Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

niedziela, 12 lutego 2012

Co ubiera Norweg gdy za oknem śnieg?

Jeszcze w Polsce mój nauczyciel norweskiego przestrzegał nas, że po przeprowadzce na Półwysep Skandynawski on i jego rodzina musieli wymienić całą garderobę ze względu na panujące tutaj temperatury. Nie do końca chciało mi się wtedy w to wierzyć. Cóż, po dwóch zimach spędzonych w Norwegii mogę powiedzieć, że nauczyciel… nie miał racji. Ku rozpaczy Boba moja garderoba nie została wymieniona, a powiększona :]

Norwegia większości kojarzy się ze srogim zimnem. Jak zatem Norwegowie ubierają się, kiedy termometr za oknem wskazuje niebezpiecznie niską temperaturę?

Różnie. Praca na uniwersytecie i korzystanie z komunikacji miejskiej daje niezłą okazję do przyjrzenia się, jak Norwegowie, mieszkańcy domniemanej krainy wiecznych mrozów, ubierają się zimą. Na podstawie moich obserwacji stworzyłam kilka typów Norwega zimową porą.



Typ pierwszy. Ekstremalny.
Do tej grupy należy młodzież głównie przełomu gimnazjum i liceum. Już nie dzieci, ale jeszcze nie dorośli. Typowy przedstawiciel tej grupy jest tak zajęty przeglądaniem twittera, facebooka i youtube, że nawet nie zauważa, że spadł śnieg (chyba, że przeczyta o tym, na swoim iPhone). Nie dziwi więc zatem fakt, że wychodząc z domu zapomina o tak przyziemnej rzeczy jak kurtka. Jeśli już postanowi ją ubrać, to jest ona zwykle rozpięta, tak aby każdy mógł podziwiać nowy, wypasiony t-shirt, który nastolatek postanowił przyodziać na okoliczność opuszczenia domu. Co ciekawe zwykle ma on na głowie czapkę, niestety nie zawsze adekwatną do pogody, dzięki czemu nasz bohater zyskuje na oryginalności. Kompozycji dopełniają tenisówki („najlepsze” buty na śnieg i lód). Sznurówki obowiązkowo rozwiązane.

Najbardziej ekstremalnym przedstawicielem tej grupy był ksiądz (!), którego w zeszłym tygodniu spotkałam na przystanku. Stał na śniegu boso… W tym świetle fakt, że nie miał czapki na głowie nie robi na nikim wrażenia.

Typ drugi. Przejściowo – dojazdowy.
W tej grupie znajduje się w zasadzie większość młodych ludzi (studenci, licealiści, pracujący), którzy do pracy/szkoły dojeżdżają (swoim samochodem, czy też komunikacją), co oznacza, że niewiele czasu spędzają na chłodzie.

Tutaj również spotkać możemy ludzi w tenisówkach (nielicznych; głównie chodzą oni w porządnych butach zimowych najlepszych marek), jednocześnie ich kurtki (porządne i grube) są zwykle zapięte, nie zapominają też o czapkach i rękawiczkach. Dopiero jak pozbędą się odzieży wierzchniej dostajemy cały przekrój ich garderoby. I tak pod grubymi kurtkami i płaszczami może być zarówno cieplutki sweter w tradycyjnie norweski wzór, jak i jedwabna, cienka koszula, albo swojski t-shirt z Simpsonem. Butów pozbywają się równie szybko jak kurtek i po uniwersytecie nie raz w ostatnim tygodniu spotykałam zarówno dziewczyny jak i chłopaków biegających po bibliotece w skarpetkach.

Norwegowie zdają się mieć swoja własną skalę pomiaru temperatury otoczenia, która nijak się ma do tej stosowanej przez nas. Dwa lata w Norwegii nie pozwoliły mi jak dotąd rozwiązać zagadki, dlaczego oni tak mają? ;)

Typ trzeci. Doświadczony
Tutaj znajdują się głównie przedstawiciele najmłodszej grupy, czyli dzieci, o których ciepło w czasie wycieczek dbają rodzice, jak i starszej, zaprawionej w zimach i przygotowanej na każdą pogodę. Nie oznacza to wcale, że nie ma tutaj młodych ludzi. Są, tylko na tle pozostałych wydają się grupą mniejszościową.

Typowy przedstawiciel oprócz obowiązkowego zestawu ciepłej czapki, butów, rękawiczek i szalika ma na sobie także wygodne i sprawdzone ciepłe buty, kurtkę (zwykle sportową), a czasami nawet specjalne ocieplane spodnie, jeśli jest ślisko na buty zakłada broddery, co by się niepotrzebnie nie poturbować. Dzieciaki dla wygody ubiera się w specjalne jednoczęściowe kombinezony, w których przypominają trochę teletubisie.

Takich ludzi także spotykam na uniwersytecie. Pod tymi ciepłym kurtkami mają zwykle dzianinowe tuniki, swetry, czasami kamizelki.

Oczywiście typy te nie są charakterystyczne dla całej Norwegii. W kraju tak rozległym jak ten rozbieżność pomiędzy temperaturami bywa olbrzymia. Myślę, że przy -39 stopniach w Kautokeino nie znalazłby się żaden nastolatek (choćby nie wiem, jak modny chciałby być), który wyszedłby z domu bez porządnej kurtki i ciepłej czapki. Dlatego przed przyjazdem do Norwegii warto zapoznać się ze średnimi temperaturami charakterystycznymi dla miejsca, do którego się wybieramy i zastanowić się, czy kozaczki na szpilce i uroczy kaszkiecik pasujący do karmelowego płaszczyka są odpowiednio dopasowanym ubiorem do norweskiej aury ;)

13 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać Twoje wpisy:) dużo w tym racji, sama spotykam na każdym kroku opisane przez Ciebie typy ;) na początku szokował mnie fakt biegającej po ratuszu dziewczyny w skarpetkach albo pana urzędnika w ciepłych papuciach:) ale teraz wiem, że dla nich to nie jest istotne i coraz bardziej doceniam pewnego rodzaju swobodę funkcjonowania w tym społeczeństwie ;)
    Pozdrawiam serdecznie
    Ola z Skedsmokorset;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie bardzo miło się czyta takie komentarze. Dzięki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, jestem tu pierwszy raz. Poleciłam mi Twojego bloga koleżanka.
    To co mam okazję tu czytać to sama esencja wiedzy, którą potrzebuję przy planowaniu mojej przeprowadzki do Norwegii. A ten wpis o ubraniach to mnie powalił :)
    Pozdrawiam ciepło,
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrawiam serdecznie imienniczkę! :) Mam nadzieję, że blog pomoże Ci w planowaniu przeprowadzki! Pozdrawiam,
    eve

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, uległem. Zaraz wchodzę w edycję mojego blooga i dodaję Twój blog do moich ulubionych. U mnie na bloogu będziesz panią Eve. Ale ja już tak mam. A w kolejnym wpisie (prawdopodobnie w sobotę) serdecznie Cię powitam.

    I jest radość!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, dziękuję bardzo :) i pozdrawiam bardzo serdecznie i link do Pana blooga poproszę przy najbliższej wizycie u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zerknalem w zakladke "Kim jestesmy?" i odnioslem wrazenie "braterstwa w odbiorze". Jestesmy tu z zona ok.5 lat i ciagle nam nie przeszlo ;-) Jasne, ze troche bola zarzuty o "destrukcje statusu", bo "kto to widzial by korporacyjny sprzatal, malowal czy robil na grill'u" ale... wystarczy wrocic do Norwegii i wczesniejsza decyzja znow staje sie sluszna ;-) OK. Blog mi sie podoba i bede sobie okresowo "podczytywal".

    Pozdrowienia z poludnia!
    Artur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Arturze!

      My rowniez mieszkamy na poludniu Norwegii. Lada moment mina dwa lata odkad sie tu przeprowadzilismy. Ciesze sie, ze blog Ci sie spodobal i zapraszamy do czytania wolnych chwilach.

      Pozdrawiamy eve&bob

      Usuń
  9. cześć właśnie za tydzień wyjeżdżam do norwegi na jakieś 7 miesięcy lub na stałe - podpowiedzcie jakie zabrać ciuchy,buty ze względu na panującą tam pogodę może coś jeszcze, a może napiszcie ile kosztują buty tam na miejscu bardzo zależy mi na butach
    bo ciuchy to chyba zabiorę stąd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      wszystko zalezy od tego w jaki region Norwegii sie wybierasz. Jesli na zachodnie wybrzeze lub poludnie, to tutaj zimy nie sa takie srogie. Jesli gdzies w srodku kraju, to wtedy trzeba sie przygotowac na duze opady sniegu i niskie temperatury, zatem gruba kurtka, porzadna czapka i cieple buty. Porzadne buty zimowe (ocieplane, wodoodporne) w Norwegii kosztuja ok. 1000 NOK, mozna kupic tansze na przecenach, mozna tez kupic drozsze.

      Co do zabierania ubran, to wszystko zalezy od tego w jakiej czesci kraju bedziesz mieszkal (latem w Oslo bywa po 30 stopnii na plusie, zima po 20-25 na minusie) Polecam tekst na blogu poswiecony strefom klimatycznym w Norwegii. Z naszego doswiadczenia wiem, ze po przeprowadzce i tak trzeba uzupelnic swoja garderobe :)

      Pozdrawiamy!

      Usuń
    2. Serdeczne dzięki za cenne podpowiedzi - będę najprawdopodobniej w Kvam i tamtych okolicach - pozdrawiam

      Usuń
  10. Typ nie uznajacy butow na stopach jest dla mnie fenomenalny.nie raz spotkalam , zwlaszcza latem mlodych ludzi ktorzy chodzili bez butow, a w rekach trzymali swoje tenisiwki albo w ogole wsiadali do samochodu jadac do sklepu na zakupy calkowicie na bosaka!

    OdpowiedzUsuń