niedziela, 2 października 2011

Utrzymanie w Norwegii nie musi być drogie

O Norwegii zwykło się mówić, że jest albo droga albo bardzo droga. W zależności od zasobności portfela. My sami przyjeżdżając tu na wakacje pierwszy raz jechaliśmy samochodem wypakowanym jedzeniem po dach. Był to jednak równocześnie ostatni raz, kiedy „importowaliśmy” żywność. Po przeprowadzce stwierdziliśmy bowiem, że skoro postanowiliśmy tu zamieszkać, to tu również będziemy się żywić, zwłaszcza, że nie kosztuje to wcale tak dużo i dostęp do produktów wbrew pozorom jest dobry.

Zrobić rozsądnie zakupy na początku nie było łatwo. Przyzwyczajenie do poziomu cen, różnorodności marek i wyboru produktów, jaki panuje nad Wisłą robi swoje. Duża rozpiętość cen wśród podobnych produktów w Norwegii również nie pomagała mi połapać się w sklepie. Nie wiedziałam, w których przypadkach płacę ekstra za markę, a w których za lepszą jakość. „Sprawdzanie” różnych produktów pochłonęło trochę czasu i pieniędzy :). Ostatecznie udało mi się jednak wypracować kilka metod, dzięki którym nasze miesięczne wydatki na jedzenie nie przekraczają 10 procent wszystkich naszych miesięcznych wydatków.



Po pierwsze – warto korzystać z prawdziwych promocji (tilbud)– jak np. wszystkie sery za pół ceny, 40 proc. rabatu na wszystkie ryby, owoce i warzywa za 10 koron/kg itd. Nie oznacza to oczywiście konieczności odwiedzania każdego sklepu dzień za dniem. Wystarczy na początku tygodnia przejrzeć w internecie oferty promocyjne lokalnych marketów spożywczych! Po 20 minutach przed ekranem już wiem, gdzie się udać i czego więcej kupić, a następnie np. zamrozić czy schować do spiżarni.

Po drugie – zmienić dietę, porzucić tłuste i mięsne polskie nawyki. Norweskie produkty naprawdę nie szkodzą, a bez golonki i schabowego da się żyć! Drogie mięso lepiej zastąpić rybami i owocami morza – cechuje je naprawdę wysoka jakość, są równie pożywne, dużo zdrowsze i w przystępnych cenach. W układaniu jadłospisu warto uwzględnić również produkty, które aktualnie zdobyć można w dobrych cenach. Po co np. upierać się przy kurczaku skoro w październiku sklepy wypełnione są tanią jagnięciną i baraniną?

Po trzecie – warto kupować duże opakowania. Cena za opakowanie zwykle bywa myląca; lepiej zwracać uwagę na podaną małym drukiem cenę jednostkową (a więc cenę za kg/litr). Wówczas łatwo możemy porównać i dojść do wniosku, że kupując opakowanie 200-gramowe parówek czy sera, za kilogram płacimy realnie 2 razy tyle, co kupując paczkę kilogramową od razu, albo kupując jednego loda ze sklepowej zamrażarki płacimy za niego raptem kilka koron mniej niż za cały sześciopak!

Po czwarte – często tanie znaczy równie dobre! Nie zrażaj się do tanich sklepowych marek, tylko dlatego, że są często o połowę tańsze niż inne produkty znane z reklam. Tanie marki w Norwegii jakościowo niewiele albo wcale nie ustępują innym produktom (w odróżnieniu od znanych z polski wyrobów seropodobnych, czekoladopodobnych i innych tesco-szajsów). Co więcej zwykle produkowane są przez tych samych wytwórców, którzy wprowadzają na rynek wyroby droższe, „markowe”. Warto zatem wypróbować różnych produktów, by wyrobić sobie o nich zdanie i jeśli zyskają naszą aprobatę – w przyszłości nie przepłacać. Dotyczy to zarówno spożywki, jak i np. chemii gospodarczej! Do podstawowych tanich marek w Norwegii należy „Firstprice”, „Landlord” (Rema1000) i „Euroshopper” (Rimi i ICA).

Jeśli jednak masz w mózgu blokadę, nie możesz przestać przeliczać cen na złotówki i ciągle zwozisz z Polski tony taniego jedzenia, rób to z głową! Wiele produktów kosztuje tutaj tyle samo albo mniej (np. ryż, makaron, chleb), a różnica ceny wynika też często z różnicy jakości. Produkty, które warto „sprowadzać” to przede wszystkim te niedostępne tutaj. Dla nas stałym towarzyszem podróży z polski jest jedno lub dwa wiaderka sera białego (tym bardziej, że odkryliśmy genialny i bajecznie prosty przepis na sernik bananowy), kilka torebek barszczyku czerwonego i żurku. I oczywiście mocny alkohol… ale to już inna bajka;)

59 komentarzy:

  1. Oj, tak tak, duzo jest prawdy w tym co piszesz. Nie moge sie nadziwic jak na roznych forach internetowych wypowiadaja sie (w 99% samotnie zamieszkujacy tu panowie-zona w Polsce) ze jedzenie jest tu tak drogie ze prawie przekracza mozliwosci portfela. Jeden taki czlowiek napisal nawet ze z tego powodu przeprowadza sie do Niemiec bo jedzenie w Norwegii jest za drogie! Wtedy zastanawiam sie czy to wynika z tego ze ci panowie przyzwyczajeni do tego ze w domu gotuje zona, kupuja gotowe produky typu Kapteins fylte fiskegrateng (nawiasem bardzo dobre :) lub gotowe opakowania obiadowe do podgrzania w mikrofaluwce zawierajace nawet ugotowane wczesniej ziemniaki albo nie porownuja cen i nie czytaja gazetek z ofertami.
    Jest jeszcze inna metoda na tanie obiady, ktora ja stosuje. Co roku zbieram kilka kg grzybow (borowiki, kozaki, kurki) i zamrazam lub susze - urzywam ich potem do przytotowywania pysznych sosow, zup czy polskich pierogow :) w zamrazalniku przed zima jest tez zawsze kilka litow jagod, malin lesnych i maliny morozki (to te smieszne pomaranczowe maliny) i uzywam je potem do ciast i pysznych deserow w zimie) a z jagody bazyny (krøkebær) robie soki - sa znacznie smaczniejsze niz sok z jagod! i maja mnostwo witaminy C i antyoksydantow.
    A tak nawiasem to chleb, mleko, maslo czy maka sa o wiele tansze w Norwegii w porownaniu do zarobkow niz w Polsce. Jesli przyjmiemy ze przecietna wyplata to 20 tys koron a Litr mleka 13 koron to tak jakby ktos zarabiajacy 2 tys PLN mogl kupic mleko w Polsce za 1,30 zl Ja w kazdym razie dawno mleka w takiej cenie w Polsce nie widzialam. Kg swierzego lososia, halibuta czy dorsza z targu rybnego (nie mrozonki) to koszt od 60 do 100 koron. Kg dobrej swierzej ryby w Polsce mysle przekraczylby 6-10 zl i na koniec moje ulubione krewetki, kg swierzych krewetek na targu - 100kr czyli koszt rzedu 10 zl za kg w polskiej skali porownawczej. A juz wogole zakup tunczyka w puszce ktory jest bardzo dobra i zdrowa ryba to koszt niecalych 5 koron! to tak jakby wydac na taka sama puszke 50gr w Polsce. Co do cen miesa to nie zgadzam sie z popularna opinia ze mieso jest tak drogie ze kupuje sie je od swieta. To chyba raczej kwesia tradycji i nawykow zywieniowych ze w Norwegii "nie schodzi" ze sklepow tyle wolowiny czy wieprzowiny co w Polsce, problem lezy tez w tym ze Norwegowie nie maja zbyt wiele wyobrazni jesli chodzi po przygotowanie potraw z tego rodzaju mies, dlatego ich nie kupuja, za to repertuar przepisow na dania rybne maja napewno bogatszy niz Polacy. Ale wracajac do cen to np kg bardzo dobrego miesa wolowego lub medalionow cielecych (a to juz mieso bardzo ekskluzywne nawet w Polsce) kosztuje od 160 do 200 koron za kg. Mysle ze w Polsce tez placi sie okolo 16 do 20 zl za kg dobrej wolowiny. Nie moge powiedziec aby pracujac i zyjac w Norwegii nie stac mnie bylo na kupno miesa, problem tylko w tym ze odkrylam tu tak wiele innych zdrowych produktow ze stracilam ochote na mieso i oprocz kurczaka to juz prawie miesa nie kupuje.
    Na prawde nie rozumiem skad bierze sie ta histeria co do cen zywnosci w Norwegii ale mysle ze wlasnie takie osoby ktore nie potrafia przestac przeliczac "na polskie" mimo ze tu mieszkaja i pracuja od lat przyczyniaja sie do rozpowszechniana takich opinii.
    Ale przyznaje ze ser bialy, kawe Inke, make krupczatke i kilka innych produktow ktorych tu nie mozna dostac sama przemycam od czasu do czasu w walizce ;) ale tak na prawde to bez wielu rzeczy mozna zyc a wiele innych niedostepnych w Polsce rekompensuje te niedostatki. Wystarczy tylko zmienic diete zywieniowa i gotowac z glowa :)
    Pozdrawiam
    Polaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wtedy zastanawiam sie czy to wynika z tego ze ci panowie przyzwyczajeni do tego ze w domu gotuje zona, kupuja gotowe produky typu Kapteins fylte fiskegrateng (nawiasem bardzo dobre :) lub gotowe opakowania obiadowe do podgrzania w mikrofaluwce zawierajace nawet ugotowane wczesniej ziemniaki albo nie porownuja cen(...)"

      Trafiłaś w sedno sprawy, takie spostrzeżenia miałam też w Polsce po wyjeździe na studia. Gro naszych polskich mężczyzn nie patrzy, co kupuje, biorą pierwsze z brzegu, nie patrzą na ceny i pojemność. Do tego panowie kupują dużo gotowych produktów, bo często nie wiedzą, co zrobić z produktami podstawowymi. Jest coraz więcej wyjątków, ale jednak wiele mam i żon trzyma naszych panów w błogiej niewiedzy na temat tego, ile kosztuje jedzenie. Kiedy taki delikwent wyjedzie za granicę i nagle zobaczy, ile pieniędzy mu idzie na samo wyżywienie, to jest przerażony. Nie wiem biedaczek, że w Polsce też idzie dużo (zwłaszcza jeśli się to jedzenie kupuje, a nie przywozi od mamy).

      I jeszcze komentarz wegetarianki. :) W Norwegii bywam okazjonalnie, ale jak już jestem to gotuję raczej z podstawowych produktów: warzywa, ryż, makaron (Gotowe dania przeważnie są z mięsem, a poza tym nie znam norweskiego i nie mam jak przeczytać składu). I takie produkty nie są o wiele droższe niż w Polsce. A poza tym wiele norweskich produktów jest naprawdę smacznych np. nabiał (niech żyje Tine). Jedyne co jest nieziemsko drogie to piwo. I wcale nie jest dobre.

      Usuń
    2. A czy w Norwegii można w ogóle kupić warzywa od rolnika i jaja wiejskie? Jak dla mnie mięso wieprzowe czy wołowe może nie istnieć, wolę ryby. Nie obeszłabym się natomiast bez jaj od tzw. "szczęśliwych kur" ( czyli od kur z wolnego wybiegu ) oraz ekologicznych warzyw. W Polsce mam ogródek a w nim piękne, świeże warzywa, za którymi przepadają moje dzieci. Znajoma, która mieszka w Norwegii w Oslo ( w te okolice właśnie chcialabym się przenieść z rodziną) twierdzi, że w Norwegii cudownie się żyje, ale o swoich warzywach z własnego ogródka i wiejskich jajach mogę zapomnieć. Czy ktoś może wypowiedzieć się w tym temacie?

      Usuń
    3. Jestem w Norwegii od niedawna, ale wiem, że jajka i warzywa można kupić od farmera z okolicy. Co do warzyw z własnego ogródka, to może chodzić o to, że trudno tu o ziemię. Wszędzie skały lub kamienie;-)
      pozdrawiam

      Usuń
    4. niedługo planuje przeprowadzić się do Norwegii i zastanawiam się jakie produkty zarówno spożywcze jak i gospodarcze warto ze sobą zabrać??jakby mógł mi ktos pomóc z rozeznaniu to byłbym bardzo wdzięczna
      ps. może ktoś orientuje sie w branży medycznej i mógłby dać jakis znak gdzie poszukiwać pracy( w maju powinnam otrzymać autoryzację dyplomu pielęgniarki i w połowie maja planuję przeprowadzkę do Norge - języka Norweskiego uczę się ciągle ) czy mógł by mnie ktoś ciut oświecić:-)

      Usuń
  2. Odnosząc się do cen w Polsce - Kg dobrej swierzej ryby w Polsce mysle przekraczylby 6-10 - to kilogram płatów z łosia bez skór to wydatek 49,99 zł za kilogram w Auchan-ie a halibut jest po 70-80 zł za kilogram, oczywiście mowa o świeżej rybie.
    I ceny u nas szaleją, żeby zjeść coś co nie zostało nabite wodą, soją, ziemniakami to naprawdę trzeba sporo wydać

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis :) Ja jestem w Norwegii dopiero od niedawna, ale też zauważyłam, że nie ma co szalec z wożeniem "wałówki" z Polski :) Właśnie, trzeba sobie przywieźc, jakiś rarytas, którego tu nie ma, a po za tym uczyc się wykorzystywac, to, co jest na miejscu. I popieram w 100% - warto jeśc ryby i wszelkie owoce morza! Nareszcie mogę je kupowac tanio :) A do tego zawsze są świeże :)

    A tak w ogóle to witam :) Bo zaglądam tu już od dłuższego czasu i jeszcze się nie przywitałam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog! Ujęłaś mnie opisem "o was" z boku strony, gdyż w 100% oddaje on powody, dla których za 3 dni wyprowadzam się do Norwegii :)
    Zapewne będę tu częstym gościem!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. tak na marginesie to najtaniej jest kupić wędkę i samemu złowić sobie rybkę :P takich makreli i dorszyków w Polsce nie ma opcji złapać.

    OdpowiedzUsuń
  6. niebawem bede robic fiskeboller. trzymac kciuki zebym ludu nie potrula :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę nie warto dopłacać do dostawy , ja pracuję w Fredrikstad od trochę ponad pół roku jako kucharz , płacą nam dobre pieniądze nawet porównując z polskimi zarobkami gdzie miałem ponad 25zł , promocję zawsze można znaleźć , fajki wiadomo jak są rodacy są i papierosy a jak się żyje przy granicy to alkohol można wozić ze Szwecji . Moim zdaniem trzeba się zorganizować zrobić system i według tego żyć . A Norwedzy cenią nas za pracę za to że nie ściemniamy i robimy swoje . Pół roku i nie chcę wracać do kraju - no chyba że na wakacje . Żona z synem przyjedzie jakoś w lipcu mam nadzieję że już na stałe , mam blisko na lotnisko bo małe 20minut pociągiem można zwiedzać kontynent do bólu . Polecam Norwegię wszystkim zmęczonym naszym rodzinnym krajem .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Dziękuję za ten wpis. Jestem taką właśnie zmęczoną pracą na dwóch a w porywie trzech etatach Polką. Bardzo poważnie myślę o wyjeździe do Norwegii. Problem w tym, że o pracy w moim zawodzie nawet nie mam co myśleć ( bariera językowa, nostryfikacja dyplomu ). Uczę się póki co norweskiego i mam nadzieję, że coś dla siebie w tym kraju fiordów znajdę.

      Usuń
    2. witam...chcialem tylko zapytac ,czy angielski w fabryce,czy kuchni jest jezykiem wystarczajacym...pracowalem ok4 lat na wyspach(IRL.UK) i mysle o norge.Problem ze bylem w takim malym miasteczku w norwegii jakis czas temu i owszem w macdonaldzie i na uicy po angielsku ,ale kiedy zapytalem czy mozna pracowac po angilesku(taki azjatycki lokal)powiedziano mi ze nic z tego.bylbym wdzieczny za odpowiedz.
      mitja74@gazeta.pl

      Usuń
    3. Proszę o kontakt.Muszę wyjechać ,gdyż obecnie od dłuższego czasu wraz z żoną jesteśmy bezrobotni,(trójka dzieci)a na podkarpaciu kryzys.A na poprawę w tym kraju się nie doczekam.Pragnę wraz z rodziną wyjechać na stałe z myślą o przyszłosci moich dzieci.Jestem z wykształcenia kucharzem ,kierowca kat.BC kurs na przewóz rzeczy,stolarz,pizzaioloProszę o pomoc.Z poważaniem Marek

      Usuń
    4. Witam,
      Mój mąż pojechał do Norwegii 2 miesiące temu z agencji cbr, która ma oddział w Szczecinie. Tu jest link do ich strony, może pomogą, nie wiem. Warto spróbować www.eucbr.pl/‎

      Usuń
    5. Mieszkam w norge zapewne duzo dluzej niz ty i emigracja po 2005roku.Jedno powiem nie ztudnie juz nigdy polakow do pracy!!!Tak robote zj... to moga tylko rodacy.Najgorsze jest to,ze jak sie im mowi,ze robota ma byc tak a tak wykonana to pajace,profesjonalisci od nie wiadomo czego zrobia po swojemu!

      Usuń
  8. Swoją drogą bardzo dobry blog szkoda że tak późno tutaj trafiłem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo rzeczy - nie tylko spożywczych jest nawet tańszych niż w Polsce. Od początku jak jestem w Norge nie przywożę z Polski ciuchów, bo po co? Tutaj na salgach można wyłapać nieraz tańsze i fajniejsze sztuki ;-) a z jedzeniem - musieliśmy przyzwyczaić się do zwiększonej ilości ryb i owoców morza w naszej diecie. Mąż jest wędkarzem :-D Przyznaję się - przywożę mięso i wędliny z Polski, bo lubimy - po prostu. Ale to są rarytasy, których w Norwegii nie ma, np. krakowska sucha ;-) no i słodycze, za którymi wprost przepadam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. pamiętam, że spędzając rok w folkehøyskole najbardziej brakowało mi pieczywa i kwaśności - kapusty, ogórków. Ale za to zakochałam się w norweskich słodkościach :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A powiedzcie mi ( moze to glupie pytanie ) ale szukajac pracy w norwegi na jakies stawki placowe patrzec. Wiadomo im wyzsza tym lepsza :) ale chodzi mi o to zeby nie dac sie wrobic w bambuko i robic za glodowa pensje. A to dosc wazne chodzi o moj i zony wyjazd. Wiadomo zona tez do pracy :)
    pozdrawiam
    p.s. sorki za brak polskich liter

    OdpowiedzUsuń
  12. Ok 150 NOK/h oczywiscie na umowe. Bez umowy roznie, branza budowlana stawka podobna, sprzatanie 90 NOK/h

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam wszystkich, skoro tak piszecie o owocach morza, to rozumiem, że bez problemu jest to dobre rozwiązanie na obiad - z pewnością dobra dieta, ale co ze śniadaniami? jakie robicie rano i na kolacje kanapki, z czym one są?
    i jak to wygląda cenowo
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam serdecznie.
    Mam zamiar wyjechać do Norwegii do pracy w przetwórstwie rybnym. Jeśli będę tanio mieszkał i tanio się żywił co nie znaczy głodował to czy jestem w stanie odłożyć w miesiącu 20 000 pln. ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, ile zamierza Pan zarabiać. :) Nie wiem, jakie są stawki w przetwórstwie rybnym, ale jak tu ktoś napisał przeciętna norweska pensja to 20 000 NOK, czyli 10 000 PLN. Trochę ciężko z tego odłożyć 20 tysięcy.

      W internecie trochę tych średnich można znaleźć:
      Średnie zarobki w Norwegii 2012
      Budowalaniec: 20000 koron
      Kierowca TIR-a: 25000 koron
      Inżynier: 40000 koron
      Fryzjer: 24500 koron
      Lekarz bez specjalizacji: 55000 koron
      Stomatolog: 53000 koro
      Koszty życia:
      Średnie koszty mieszkania ok.3500 koron (w Oslo ok. 5000 koron)
      Koszty wyżywienie średnio ok 2500 koron
      Podatek: 36% (dla osób pracujących krócej niż 4 lata obowiązuje 15% podatek)

      Usuń
  15. I jeszcze mam pytanie: lepiej nauczyć się języka angielskiego czy norweskiego ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy po co. Jeśli ktoś chce zamieszkać w Norwegii, tak żyć, awansować w pracy i funkcjonować bez mała jak Norweg, to raczej norweskiego. Jeśli nie to angielski jest bardziej przydatny, wystarczy żeby dogadać się w podstawowych kwestiach. Poza tym to współczesna lingua franca, bardzo się przydaje, bo pozwala się dogadać z ludźmi różnych narodowości na całym świecie.

      Usuń
    2. Już tak pracowałem przy 30 kg. dorszach. Oraz wszystkie soboty i święta. Wszystko idzie tylko trzeba chcieć i dobrze się odżywiać. A poza tym w Norwegii napewno jest piękniej i zielono niż w Islandii bo tam tylko powulkaniczny krajobraz i 2 kwiatki na krzyż na kilometr.
      Narazie bardzo Ci dziękuję ,,Zapiekanka ...,,

      Usuń
  16. Cześć,

    bardzo budujący jest Twój blog.

    Czy mogę liczyć na drobną pomoc? Mam dwa pytania. Jaka jest różnica w zarobkach brutto a netto? Czy jeśli widzę ofertę pracy 312.500 koron rocznie, to ile faktycznie dostanę? Czy to sensowna pensja na 2 osoby? Liczę oczywiście na to, że mój mąż również znajdzie pracę, ale na razie szukam głównie ja. A drugie pytanie: widziałam ofertę pracy z napisem: Lønn etter tariff. Co to oznacza? Jaka to taryfa i skąd ją wziąć?

    Zamierzamy z mężem wyjechać do Norwegii ale nie ukrywam, że jestem przerażona. Tzn. przerażona tym, jak to będzie w tak obcym kraju... Czy się nie rozczaruję licząc na lepsze życie niż tu, w Polsce, czy się nie zdziwię nieprzyjemnie. Myślimy też o Wyspach, bo tam łatwiej, bo angielski, i znajomi... ale tyle się o Norwegii dobrego słyszy, że tam się lepiej "ustawię"... Ufff...

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  17. Byliśmy zmuszeni usunąć kilka postów z tego wątku, bo a) nie odpowiadały za zadane pytania, b) zawierały informacje sprzeczne z rzeczywistością, c) były nieżyczliwe, a zależy nam, żeby poziom dyskusji na tym blogu był wyższy niż na przeciętnym forum. Wszystkich dotkniętych faktem zniknięcia tych postów, przepraszamy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dostałem ofertę pracy w Norwegii (asystent kierownika budowy) jako pracownik bez doświadczenia. Zaproponowali mi staż norweski pół roku (po tym czasie możliwość awansu). Zarobek 4000zł/mc. Zakwaterowanie zapewnione, auto itp. oraz 1 przelot w miesiącu do Polski. Czyli cała wypłata przeznaczona jedynie na jedzenie i ubrania. Czytając w internecie koszty jedzenia myślę, że wydam ok 1500zł (2700NOK).
    Dobrze dedykuje z wydatkami ?
    Zarobek jak na inżyniera budownictwa nie wielki w Norwegii ale w Polsce ciężko znaleźć prace nie mając doświadczenia w tej dziedzinie.
    Generalnie chciałbym zdobyć doświadczenie a z czasem kto wie może załape się na stanowisko.
    Pozdrawiam panbednarek

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam wszystkich i pozdro... jeszcze z Polski mam pytanko czy ktoś z was orientuje się jakie zarobki są na uboju wołowym i wieprzowym w Norwegi

    OdpowiedzUsuń
  20. Już niedługo mój pierwszy wyjazd do Norwegii i co by się nie działo i ile bym nie zarabiał jestem pozytywnie nastawiony :) po 2 latach szukania pracy po studiach i praktycznie zerowych szansach na znalezienie zatrudnienia w zawodzie wszędzie będzie lepiej. Rozłąki się nie boje bo nie mam do kogo wracać ;)


    mam tylko kilka pytań:
    - ceny produktów - razowy/brązowy ryż i makaron, płatki owsiane, jajka, piersi kurczaka, twaróg - i czy w ogóle znajdę to w sklepach?(pytanie o dostępność głownie o twaróg i płatki ;)
    - cena karnetu miesięcznego na siłownie
    - cena roweru górskiego - średniej klasy

    będę bardzo wdzięczny za odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      twarogu (ktory znamy z Polski) nie ma tutaj (albo ja w ciagu trzech lat mialam takiego pecha, ze nie spotkalam). W sklepach mozesz dostac np. ser Ricotta/Mascarpone/Feta/ oraz serki knapkowe. Platki owsiane sa dostepne, podobnie jak wszelkiego rodzaju mieszanki zbozowe.

      Nie kupuje ryzu razowego ani makaronu, ale mysle, ze orientacyjne ceny tych produktow to ok. 20-40 nok za opakowanie (zalezy od wielkosci opakowania i producenta), platki owsiane zaleznosci od rodzaju chyba kosztuja ok. 15-20 nok, jajka to teraz ok. 40 nok za 18 szt. (mozna tez kupic u regionalnego sprzedawcy. My w Grimstad placimy ok. 50-55 nok za 30 szt. w zaleznosci od rozmiaru jajka), a filety z kurczaka swieze ok. 120 nok/kg (sprzedawane zwykle w opakowaniach 300-600 g). Mrozone sa tansze.

      Silownia zalezy do tego, w jakiej miejscowosci lezy, czy ma konkurencje, jaka ma oferte (tylko silownia, czy sa tez zajecia grupowe, choreograficzne, basen, personal trener), czy pracuje ktos tam na stale, czy jest "bezobslugowa", czy naleza Ci sie znizki jako student, czy Twoj pracodawca w jakis sposob refinansuje Ci silownie. Oraz od rodzaju abonamentu (roczny, miesieczny, avtalegiro, klippekort itd.) Z mojego doswiadczenia wynika, ze od 300 nok w gore. Do nawet 800 nok za miesiac, przy czym czesc zajec/ofert (np. Personal trener) jest platna dodatkowo.

      Podobnie jest z rowerami. Mozesz kupic rower za kilka tys. w Biltemie (z aluminiowa rama) albo w lepszym sklepie za kilkanascie, kilkadziesiat tysiecy. Zalezy co rower sredniej klasy oznacza dla Ciebie :)

      Usuń
  21. Witam,
    Mój mąż pracuje od dwóch miesięcy w Norwegii. Sam mówi, że nie jest aż tam tak drogo. Ja sama myślę o przeprowadzce z dziećmi do niego. Tęsknota strasznie doskwiera.
    Trzymajcie za nas kciuki aby się udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam;
      Jesteśmy w podobnej sytuacji tyle, że mój mąż pracuje w Norwegii od dwóch tygodni. Też myślimy o przeprowadzce najszybciej jak się da.W jakim wieku masz dzieci? Jaki region Norwegii wybraliście? Moi chłopcy maja 16, 15 i 13 lat.Teraz rozmawiamy codziennie na skype i mąż opowiada wszystkie nowinki, ale to nie to samo co bycie razem. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    2. Witam. Mój mąż jest w Trondheim. Tam dostał kontrakt więc dużego wyboru nie mieliśmy. Na razie kontrakt ma do 12 lipca i jeszcze nie wiemy czy zostanie mu przedłużony. Jeśli nie to pewnie będzie szukał tam pracy. Mamy dwoje dzieci 8 i 3 lata. Mamy utrudniony kontakt z mężem ponieważ tam internet nie zawsze działa ale jakoś dajemy radę. Obawiam się trochę bo mam tutaj dobrą pracę, jestem księgową i tak zostawić to wszystko... Tęsknota chyba jednak silniejsza. Obawiam się też reakcji rodziców ponieważ jestem jedynaczką i trochę przykro tak ich tutaj zostawić. Zobaczymy co będzie. Jeśli mąż dostanie dłuższy kontrakt to pewnie się zdecydujemy.
      Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą rozmowę :-)

      Usuń
    3. Wiesz, my też długo się zastanawialiśmy,analizowaliśmy za i przeciw.Mąż pojechał bo już dość miał codziennej szarpaniny,niepłaconych w terminach faktur,tysięcy telefonów i pracy na wczoraj.Mimo, że jest jeszcze krótko w Norwegii już mówi o różnicy w sposobie pracy.O płacy to nawet nie wspominam.Ja też mam stałą pracę, jestem nauczycielką ale nie bierzemy pod uwagę zbyt długiej rozłąki.Chcemy być całą rodziną razem,żyć tam gdzie ceni się pracę, czystość środowiska, gdzie nie ma tego obłędnego pośpiechu i stresu codziennego w takim wydaniu jakie funduje nam ostatnio nasz kraj.Chcemy też, żeby nasze dzieci miały po skończeniu nauki pracę i perspektywy na przyszłość.Dlatego jedziemy i mam nadzieję, że sobie poradzimy.Ja też jestem jedynaczką, moja mama sama nam doradziła wyjazd bo po ponad 30 latach pracy tutaj ma więcej niż skromną emeryturę.Potem i tak zabieramy mamę do nas. Pozdrawiam, dajcie znać co zdecydowaliście.

      Usuń
    4. Mój mąż wyjechał z tych samych powodów co twój. Decyzja o jego wyjeździe zapadła w ciągu kilku dni. Ja tak naprawdę zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Po prostu zadzwonił do mnie do pracy, że jedzie w poniedziałek do Szczecina na pięciotygodniowy kurs językowy a później do Norwegii. Nie miałam możliwości z nim porozmawiania. Decyzję podjął w środę a w niedzielę pojechał. Na początku byłam trochę zła, bo ja tu miałam zostać sama i nie wyobrażałam sobie jak ma to wyglądać. Ze Szczecina przyjechał w Wielki Piątek. Myślałam, że trochę się nim nacieszę a on we wtorek po świętach dostał informację,że w następny wtorek wylatuje do Trondheim. Byłam przerażona, trochę zła i cały czas twierdziłam, że nigdy tam nie pojadę. Mąż mówił, że zarobi i wróci i będzie jak dawniej. mieliśmy plany tu w Polsce, chcieliśmy kupić dom, odłożyć na inne, lepsze życie. Teraz to ja chcę tam jechać, mimo wszystko. Mam nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej. Po kryjomu zapisałam się na kurs języka norweskiego. Nie mam czasu na kurs stacjonarny więc znalazłam ofertę kursu internetowego, czekam już na pierwsze materiały do nauki. Postanowiliśmy jechać tam dopóki dzieci są małe i lepiej poradzą sobie w szkole no i z językiem.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    5. No tak, mieliście rzeczywiście szybkie tempo.U nas trwało to trochę dłużej z różnych względów ale się udało.Nasze dzieciaki są starsze, jesteśmy jednak dobrej myśli, że sobie poradzą.Informowano nas o pomocy w szkole dla dzieci, które nie znają języka.Co do kursu, ja też uczę się internetowo z ESKK. Przysłali materiały, mam dostęp do platformy, zawsze to jakaś wiedza.Reszta na miejscu.Mąż jak rozmawiamy jest dobrej myśli, właśnie szuka dla mnie pracy i cały czas mówi, że naprawdę lepiej i spokojniej się pracuje.Tam nikt się nie śpieszy,w piątek przed 15.00 każdy już myśli o weekendzie.Jest inaczej,chyba lepiej...Teraz tylko czekam na tę pracę i będziemy załatwiać dalej.Też oczywiście jestem pełna wątpliwości, boję się, lecz czuję, że trzeba coś zmienić. Nie da się tak dalej żyć.Chcemy mieć spokojne, dobre życie,w którym coś,co u nas jest luksusem jest normalne.( wczasy,wolny weekend, brak strachu czy starczy wypłaty czy nie).Chcemy pracować i mieć z tego satysfakcję. Będziemy w okolicach Oslo.Pozdrawiam serdecznie.Jeśli masz ochotę napisz na priv.Podaję dane:grazynawf@o2.pl

      Usuń
  22. Dziewczyny - mam pytanie - jaką pracę dostali Wasi mężowie? My także myślimy o wyjeździe, ale ja choć znam norweski i mam uznane wykształcenie wyższe w Norwegii niestety pracy nie dostałam. A mąż niestety nie ma zawodu na którego jest popyt w Norwegii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć;
      Mój mąż jest z zawodu nauczycielem,wiele lat temu przekwalifikowanym na stolarza i w tym właśnie zawodzie pracuje.Robi też trochę innych rzeczy ale głównie nastawia się na to, co umie i lubi robić.Możesz mi Ewelinka powiedzieć dokładnie jak uznawałaś swoje wykształcenie i jakie dokładnie dokumenty skompletowałaś? Ja doczytałam na stronach Nokut, że trzeba przetłumaczyć dyplom, indeksy, świadectwa pracy oraz mieć kopie potwierdzone notarialnie paszportu, świadectwa dojrzałości.To chyba tyle.Jak było u Ciebie i czy długo czekałaś? Twoim dużym atutem jest znajomość norweskiego, ja dopiero zaczynam się go uczyć, obecnie bazuję na znajomości angielskiego.Pozdrawiam ciepło.G.G.

      Usuń
  23. Dzięki za odpowiedź. Tak podejrzewałam, że musi mieć tego typu zawód.

    Jeśli chodzi o uznanie wykształcenia, to jest dokładnie tak jak piszesz. Wysyłasz do NOKUT wypełnione podanie (do pobrania na stronie) i tłumaczenie wszelkich dokumentów - jak pewnie wiesz może być po angielsku, zawsze łatwiej znaleźć takiego tłumacza przysięgłego. Warto, żebyś miała oprócz dyplomów, wyciąg ocen z indeksu - nie tyle chodzi o oceny co o liczbę godzin, potrzebne do podliczenia czegoś co się nazywa studiepoeng i odpowiada naszym punktom ECTS. Ja wysłałam też świadectwa wszelkich kursów pedagogicznych + CPE.
    Co jeszcze - aha - zaświadczenie o niekaralności (dawane od ręki, ważne chyba 3 mc), akt ślubu i wydaje mi się, że także dowód.
    Wszystko przetłumaczone i potwierdzone notarialnie. NIe wysłałam świadectwa maturanego, bo po prosty zapomniałam. Uznali. Teoretycznie mają czas 3-4 mc, ja dostałam decyzję po miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Od niedawna sklep z Moss ma ofertę online - http://www.polski-sklep.no
    Można tam kupić ponad 1000 polskich produktów z dostawą do domu^^

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, a ja wyjeżdżam sama do Norwegii w ciemno w celu znalezienia pracy, nie wierzę absolutnie w znalezienie pracy przez internet będąc w Polsce dla kobiety, dla facetów mnóstwo ofert. Będę chodzić od firmy do firmy aż znajdę pracę, a jeśli nie, to trudno, wrócę, przynajmniej będę wiedzieć, że spróbowałam, inaczej się nie przekonam. Będę szukała na początek byle jakiej pracy i jak ja znajdę i mi się spodoba, to nauczę się norweskiego i postaram się o uznanie mojego wyższego wykształcenia i mam takie pytanie, czy powinnam przetłumaczyć na starcie moje dyplomy i jechać z nimi do Norwegii czy dać sobie spokój, nie sądzę, że do sprzątania czy pracy w restauracji potrzebne są dyplomy. Aha i z góry dziękuję za wszystkie rady i porady, że w ciemno się nie jedzie, że Norwegia to już nie to samo co kiedyś i inne tym podobne informacje, już to słyszałam setki razy i się tym nie przejmuję, wierzę, że determinacja i wzięcie spraw w swoje ręce otwiera wiele możliwości. Po za tym wśród swoich znajomych mam 3 osoby, które pojechały w ciemno i są już tam wiele miesięcy, a nawet lat. Pozdrawia, Inga

    OdpowiedzUsuń
  26. hej, odważna jesteś, ale z mojego doświadczenia z pracą to prawda że tu jest dużo gorzej niż kiedyś, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie jest gorzej niż w Polsce. Wszędzie zawsze jest gorzej, za parę lat będzie każdy mówił, że też było gorzej, jeszcze nigdy nie słyszałam żeby ktokolwiek powiedział, że jest ok, bo zawsze jest gorzej niż wcześniej.

      Usuń
  27. Inga - powodzenia. Do odważnych świat należy, z dużą dozą rozsądku i szczęścia powinno się powieść. Zakładam, że znasz angielski i masz kasę na start + metę u kogo możesz się zatrzymać.

    Wykształcenie uznaje NOKUT - na stronach masz wszelkiego rodzaju info jak wygląda proces uznania wykształcenia. (http://www.nokut.no/en/)

    Może nie musisz mieć wszystkiego na dzień dobry, ale dobre CV napisane po ang chociażby się na pewno przyda - choć pewnie masz już to zrobione.

    W okresie letnim jest dużo więcej pracy w hotelach sezonowych chociażby.

    Jeszcze raz powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie napisałaś kiedy zamierzasz wyjechać - ale norweskiego możesz zacząć się uczyć już teraz - na chomikuj.pl jest dużo materiałów do samodzielnego uczenia się. Są może średniej jakości, ale lepsze to niż nic.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki za dobre słowo :) Wyjeżdżam w lipcu, ang. się posługuję, jakąś kasę na start mam, metę też chyba. Wezmę wszystkie swoje "cudowne" dyplomy, może się przydadzą, ale na początek chyba nie sądzę? Cv po ang. mam przygotowane, postaram się o jakieś referencje, ale cv wydrukuję w Norwegii kiedy kupię lokalny numer telefonu. Kupię jakiś kurs norweskiego dla początkujących. I po prostu będę chodzić od firmy do firmy, aż ktoś powie TAK, a jak nie, to wrócę do Polski.

    OdpowiedzUsuń
  30. Szanowni autorzy bloga,
    czytam Wasze posty od kilku miesięcy, od kiedy wraz z partnerem podjęliśmy decyzję o zmianie kraju do życia. Od września ubiegłego roku przygotowujemy się do tego momentu codziennie, a Wasz blog był jednym ze źródeł, z którego czerpaliśmy informacje. Zrobiliście coś naprawdę wspaniałego. Bardzo Wam dziękujemy.
    Spędziliśmy setki godzin w internecie na poznawaniu tego kraju. Uczyliśmy się języka, mamy zrobione CV po norwesku, tłumaczenia przysięgłe wszelkich dokumentów, świadectw i certyfikatów. Przesłaliśmy również kilka aplikacji na stanowiska pracy ogłoszone na stronach NAV (rozpatrzenia w toku). Na miejsce do życia wybraliśmy Bergen. Nie mamy natomiast nikogo w Norwegii, u kogo moglibyśmy się zatrzymać przez pierwszy tydzień lub dwa, aby załatwić niezbędne formalności. Sprawdzałam na norweskich stronach oferty mieszkań do wynajęcia. Wiem o kaucji i o tym, że trzeba ją wpłacić na specjalne konto. Mam prośbę do czytelników bloga - czy ktoś z Was zaczynał w ten sposób swój pobyt w Norwegii? Mógłby coś podpowiedzieć? a może jest ktoś z Bergen, kto wie o jakimś pokoju lub małym mieszkaniu do wynajęcia, gdzie, u kogo i za ile?
    Będę wdzięczna za każdą informację.
    E.W.A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym, co napisała E.W.A.. Ja też Was czytam, daliście mi wiarę i kopa na rozpęd. Nie ustaję w swoich marzeniach i realizacji. Mam nadzieję, że już za jakiś czas będę Wam dziękowała z Norge. Podpisuję się też pod pytaniem E.W.A. z tym mieszkaniem. Jak to ogarnąć? Referencje na start, że akurat nam warto wynająć?..
      Pozdrawiam Was Eve i Bob najserdeczniej! I wszystkich Czytelników, którzy dzielą się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami! Jesteście super :)!
      Magda

      Usuń
    2. Spędziliśmy właśnie urlop w Bergen. Do tej pory tylko przypuszczałam, że jest miejsce na Ziemi, w którym naprawdę poczuję się świetnie. Teraz to WIEM! Chciałam z partnerem zrobić mały rekonesans. Referencje i to bardzo dobre od właścicielki mieszkania możemy mieć, bo wynajmujemy już ponad 5 lat. Płacimy zawsze w terminie, mieszkanie jest w idealnym stanie. Nasza Pani (zupełnie obca osoba)nawet nas zameldowała, abyśmy mogli załatwiać formalności w tutejszych urzędach .Dla Norwega to nic jednak nie znaczy, bo my jako naród mamy fatalną opinię. Niestety, w pełni zasłużoną. Słyszeliśmy, że Polacy uciekają nie płacąc za wynajem, pijani dewastują mieszkania, nawet podpalili jakiś dom. W hotelu, w którym mieszkaliśmy spotkaliśmy ludzi z całego świata. Przedostatniego dnia pobytu usłyszeliśmy polski język i w tym dniu zostało nam coś ukradzione. Jeżeli nam, to i innym pewnie też. Było nam przykro i wstyd, chociaż nie powinniśmy się wstydzić ,bo nie jesteśmy odpowiedzialni za to, co robią inni dorośli ludzie.
      Pytanie, jak wynająć na początek pokój w Bergen (mając oczywiście na to środki finansowe) pozostaje otwarte. Jeżeli Magdo, będziesz miała na to jakiś pomysł, napisz. To mój adres mailowy stworzony na użytek tej sytuacji. rozawigeland@gmail.com Wybacz, ale prywatnych danych na blogu nie podam. Ale może to być początek znajomości.
      E.W.A.

      Usuń
    3. Najpierw poszukaj z Polski pracy. Z doświadczenia wiem, że się da :) Jak już będziesz mieć pracę to skorzystaj z finn lub hybel.no i odpowiadaj na ogłoszenia. Nie pisz ogólnie tylko od serca, dlaczego chcesz wynająć akurat to mieszkanie, jakie masz plany, że masz już pracę (bez pracy może być trudno).

      Usuń
  31. Witajcie sledze wasz blog juz od jakiegos czasu i sadze ,ze jest bardzo tresciwy. Ja takze mysle o wyjezdzie. Jestem na etapie doszkalania angielskiego. Planuje wyjazd w listopadzie. Bede poszukiwal pracy poprzez strony nor. Jestem kierowca tira, moze ktos z was by mi podpowiedzial jak wyglada tam sytuacja z kierowcami ce - tira. Ewentualnie polecil w Oslo jakies zakwaterowanie lub firme transportowa w ktorej mogl bym sprobowac szczescia. Czy mogl by mi tez ktos doradzic ile gotowki bym musial miec na przezycie pierwszego miesiaca. Mysle tu o jedzeniu komunikacji mieszkaniu. Mysle tu o kwocie 5 tys zl. Ale moze jestem zbyt optymistycznie nastawiony ze to wystarczy. Staram sie dowiedziec jak najwiecej bo ryzykuje cale nasze oszczednosci jak to w Polsce. Prosze o kontakt na mail Bartek2190@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  32. Czy możecie podać linki do stron z promocjami w sklepach? a może jest jakaś jedna strona, na której można znaleźć aktualne promocje?

    OdpowiedzUsuń
  33. Hej, a może mi ktoś tutaj podlinkować jakieś strony norweskich firm farmaceutycznych ( o ile takowe tutaj są). Kilka szwedzkich znalazłem, natomiast norweskich nie mogę? Z góry dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z norweskich sa tylko dwie - Weifa i Nycomed (choc ten ostatni chyba nie tak dawno kupila Takeda). Prawie nic nie produkuja, bo to sie w Norwegii nie oplaca. Wszystkie pozostale firmy znane z reszty swiata maja tu tylko dzialy sprzedazy. Linki znajdziesz sobie w Google :)

      Usuń
  34. Norwegia jest droga, ale warto pamiętać, że średnie zarobki są znacznie wyższe niż Polskie. Zawsze aktualne ceny porównane z Polskimi znajdziesz tutaj. (http://feeradar.com/kraj,38533299,50777984,PLN/Polska-Norwegia).

    OdpowiedzUsuń