Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

sobota, 10 marca 2012

Wiosna, wiosna wokół

Wygląda na to, że południe Norwegii chyba już w tym roku powiedziało zimie „Ha det bra” i teraz wszystkim mieszkańcom, w tym nam, przyjdzie cieszyć się coraz wyższą temperatur na dworze i coraz dłuższymi dniami.

W sumie to jestem trochę rozdarta; tej zimy odkryłam, że można uprawiać sporty zimowe (!) i że jest to strasznie fajna sprawa i tak trochę mi przykro, że nie udało nam się więcej razy skorzystać z nart. Może w przyszłym roku.

Tymczasem ciepłą kurtkę można odwiesić na kołek, a ciężkie buty zamienić na wygodne i znacznie lżejsze. Strasznie się cieszę z tej wiosny i z tego słońca. W tym roku, w przeciwieństwie do poprzedniego postanowiłam wziąć się mocno za siebie i zacząć więcej czasu spędzać aktywnie. Przeprosiłam się z bieganiem i skoro tylko temperatura trochę podskoczyła postanowiłam zacząć wykorzystywać tę formę rekreacji. Tym bardziej, że zupełnie przez przypadek, a wręcz z lenistwa, odkryłam, że na stadionie w Grimstad jest genialna bieżnia do biegania o fantastycznej nawierzchni. A dlaczego z lenistwa to odkryłam? Bo droga przez stadion była krótsza :D



W ramach kompleksowego dbania o nasze zdrowie kupiłam sobie kolejną książkę o zdrowym jedzeniu. W sumie wyszło na to, że w mniejszym lub większym stopniu udaje nam się przestrzegać jej zasad. Jedyne czego nam brakuje to warzyw strączkowych w diecie. Zadanie na marzec: więcej fasoli 

Jedyna rzecz, do której nie mogę się zmobilizować na wiosnę to porządki. Co prawda Bob odgraża się, że umyje okna, więc pewnie i ja będę musiała coś zrobić, bo zawsze mi jest głupio, jak on sprząta, a ja w Internecie poszukuję nowych inspiracji kulinarnych…

No i najważniejsze – pewnie niedługo wydobędę mój rower z komórki i w ten sposób będę dojeżdżała do pracy! Chociaż ilość i kąt nachylenia górek, które muszę pokonać, żeby dostać się na uniwersytet skutecznie mnie jak na razie zniechęca od poruszania się na rowerze, to z drugiej strony, wracając do domu z pracy cały czas mam z górki, więc zyskuję sporo czasu.

Już jakiś czas temu wydobyliśmy nasze mebelki ogrodowe na taras przed domem i czekamy teraz, żeby wreszcie słońce dotarło i na nasz balkonik i nas trochę ogrzało. Na razie na mebelkach wygrzewa się Brzydula – kot sąsiadów. Dobrze, że przynajmniej ktoś ma z nich pożytek.

Z niecierpliwością wypatruję zmiany czasu. Wtedy oboje z Bobem po pracy będziemy mogli uskuteczniać piesze wycieczki i cieszyć się słońcem mimo później pory.

Żeby nie było, że wiosna to sama przyjemność, to wraz z nadejściem wyższych temperatur, coraz więcej osób spędza weekendy w mieście, a sąsiedzi- studenci urządzają huczne imprezy zwykle przy otwartych na oścież oknach. No ale nie ma co jakoś bardzo narzekać; od czego są zatyczki do uszu?!

Teraz, skoro mamy już słońce, wystarczy tylko czekać aż za oknem zrobi się zielono. Oby jak najszybciej :]

3 komentarze:

  1. Chyba wszyscy jesteśmy już trochę zmęczeni zimą i czekamy na odrobine kolorów i ciepełka jakie niesie wiosna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo pilnie poszukuje mieszkania w norwegi w stavanger, jeśli ktoś mógłby w jakikolwiek sposób mi pomóc bede bardzo wdzięczna. sandra.sandii@wp.pl pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz dobrze, Eve, że możesz wyruszyć na biegowe ścieżki. Piszący ten komentarz złapał właśnie choróbsko i do przyszłego wtorku z bieganiem pożegna się musi... Jeżeli chodzi o strączkowe, to polecam cieciorkę. Wydaje mi się być lżej strawna od samej fasoli, smakuje nieco delikatniej, a przyrządzać ją można tak jak zwykłą fasolę. Kocham strączkowe zwłaszcza na późny obiad albo na kolację - ma się wtedy to przyśpieszenie na treningu... ;)

    OdpowiedzUsuń