Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołajki norweskie

Bardzo lubię 6. grudnia. Odkąd byłam dzieckiem był to mój absolutnie ulubiony dzień (obok moich urodzin). Oczywiście moje uwielbienie dla tego dnia było jak najbardziej podyktowane własnym interesem. A dokładniej prezentami. Z bratem pod nieobecność mamy (na szczęście dla nas pracowała po 12 godzin, więc czasu mieliśmy pod dostatkiem) przekopywaliśmy wszystkie szafy, szafki, szafeczki i schowki w celu znalezienia prezentów. Trzeba przyznać, że mamie należą się brawa za kreatywność, bo nie pamiętam czy kiedykolwiek udało nam się dokopać do prezentów.

Wreszcie po bezowocnym wywróceniu do góry nogami całego mieszkania następowały ukochane Mikołajki. Zasada była prosta – Mikołaj wchodził do pokoju przez dziurkę do klucza (z czasem przez otwór pod drzwiami, kiedy to przytomnie uświadomiłam sobie i mamie, że przecież w moim i brata pokoju nie ma dziurki od klucza!) i zostawiał prezenty przy łóżkach. Naszym zadaniem – tzn. moim i brata było obudzenie się odpowiednio wcześnie, tak żeby można się było zacząć bawić podarkami jak najszybciej. W sukurs przychodziła nam nasza nieumiejętność do spania długo, więc normą było, że budziliśmy się w środku nocy (ku rozpaczy rodziców) i hałasowaliśmy w naszym pokoju zachwycając się otrzymanymi prezentami.

To były czasy!



W Norwegii Mikołajki nie są obchodzone. W żaden sposób nie przeszkadzało nam to jednak, aby z Bobem urządzić sobie swoje własne Mikołajki. Prezent kupiłam jakieś półtora miesiąca temu. Uważałam, że jest absolutnie genialny i jak się okazało, że Bob może wybrać taki sam prezent świąteczny u siebie w pracy to zaklinałam na wszelkie sposoby i przekonywałam go do każdego innego tylko nie tego, co ja mu już kupiłam (i zapakowałam). Prezentem był kubek termiczny z taką praską, która pozwala na parzenie porządnej kawy przy jednoczesnym odseparowaniu fusów od naparu. Dla Boba, zadeklarowanego smakosza kawy prezent był to wymarzony. Tym bardziej, że kilka miesięcy wcześniej zniszczyłam nasz jedyny kubek termiczny.

Tak jak wyniesiona z domu tradycja nakazuje, rano pod łóżkiem znalazł się prezent dla Boba. Mój z kolei znalazłam pod choinką (Świąt nie spędzamy w Norwegii, więc stwierdziliśmy, że nie zaszkodzi ubrać choinkę trochę wcześniej). Otwieram torbę i co widzę… kubek termiczny!

A potem na południu Norwegii spadł pierwszy raz w tym roku śnieg. Co prawda już dawno stopniał, pozostawiając na chodnikach zamarzniętą warstewkę wody, która czyni z nich lodowisko. Ale co tam. Śnieg musiał spaść, żeby Mikołaj mógł do nas z prezentami przyjechać ;)

Co tymczasem mają Norwegowie zamiast Mikołaja? W grudniu w Norwegii ważnym dniem obok Wigilii i Świąt jest 13. grudnia. Bynajmniej nie z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Tego dnia w Norwegii obchodzony jest dzień św. Łucji zwany też świętem światła. Tego dnia odbywają się tradycyjne pochody dzieci w białych strojach. Na czele pochodu idzie dziewczynka, która oprócz białej szaty ma na głowie specjalny wianek z zapalonymi świecami. Dodatkowo tego dnia piecze się specjalne bułeczki w kształcie ósemek z rodzynkami i lukrem. Tego dnia jednak dzieci nie dostają prezentów. Na nie muszą czekać do 24. grudnia. W oczekiwaniu pomaga im kalendarz adwentowy, który tutaj przybiera przeróżne formy. Ale o tym może w następnym poście.

Poza tym warto dodać, że sam Mikołaj Norwegom nie jest znany. Tutaj jego odpowiednikiem jest julenissen – istota, która przybiera postać przeróżnych krasnali i krasnalic w czerwonych czapkach. To właśnie julenissen przynosi prezenty dzieciom i zostawia je w skarpetach i to właśnie julenissen jest najczęstszym elementem świątecznych dekoracji i opakowań produktów w sklepach.

3 komentarze:

  1. Chyba wiem o jaki kubek termiczny Ci chodzi :) Jest świetny!
    Na początku miałam problem ze znalezieniem odpowiedniej kawy do zaparzania, dopiero przy drugim podejściu kupiłam właściwą ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kubki termiczne są świetne. Chyba u was był ten sam Mikołaj co u nas- bo ja też dostałam kubek (duży), a sama podarowałam kubeczek do esspresso. Tak przypadkowo nam wyszło (i jeszcze kubki tej samej firmy nabyliśmy)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity prezent. Wybacz, ale mnie to rozsmieszylo.

    OdpowiedzUsuń