Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 26 września 2011

Zadłużony jak młody Norweg

Podczas gdy światowe giełdy notują spadek za spadkiem, Norwegowie wrzucają szósty bieg i jeszcze bardziej przyspieszają z wydawaniem swoich pieniędzy. I nie tylko swoich, lecz również tych pożyczonych. Tylko w ubiegłym tygodniu mogliśmy przeczytać w prasie trzy niepokojące artykuły: Finansavisen (dziennik o tematyce gospodarczej) donosił o rekordowo wysokiej sprzedaży towarów luksusowych; równocześnie Aftenposten (największy dziennik kraju) pisał o tym, jak to Norwegowie coraz bardziej toną w długach, a E24.no (portal finansowy) zaserwował nam wiadomość, że jeszcze nigdy w Norwegii nie toczyło się tak wiele spraw windykacyjnych.


Norwegowie zdają się uważać, że żyją na odizolowanej i niepodatnej na wpływy z zewnątrz wyspie - w większości nie myślą o tym, że światowa gospodarka pogrąża się w kryzysie,  że stabilność banków i państw jest zagrożona, że giełdy lecą w dół na łeb na szyję. Przeciwnie - drogie, egzotyczne podróże, luksusowe zegarki, markowe ubrania sprzedają się jak świeże bułeczki. Dzięki utrzymującemu się od dawna bardzo niskiemu oprocentowaniu stóp kredytowych, któremu towarzyszy spory wzrost płac Norwegów rok do roku, wzrasta poczucie zamożności i możliwości pozwolenia sobie na ciut więcej. A jeśli pod koniec miesiąca okazuje się, że brakuje środków, też nie ma tragedii - zawsze można przecież użyć kart kredytowych, żeby opłacić rachunki. Pieniądze przecież znów przyjdą i wtedy będzie można spłacić długi.
250 tys. gospodarstw domowych (co w małej norweskiej populacji oznacza co dziesiąte) jest zadłużonych na ponad pięciokrotność swojego rocznego łącznego dochodu brutto. Wśród nich 60 tys. gospodarstw ma dług przekraczający dziewięciokrotnie dochód roczny. Uśredniając dla całej Norwegii - każde gospodarstwo domowe w kraju posiada dług dwukrotnie przewyższający dochód roczny brutto. Tak źle sytuacja nie wygląda jeszcze nigdy - pisze Aftenposten.

Najbardziej zadłużeni są ludzie młodzi i to również tej grupy wiekowej dotyczy większość procesów windykacyjnych. Nad wyjaśnieniem takiego stanu rzeczy pracują zarówno centralny bank, urząd podatkowy, jak i socjologowie. Są już pierwsze wnioski, które w skrócie sprowadzają się do wychowania młodego pokolenia i wzorców jakie odebrało ono od pokolenia swoich rodziców.

Starsza generacja (45+) to ludzie, którzy w młodości byli bardzo oszczędni, żyli w biednym kraju, w którym na wszystko zapracować musieli ciężką pracą. Po odkryciu złóż ropy i gazu ich sytuacja zaczęła się poprawiać. Teraz mieli znacznie wyższe zarobki, pewniejszą przyszłość, łatwiejszy dostęp do pracy. Szybko spłacili swoje kredyty, wykupili domy, założyli rodziny. Okres wczesnej młodości ich dzieci pokrył się z tzw. jappatid - czasem, kiedy w kraju panowała totalna euforia, niskie ceny i wysokie zarobki, poczucie 'że można wszystko'. Wówczas nie istniał jeszcze fundusz norweski i brakowało długofalowych planów i pomysłów na lokowanie pieniędzy z przemysłu naftowego. Wspomniane pokolenie 45+ wychowało swoje dzieci właśnie w stylu "jappa" - dając im wszystko, na co sami sobie nie mogli pozwolić w latach własnej młodości. Dzień urodzin przestał różnić się od któregokolwiek innego dnia w roku - "przecież nowy rower musi dziecko mieć!", wigilia, jako dzień prezentów wypadała trochę blado, po tym jak podczas wakacyjnej podróży do Ameryki dzieci dostały iPady i inne i-gadzety - pół roku przed wspomnianą wigilią. Komputery, smartfony, markowe ubrania i wakacje all-inclusive stały się codziennością nastoletnich Norwegów. A co z prezentem z okazji konfirmacji (bierzmowanie)? No oczywiście, musi być znaczący - tak więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby 15-latkowi wpłacić na jego konto w banku 20-50 tysięcy koron!

W rezultacie dorosło pokolenie, które choć nie żyje już na garnuszku rodziców, kontynuuje ekstremalnie wysoką konsumpcję, jest przekonane, że może pozwolić sobie na wszystko, nie musi oszczędzać, nie musi myśleć o przyszłości, że żyje w najbogatszym kraju na świecie, któremu nie może się przydarzyć nic złego.

W ten sposób funkcjonuje dziś wielu Norwegów w wieku 25-35 lat, którzy żyją na poziomie, do którego przyzwyczaili ich rodzice, chociaż zwykle tylko studiują i nie mają ciągle nawet pierwszej pracy. Ich karty kredytowe robią się czerwone od gorąca, a skrzynki pocztowe zapełniają listami od firm windykacyjnych. Nikt nie wie, dokąd ten proces doprowadzi i gdzie i jak cała sytuacja się skończy. Wielu młodych zupełnie nie rozumie konsekwencji jakie niesie ze sobą zadłużenie i procesy windykacyjne. To, na co ze szczególnym zaniepokojeniem patrzą dziś ekonomiści, to fakt, że aktualnie zaczyna wzrastać zadłużenie osób powyżej 50-roku życia. Po co osobom posiadającym spłacone dwa domy, hyttę (domek wypoczynkowy) i łódź zwiększać swoje zadłużenie? Czyżby żeby pomóc nie znającym granic konsumpcji dzieciom???

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że ostatecznie nie będzie z tego drugiej Gracji..

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście, miejmy nadzieję, że z Norwegią nie stanie się to, co obecnie dzieje się w Grecji. Obecnie, firmy windykacyjne mają pełne ręce roboty, gdyż faktycznie nie tylko w wypadku Grecji czy Norwegi, ale także i w większości europejskich państw (także i w Polsce), społeczeństwo jest coraz bardziej zadłużone, a odzyskiwanie długów też staje się coraz trudniejszym. Interwencja firm windykacyjnych jest więc tu niezbędna.

    OdpowiedzUsuń