Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

sobota, 17 września 2011

2011 – rok bez lata w Norwegii

Za nami chyba najgorsze lato, jakie spędziliśmy w Norwegii – z pogodowego punktu widzenia. Śmiało powiedzieć można, że właściwie w tym roku lata nie było. No, może trwało 3 tygodnie!

Już kilka lat przed przeprowadzką do Norwegii spędzałem każde lato właśnie tutaj. Spokój, piękne widoki, przyjaźni ludzie i idealny dla mnie klimat – słonecznie, ciepło, ale bez męczących upałów. Tak było zawsze, ale nie w tym roku. Według instytutu meteorologicznego, „lato 2011” było drugim najbardziej mokrym w historii (po 1964). I jednym z najbardziej stabilnych – padało prawie cały czas i to w tej części Norwegii, gdzie gęstość zaludnienia jest największa i dokąd w okresie wakacyjnym ściąga najwięcej urlopujących Norwegów. Mowa oczywiście o Østlandet, okolicach Oslo i Oslofjordu, południowym wybrzeżu i Rogalandzie.


Ulewne deszcze, podtopienia, powodzie – to kluczowe słowa opisujące lato 2011, zarówno w komunikatach pogodowych, jak i rozmowach ludzi. 56 stacji meteorologicznych zanotowało nowe rekordy ilości opadów. W wielu miejscach spadło 260 – 280 procent tego, co określane jest jako „normalna” ilość deszczu, powodując zamknięte drogi, przerwane linie kolejowe, ewakuowane wioski i lawiny błotno – skalne.

Od czerwca wszyscy zastanawiali się, kiedy nadejdzie wreszcie stabilny wyż nad południową część kraju i zacznie się prawdziwe lato. Prognozy i terminy przekładano i przekładano. Dziś można już śmiało powiedzieć, że nie nastąpiło to nigdy! Zamiast wysokiego ciśnienia, do Norwegii nadchodziły kolejno resztki huraganów Irene i Katia, zapewniając jeszcze bardziej mokre lato, silniejsze wiatry, sztorm na morzu i wstrzymane promy do Danii.

Tymczasem północ kraju – regiony za kołem podbiegunowym, o których w polskich stereotypach myśli się jako skrajnie zimnych, wręcz arktycznych i nieprzyjaznych dla człowieka – całe lato mogły cieszyć się gorącym i słonecznym latem. Zdarzyło się nawet, że temperatura na „dalekiej północy” była wyższa niż na Majorce tego samego dnia. Zazdrościmy! :)

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, tak więc również to mokre lato ma swoje pozytywne skutki. Prąd – który w Norwegii prawie w całości uzyskiwany jest z energii wód – był tego lata bardzo tani i mówi się nawet, że wyjątkowo nadchodzącej zimy jego ceny nie osiągną kolejnego rekordowego poziomu (czytaj: pierwszy raz nie będą jeszcze wyższe niż rok wcześniej). No chyba, że dostawcy energii znajdą nowe wytłumaczenie dla podwyżek, bo dotychczasowe – o brakach w zbiornikach wodnych, w tym roku będzie nieaktualne.
Inną pozytywną stroną braku lata w Norwegii w tym roku jest to, że akurat w tym roku – pierwszy raz od kilku lat – postanowiłem spędzić lipiec w innym kraju. Pozytywne jest to, że nic na tej decyzji nie straciliśmy, bo tu lata nie było:)

Aktualnie w perspektywie mamy już raczej zimę niż jesień. Mimo że drzewa uginają się pod ciężarem owoców, a na drzewach ciągle są zielone liście, dziś rano wielu kierowców w Norwegii musiało już skrobać szyby, a ponad 50 stacji meteorologicznych zanotowało ujemne temperatury. Cóż – pora odkurzyć zimowe opony, bo wygląda na to, że i jesieni w 2011 nie będzie!

Zobacz także:
Pogoda i klimat w Norwegii 

3 komentarze:

  1. a mnie tegoroczne lato bardzo odpowiadalo (stavanger).

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiscie lato za kolem podbiegunowym bylo u nas wyjatkowo dlugie, cieple i pogodne w tym roku, wlasciwie od poczatku czerwca az do konca sierpnia (podobne lato pamietam z 2007 roku a w 2009 tez bylo niezle wiec tak jakby co dwa lata :). Lato na Polnocy jest krotkie to fakt ale cenie je sobie za to ze przez ten krotki okres czasu jest zwykle stabilna, sloneczne pogoda z mala iloscia opadow, podobnie jest wiosna: marzec-kwiecien to moje ulubione miesiace: wtedy zwykle slonce przygrzewa caly czas i mozna opalac sie jezdzac na nartach niemalze w krotkim rekawie.
    Ja poraz pierwszy w tym roku spedzilam caly lipiec u siebie w domu (w Norwegii) i choc mialam 4 tygodniowy urlop to zal mi bylo wyjezdzac nawet do Polski, gdzie zamiast slonca dominowala niestabilne pogoda i deszcze.
    A teraz gosci u nas prawdziwa zlota jesien, 14 C za okne, i ani jednej chmurki na niebie co oznacza ze w sloncu bedzie po poludniu nawet ponad 20 C :)))
    Wszyscy ktorzy znaja Polnocna Norwegie tylko ze zdjec i kartek pocztowych na pewno beda bardzo zaskoczeni przyjezdzajac do nas latem, nikt z moim znajomych i rodziny ktorzy byli u nas na wakacjach nie spodziewal sie ze moze byc tu az tak goraco-wrecz upalnie!. A warto pamietac ze klimat w glebi ladu jest zupelnie odmienny od klimatu nad morzem, podczas gdy w Tromsø jest na przyklad tylko 16 stopni tego samego dnia w Kautokeino moze byc 26 albo nawet do 30. Za to zima to juz zupelnie inna bajka :))

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadza sie! pogoda w norwegii zaskakuje wiekszosc przyjezdnych z innych czesci Europy (sila stereotypow!) Mi zawsze zal wyjezdzac stad latem, ale w tym roku akurat nie bylo czego zalowac. Poludnie pozdrawia Polnoc! :)

    OdpowiedzUsuń