie, jako przedsmak tego co Was czeka możecie podziwiać prześliczne zdjęcia Boba z przepięknego miasteczka – Ålesund. Przyznam szczerze, to właśnie wizyta w tym mieście trzy lata temu przekonała mnie ostatecznie do wyjazdu do Norwegii :]

Co prawda my już wróciliśmy z wojaży i przynajmniej do czerwca raczej nie będziemy się ruszać z domu, tymczasem Norwegom właśnie teraz nadarza się kilka ciekawych okazji do odpoczynku i podróży i to bez konieczności brania urlopów!



Maj w tym roku to wyjątkowy miesiąc dla Norwegów, mogą oni bowiem biorąc tylko 2 dni wolnego zorganizować sobie aż 3 długie weekendy! Pierwszy mamy już za sobą. Święto Pracy, jak sama nazwa wskazuje jest dniem ustawowo wolnym, w tym roku wypadał on we wtorek, więc wystarczyło sobie wziąć wolne w poniedziałek i już z dwudniowego weekendu zrobił się czterodniowy.

Kolejna szansa na dłuższy odpoczynek już za 2 tygodnie. W czwartek, 17 maja, przypada norweskie święto konstytucji. Dzień ten oprócz tego, że jest hucznie obchodzony, jest też wolny od pracy. Chcąc mieć długi weekend, trzeba załatwić sobie wolne w piątek 18. I w ten sposób Norwegowie dostają dodatkowe 3 dni na świętowanie. Prawda jest taka, że wielu Norwegów ma i tak wolne w piątek, więc nawet nie muszą brać wolnego, żeby móc pojechać na dłużej do hytty lub do rodziny.

Ostatnia szansa na dłuższe weekendowe leniuchowanie to ostatni weekend maja. W niedzielę i poniedziałek obchodzone są w Norwegii Pinsedager (Zielone Świątki). Niedziela jest ustawowo wolna dla wszystkich, ale dzięki świętu, Norwegowie zyskują także wolne w poniedziałek :]

W sumie trochę tych wolnych dni Norwegom się nazbierało w maju. Tak naprawdę mieliby ich jeszcze więcej, gdyby Boże Ciało nie wypadało, pechowo, w święto norweskiej konstytucji.

Jednakowoż nie jest to najważniejsze, kiedy pogoda dopisuje. Wygląda więc na to, że z nastaniem czerwca wszyscy (którzy mieli możliwość skorzystania z wolnego) będą brązowi i wypoczęci. W sam raz, żeby przygotować się przez cały czerwiec do kolejnego – lipcowego wolnego:] Na lipiec bowiem przypada w Norwegii wielkie urlopowanie.

Z tego całego wolnego tak się zakręciłam, że błędnie wbiłam sobie do głowy, że 8 maja (Dzień zwycięstwa; zakończenie II wojny światowej), też jest dniem wolnym! Ciągle muszę się upominać: „Nie, nie, nie, Eve, we wtorek idziesz do pracy – nie ma wolnego” ;] Mam nadzieje, że nie zapomnę w poniedziałek nastawić budzika :]

4 komentarze:

  1. No, ci Norwegowie, którzy spędzali wolne dni na północy, na lofotach czy Salten, opaleni nie będą. Słońca było odrobinkę, ale przeważały dni deszczowe i śnieżne! A szkoda, bo właśnie żeglujemy po porcikach Salten w stronę Bodo. Ewo! mam do Ciebie pytanie - czy rozszyfrowałaś niezwykłe zjawisko cen chleba w Norwegii? Od Kniepbrod za 6,0 NOK w Rema1000 po chleby za 40-50 NOK za bochenek?

    OdpowiedzUsuń
  2. :D zmagam się z tą zagadką od dwóch lat :)

    zdrowy rozsądek, o ile o takim można w ogóle mówić w tym temacie, podpowiada mi, że 40-50 NOK to cena za jakość, być może tradycyjną recepturę, ekologiczne składniki(?). Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo my preferujemy raczej chleb za 6 NOK, niż za 60;]

    Pozdrawiam słońca i wiatru w żagle;]

    OdpowiedzUsuń
  3. To troszkę "wojażowaliście" :)
    Ja od samych Świąt ciągle gdzieś słyszę, że Ci jadą do hytty (jeju, to się chyba tak nie powinno odmieniac ;)) tu, a Ci tam do domku. Szykują się na 17 maja :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,
    czytam Waszego bloga z zapartym tchem. W ubiegłym roku byłam pierwszy raz w Norwegii, ale na pewno nie ostatni :) to chyba jakiś rodzaj uzależnienia...

    Włączając się w dyskusję o chlebie, muszę powiedzieć, że ten za 25-30 NOK był przepyszny!

    Ania

    OdpowiedzUsuń