Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

czwartek, 10 maja 2012

Fast jobb på UBA...

...czyli w wolnym tłumaczeniu: dostałam wreszcie stałą umowę o pracę!!!!

Nasza obniżona aktywność na blogu w kwietniu była spowodowana nie tylko wyjazdami i urlopami, ale także moją pracą.

Krótka powtórka z historii. Dokładnie rok temu, w maju zaczęłam staż w bibliotece uniwersyteckiej w Kristiansand. Staż trwał w sumie 6 miesięcy. Po tym czasie okazało się,
że zarówno dyrekcja biblioteki, jak i inni zatrudnieni są zadowoleni z mojej pracy i chętnie by mnie zatrzymali dłużej. W tym czasie biblioteka nie planowała jednak zatrudnić nikogo nowego. Dlatego zaczęłam pracę na uniwersytecie w ramach bardzo korzystnego dla każdej ze stron projektu urzędu pracy. Podpisałam umowę na czas określony (do końca czerwca 2012 r) z Uniwersytetem, który zawarł z kolei umowę z urzędem pracy. Na podstawie tej umowy NAV miał w 1/3 pokrywać moją miesięczną wypłatę (adekwatną do mojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego), pozostałe 2/3 płacił mi uniwersytet. Jedynym minusem takiej umowy był fakt, że ciągle nie mogłam być pewna, że zostanę na uniwersytecie zatrudniona na stałe.

Na początku marca pojawiła się taka możliwość. Biblioteka uniwersytecka ogłosiła rekrutację na stanowisko spesialbibliotekar. Swoją aplikację złożyłam jeszcze przed Wielkanocą. Rekrutacja zakończyła się w połowie kwietnia. Pod koniec miesiąca odbywały się rozmowy kwalifikacyjne. Wszyscy koledzy z biblioteki wiedzieli, że złożyłam podanie o pracę i trzymali za mnie mocno kciuki. W dniu rozmowy kwalifikacyjnej czułam wsparcie ze strony każdej osoby zatrudnionej w bibliotece. Byłam nawet zdziwiona, że wszyscy tak się interesują moją sytuacją, trzymają kciuki i życzą powodzenia. Bardzo miłe uczucie.

Półtora tygodnia później na uniwersytecie odbywała się rada zatwierdzająca, decydująca o tym, kto zostanie zatrudniony. I tak we wtorek, 8 maja o godzinie 16:00 zostało postanowione, że jestem najlepszą kandydatką i że zostanę zatrudniona na stanowisko spesialbibliotekar.

To był szał! Wyściskałam dyrektorkę, jej zastępcę i wszystkich których spotkałam na drodze, pomiędzy jej pokojem a moim. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi i gratulowali mi przeserdecznie. Następnego dnia było zebranie wszystkich pracowników biblioteki, podczas którego dyrektorka przekazała wszystkim radosną nowinę. Tym razem cała biblioteka biła mi brawo i wszyscy po kolei podchodzili, żeby mi pogratulować. Niesamowite uczucie, chyba jednak trochę mnie polubili i się do mnie przyzwyczaili przez ten rok. Dawno tyle osób w jednym momencie nie okazało mi tyle serdeczności!

Do tej pory o Norwegach myślałam, że są to dość zdystansowani ludzie, a tutaj tyle ciepłych słów i uścisków z ich strony. W domu oczywiście szaleństwo, w ramach wielkiego uczczenia mojego osiągnięcia wybieramy się w sobotę z Bobem na lunch do najlepszej knajpki w miasteczku. A co tam, raz nie zawsze, poza tym dostałam awans, więc jest co oblewać:)

Ja sama jestem przeszczęśliwa. Rok ciężkiej pracy i starania się został w pełni doceniony. Dwa lata w sumie zajęło mi dostanie stałej umowy o pracę, w Norwegii ale warto było, trud się opłacił. A pieniądze i czas przeznaczony na naukę języka przed wyjazdem do Norwegii już dawno się zwróciły. Zatem wszyscy, którzy wybieracie się do Norwegii i zamierzacie starać się o pracę – nie traćcie czasu – uczcie się języka!

30 komentarzy:

  1. Eve, szczere gratulacje i wirtualne uściski! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe wieści :)
    Szczere gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje!!! :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, dzieki za gratluacje :):):)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniale!gratulacje!!!ja dalej jestem przed praca ehh,ale za to moj chlopak dostal przeswietna prace zgodnie z wyksztalceniem,co prawda deltid ale super na poczatek;)

    a powiedz mi droga eve...jak zalatwialas ten staz ? przez nav ? bo rozumiem ze potem nav pomogl na pewno...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak przez NAV :) Ale to byla bardzo dluga droga - rok chodzenia do NAVu, wysylania meldekortow i uzerania sie z niekompetentnymi pracownikami tej zacnej instytucji. Jesli po 6 miesiacach od zarejestrowania sie w NAVie jako bezrobotna nie uda Ci znalezc pracy, masz prawo poprosic NAV o pomoc. Z racji tego, ze radzilam sobie jezykowo zalatwienie stazu poszlo calkiem sprawnie. Oni wyslali mail do biblioteki z zapytaniem, czy mnie przyjma na staz i z moim CV. Potem biblioteka zglocila sie do mnie i wszystko potoczylo sie samo. Na stazu dostajesz ok. 15-20% normalnego wynagrodzenia, plus zwracaja Ci pieniadze jesli dojezdzasz do pracy. Potem Uniwersytet dogadal sie z NAVem na te umowe wedlug, ktorej oni placa tylko 66% mojej pensji, reszta idzie z pieniedzy panstwowych. Teraz ta umowa wygasa i bede juz normalnie zatrudniona bez udzialu NAVu.

    OdpowiedzUsuń
  7. pieknie dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz,pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  8. a jeszcze ostatnie pytanko: bo rozumiem ze nav znalazl dla Ciebie ta biblioteke...czy sie myle? jesli chcialabym probowac zalatwic sobie taki staz to najpierw udac sie do navu czy najpierw znalezc miejsce i zgode tego miejsca na odbycie stazu ? dzieki wielkie z gory (pare rzeczy juz wiem i sa w toku)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,

      NAV tylko wysłał maile w moim imieniu, ja wcześniej nie kontaktowałam się z bibliotekami. Dopiero potem, jak już wiedziałam, że mail poszedł, umawiałam się na spotkania z kierownikami bibliotek, żeby dowiedzieć się, czy są chętni przyjąć mnie na staż.

      Usuń
  9. Eve, jestem stałą czytelniczką bloga. Podoba mi się sposób w jaki piszesz i rozsądne podejście do życia. Twoje szczęście z okazji otrzymania stałej umowy potwierdza to, że trzeba się uczyć i ciężko pracować, co bez wątpienia robiłaś. Gratuluję:)

    W lipcu wyjeżdżam do Norwegii z moim samboer:)Najpierw pozwiedzać, odpocząć, ale też szukać pracy (co w lipcu może być niewypałem).
    Znamy język (wiadomo, nie perfekcyjnie), od roku intensywnie się go uczymy, rozmawiamy w domu między sobą, piszemy wypracowania, bawimy się tym sympatycznym językiem i uwielbiamy Radio Norge (internetowe).
    Moje papiery są już dawno w Nokucie, jestem 26-letnim nauczycielem przedszkolnym i wczesnoszkolnym, z dwu letnim stażem pracy i pasją zawodową. Wszystko jest udokumentowane, przetłumaczone, a na koncie odłożona pokaźna sumka.
    Chcę pracować na początku jako barnehageassistent, a mój partner jako drukarz (i pokrewne zawody). Mam mieszane uczucia, co do tego czy się nam uda...Ale ze wszystkich sił będziemy się starać. Jak najlepiej zaprezentować. Pracodawcy z Polski nie chcą nas wypuścić, ale póki jesteśmy młodzi, szukamy lepszych perspektyw, idących w górę. Postawiliśmy na język. To podstawa. Chcemy być szczęśliwi...coś a'la jak w Waszym opisie: kim jesteśmy:) Tym bardziej, że słuchamy muzyki metalowej, kochamy ten klimat, a rozwinął się on przede wszystkim w Norwegii.
    Mam tylko pytanie co do upewnienia się, Bob miał pracę, prawda? więc było Tobie łatwiej tam mieszkać i szukać coś dla siebie. Nawet jeśli to był staż i płacone do 20 % normalnego wynagrodzenia. Ale często od stażu lub okresu próbnego się zaczyna.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,

      dziękuję za gratulację i trzymam mocno kciuki, żeby wszystko się ułożyło. Z Twoim wykształceniem i norweskim zapotrzebowaniem na tego typu kadrę myślę, że nie będziesz miała większych problemów ze znalezieniem pracy. Już teraz możesz na bieżąco orientować się jak duże i gdzie jest zainteresowanie na ludzi z Twoim wykształceniem: https://www.nav.no/stillinger/stillinger?q=Barnehageassistent

      Pozdrawiam serdecznie! i powodzenia! oraz udanych wakacji :D
      eve

      PS. Też uwielbiamy radio norge

      Usuń
  10. Gratuluję i łączę się w radości. Dziś tylko tyle. Wkrótce się poprawię. Miłego pobytu w restauracyjce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak Jola, miałem prace od pierwszego dnia jak tu zamieszkaliśmy. Od dawna bylo wiadomo, ze wyjedziemy, ale sam moment wyjazdu nastąpił jak już miałem pracę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!

    Maciej Bergen |>

    OdpowiedzUsuń
  13. Rowniez gratauluje Eve! Sawietnie,ze Ci sie udalo.Regularnie podczytuje waszego bloga.

    Jola - jezeli bedziesz miala zdane norskprove 3 to bez problemu powinnas znalesc prace w norweskim przedszkolu. Bedac barnehageassistent bedziesz tez dostawala wyzsze wynagrodzenie ze wzgledu na twoje wyksztalcenie i doswiadczenie. Zycze powodzenia! Pozdrawiam!

    Zaneta z Tromsø

    OdpowiedzUsuń
  14. Jola- ja mieszkam w oslo i tez wysylam od niedawna cv na barnehageassistent, nie mam takiego wyksztalcenia jak Ty i niestety jest mi trudno, z mojego doswiadczenia widze, ze chca kogos z kierunkowym wyksztalceniem, doswiadczeniem i w oslo coraz czesciej wymagaja norskprove 3,ale mysle ze poza oslo moze byc latwiej bez egzaminu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc moze uda Ci sie dostac kurs na barnehageassistent z NAV-u z takim kursem zawsze latwiej jest dostac prace niz bez niego. Jesli znasz jezyk w stopniu komunikatywnym powinnas sprobowac moim zdaniem NP3 nie jest miarodajna. Sama wiem jak ciezko jest zaczac inf o kursach i mozliwosciach sa dosc skape sama jestem zdumiona jakie mialam mozliwosci na wyciagniecie reki i pamietam jak dzis jak rozmawialam z moim veilederem i dopiero jak zapytalam o NAV-test i wyrazilam chec zrobienia czegos by zwiekszyc swoje szanse na znalezienie pracy dostalam konkretne odpowiedzi. Wczesniej jedynie na moje pytanie co moge jeszcze zrobic nie dostawalam zadnej konkretnej odpowiedzi. O kursy dowiadywalam sie sama i dopiero po navtescie dostalam konkretne odpowiedzi i rzeczywista pomoc.
      Pozdrawiam no i oczywiscie
      Gratulacje EVE milo slyszec, ze kolejnej osbie sie udalo wreszcie spelnic swoje marzenie:)

      Usuń
    2. dzieki;)tak wlasnie chce zrobic, mam juz wydrukowane papiery do navu i dzieki zyczliwym osobom co mi odpisuja tu i tam to wiem co i jak;)chodze na uniwerek na jezyk i jestem na wyzszym poziomie niz komunikatywny,teraz przede mna egzaminy i zobaczymy;)dzieki za podpowiedz! jestem dosc dobrze wyksztalcona ale niestety do kazdej pracy ktora mi pasuje sa potrzebne inne papierki,do wszystkiego...albo to tylko moje spostrzezenia;)dzieki za rade i dzieki eve rowniez!i zycze wszystkim powodzenia;Dpolacy potrafia nie tylko dobrze budowac i sprzatac:)sa tez dobrzy w innych profesjach;)

      Usuń
  15. Przede wszystkim idz na navtest pozniej jest rozmowa z veilederem jednak nie odbywa sie to w lokalnym navie tylko kieruja petentow na Furuset. Odnioslam wrazenie, ze osoby pracujce tam sa bardziej zaangazowanie w swoja prace niz w lokalnych urzedach gdzie mam zawsze wrazenie ze siedza tam po to zeby "odbebnic " swoja dniowke.

    OdpowiedzUsuń
  16. To prawda. Nav navowi nierówny. Sama o tym się przekonałam, przed przeprowadzką do Grimstad. Przez 9 miesięcy użerałam się z niekompetentnymi urzędnikami i musiałam przynosić im wydrukowane z internetu ustawy, żeby dotarło do nich co należy do ich obowiązków! Potem się okazało, że jedna z tych pseudourzędniczek nie ma nawet matury!

    Na szczęście to już przeszłość - wszystkim życzę trafienia na kompetentnych i zaangażowanych urzędników w NAVie! Powodzenia!

    PS. Jeszcze raz bardzo serdecznie wszystkim dziękuję za gratulację i trzymam za Was mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Koniecznie muszę zainteresować się tym norskprove 3. Dzięki!
    Jak miło czytać, że Polacy są pracowici, że nam się chce być ambitnymi i pokazywać jak od najlepszej strony. Norwegia jest duuuuża, w dodatku piękna, i powinna nas pomieścić;) Ale podczytując blogi, fora miesza mi się już w głowie od wymagań, przepisów, potrzebnych dokumentów, doświadczeń naszych rodaków (diametralnie różnych) i często moje poczucie wartości skacze z góry na dół i odwrotnie. Czytając blog Eve i Boba lepiej mi na serduchu:)Wam się udało, przekazujecie iskierkę optymizmu.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja jak czytalam/czytam forumnorwegia.net to moglabym miec niezlego dola nie majac swoich malych sukcesow na koncie;) wiele waznych rzeczy stamtad wzielam ale wnioskujac po tym co pisza niektorzy to nie powinnismy znalezc latwo mieszzkania, powinnam placic bajonskie sumy za kurs jezykowy, powinnam nie jechac do oslo bo tu nie ma pracy, chociaz moj chlopak dostal w zawodzie (mimo iz niepelny etat) itp. itd a tak nie bylo;)teraz mi ciezej z praca ale szukam wiarygodnych informacji i rozjasnia sie wszystko;)
    tez lubie ten blog za obiektywizm, profesjonalne teksty i brak przywar narodowych, ktorych nie lubie;D
    takze trza robic swoje:Dhehe

    mam nadzieje ze eve nie przeszkadza tyle pisze:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa pod adresem naszego bloga :) Cieszę się, że znajdujecie tutaj rzetelne informacje i lubicie nas odwiedzać :)

    Pozdrawiam,
    eve

    OdpowiedzUsuń
  20. Eve,

    Trafiłam na waszego bloga bo też planujemy z chłopakiem wyjazd za niecały rok. Uczymy się norweskiego, ale na polskim rynku jest mały wybór programów do nauki samemu. Słyszalam też, że kursy norweskiego są słabe. Chciałam się Ciebie zapytać jak wy się uczyliście języka? Chodziliście na jakiś kurs, uczyliście się samemu, czy w jakiś inny sposób? I ile wam zajęło żeby się dogadać w najprostszych sprawach z Norwegami.

    Cieszę się, że się wam udało. Napawa to optymizmem :)

    Pozdrawiam
    B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bob chodzil na kurs norweskiego przez prawie poltora roku, ja uczylam sie 7 miesiecy przed wyjazdem. Z dostepnych na polskim rynku kursow nie korzystalismy, wiec trudno mi sie wypowiadac, ale sluchalismy nagran z ESKK i robilismy cwiczenia stamtad. Poza tym uczylismy sie sami. W Norwegii nie chodzilismy na zaden kurs.

      Powodzenia!
      eve

      Usuń
    2. A czy myślicie, że bez znajomości norweskiego, ale z biegłym angielskim ma się szansę na rynku pracy?

      Usuń
  21. To zalezy od bardzo wielu rzeczy - jaka praca Cie interesuje, gdzie zamierzasz sie osiedlic, jakie masz ambicje. Bez znajomosci norweskiego nie mozesz nawet pracowac w sklepie, ale jak jestes dobrym informatykiem programista wcale nie potrzebujesz dobrej znajomosci norweskiego do pracy - wystarczy angielski.

    Ja osobiscie uwazam, ze bez norweskiego jest bardzo trudno i raczej nie przyjezdzalabym tutaj znajac tylko angielski. Konkurencja jest bardzo duza i teraz podstawowa chociazby znajomosc norweskiego jest niezbedna.

    Pozdrawiam,
    eve

    OdpowiedzUsuń