Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Praca w Norwegii krok po kroku. Od ogłoszenia do rozmowy kwalifikacyjnej

Zgodnie z zapowiedzią – tekst ze wskazówkami, jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w Norwegii, czego unikać i… czym się nie przejmować.

Drømmejobb, czyli wymarzona praca

Jesteście aktywnymi poszukiwaczami pracy, dlatego codziennie sprawdzacie stronę urzędu pracy (nav.no) w poszukiwaniu nowych ofert. Wkład w znalezienie stanowiska procentuje i w końcu znajdujecie ogłoszenie o Waszej absolutnie wymarzonej pracy. Ogłoszenie zwykle zawiera krótką charakterystykę pracodawcy oraz stanowiska (oczywiście jesteście zachwyceni i już nie możecie się doczekać dnia, w którym podejmiecie pracę). Następnie są wymagania, jakie kandydat musi spełniać (oczywiście spełniacie zarówno te formalne jak i personalne). W tym miejscu uwaga: na większość stanowisk, szczególnie tych, na które wymagane jest konkretne wykształcenie, często pojawia się informacja: „Dokumentarbar realkompetanse kan kompensere for deler av utdanningskravet”, czyli udokumentowane kwalifikacje (doświadczenie z pracy na podobnym stanowisku) może rekompensować część wymagań co do wykształcenia. Oznacza to, że jeśli podanie o pracę (czyli søknad) wyśle ktoś, kto ma niższe wykształcenie, ale większe doświadczenie w branży - ma takie same albo większe szanse na zostanie zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną. W Norwegii bowiem przykłada się znacznie większą wagę do doświadczenia niż wykształcenia.

środa, 6 kwietnia 2011

Moje pierwsze norweskie intervju

Ci, którzy często odwiedzają bloga pewnie zauważyli, że dawno nie aktualizowaliśmy treści. Wszystko dlatego, że przez ostatnie 3 tygodnie byliśmy z Bobem bardzo zajęci przygotowaniami do moich pierwszych rozmów kwalifikacyjnych po norwesku. Dwa ostatnie dni były tak stresujące (po roku w Norwegii zapomina się, co to stres), że mój organizm po wczoraj odmówił mi posłuszeństwa i zażyczył sobie dużej dawki snu. Dlatego dopiero dzisiaj mogę napisać o tym wszystkim, czym żyłam przez ostatnie kilka tygodni.

Zaczęło się jeszcze w lutym. Na stronie urzędu pracy (nav.no) znalazłam 2 bardzo ciekawe ogłoszenia o pracę w moim zawodzie w najnowocześniejszych bibliotekach na południu Norwegii. Szybciutko napisałam podania, Bob je sprawdził i wysłałam. Termin nadsyłania zgłoszeń wyznaczono na 7. marca. Dziesięć dni później (kiedy stwierdziłam, że moja kandydatura przepadła i przestałam liczyć, że ktoś się odezwie), zadzwonił telefon i sympatyczny pan zaprosił mnie na 2 rozmowy kwalifikacyjne (norweskie intervju) - na każde ze stanowisk. Byłam w tak wielkim szoku, że w ogóle ktoś chce ze mną rozmawiać, że do tej pory nie wiem, jak udało mi się poprawnie zapisać datę, godzinę i miejsce obu intervju. Od 17 marca zaczęłam wielkie przygotowania do czekających mnie rozmów. Terminy wyznaczono mi na 4 i 5 kwietnia. Miałam więc blisko 3 tygodnie na odpowiednie przygotowanie się.