Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

czwartek, 15 grudnia 2011

Norwegia prosi o pomoc zagranicę

Wieści płynące z Europy nie są dobre. Co i rusz słychać o widmie bankructwa kolejnych państw. Przywódcy Unii Europejskiej naradzają się jak zaradzić kryzysowi, podpisują umowy międzyrządowe, negocjują i z przerażeniem patrzą w przyszłość. Duch w narodach słabnie niczym polski złoty i tylko patrzeć kolejnego krachu. Przyszłość waluty euro jest zagrożona, przyszłość Unii Europejskiej także. Jednym słowem jest kiepsko. I to nie tylko w EU! Kryzys nie ominął także Norwegii. Zabrakło masła przed Świętami!

Na dwa tygodnie przed Świętami półki sklepowych lodówek świecą pustkami. W sklepach spożywczych masła nie widziano od tygodni. Sprzedawcy rozkładają bezradnie ręce. Norwegowie, którzy nie wyobrażają sobie Świąt bez domowych wypieków, są absolutnie załamani! Kto w Norwegii do wypieków używa margaryny?! Jedna z marek produkująca margarynę postanowiła wykorzystać chwilowy krach na rynku mleczarskim i w gazetkach sklepowych reklamuje swój flagowy produkt. Ale co to za pierniczki na margarynie? Na szczęście Norwegowie mogą liczyć na sąsiadów. Z Danii kilka razy w tygodniu przypływa promami „pomoc humanitarna”, jak to dowcipnie nazwali jowialni Duńczycy, którzy na głównych placach w Oslo i Kristiansandzie rozdają duńskie masło Norwegom za darmo.



Tymczasem norweskie firmy mleczarskie (całe dwie istniejące w kraju!) na gwałt szukają dostawców z zagranicy. Na rękę poszedł im urząd celny, który złagodził opłaty za import tego towaru na czas kryzysu maślanego. Na rynek trafiły już pierwsze partie europejskiego masła. Norwegowie będą musieli się zadowolić w tym roku belgijskim masłem, ale zawsze lepsze to niż nic.

„Świąteczne wypieki uratowane!” - takim hasłem reklamuje swoje rejsy z Norwegii do Danii i z powrotem jeden z popularnych przewoźników. W znajdujących się na promie delikatesach można nabyć prawdziwe duńskie masełko za jedyne 17,9 za paczkę. Jednocześnie armator rozdaje kilka tysięcy biletów tur/retur (w tą i z powrotem) za darmo!

Państwo również nie pozostaje bezczynne i w dobie kryzysu - jak wspomniałam - obniżyło opłaty za import masła, ale też ruszyło z kampanią informacyjną w mediach. Urząd celny informuje szeroko o tym, że legalnie każdy obywatel przebywający 24h poza granicami Norwegii może wwieźć masło o wartości 6000 koron nie płacąc cła! Wszystko po to, aby ukrócić działanie spekulantów, którzy handlują zachomikowanym masłem w internecie i życzą sobie za kostkę jak za sztabkę złota...

W pracy niemal każdego dnia koleżanki z trwogą w głosie opowiadają o świątecznych wypiekach i braku masła. Przy okazji tych rozmów dowiedziałam się o innym kryzysie, który swego czasu dotknął Norwegów. Cztery, może pięć lat temu, w sklepach norweskich zabrakło papieru toaletowego! Tylko nieliczni pamiętają ten dramat, reszta postanowiła spłukać niemiłe wspomnienie z pamięci.

Miejmy nadzieję, że tak samo będzie za kilka lat z kryzysem maślanym. Będą o nim pamiętać tylko nieliczni
Nieważne czy kraj, w którym mieszkasz jest bogaty, czy biedny. Kryzys dotyka każdego w równym stopniu, ale w różnych wymiarach.

Udanych wypieków świątecznych!

4 komentarze:

  1. Czytałem na którymś z Polskich portali, że ceny masła w Norwegii na aukcjach dochodziły do 80 euro za kg... Nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie slyszalam o tym papierze toaletowym. pewnie dlatego w wiekszosci domow sa bidety

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm.. uważam kryzys maślany za zdrowo przereklamowany. W Oslo był owszem moment, że w sklepach wisiały kartki informujące o braku masła, ale dość szybko się z tym problemem uporano...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jest prawda o tym maśle w Remia byłą mas masła w dniu w którym tv polsat rozdmuchała plotkę o jego braku.
    Mieszkam w norwegi juz kilkanaście lat i kryzysu papierowego równiez nie pamiętam

    OdpowiedzUsuń