Jesteśmy na urlopie rodzicielskim

Jesteśmy na urlopie rodzicielskim! Jak tylko ogarniemy się z naszym maluszkiem, powrócimy do aktualizacji bloga! Tymczasem życzymy wszystkim czytelnikom samych sukcesów w 2017 roku!

środa, 24 sierpnia 2011

Kuchnie świata w Grimstad

Ten, kto czyta bloga na bieżąco wie, że uwielbiam gotować. Rezultat nie zawsze mnie w pełni satysfakcjonuje, ale samo gotowanie sprawia mi wielką frajdę. Bob skutecznie motywuje mnie do eksperymentowania w kuchni i dzięki jego wsparciu (i miejscu w jego żołądku) mogę w pełni realizować się w moim hobby.

Po rozpoczęciu stażu w bibliotece, ilość czasu, który mogę poświęcić na gotowanie dość mocno się skurczyła, ale i tak nie przeszkadza mi to w weekendowych eksperymentach. Tymczasem w miniony weekend w Grimstad zagościły rarytasy z najwyższej europejskiej półki - „Europeisk marked” (w wolnym tłumaczeniu Targ europejski).



Europeisk marked to objazdowy targ na którym można kupić i spróbować przysmaków z całego Starego Kontynentu. Na stoisku włoskim pyszne suszone pomidory, marynowane warzywa, pancetta i prosiutto, parmegano regano, mozzarella i ulubiony serek Boba, mascarpone (chociaż mi się wydaje, że to nie sam ser Bob lubi najbardziej, a tiramisu, które robi się z mascarpone). Do tego wspaniale czekoladowe desery… W namiocie francuskim z kolei spróbować można było wspaniałych wyrobów cukierniczych z kultowymi magdalenkami na czele, poza tym sery i wędliny najwyższej jakości. Na ciepło podawano słynne cassoulet i naturalnie normandzie crepes z najwykwintniejszymi dodatkami. Nie zabrakło też holenderskich serów gouda w przeróżnych kolorach (nawet zielony) i smakach (czosnkowy, paprykowy, łagodny, pieprzowy). Hiszpanie kusili swoją popisową paellą oraz ostrą chorizo, Niemcy tradycyjnymi wurstami, Anglicy marmoladami i doprawdy przedziwnymi w smaku sosami; były też greckie oliwki i baklava. Dla dzieci przygotowano wielkie stoisko ze znajomym szyldem „Haribo”, wybór łakoci na nim dosłownie powalał na kolana. Dodatkowo Finowie sprzedawali wyroby ze skóry renifera i fok, zachęcali też dzieci do zakupu pluszowych pingwinów inscenizując małe przedstawienie „Little pingwin is flying back to sea”. Zarówno dzieci jak i dorośli byli zachwyceni. Z kolei Anglicy zachęcali do zakupu wysokiej klasy zastawy do parzenia herbaty. Ceny sugerowały, że porcelana ta powinna wytrzymać przynajmniej 200 lat intensywnego używania ;)

Inicjatywa samego targu wydaje mi się fantastyczna, podobnie jak fantastyczne wakacje w przepięknym kraju mają przedstawiciele europejskich kuchni. Przez całe wiosnę i lato podróżują oni po Norwegii i Szwecji od miasteczka do miasteczka i robią to, co lubią najbardziej – przyrządzają jedzenie i zarabiają kasę. Oj tak, na Norwegach da się zarobić ;)

W nasze, południowe okolice targ zawita ponownie w październiku, kiedy to będzie można go odwiedzić w pobliskim Kristiansand, stolicy całego Sørlandet.

Zdjęcie pochodzi ze strony sa.no

1 komentarz:

  1. WITAM, mam wielką prośbę czy jest taka możliwość napisania kilkunastu zdań na temat SPOŁECZEŃSTWA NORWESKIEGO os strony socjologicznej, czyli jakim jest człowiekiem prawdziwy norweg, indywidualista czy wręcz przeciwnie, czy są samotnikami czy nie,czy czują się wolnymi ludźmi, jak wpływa na nich klimat.... i takie rożne aspekty kulturowe i religijne, potrzebne jest mi to do pacy magisterskiej, pisze dlaczego państwo dobrobytu nie wstępuje do UE, i kila stron muszę naspać o samym obywatelu norweskim.

    OdpowiedzUsuń