Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 7 marca 2012

Dzień kobiet w Norwegii



8 marca jest chyba jednym z niewielu świąt, które w kalendarzu polskim i norweskim pokrywają się. Dzień kobiet. Bardzo byłam ciekawa, jak ten dzień jest obchodzony w kraju równouprawnienia, gdzie poprawność polityczna względem kobiet bywa ważniejsza niż realne kompetencje.

Z tego co dzisiaj widziałam przechadzając się po miasteczku, na dzień przed Dniem Kobiet norweskie księgarnie, sklepy z pamiątkami, perfumerie, drogerie, sklepy papiernicze, odzieżowe, z bielizną, jubilerzy absolutnie nie prześcigają się w specjalnych ofertach związanych z datą 8. marca. To samo dotyczy sklepów spożywczych, żadnych specjalnych wystawek z czekoladkami, kwiatkami, ciastami. Zupełnie jakby 8. marca był równie zwyczajnym dniem jak np. 6. marca albo 12. maja.

Tymczasem - mimo że w Polsce nie mieszkam od dawna - od tygodnia (przynajmniej) moja skrzynka mailowa zalewana jest potokiem informacji dotyczących promocji przygotowanych nomen omen na moje święto. Pomijając fakt, że wszystkie te maile powinny (jeśli w ogóle) trafić do Boba, to zdecydowanie norweski 8. marca i polski 8. marca różnią się . I to bardzo.



W Norwegii ten dzień nazywa się m.in. kampedagen (dniem walki). Przyczyna tego jest bardzo prosta i odnosi się nie miej ni więcej do historii ruchów politycznych organizowanych przez kobiety w celu wywalczenia najpierw praw i swobód obywatelskich takich samych, jakimi dysponowali mężczyźni. Być może niewiele osób o tym wie, ale 8. marca wszystkie panie zawdzięczają towarzyszowi Leninowi, który ustanowił ten dzień Dniem Kobiet. Pierwsza fala kobiecych ruchów miała miejsce przed wojną, również Norweżki w nich uczestniczyły. Inicjatorkami ruchów kobiecych i demonstracji 8. marca były przedstawicielki, co całkiem oczywiste, Partii Pracy i Norweskiej Partii Komunistycznej. Również podczas II wojny światowej duch w kobietach nie umarł i potajemnie 8. marca w obozach koncentracyjnych organizowały sobie obchody Dnia Kobiet. Po wojnie pierwsza demonstracja kobiet odbyła się w 1948 r.

Ruch kobiecy w Norwegii rozwinął się w latach 70-tych. W demonstracjach organizowanych w tamtych czasach brało udział po 20 000 ludzi, zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Obecnie stało się już tradycją, że co roku organizowany jest pochód przedstawicieli organizacji kobiecych – zarówno partii politycznych, stowarzyszeń, zrzeszeń itp.

Zatem Norweżki raczej nie dostają goździków ani róży z okazji Dnia Kobiet, nie mają też raczej co liczyć na wytrawną kolację z ukochanym. Zamiast tego spotykają się zapewne w swoim gronie i debatują o roli kobiety we współczesnej Norwegii. Zresztą Norweżki do tego typu debat wcale nie potrzebują 8. marca! Pracując w bibliotece, miejscu pracy ultrakobiecym (pod względem ilości kobiet przypadających na m2), nie raz już byłam uczestniczką zażartej dyskusji i wymiany zdań, podczas których moje koleżanki wskazywały akty jawnej dyskryminacji oraz odwoływały się do historii ruchów kobiecych. Swoją drogą to godna podziwu postawa, że tak wiele kobiet w różnym wieku jest tak zaangażowanych w sprawy kobiet i nie boi się wypowiadać swojego zdania w tej kwestii.

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet dziewczyny!

Update: Na prośbę koleżanki z pracy zmieniłam ilustracje do tekstu. Jak sie dowiedziałam, ta grafika jest bardziej charakterystyczna dla Dnia Kobiet w Norwegii niż bukiet róż :) Tusen takk,  Anne-Åse:)

4 komentarze:

  1. Również wszystkiego dobrego Eve! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepszego. Tyle dobroci, co w dzień kobiet, przez rok cały.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to buziaki z okazji :) A który wolisz, polski czy norweski ?

    OdpowiedzUsuń