Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

poniedziałek, 19 września 2011

Goście, goście!

Wakacje zakończone. Padający deszcz, zagrożenia powodziowe na Sørlandet i stosunkowo niskie temperatury spowodowały, że razem z Bobem ostatecznie pożegnaliśmy w tym roku lato. Najlepszym dowodem na to niech będzie fakt, że wczoraj kupiłam sobie kurtkę zimową i zaczynamy się powoli rozglądać za nartami (do biegania)!

Ale nim deszcz i szarość zagościły za oknami naszego uroczego domku, mieliśmy przyjemność spędzić kilka fajnych tygodni w doborowym towarzystwie.



Zaledwie dwa tygodnie po powrocie z wakacji odwiedzili nas moi rodzice. Było to na początku sierpnia, więc pogodę mieli bardzo fajną (wtedy trwały te 3 tygodnie lata, o których Bob pisał w poprzednim poście). Pojeździliśmy trochę z nimi po południu Norwegii, pokazaliśmy najpiękniejsze lokalne atrakcje, zabraliśmy na wycieczki po górkach (Tato, do tej pory nie wiem, jak dałeś wejść na te góry w tych swoich „laczkach”. Szacun!). Mamę widoki i spokój panujące tutaj po prostu zachwyciły. Wyjeżdżając stwierdziła nawet, że Norwegia jest chyba jedynym zagranicznym krajem, w którym mogłaby zamieszkać.

Po zaledwie tygodniowej wizycie rodziców mieliśmy dwutygodniową przerwę na ogarnięcie mieszkania i przygotowania do przyjazdu kolejnych gości. Tym razem silna grupa wrocławska – czwórka znajomych, którzy przyjeżdżali do nas aż na dwa tygodnie! Pierwszy raz od przeprowadzki tutaj mieliśmy gościć tak dużą grupę na tak długo. Trochę mnie przerażało, jak to wszystko rozwiążemy logistycznie (czytaj: jak my się pomieścimy?!?). Okazało się jednak, że moje obawy nie miały w ogóle związku z rzeczywistością - mieszkanie spokojnie pomieściło 3 wesołe pary.

Znajomi nie mieli już tyle szczęścia z pogodą, co rodzice. Ewidentnie prześladował ich jakiś dziwny front atmosferyczny, który nie wiedzieć czemu uaktywniał się, kiedy mieli akurat jechać na jakąś fantastyczną wycieczkę. Klątwa jakaś, czy co?! Mimo niesprzyjających warunków pogodowych udało im się trochę pojeździć po kraju i zobaczyć wiele perełek, takich jak Hardanger z Hardangerfjordem, wąwóz Stalheimskleivi, wpisany na listę Unesco Nærøyfjord, dolinę Flåm, Aurlandsfjord z punktu widokowego na Snøvegen, a nawet szeroko opisaną na naszym blogu Kazalnicę (Preikestolen). Widzieli oczywiście wiele wiele więcej i trzasnęli chyba ponad tysiąc fotek! Współczuję wam kochani, konieczności wyboru tych najładniejszych do albumów i ramek…

W międzyczasie odwiedzili nas kolejni znajomi. Uff na szczęście czwórka z Wrocławia nocowała wtedy w Sandnes, więc było dość miejsca na nocleg. Żałuję, że nie zostali na dłużej… Następnym razem nie puścimy ich tak szybko :)

Na koniec wakacji oboje z Bobem postanowiliśmy sami zabawić się w gości. Razem z parami z Wrocławia zabraliśmy się w szybką podróż do Polski. W kraju byliśmy zaledwie 2 dni - lot powrotny do Norwegii mieliśmy o 6… rano! W Polsce przywitał nas niespodziewany upał! I komary… Poza tym udało nam się na krótko spotkać z rodziną i przyjaciółmi. Kilkoro nawet się odgrażało, że odwiedzi nas zimą… Zapraszamy!

Biorąc pod uwagę pogodę i temperaturę to ta zima, może przyjść wcześniej niż ktokolwiek się spodziewał!

4 komentarze:

  1. Reakcja Twojej Mamy nie dziwi mnie. Odwiedziłam Norwegię kilka lat temu i do dzisiaj śni mi się ona po nocach. Śni tak skutecznie, że zaczynamy przygotowywać się do wyjazdu.

    OdpowiedzUsuń
  2. a czy na biegowkach jezdzilismy wczesniej czy bedziecie sie dopiero uczyc?

    OdpowiedzUsuń
  3. Eve, czy mogłabym prosić o kontakt mailowy? Potrzebuję pilnej konsultacji. Dokładnie opiszę Ci sytuację w jakiej się znajduję. Z góry dziękuję.
    Pozdrawiam.
    a.babula@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Maskonur: Dobra decyzja! Powodzenia!
    Do tranikowa: będziemy się dopiero uczyć, jesteśmy totalnie zieloni jeśli chodzi o narty, więc jak masz jakieś wskazówki, od czego powinniśmy zacząć, to chętnie ich wysłuchamy :)
    Do Ania: wysłałam Ci na wskazany adres mojego maila.

    Dziękujemy za komentarze i pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń